Ekspansja chińskich towarów spowolniła. Najważniejsze zjawiska w polskim handlu zagranicznym
Najnowsze dane GUS o polskim handlu zagranicznym za I kwartał 2026 r. przynoszą kilka zaskakujących sygnałów. Chiński import wyhamował, ceny surowców energetycznych wystrzeliły po zablokowaniu cieśniny Ormuz, a Polska mimo to utrzymała niemal równowagę w bilansie handlowym.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie były główne kierunki polskiego eksportu i importu w pierwszym kwartale 2026 r.
- Jak konflikt na Bliskim Wschodzie wpłynął na strukturę polskiego importu surowców energetycznych.
- Jakie mogą być konsekwencje słabszego tempa importu z Chin.
GUS opublikował nowe dane o polskim handlu zagranicznym po I kw. 2026 r. To dobra okazja, by przyjrzeć się kluczowym zjawiskom, jakie go kształtują.
Eksport w górę
Eksport towarów z Polski w I kw. 2026 r., liczony w euro, zwiększył się o 2,2 proc. r/r. Patrząc na historyczne wzrosty eksportu, ten wynik można ocenić jako niski. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że otoczenie międzynarodowe jest bardzo wymagające. Główne gospodarki strefy euro rosną wolno. Cła Donalda Trumpa ograniczyły europejski eksport do USA. A na to wszystko nałożył się jeszcze wybuch wojny na Bliskim Wschodzie na koniec lutego. W tym kontekście ten wynik aż tak słaby nie jest.
Eksport wzrósł na siedmiu z dziesięciu najważniejszych rynków. Minimalnie, zaledwie o 0,1 proc. do Niemiec, czyli najważniejszego partnera Polski. Wyraźne wzrosty eksportu nastąpiły na Ukrainę (13,2 proc. r/r), do Czech (6,5 proc.), Holandii (5,6 proc.) oraz Francji (5,5 proc.). Duży był spadek eksportu do USA, wyniósł aż 11 proc. r/r. To w dużej mierze efekt tego, że w ubiegłym roku tamtejsze firmy naprędce uzupełniały zapasy przed planowanym wprowadzeniem ceł. Statystyczna baza jest zatem bardzo wysoka.
Patrząc na drugą i trzecią dziesiątkę największych partnerów, również widać wzrosty na większości kierunków. Uwagę zwracają zwłaszcza dwucyfrowe wzrosty eksportu do Chin (16,8 proc. r/r) oraz Szwajcarii (15,3 proc.). Mocno wrósł eksport także do Irlandii, choć to prawdopodobnie jest zaburzone transferami zysków przez amerykański korporacje. Polski eksport dobrze radzi sobie także na małych rynkach europejskich, taki jak Grecja, Chorwacja czy Estonia.
Import pod wpływem szoku surowcowego
Dynamika importu towarów była niższa niż eksportu i w I kw. br. wyniosła 0,9 proc. r/r. W czołowej dziesiątce uwagę zwracają silne wzrosty importu z USA (10,2 proc.), Danii (11,2 proc.) oraz Norwegii (37,6 proc.). Z tych trzech destynacji Polska importuje surowce energetyczne – głównie gaz oraz ropę.
Wyższa wartość importu jest wynikiem silnego wzrostu ich cen po zaatakowaniu Iranu przez Izrael i USA, a w konsekwencji zablokowaniu cieśniny Ormuz. Jednocześnie w pewnym stopniu jest to również efekt zwiększonych wolumenów importu w celu uzupełnienia przerwanych dostaw z Zatoki Perskiej. W I kw. import z Arabii Saudyjskiej spadł o 17,5 proc. r/r.
Mocny spadek nastąpił także w przypadku importu z Korei Południowej – wyniósł prawie 50 proc. To z kolei wynika z wysokiej bazy spowodowanej dostawami sprzętu wojskowego w ubiegłym roku.
Chińczycy już nie trzymają się tak mocno
Zjawiskiem, któremu warto poświęcić więcej uwagi, jest spowolnienie importu towarów z Chin. W I kw. br. wzrost wyniósł 5,7 proc. r/r. Rok wcześniej dynamika wyniosła aż 21,5 proc. Za niższą dynamikę częściowo odpowiadają efekty statystyczne. Można tu się jednak dopatrzeć również zjawisk bardziej fundamentalnych. Być może ekspansja chińskich towarów na polski rynek nie przebiega już tak szybko, jak jeszcze kilka kwartałów temu.
Drugi chiński szok, czyli napływ jakościowo dobrych, zaawansowanych technologicznie i jednocześnie relatywnie tanich dóbr z Chin jest rosnącym wyzwaniem dla europejskich firm. Dotyka to coraz większej liczby branż, także tych, w których dotychczas dominowała Europa Zachodnia, jak motoryzacja czy przemysł maszynowy. Presję konkurencyjną ze strony dóbr importowanych w tych branżach odczuwają także polskie firmy. Słabsze tempo ekspansji można zatem z tego punktu widzenia odczytywać jako pozytywne zjawisko.
Choć akurat w przypadku tych konkretnych branż dynamika importu jest cały czas wysoka. Wartość samochodów, statków i statków powietrznych sprowadzonych z Chin wzrosła w I kw. 2026 r. o 48,3 proc. r/r. W przypadku maszyn i urządzeń mechaniczny wzrost wyniósł 9,4 proc.
Zobaczymy, czy wolniejszy wzrost importu z Chin to tylko chwilowa przerwa, czy bardziej trwała zmiana.
Polska utrzymuje zrównoważony handel zagraniczny
Dane GUS pokazują, że Polska utrzymuje równowagę w handlu zagranicznym. W okresie od stycznia do marca wartość eksportu towarów wyniosła 93,3 mld euro, z kolei wartość importu była równa 93,6 mld. A zatem deficyt wyniósł zaledwie 0,3 mld euro.
Z kolei nowe dane NBP pokazują, że równowagą cechuje się także cały rachunek bieżący. Uwzględnia on wszystkie transakcje kraju z zagranicą. W I kw. wykazał niewielki deficyt rzędu 0,9 mld euro wobec 1 mld euro przed rokiem. To bardzo dobry sygnał, bo pokazuje, że gospodarka nie potrzebuje się istotnie zadłużać za granicą.
Główne wnioski
- Eksport rośnie mimo trudnego otoczenia. Polski eksport towarów wzrósł w I kw. 2026 r. o 2,2 proc. rok do roku, co w obliczu słabej koniunktury w strefie euro i ceł Trumpa można uznać za przyzwoity wynik. Szczególnie dynamicznie rósł eksport na Ukrainę, do Czech i Francji.
- Import pod wpływem drożejących surowców energetycznych. Dynamika importu wyniosła 0,9 proc. r/r, a głównym czynnikiem cenotwórczym był skokowy wzrost cen ropy i gazu po zablokowaniu cieśniny Ormuz. Polska zwiększyła zakupy surowców energetycznych m.in. z Norwegii, Danii i USA, rekompensując dostawy z Zatoki Perskiej.
- Chińska ekspansja wyhamowuje, bilans handlowy pozostaje stabilny. Import z Chin wzrósł o 5,7 proc., wyraźnie wolniej niż rok wcześniej, gdy dynamika sięgała 21,5 proc. Może to sygnalizować wyhamowanie chińskiej ekspansji na polskim rynku.