Dziura Orbána. W budżecie Węgier brakuje równowartości 3,5 mld zł
Prawie 290 mld forintów, które planował wydać w tym roku resort budownictwa, nie zostało uwzględnione w budżecie państwa. Przedstawiciele rządu Pétera Magyara mówią o kolejnym kukułczym jaju podrzuconym przez poprzedników.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakich wydatków nie ujęła w tegorocznym budżecie Węgier ekipa Viktora Orbána.
- Co mogło być powodem tego stanu rzeczy.
- Kto może być odpowiedzialny za tę „dziurę” i dla kogo zabrakło pieniędzy.
Dávid Vitézy, minister transportu i inwestycji w obecnym rządzie Węgier, mówi, że ostatni gabinet Viktora Orbána sfałszował tegoroczny budżet państwa. Chodzi o nieuwzględnienie kilku ważnych pozycji wydatkowych, o czym informuje niezależny serwis telex.hu. Minister wymienia w tym kontekście:
- opłaty za koncesję autostradową za drugą połowę roku (co najmniej 175,6 mld forintów),
- część kosztów budowy linii kolejowej Budapeszt-Belgrad (87,7 mld forintów),
- koszt podprowadzenia linii kolejowej do fabryki akumulatorów w Ivancsa (22,3 mld forintów).
Łączna wartość nieuwzględnionych w budżecie centralnym wydatków sięga około 286 mld forintów, czyli równowartości prawie 3,5 mld zł. Odpowiadało za to nieistniejące już Ministerstwo Budownictwa i Transportu (ÉKM), na którego czele stał János Lázár.
Kolejne kukułcze jajo
Portal przypomina, że to nie pierwsza tego typu sytuacja na Węgrzech. W 2006 r. ustępujący centrolewicowy rząd Ferenca Gyurcsánya zostawił podobną budżetową „niespodziankę” obejmującemu władzę gabinetowi Viktora Orbána. Zarówno wtedy, jak i teraz celem niewykazania części wydatków mogła być pozorna – tylko na potrzeby PR-u – poprawa budżetu. Wcześniej okazało się, że ekipa Fideszu pozostawiła po sobie także gigantyczne długoterminowe kontrakty, na które przez lata trzeba będzie wydawać z budżetu setki miliardów forintów.
Fidesz kategorycznie zaprzecza jednak twierdzeniom obecnie rządzących w sprawie dziury w budżecie. Partia Viktora Orbána w wydanym oświadczeniu zapewnia, że plany wydatkowe ÉKM były publicznie znane, a wydatki w wysokości 286 mld forintów stanowiły „kluczową część dokumentów”. W związku z tym premier Péter Magyar ogłosił, że „sytuacja centralnego budżetu państwa jest nieprzejrzysta”, i zarządził jego „pełną i pilną rewizję”.
Telex.hu dotarł do podpisanego przez jednego ze współpracowników Jánosa Lázára dokumentu, który przy okazji przekazywania władzy otrzymała nowa ekipa rządowa. Zwraca się w nim uwagę na brak wspomnianych 286 mld forintów w zasobach ÉKM.
W opisywanym przez serwis dokumencie napisano, że pierwszy załącznik do ustawy budżetowej określa kwotę wydatków operacyjnych i akumulacyjnych planowanych na 2026 r. Nie uwzględnia jednak rzeczywistych potrzeb dotyczących części projektów realizowanych w ramach kompetencji resortu budownictwa i transportu.
Miliarderzy z kręgu Orbána
Wymienia też trzy konkretne pozycje wydatków, które powinny się znaleźć w budżecie, i wskazuje nawet, w której jego części. Są to dokładnie te kwestie, o których wspomina obecny minister transportu i inwestycji Dávid Vitézy.
