USA tracą miliony na alkoholu. Kanada znalazła mocną kartę przetargową
Amerykańscy producenci alkoholu stracili 536 mln dolarów na sprzedaży do Kanady. Spór o wino, piwo i mocne trunki stał się jednym z najbardziej zaskakujących elementów wojny celnej między sąsiadami. Ottawa pokazuje, że ma argument, który może bardziej zaboleć USA, niż się tego spodziewano.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego alkohol stał się jednym z najważniejszych punktów sporu w relacjach handlowych Kanady z USA.
- Dlaczego Kanada ma nieoczekiwanie silną kartę przetargową w negocjacjach dotyczących CUSMA, czyli umowy o wolnym handlu między Kanadą, USA i Meksykiem.
- Jak USA próbują wywierać presję na Kanadę i czy ta strategia przynosi efekty.
O różne formy nacisku w relacjach z USA można podejrzewać Kanadę, ale kluczowym okazał się alkohol? To właśnie bojkot amerykańskich alkoholi jest ważną kartą w negocjacjach w sprawie przyszłych losów CUSMA, północnoamerykańskiej umowy o wolnym handlu.
Im bliżej 1 lipca, tym goręcej na kontynencie północnoamerykańskim. Nie ze względu na lato, lecz dlatego, że do tego dnia kraje CUSMA, czyli Kanada, USA i Meksyk, mają zadeklarować, co dalej chcą zrobić z tą umową. Na początku czerwca kanadyjski minister ds. handlu Kanady z USA: Dominic LeBlanc poinformował, że Ottawa chce jej przedłużenia. Taki sam zamiar zadeklarował również meksykański sekretarz gospodarki Marcelo Ebrard. CUSMA zastąpiła w 2020 r. umowę NAFTA. Zawarto ją do 2036 r., ale z założeniem, że do końca czerwca 2026 r. trzy kraje objęte porozumieniem poinformują, czy przedłużają je w obecnym kształcie, czy będą dokonywać jego corocznych przeglądów.
W dniu, w którym Kanada i Meksyk poinformowały o chęci przedłużenia CUSMA, amerykański przedstawiciel ds. handlu Jamieson Greer powiedział, że Biały Dom chce nałożyć nowe cła. Powodem ma być trafianie do obiegu gospodarczego towarów wyprodukowanych z wykorzystaniem pracy przymusowej – zarówno w Kanadzie, jak i w innych krajach. Nowe 10-procentowe cła miałyby objąć ok. 10 proc. eksportu z Kanady do USA – tę część, która nie spełnia zasad CUSMA. Nowe cła miałyby dotyczyć także Unii Europejskiej.
USA nie mają jednak wszystkich kart. Kanada gra m.in. wartą miliard dolarów kanadyjskich kartą amerykańskich win i alkoholi.
Skromny miliard dolarów
W kontekście bieżących problemów Kanady z USA najczęściej mówi się o stali, aluminium, drewnie budowlanym i samochodach. Na amerykańskiej liście najważniejszych punktów spornych w rozmowach handlowych z Kanadą znalazła się także kwestia bojkotu amerykańskich win i alkoholi. Obok niej są m.in. kanadyjska polityka „kupuj kanadyjskie” w przetargach publicznych, niechęć Kanadyjczyków do amerykańskiego mleka zawierającego antybiotyki oraz quebeckie wymogi dotyczące promowania francuskojęzycznego kontentu.
Sama prowincja Ontario, poprzez sieć rządowych sklepów LCBO (Liquor Control Board of Ontario), wydawała rocznie – do 2025 r. i zawieszenia importu – 965 mln dolarów kanadyjskich na zakupy u producentów amerykańskich. To prawie miliard dolarów na 3,6 tys. produktów z 35 stanów. Ontario, jedna z 13 kanadyjskich prowincji i terytoriów, jest jednym z największych importerów alkoholu na świecie. To siła przetargowa, która sprawia, że blokada zakupów alkoholu jest w USA określana jako „trade irritant”, czyli sporny lub drażliwy punkt w relacjach handlowych.
Pod koniec kwietnia amerykański sekretarz handlu Howard Lutnick powiedział, że „to oburzające, że Kanada nie przywraca amerykańskich alkoholi na półki”. Z kolei przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer mówił w Kongresie, że jeśli Kanada nie zniesie zakazu importu alkoholi z USA, to ma „takie poczucie, że być może będzie musiało dojść do działań wymuszających, by poradzić sobie z tym problemem wina i alkoholi w Kanadzie”.
