Pożegnanie z koncesjami Viktora Orbána. Polubownie lub bez znieczulenia
Kluczowe sektory węgierskiej gospodarki funkcjonują w systemie wieloletnich koncesji. Korzystają na nich miliarderzy powiązani z Viktorem Orbánem, a państwo ponosi koszty. Nowy rząd zapowiadał zajęcie się tym problemem.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie dziedziny węgierskiej gospodarki są objęte koncesjami i jakie podmioty je otrzymały.
- Dlaczego ten model koncesji jest – według ekspertów i Komisji Europejskiej – niezgodny z unijnym prawodawstwem.
- Jakie scenariusze zmian w tym systemie ma do wyboru nowa władza.
Na Węgrzech pod rządami Viktora Orbána wszystkie najważniejsze dziedziny życia gospodarczego były objęte koncesjami. Ich beneficjentami – dzięki „szytym na miarę” przetargom – są wciąż przedsiębiorcy ściśle powiązani z ówczesnym układem władzy. Ma on nawet swoją oficjalną nazwę: NER (od węgierskiego Nemzeti Együttműködés Rendszere, czyli System Współpracy Narodowej). Należący do niego biznesmeni, często osoby z listy najbogatszych Węgrów magazynu „Forbes”, byli w stanie całkowicie zdominować dany segment rynku – budowę i zarządzanie autostradami, handel wyrobami tytoniowymi, gospodarkę odpadami i działalność hazardową.
Zasadniczo sens koncesji polega na tym, że jej posiadacz dokonuje dużych inwestycji i jednocześnie ponosi ryzyko rynkowe aż do momentu wygaśnięcia umowy. Jednak w przypadku członków systemu NER państwo nierzadko gwarantowało koncesjonariuszom osiągnięcie określonych przychodów i zysków. Dzięki takiemu kumoterskiemu kapitalizmowi fortuny krewnych i znajomych Viktora Orbána rosły w nienaturalnym tempie, a płacili za to zwykli Węgrzy.
Odpady i hazard na celowniku
Nic dziwnego, że Péter Magyar od początku swojej działalności politycznej krytykował te koncesje, określając je jako „nieuzasadniony rabunek państwa”. Deklarował, że gdy dojdzie do władzy, ukróci ten proceder. W kwietniowych wyborach partia Tisza pokonała orbanowski Fidesz, a Péter Magyar stanął na czele nowego rządu. Wtedy jednak – jak pisze niezależny portal gospodarczy G7 – przedstawiciele jego gabinetu nieco złagodzili ton w kwestii planów dotyczących tych umów. Podkreślali przede wszystkim, że należy je poddać przeglądowi.
Nowy premier zapowiedział z kolei w wywiadzie dla serwisu telex.hu, że na pierwszy ogień pójdą koncesje na gospodarkę odpadami i prowadzenie kasyn.
Koncern MOL i system NER
35-letnią koncesję na gospodarkę odpadami uzyskała w połowie 2023 r. spółka Mohu Mol Hulladékgazdálkodási, należąca do grupy kapitałowej MOL. Wśród akcjonariuszy notowanego na giełdzie koncernu paliwowego znajdują się m.in. dwie fundacje powiązane z orbanowskimi elitami władzy: Mathias Corvinus Collegium oraz Maecenas Universitatis Corvini Foundation. Dzięki koncesji firma Mohu niemal z dnia na dzień wykosiła z rynku większość podmiotów działających wcześniej w tej branży. Dziś dominuje i dąży do zdobycia pozycji monopolistycznej.
Czy umowa z Mohu poprawiła sytuację? Jak pisze telex.hu, w 2024 r. ilość odpadów zbieranych selektywnie wzrosła jedynie nieznacznie w stosunku do 2021 r. Co bardziej zaskakujące, ilość odpadów poddawanych recyklingowi spadła w tym okresie.
Portal dodaje, że w związku z koncesją udzieloną tej firmie wszczęto również postępowanie unijne. Zdaniem Komisji Europejskiej przetarg został dopasowany do MOL (przyjęte kryteria dyskryminowały inne podmioty). Ponadto zawarcie umowy na 35 lat oznacza zamknięcie rynku, co narusza prawo UE.
