„Kilka tygodni na nowy projekt”. Minister ujawnia co dalej z regulacją kredytu konsumenckiego (WYWIAD)
Prace nad ustawą o kredycie konsumenckim przejmuje Ministerstwo Sprawiedliwości we współpracy z resortem finansów. Minister Maciej Berek tłumaczy w XYZ, że to efekt dwuletnich opóźnień UOKiK oraz wprowadzania do projektu szkodliwych nadregulacji sprzecznych z polityką rządu.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaki był oficjalny powód odebrania prezesowi UOKiK upoważnienia do prac nad ustawą?
- Kto teraz przejmuje stery nad projektem ustawy o kredycie konsumenckim?
- Jaki incydent z przeszłości wpłynął na negatywną ocenę skuteczności prezesa UOKiK?
Piotr Sobolewski: Wywiad w XYZ z Tomaszem Chróstnym poruszył nie tylko branżę bankową, ale też administrację. Zacznijmy więc podobnie jak zaczyna się rozmowa z prezesem UOKiK. Dlaczego 18 maja odebrał mu pan procedowanie ustawy o kredycie konsumenckim?
Maciej Berek, minister nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Polski: Mój wniosek do premiera o cofnięcie upoważnienia dla prezesa UOKiK do prowadzenia prac nad tym projektem to efekt tego, że prezes nie był w stanie procedować tego projektu w sposób nie tylko sprawny, ale chociażby przyzwoicie sprawny. Mówiąc wprost: było to po prostu nieudolne.
Z dużym zdumieniem przeczytałem, że odebranie mu prac nad tym projektem wynika z jakiegoś działania lobbystycznego sektora bankowego.
Warto wiedzieć
Maciej Berek
Maciej Berek jest członkiem rady ministrów odpowiedzialnym za nadzór nad procesem wdrażania polityki rządu. Przewodniczy komitetowi stałemu Rady Ministrów. W 2021 r. był dyrektorem generalnym Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, rok później objął tam funkcję koordynatora ds. rozwoju strategicznego.
Prace nad projektem trwały łącznie dwa lata
To cofnijmy się w czasie. Kiedy UOKiK zaczął prace nad projektem?
Prezes Tomasz Chróstny otrzymał upoważnienie od premiera do prowadzenia prac nad tym projektem w kwietniu 2024 roku. Dziewięć miesięcy zajęło mu przygotowanie wniosku o wpis do wykazu [prac legislacyjnych rządu – red.]. A to dopiero start procesu legislacyjnego po stronie rządowej.
Kolejne pół roku zajęło przygotowanie projektu. Jesteśmy zatem już w lipcu 2025 r., kiedy projekt został przekazany dalej z trzydziestodniowym terminem na przekazanie uwag w uzgodnieniach i konsultacjach.
Widzieliśmy, że wpłynęło dość dużo uwag, ale byliśmy już w marcu 2026 roku, czyli niemal dwa lata po rozpoczęciu prac. Zapytałem wtedy prezesa UOKiK co dzieje się z projektem i przewidzianymi wcześniej terminami implementacji, które wynikają z dyrektywy. Otrzymałem na piśmie odpowiedź, że projekt pojawi się w najbliższych miesiącach, najpierw trafi na komitet europejski, a potem na komitet stały Rady Ministrów. Problem w tym, że projekt na komitet europejski trafił z bardzo dużą liczbą rozbieżności.
Rząd nie toleruje nadregulacji
To się chyba zdarza? Sam prezes UOKiK wskazuje w wywiadzie, że celem było znalezienie odpowiedzi na te rozbieżności na etapie późniejszym, czyli w komitecie stałym.
Tak, ale jednocześnie miałem sygnalizację ze strony Ministra Finansów, RCL [Rządowego Centrum Legislacji – red.] i służb odpowiedzialnych za nadzór nad procesami implementacyjnymi, że projekt jest obarczony bardzo dużą liczbą nadregulacji w stosunku do tego, co wynika z przepisów Unii Europejskiej. I to właśnie te uwagi składają się na drugi powód odebrania prac. Rada Ministrów, której jestem członkiem, a szef UOKiK kieruje urzędem, który jest nadzorowany przez premiera, podjęła politykę zero nadregulacji unijnych. Wielokrotnie o tym mówiliśmy i jest to zapisane w regulaminie prac Rady Ministrów.
