Buduje cyfrową suwerenność i markę na świecie. DataWalk staje w szranki z gigantem
Jednym z najważniejszych obecnie wyzwań jest suwerenność cyfrowa. Bezpieczeństwo danych, ich agregacja i analizy powinny być zależne jeśli nie od państwa, to przynajmniej od firm z narodowym kapitałem. W Polsce nadal nie jest to oczywiste.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czym jest i jakie znaczenie dla gospodarki i obronności ma suwerenność cyfrowa.
- Jakie największe wyzwania w tym zakresie stoją przed Polską i dlaczego powinniśmy zachować ostrożność przed dopuszczeniem wielkich graczy spoza kraju.
- Jakie są polskie alternatywy dla największych firm światowych.
Kontrola nad informacjami i danymi, które trafiają do coraz większych chmur danych, to dziś codzienność. Wielkie ilości danych agreguje m.in. armia. Dziś trudno wyobrazić sobie zarządzanie tym przez człowieka. Szczególnie, gdy trzeba „spiąć" ze sobą tak różne dane, jak choćby zdjęcia satelitarne, informacje pozyskiwane z różnych czujników i sensorów z zakresu SIGINT (mówiąc w uproszczeniu: nasłuchu radioelektronicznego) czy dostarczane choćby przez wywiad. Coraz większe ilości danych wymagają systemów zarządzania i analiz.
Rozwiązania tego rodzaju są obecne w świecie. Najbardziej znanym ich dostarczycielem jest np. amerykańska spółka Palantir. W październiku szef resortu obrony Władysław Kosiniak-Kamysz podpisał list intencyjny o współpracy z amerykańskim gigantem.
Zachować suwerenność i kontrolę, czyli nie tylko Palantir
Palantir współpracuje z licznymi amerykańskimi służbami specjalnymi. Dlatego wybór tej firmy może budzić kontrowersje. Są jednak alternatywy, po które można sięgnąć. Także w Polsce. O suwerenności cyfrowej pisał w swoich esejach gen. Krzysztof Bondaryk, były już pełnomocnik ministra spraw wewnętrznych ds. budowy systemu bezpiecznej łączności państwowej.
„W erze cyfrowej ochrona danych to kwestia przetrwania państwa. Suwerenność informacyjna zaczyna się od własnej kryptologii, bo tylko narodowe algorytmy mogą zagwarantować, że strategiczne informacje nie trafią w niepowołane ręce" – pisał kilka miesięcy temu generał Bondaryk.
Dlatego właśnie potrzeba rozwiązań alternatywnych. Takich, w których państwo jest w stanie zachować jeśli nie całkowitą, to choć częściową kontrolę nad zasobami danych.
Wrocławska spółka z globalnymi ambicjami
Jedną z takich alternatyw oferuje np. wrocławska spółka DataWalk. Jej rozwiązania są obecne także na rynkach zachodnich. Z jej usług korzystają również Amerykanie. Platformy DataWalk obecne są np. w Departamencie Sprawiedliwości USA, gdzie służą do wykrywania i zapobiegania defraudacjom. Ale nie tylko. Wśród klientów firmy są także europejskie agencje wywiadowcze czy ONZ.
Algorytmy DataWalk wykorzystywane są także przez służby policyjne na kontynencie północnoamerykańskim i inne podmioty, także europejskie. Nie o wszystkim jednak może mówić Paweł Wieczyński. Są wśród nich również banki i polskie instytucje finansowe, a prezes spodziewa się, że firma będzie rosła o 70 proc. w skali roku.
W rozmowie z XYZ wskazuje, że jego firma to „pozytywistyczny element wkładu w budowę dobrobytu ekonomicznego" państwa. W ocenie prezesa Wieczyńskiego Europa i Polska są silnie niedoreprezentowane w świecie nowych technologii.
- DataWalk od początku chciała mieć wiodący produkt na świecie. Nie w Europie, ale na świecie – mówi Paweł Wieczyński.
Opatentowana przez firmę w USA architektura systemów spółki jest, jak mówi, znakomita do integracji dużej ilości danych. Była wykorzystana do wsparcia Ukrainy na wczesnym etapie walki z grupami dywersyjnymi grasującymi w Kijowie, a później do identyfikowania żołnierzy rosyjskich, którzy dopuścili się zbrodni wojennych w Irpieniu i Buczy.
„Pytania, które dopiero chcemy zadać”
Mimo zastosowań w oczywisty sposób okołowojskowych DataWalk największą część biznesu robi na zamówieniach z instytucji finansowych. Paweł Wieczyński mówi z dumą, że jeden z dużych amerykańskich banków wykrył największą w swojej historii defraudację, korzystając właśnie z narzędzi DataWalk. Co ciekawe – w zupełnie innym od oczekiwanego przez władze miejscu.
– Na tym polega siła naszej technologii. Jest idealna do zadawania pytań, o których jeszcze nawet nie wiemy – mówi z dumą prezes Wieczyński.
Algorytmy DataWalk użytkowane są przez organizacje sektora bezpieczeństwa. Nadają się bowiem do tego, by np. identyfikować ludzi, którzy przekraczają tę samą granicę na różnych paszportach. Potrafią też tworzyć grafowe powiązania między ludźmi. Znakomicie sprawdza się to w instytucjach law enforcement, czyli egzekwowania prawa.