Miliarderzy z czołówki listy „Forbesa”
Tak długie umowy koncesyjne nie są jednak na Węgrzech niczym wyjątkowym. Koncesja na działalność kasyn w Budapeszcie obowiązuje do 2056 r. Jej posiadaczem jest spółka Garinvest Projekt, powiązana z dwoma biznesmenami: Istvánem Garancsim oraz Árpádem Habonym. Pierwszy z nich w najnowszym rankingu 50 najzamożniejszych Węgrów zajął 11. miejsce, a jego majątek oszacowano na 295,5 mld forintów, czyli ponad 3,2 mld zł. Jego partner biznesowy również jest miliarderem, choć nie znajduje się na liście „Forbesa”. Co istotne, funkcjonował w najbliższym otoczeniu premiera Viktora Orbána, będąc jego nieoficjalnym doradcą.
Oprócz tego na Węgrzech funkcjonują także koncesje na hurtowy i detaliczny handel wyrobami tytoniowymi. W tej dziedzinie monopolistą jest spółka Országos Dohányboltellátó, należąca do przedsiębiorcy Jánosa Sánty – ważnej postaci w systemie NER.
Monopol autostradowy (koncesję na 35 lat przyznano w 2022 r.) należy do funduszu Magyar Koncessziós Infrastruktúra Fejlesztő (MKIF). To właśnie tej firmie rząd Viktora Orbána zlecił budowę większej części krajowej sieci dróg ekspresowych. MKIF to wehikuł inwestycyjny, za którym stoi kilka funduszy. Początkowo nie było wiadomo, kto dokładnie, ale Radio Wolna Europa wywalczyło w sądzie ujawnienie tych informacji. Wtedy okazało się, że Konzum, Opus New Way i Opus Bridge są własnością Lőrinca Mészárosa, a Themis, Cronus i Vesta – László Szíjja. Czytelnicy XYZ dobrze znają obu tych biznesmenów. To odpowiednio numer jeden i numer pięć na prestiżowej liście najbogatszych. Majątek Mészárosa oszacowano ostatnio na 1749,1 mld forintów (19,2 mld zł), a Szíjja na 416,1 mld forintów (4,57 mld zł). Obaj dorobili się ogromnych fortun podczas kilkunastu lat rządów Fideszu.
Rozwiązania polubowne lub siłowe
Czy rząd Pétera Magyara będzie w stanie wyzwolić kraj od koncesyjnych monopoli? Portal telex.hu zapytał o to Miklósa Ligetiego, dyrektora prawnego Transparency International Hungary (TIH).
– Procedury, na których oparte są te koncesje, były niezgodne z prawem. Ich beneficjenci, czyli MKIF i Mohu, nie mogą więc powoływać się na to, że nabyte prawa muszą być respektowane przez nowy rząd – twierdzi przedstawiciel TIH.
W przypadku niektórych koncesji, jak np. w gospodarce odpadami, zmiany należy wprowadzać stopniowo ze względu na krytyczny charakter branży dla funkcjonowania państwa.
Ligeti uważa, że 35-letnia umowa jest niezgodna z prawem unijnym, ponieważ faktycznie likwiduje konkurencję. Dlatego państwo powinno w pierwszej kolejności zaproponować koncesjonariuszom polubowne rozwiązanie umowy.
Miklós Ligeti przekonuje jednak, że jeśli polubowne rozwiązanie nie będzie możliwe ze względu na opór dotychczasowych beneficjentów, państwo nie powinno się wahać i może sięgnąć po twardsze rozwiązania, np. zmianę prawa.
Główne wnioski
- System koncesji na Węgrzech sprzyjał powstaniu oligarchicznego układu. Kilka ważnych sektorów gospodarki zostało w dużym stopniu przejętych przez przedsiębiorców bliskich obozowi Viktora Orbána. Stało się to dzięki szytym na miarę przetargom.
- Konstrukcja koncesji często odbiega od klasycznego modelu rynkowego. W wielu przypadkach państwo miało ograniczać realne ryzyko koncesjonariuszy i de facto zapewniać im stabilne zyski. To – według Komisji Europejskiej i ekspertów – może oznaczać ograniczenie konkurencji i niezgodność z prawem unijnym.
- Nowe władze rozpoczynają przegląd systemu i jego możliwą przebudowę. W grę wchodzi stopniowa korekta i polubowne wygaszanie umów. Gdyby beneficjenci przyznanych już koncesji stawiali opór, państwo powinno zastosować bardziej radykalne metody – uważają eksperci. Chodzi m.in. o działania legislacyjne.