Jeśli prezes Tomasz Chróstny jako urzędnik, który podlega premierowi, nie wie o tym, że ten rząd nie zgadza się na nadregulację i prowadzi taką politykę, żeby przy implementacji dyrektyw wdrażać dokładnie tyle, ile trzeba, to po prostu nie rozumie swojej roli. W efekcie to właśnie ten czynnik oraz wspomniany wcześniej nieefektywny sposób prowadzenia projektu doprowadziły do tego, że wystąpiłem do premiera na piśmie z prośbą o wycofanie upoważnienia prezesa UOKiK do prowadzenia prac nad tą ustawą.
Projektem zajmą się teraz dwa resorty
Kto się teraz nią zajmie?
Ministerstwo Sprawiedliwości w porozumieniu z Ministerstwem Finansów. Obaj ministrowie dobrze wiedzą, że sprawa jest pilna i wymaga mądrego, dobrego projektu. I ja na tym etapie, w którym jesteśmy, nie przesądzam o tym, jaki będzie kształt tego projektu. Oczekuję jednak sprawnego procedowania i ograniczenia go do materii, które są niezbędne do zapewnienia efektywnej implementacji prawa unijnego. Jeśli ktoś tego nie rozumie i pozwala sobie na sugestie dotyczące lobbingu sektora, to oceniam to jako dalece nie na miejscu.
Dlaczego akurat resort sprawiedliwości ma się tym zająć jako główne ministerstwo, a resort finansów ma go tylko w tym wspierać?
Analizowaliśmy zakres dyrektywy i wyszło nam, że bliżej tego obszaru jest właśnie Ministerstwo Sprawiedliwości. Ustaliliśmy to wspólnie z dwoma ministrami. Musieliśmy przypisać komuś ten projekt.
No dobrze, ale prezes UOKiK podkreślał, że to właśnie między tymi resortami jest sporo rozbieżności. Ma pan gwarancje, że się dogadają?
Rozmawiałem z ministrem Andrzejem Domańskim, ministrem Waldemarem Żurkiem oraz z wiceministrami odpowiedzialnymi za prace legislacyjne w tych resortach. To, że pojawiają się różnice spojrzeń to dość standardowa sytuacja w procesie legislacyjnym.
Natomiast proszę pamiętać, że w przypadku UOKiK mówimy o dwóch latach prac. Jeśli chce pan zobaczyć ile można osiągnąć w dwa lata to proszę sobie przypomnieć w jak startowo różnych punktach byli poszczególni członkowie rządu w pracach nad ustawą o związkach partnerskich. Mówiliśmy o skrajnie różnych spojrzeniach. Dążyliśmy tymczasem do dialogu i wypracowaliśmy bardziej zbliżone stanowiska. Tymczasem ustawa o statusie osoby najbliższej została właśnie przyjęta przez sejm.
Według ministra UOKiK unikał realnych działań
Mam wrażenie, że nie tylko zarzut dotyczący lobbingu pana poruszył w tym wywiadzie...
Prezes UOKiK mówi, że chroni konsumentów, a źli urzędnicy chodzą na pasku organizacji firm rynku finansowego. Nie mam jednak przekonania, czy zawsze działania prezesa UOKiK były spójne z tą deklaracją.
Pamiętam posiedzenie komitetu stałego Rady Ministrów, gdy zastanawialiśmy się nad reakcją legislacyjną na produkty alkoholowe w formie atrakcyjnej dla dzieci. Chodzi o tzw. alkotubki, ale rozmawialiśmy też m.in. o produktach tytoniowych, których sprzedaż osobom niepełnoletnim jest zabroniona. Na jedno z posiedzeń zaprosiłem szefa UOKiK i pytałem go, dlaczego podlegająca mu inspekcja handlowa nie reaguje na to, że nieletni mają dostęp do takich produktów. Odpowiedział tak, że zapamiętałem to do dziś, że jego inspekcja może się zająć sprawdzaniem, czy oznaczenie produktu jest prawidłowe, ale nie tym, czy prowadzona jest nielegalna sprzedaż. Zapytałem zatem, kto powinien reagować i usłyszałem, że gdy dochodzi do sprzedaży produktów nieletnim, to każdy obywatel może przecież wezwać policję. W mojej opinii, jeśli ktoś tak rozumie cele działań inspekcji handlowej, to nie można określać się jako obrońca konsumentów.
Uwagi do projektu zgłaszali „prawnicy rządu”
Gdy UOKiK mówi, że spokojnie wyrobiłby się z pracami do końca roku, bo takie były ustalenia z Komisją Europejską, to wierzy pan w te słowa?
Zweryfikowałem, w jakim stanie jest ten projekt w momencie trafiania na komitet ds. europejskich. Komitet rozstrzygnąłby kwestie dotyczące zgodności z prawem Unii Europejskiej, ale do mnie – na komitet stały – trafiłby projekt z całą paczką rozbieżności. Moim zadaniem byłoby to wszystko porozstrzygać.