Cierpienie, dewastacja i przeprowadzki
W latach 2022-2024 Kanada była odbiorcą ok. 35 proc. eksportu amerykańskich win, ponad 15 proc. amerykańskiego piwa i 13 proc. mocnych alkoholi. Po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu i „opowieściach o Kanadzie jako 51. stanie USA” łączny eksport branży alkoholowej do Kanady spadł o ponad 70 proc. – podsumowuje w artykule dla magazynu „The Conversation” prof. Andrew Muhammad, ekonomista rolnictwa z Uniwersytetu Tennessee. Poza Albertą i Saskatchewan wszystkie kanadyjskie prowincje i terytoria utrzymują zakaz importu alkoholi z USA. Prof. Muhammad wylicza, że w dolarach amerykańskich największy cios otrzymali producenci win. Eksport do Kanady spadł z 460 mln do 103 mln dolarów. Producenci mocnych alkoholi zamiast 238 mln dolarów sprzedali tam towary za 89 mln dolarów, a producenci piwa zamiast 47 mln dolarów – za 17 mln dolarów. Łącznie z portfeli amerykańskich producentów zniknęło 536 mln dolarów.
Nie dziwi więc, że Chris Swonger, prezes Distilled Spirits Council of the United States, amerykańskiego stowarzyszenia producentów mocnych alkoholi, mówi w kanadyjskich mediach, że branża „cierpi”, a spadek eksportu do Kanady w 2025 r. był „dewastujący”. W drugiej połowie maja w Waszyngtonie, podczas dorocznego spotkania amerykańskiego Instytutu Wina, „przywrócenie dostępu do kanadyjskiego rynku było centralnym punktem trzech dni spotkań z federalnymi politykami, przedstawicielami administracji i kanadyjskimi prowincjami”. Pod komunikatem zawierającym to zdanie zamieszczono zdjęcie ze spotkania z przedstawicielami prowincji Ontario.
W listopadzie ub.r. Phillips Distilling, istniejąca od 1912 r. rodzinna amerykańska firma produkująca m.in. popularny w Kanadzie Sour Puss – likier używany jako składnik koktajli – po utracie większości kanadyjskiego biznesu postanowiła przenieść produkcję swojego malinowego likieru z Minnesoty do Montrealu. „Produkcja likieru będzie się po raz pierwszy odbywać w całości w Kanadzie” – pisała firma w komunikacie, wyjaśniając, że „spór handlowy USA – Kanada wpłynął na decyzję firmy ws. relokacji produkcji do Kanady”.
Nie ma CUSMA, nie ma gorzały
W kwietniu, po wypowiedziach Howarda Lutnicka i Jamiesona Greera, premier Kanady dość łagodnie odpowiedział dziennikarzowi, który, pytając o zniesienie zakazu importu alkoholi, określił go jako sporną kwestię. „Wiesz, co jest drażniące? 50 proc. cła na stal. 50 proc. cła na aluminium. 20 proc. ceł na samochody. Wszystkie cła na produkcję leśną. To znacznie więcej niż punkty sporne – to naruszenia naszej umowy handlowej” – mówił Mark Carney. Po czym dodał, że problem alkoholu może zostać szybko rozwiązany, jeśli nastąpią postępy w innych obszarach.
4 czerwca premier Manitoby Wab Kinew, reagując na amerykańskie pomysły dotyczące karnych ceł za rzekome korzyści z pracy przymusowej, powiedział podczas konferencji prasowej: „no CUSMA, no boozma”, czyli: nie ma CUSMA, nie ma gorzały. „Booze” to po angielsku właśnie potoczne określenie alkoholu. Później napisał na X: „No CUSMA. No BOOZE-MA. Jeśli administracja Trumpa chce, byśmy znowu sprzedawali amerykańską gorzałę, prezydent Trump musi porzucić swoje cła, które sprawiają, że życie po obu stronach granicy jest droższe”.
Warto obserwować Waba Kinew. To polityk o jedno pokolenie młodszy od urodzonego w 1965 r. premiera Kanady Marka Carneya. W grudniu 1981 r., kiedy w Polsce zaczynał się stan wojenny, urodził się Wabanakwut „Wab” Kinew, Odżibuej z narodu Onigaming, syn analityczki politycznej i profesora Uniwersytetu Winnipeg. Po studiach poświęconych indiańskim metodom zarządzania administracją i indiańskiej samorządności został dziennikarzem publicznego nadawcy CBC. Po drodze nagrywał płyty i pisał literaturę. W 2016 r. wszedł do polityki i konsekwentnie poprowadził socjaldemokratyczną NDP w Manitobie do zwycięstwa w 2023 r. Od tego czasu jest premierem tej prowincji. Według majowego badania ośrodka Pollara ma 66 proc. pozytywnych ocen.