Dodajmy, że największa część ze wspomnianych wydatków – ta dotycząca utrzymania autostrad – powinna być wypłacona Węgierskiej Spółce Koncesyjnej ds. Rozwoju Infrastruktury (Magyar Koncessziós Infrastruktúra Fejlesztő, MKIF). Jej współwłaścicielami są Lőrinc Mészáros i László Szíjj, czyli nr 1 i nr 5 na liście najbogatszych Węgrów magazynu „Forbes”. Jesienią zeszłego roku miesięcznik oszacował ich majątki odpowiednio na 1749,1 mld forintów (wtedy 19,2 mld zł) i 416,1 mld forintów (4,6 mld zł). Obaj są przedsiębiorcami blisko związanymi ze środowiskiem Viktora Orbána (NER). Gigantycznych majątków dorobili się właśnie w okresie sprawowania przez niego rządów.
W tegorocznym budżecie Węgier zapisano na powyższy cel kwotę 210 mld forintów. To znacznie mniej, niż faktycznie trzeba będzie wydać. W 2025 r. państwo wypłaciło spółce MKIF z tego tytułu 410 mld forintów.
Poważna nieodpowiedzialność fiskalna
O tym, że w budżecie zabraknie pieniędzy na ten cel, już kilka miesięcy temu alarmował węgierski odpowiednik NIK, czyli Állami Számvevőszék. Choć sprawę opisywały wtedy niezależne media, władze nie poprawiły ustawy budżetowej.
Kierownictwo ÉKM dopiero po kwietniowych wyborach, w których zwyciężyła partia Tisza Pétera Magyara, przyznało, że zapisana w budżecie kwota nie wystarczy. Aby pokryć konieczne wydatki, potrzeba będzie prawie drugie tyle, dokładniej 175,6 mld forintów.
Te części ustawy budżetowej, w których nie uwzględniono wspomnianych wydatków, podpisali osobiście János Lázár oraz ówczesny minister gospodarki Márton Nagy. To może oznaczać, że rząd Viktora Orbána chciał przesunąć części wspomnianych zobowiązań na kolejne lata. Być może rozpoczął nawet renegocjacje umów, ale nie zdążył doprowadzić ich przed wyborami do końca. Nie można również wykluczyć, że braki wystarczających kwot wynikają z chaosu dokumentacyjnego lub po prostu z urzędniczych błędów. Jest to szczególnie prawdopodobne w przypadku budowy linii kolejowej do fabryki akumulatorów w Ivancsa.
Z prośbą o komentarz telex.hu zwrócił się do László Csaby, ministra finansów Węgier w latach 2002-2004 (w rządzie Pétera Medgyessy’ego). Ekonomista stwierdził, że jeśli rząd Fideszu miał świadomość istnienia tych zobowiązań, ale nie uwzględnił ich w budżecie, to jest to poważna nieodpowiedzialność fiskalna. W jego opinii takie działania podważają przejrzystość finansów publicznych i utrudniają ocenę rzeczywistej kondycji państwa.
Główne wnioski
- W węgierskim budżecie mogło dojść do istotnych nieścisłości dotyczących dużych wydatków infrastrukturalnych. Nowa ekipa rządowa alarmuje, że w ustawie nie zapisano zaplanowanych wydatków w wysokości 286 mld forintów, czyli prawie 3,5 mld zł. Chodzi o pokrycie należności związanych z infrastrukturą drogową i kolejową.
- „Upiększanie” budżetu państwa przed wyborami parlamentarnymi. Braki budżetowe mogą wynikać z działań PR-owskich. Być może w grę wchodzi również plan przesunięcia wydatków na kolejne lata i niedokończone negocjacji w tej sprawie. Nie można jednak wykluczyć także skutków chaosu organizacyjnego i zwykłych błędów urzędniczych.
- Problem przejrzystości finansów publicznych na Węgrzech. Niezależnie od tego, czy „dziura” w budżecie jest efektem działań intencjonalnych czy pomyłek, fakt, że jest, pokazuje, że po latach rządów Viktora Orbána Węgry mają poważny problem z przejrzystością budżetową. Eksperci podkreślają, że w tych warunkach trudno ocenić faktyczną kondycję fiskalną państwa.