Sceptycznie patrzę zatem na te wszystkie zapowiedzi, że można byłoby to sprawnie przeprocesować. Jeśli RCL jako prawnik rządu sygnalizuje mi, że ma wiele poważnych uwag do projektu i że jego uwagi nie zostały uwzględnione, to zapala mi się czerwona lampka.
Czego te uwagi dotyczyły?
Przede wszystkim znacznego wykraczania poza wymogi dyrektywy. Były też inne uwagi dotyczące konstrukcji prawnej projektu.
Opóźnienia mogą grozić karami finansowymi
Co z terminem implementacji? Skoro resort finansów ma siedem niewdrożonych na czas dyrektyw, to może nie ma co się spieszyć. Po prostu pojawi się ósma.
Każde opóźnienie we wdrażaniu dyrektywy jest niewłaściwe. Radosław Sikorski, w którego strukturze ministerstwa w tej chwili są sprawy unijne, regularnie nam o tym przypomina. To nie jest rzecz chwalebna. Mogę tylko powiedzieć, że gdy startowaliśmy z pracami rządowymi, sytuacja była jeszcze gorsza, bo wtedy takich opóźnionych implementacji dyrektyw było dużo, a za opóźnienia powstały za czasów poprzedniego rządu w niektórych przypadkach musieliśmy jako państwo członkowskie płacić kary....
Natomiast to, że tempo wdrażania dyrektyw ocenia prezes UOKiK w wywiadzie, to dla mnie wielce niezręczna sytuacja. Nie jest jego rolą ocenianie rządu.
Co by się stało, gdybyśmy się nie wyrobili na czas?
Reakcja zależy od Komisji Europejskiej. Czasem bardzo szybko zaczyna postępowania wobec krajów członkowskich, a czasami są one wstrzymywane. Takie opóźnienie może skutkować nawet płaceniem kar finansowych po jakimś czasie prowadzenia postępowania. Ma jednak jeszcze jeden wymiar – systemowy. Państwa członkowskie UE umówiły się, że przepisy, które stanowi Unia, są wdrażane we wszystkich państwach do systemu prawnego w podobnym czasie. Jeśli jakieś kraje tego nie robią, to robi nam się chaos prawny. Z punktu widzenia ochrony interesów konsumentów wszystko powinno być jednolite. W takiej sytuacji przerzucamy stan niejednoznaczności, a czasem chaosu prawnego na adresatów prawa, wymagając, by sami sobie z tym radzili.
Nowy projekt za kilka tygodni
Kiedy zobaczymy nową wersję projektu ustawy o kredycie konsumenckim?
To kwestia tygodni, ale oczywiście zależy mi na tym, żeby odbyło się to w miarę sprawnie. Ale proszę nas rozliczać, gdy prace już ruszą. Ministrowie wiedzą, że mają to zrobić sprawnie.
Kiedy powie pan pierwsze „sprawdzam”?
Nie mamy konkretnego terminu, ale mam w procesie ustawione mechanizmy nadzoru nad wszystkimi etapami. Jeśli coś się będzie zacinało, to będziemy szukać mechanizmów, aby to przyspieszyć. Pozwólmy ministerstwom przyjrzeć się temu wyzwaniu.
Proces legislacyjny trzeba będzie zacząć od nowa
Co teraz? Ponawiamy cały proces legislacyjny?
Będziemy musieli na nowo zgłosić projekt do wykazu prac. Przeprowadzić cały proces od nowa.
Czyli będą kolejne konsultacje publiczne?
Wszystko zależy od tego, jak bardzo będziemy mogli bazować na przygotowanym już rozwiązaniu. Pilnuję jednocześnie tego, żeby prowadzić dialog. Zakładam jednak, że sam fakt wspólnych prac dwóch ministerstw doprowadzi do tego, że część rozbieżności już na wczesnym etapie zostanie wypracowana i ujednolicona.
Rząd chce konsekwencji w unikaniu gold-platingu
Czyli ponownie jak UOKiK dostaniecie wiele uwag wykraczających poza dyrektywę? Różne środowiska dobrze wiedzą, że pojawia się być może jedna jedyna okazja, by zmienić obowiązującą od lat praktykę. Tak było np. w temacie demonopolizacji rynku informacji kredytowej. Pana zdaniem, implementacja unijnego prawa nie służy takim wrzutkom?