Ośrodek Angus Reid podsumowuje z kolei, że Wab Kinew cieszy się największym poparciem spośród premierów kanadyjskich prowincji. Nagradzany kanadyjski dziennikarz, pisarz i scenarzysta Mark Leiren-Young napisał na swoim blogu na platformie Substack, że Wab Kinew jest „najbardziej oczywistym” następcą Marka Carneya na stanowisku lidera liberałów. To spekulacje, ale można odnieść wrażenie, że Wab Kinew czasem mówi na głos to, czego premier Mark Carney nie powinien mówić otwarcie.
Amerykanie odkrywają kanadyjski kontekst
Pod koniec stycznia 2025 r., gdy do Białego Domu powrócił Donald Trump, Scotiabank, jeden z pięciu największych kanadyjskich banków, podsumował, że USA mają deficyt w handlu z Kanadą głównie dlatego, że są największym odbiorcą kanadyjskiej ropy i gazu. Deficyt wynosił 41 mld dolarów. Bez tych surowców USA miałyby jednak w handlu z Kanadą nadwyżkę w wysokości 63 mld dolarów. Przed 2025 r. Kanada była głównym kierunkiem eksportu dla ponad 30 stanów USA. Różne źródła podają, że chodziło o 32-36 stanów.
Tymczasem w czerwcu znów powrócił okrzyk bojowy Donalda Trumpa pod adresem Kanady, czyli „51. stan”. Pretekstem stała się informacja, że technicznie po pierwszym kwartale Kanada jest w recesji. Spadek PKB w pierwszym kwartale wyniósł 0,1 proc. w ujęciu rocznym, a w ostatnim kwartale 2025 r. – 1 proc. Po dwóch kwartałach spadku PKB można więc mówić o recesji. Amerykański prezydent przyjął tę informację z zadowoleniem i napisał w mediach społecznościowych: „51 stan!”. Wpis podał dalej ambasador Donalda Trumpa w Kanadzie, Pete Hoekstra, który w minionych tygodniach przyznał w rozmowie z CBC, że nie rozumie, o co Kanada ma pretensje. Minęły cztery dni i kanadyjski urząd statystyczny poinformował, że w maju liczba miejsc pracy w Kanadzie wzrosła o 88 tys., a bezrobocie spadło o 0,3 pkt proc. do 6,6 proc. Poziom zatrudnienia wzrósł do 60,7 proc. Nowych komentarzy o „51. stanie” już nie było.
Jest natomiast alkoholowy kontekst jako wzorzec rozwiązywania konfliktów. W 2022 r. zakończyła się „Whisky War”, czyli spór między Kanadą a Danią o granice szelfu kontynentalnego. Po pięćdziesięciu latach oba kraje ustanowiły granicę lądową na skalistej wysepce Hans Island, położonej w połowie drogi między Grenlandią a kanadyjską Ellesmere Island, częścią terytorium Nunavut. Od 1973 r. toczył się tam pokojowy spór o wyznaczenie granicy, a sama „wojna” trwała od 1984 r. Polegała na tym, że kiedy okręty marynarki wojennej pojawiały się przy wysepce, by zaznaczyć obecność jednego z dwóch państw, zostawiały tam kanadyjską lub duńską flagę, a wraz z nią butelkę mocnego alkoholu. W ten sposób Kanada zyskała lądową granicę z Unią Europejską.
Jest też statystyczne alkoholowe „ale”. Według danych Statistics Canada sprzedaż alkoholu na głowę spada od czterech lat. Jeszcze w latach 2020-2021 wynosiła, w przeliczeniu na czysty etanol, 8,3 litra. W minionym roku było to 6,8 litra, co oznacza spadek o 18 proc. Nawet jeśli więc USA wymuszą otwarcie kanadyjskiego rynku, XXI-wieczna próba powtórki z przywileju propinacji może być już spóźniona.
Główne wnioski
- Amerykańska wojna celna sprawiła, że producenci win, mocnych alkoholi i piwa z USA stracili 536 mln dolarów ze sprzedaży do Kanady. Znacząca część tych strat wynika z zawieszenia importu amerykańskich alkoholi przez jedną z kanadyjskich prowincji. To dlatego alkohol znalazł się na liście największych problemów, jakie USA dostrzegają dziś w relacjach z Kanadą.
- Amerykanie grożą poważnymi konsekwencjami, ale po stronie kanadyjskiej słyszą, że bez skutecznego przedłużenia CUSMA mogą pożegnać się ze sprzedażą alkoholu w Kanadzie. Premier Mark Carney uzależnił powrót amerykańskich trunków na kanadyjskie półki od postępów w innych obszarach sporu, m.in. dotyczących stali i drewna budowlanego.
- Sprzedaż alkoholu spada nie tylko w USA, ale także w Kanadzie. Amerykańscy producenci mogą więc już nigdy nie odzyskać udziałów w kanadyjskim rynku ani przychodów, które mieli przed wojną celną.