Polska Policja też korzysta z algorytmów i zaprojektowanych przez firmę systemów. I ma w tym pewne sukcesy. Jednak prezes Wieczyński zastrzega, że nie może o nich mówić.
„Niższe ryzyko implikacji geopolitycznych decyzji"
Jak mówi XYZ Paweł Śmigielski, country manager Stormshield, należącej do Airbus Group firmy z branży bezpieczeństwa IT, platformy rozwijane przez Palantir umożliwiają klientom integrację i analizę dużych zasobów danych w celu podejmowania lepszych decyzji. Architektura tych systemów została zaprojektowana tak, aby klient zachowywał kontrolę nad danymi. Jest jednak jedno „ale".
– Nie oznacza to braku ryzyka, a jedno z zagrożeń może dotyczyć strategicznej zależności od zagranicznego dostawcy oprogramowania, który tak ściśle współpracuje z administracją amerykańską. Z drugiej strony warto wspomnieć, że Palantir współpracuje zarówno z sojuszem NATO, jak i wybranymi krajami w Europie, m.in. z ministerstwami obrony Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Ukrainy oraz francuską agencją wywiadu – mówi Paweł Śmigielski.
Dodaje też inną istotną kwestię: Wojsko Polskie konsekwentnie rozwija komponent sił zbrojnych odpowiedzialny za bezpieczeństwo cyfrowej sfery państwa. Jak zauważa Paweł Śmigielski, wśród rozwiązań, na które stawia polska armia, znajdują się również technologie wytwarzane przez europejskich producentów.
– Współpraca z nimi oznacza niższe ryzyko ewentualnych implikacji wynikających z geopolitycznych decyzji, które mogłyby mieć przełożenie na poziom naszego bezpieczeństwa – wskazuje Paweł Śmigielski.
Suwerenność cyfrowa (lub raczej technologiczna) jest kluczem do rozwoju krajowych rozwiązań. Mogą one przynieść nie tylko zyski, ale również budować polską markę na świecie. Tak jak znane już nie tylko w Europie spółki ICEYE czy Grupa WB.
Być może to jeden z powodów, dla których właściciele spółki nie zdecydowali się przenieść jej do USA. Skądinąd prezes Wieczyński mocno akcentuje kierujące nim patriotyczne pobudki.
– Równie romantyczne, co naiwne – kwituje prezes DataWalk.
Zdaniem eksperta
Piotr Mieczkowski: musimy być wyżej w łańcuchu wartości
Trzeba patrzeć na suwerenność cyfrową przez pryzmat ekonomii, tego, gdzie płyną zyski i podatki. To także produkcja własnych wyrobów. Nie mówimy zatem tylko o technologii, zarządzaniu nią, ale także o własności intelektualnej i płaceniu podatków w Polsce. Musimy być wyżej w łańcuchu wartości, a robimy to przez zwiększenie inwestycji w polskie rozwiązania. Mamy dużo do nadrobienia w stosunku do innych krajów Europy, choćby Francji, w zakresie użytkowania rozwiązań krajowych czy nawet europejskich. Musimy bowiem pamiętać, że jesteśmy krajem członkowskim UE, gdzie obowiązuje jednolity rynek usług i praw.
Suwerenność technologiczna jest także niezwykle istotna dla obronności. Weźmy np. umowę między polskim MON a firmą Palantir. Oczywiście, mocno współpracuje z tą firmą Ukraina, podobnie jak z Googlem. Ale w tym układzie, także geopolitycznym, nie powinniśmy zapominać, że mamy swoje rozwiązania. Mamy taką firmę, jak DataWalk, mamy wprowadzany do wojska model sztucznej inteligencji, czyli Bielik. I trzeba powiedzieć to jasno: w kwestiach bezpieczeństwa absolutnie powinniśmy mieć priorytet dla polskich rozwiązań i firm.
Jeszcze raz odwołam się do przykładu Ukrainy, gdzie Amerykanie zdalnie ograniczali zasięg pocisków, którymi uderzali w Rosję. Dlatego niezależność pod kątem używania systemów wojskowych jest kluczowa. Ukraińcy mają zresztą mnóstwo swoich spółek i rozwiązań. Zrobili bardzo wiele w zakresie swojego know-how, spółek dronowych czy systemów zarządzania walką lub walki radiotechnicznej. I my powinniśmy iść tą ścieżką.
Główne wnioski
- Bez pełnego panowania nad cyfrowym elementem rzeczywistości trudno mówić o pełnej suwerenności. W świecie analizy dużych zbiorów danych jest to dla kraju warunek konieczny.
- Są alternatywy dla dużych, zagranicznych korporacji, w przypadku których zachodzi obawa o pełną kontrolę nad wykorzystaniem danych, ich integralnością i suwerennością.
- Wrocławska spółka DataWalk oferuje podobne rozwiązania, co wielkie koncerny zagraniczne. Ma nad nimi tę przewagę, że państwo może zachować przynajmniej częściową kontrolę nad danymi.