Dokładnie tak, jeśli pojawia się potrzeba regulowania tego rynku, to można przygotować odrębny projekt. Projekty implementujące dyrektywy powinny być ograniczone właśnie do tego, bo inaczej robimy gold-plating. W krajach pojawiają się pokusy, by przy takich okazjach „przyklejać” innego regulacje. Rozmawiamy na szczeblu krajowym i unijnym, jak zapobiegać temu zjawisku.
A nie trafia do pana argumentacja, że trzeba dostosować przepisy do lokalnej specyfiki?
Każdy rynek jest specyficzny i oczywiście, że się trzeba dostosować do specyficznego rynku, ale mówimy o braku nadregulacji i tego się trzymajmy.
Trzeba sprawdzić, czy regulatorzy wykorzystują efektywnie narzędzia, które mają
Jak dzisiaj rząd postrzega ochronę konsumentów na rynku finansowym. UOKiK i Rzecznik Finansowy spełniają swoją rolę?
Każdy z tych organów ma swoje uprawnienia, które się częściowo uzupełniają. Ten system jest wystawiany wciąż na próbę. Z jednej strony są firmy, które chcą działać legalnie, bezpiecznie, z regułami gry, ale z drugiej są też takie, które szukają luk.
Proszę spojrzeć choćby na system SENT, przeznaczony do monitorowania przewozu paliw. To produkty narażone na wysokie ryzyko oszustw. W ustawie, którą zawetował właśnie prezydent Karol Nawrocki, pojawił się zapis dotyczący handlu betonem. Na początku prac nad projektem też byłem zaskoczony, że musimy te produkty objąć SENT. Prezydent teraz podkreślał, że chroni polską przedsiębiorczość i nie może nakładać na nią dodatkowych obciążeń. Tylko w toku całego postępowania legislacyjnego uzasadnienie tej zmiany zostało dokładnie wyjaśnione. Proszę zobaczyć, że duże firmy, które działały legalnie, były wystawione na konkurencję firm, które funkcjonowały niezgodnie z regułami gry. Ta ustawa była akceptowana przez uczestników tego rynku.
Tak samo jest z nadzorem. Bardzo bym chciał, żeby te organy kreatywnie podpowiadały, jak powinny być ukształtowane ich kompetencje, żeby skutecznie działały i zapewniały bezpieczeństwo na najwyższym możliwym poziomie. Jestem bardzo na to otwarty, ale najpierw trzeba też sprawdzić, czy regulatorzy i inspekcje ochrony efektywnie wykorzystują narzędzia, które mają. Chciałbym, żeby inspekcja handlowa reagowała na sytuacje związane ze sprzedażą detaliczną. Nie można mówić, że potrzebujemy oprzyrządowania prawnego, jeśli nie wykorzystujemy w pełni tego, co mamy.
„W tym temacie doszliśmy do punktu krytycznego”
To, co się zadziało z tym projektem, skłania teraz do większej ostrożności rządu w zlecaniu procedowania projektów zewnętrznym instytucjom?
Nie, nie chciałbym, by coś się zmieniało. Każdy z urzędów ma swoją specjalizację, swój zakres właściwości merytorycznych, którymi się zajmuje. Jedynie w tej sprawie doszliśmy do jakiejś nietypowej sytuacji. To pierwszy taki przypadek tego rządu, że wycofaliśmy upoważnienie do prac nad projektem. Do tej pory nie było takiej potrzeby. Tutaj doszliśmy do punktu krytycznego i musieliśmy podjąć decyzję.
Główne wnioski
- Minister Maciej Berek odebrał prezesowi UOKiK projekt ustawy o kredycie konsumenckim z powodu – jak twierdzi – nieudolności i trwających aż dwa lata prac nad kluczową dla sektora finansowego regulacją. Kroplą przepełniającą czarę było złamanie rządowej zasady „zero nadregulacji unijnych”.
- Przygotowaniem projektu zajmie się teraz Ministerstwo Sprawiedliwości we współpracy z resortem finansów. Efekty ich pracy w postaci nowej ustawy zobaczymy już za kilka tygodni. Minister Berek uznaje różnice zdań w obu resortach za naturalny proces i zapewnia, że bliska współpraca obu resortów na wczesnym etapie pozwoli błyskawicznie wyprostować rozbieżności.
- Zdaniem Macieja Berka, zamiast żądać nowych przepisów i kreować się na jedynego obrońcę konsumentów, UOKiK powinien zacząć realnie działać. Przykładem bierności urzędu były „alkotubki” i nielegalna sprzedaż alkoholu dzieciom, gdzie podległa Tomaszowi Chróstnemu inspekcja umyła ręce. Instytucje kontrolne muszą zatem efektywnie używać narzędzi, które już mają.