Chwalińśka i Majchrzak rozpalili wyobraźnię sponsorów i kibiców. Czy powtórzą sukcesy na Wimbledonie?
Finał Rolanda Garrosa i wygrana w turnieju ATP w Holandii. Polski tenis ma za sobą wyjątkowo udany czas. Ale w sporcie czasu na świętowanie jest niewiele. Zawodnicy przygotowują się do Wimbledonu, gdzie mogą mieć już nowych partnerów biznesowych.
Z tego odcinka dowiesz się…
- Ile osób oglądało finałowe starcie Mai Chwalińskiej w turnieju Rolanda Garrosa.
- Jakich wyników po polskich tenisistach można spodziewać się na Wimbledonie.
- Dlaczego porównania Mai Chwalińskiej do Igi Świątek bywają krzywdzące.
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
Roland Garros 2025 okazał się dla polskich kibiców jednym z najbardziej emocjonujących turniejów ostatnich lat. Wszystko za sprawą Mai Chwalińskiej, która niespodziewanie dotarła do finału. Jej droga przez paryskie korty wywołała dyskusję o finansach w zawodowym tenisie, roli sponsorów oraz przyszłości polskich zawodników.
W podcaście „Sport to Pieniądz” Przemysław Pozowski z Radia TOK FM, który przez cały turniej obserwował Maję Chwalińską na miejscu w Paryżu, mówi, że tegoroczny Roland Garros dostarczył wyjątkowych emocji właśnie dlatego, że bohaterką została zawodniczka, której przed turniejem nikt nie zaliczał do grona faworytek.
– Chyba zawsze w sporcie tak jest, że jak ktoś na kogo się nie liczy, kto jest gdzieś tam daleko na liście potencjalnych faworytów, osiągnie sukces, to kochamy taką historię – mówi Przemysław Pozowski.
W dwa tygodnie na finansowy szczyt
Maja Chwalińska przez lata zmagała się nie tylko z problemami sportowymi i zdrowotnymi, ale także finansowymi. Zdarzało się, że jej menadżer szukał osób, które na czas turnieju udostępniłyby polskiej tenisistce lokum do zamieszkania. W początkowej fazie tegorocznego Rolanda Garrosa jeden ze sponsorów opłacił zakwaterowanie rodziców Mai Chwalińskiej.
– Z jednej strony myślimy o tenisie jako o tym globalnym sporcie, w którym są gigantyczne pieniądze. Sporcie, w którym ci najlepsi zarabiają naprawdę dużo. I tak jest, bo pierwsza setka zarabia. Ale druga czy trzecia już niekoniecznie. To znaczy zarabiają, ale mają potężne koszty podróżowania, bycia w tourze przez praktycznie cały rok na okrągło. Trzeba jeździć, latać, grać w najróżniejszych miejscach, płacić za te hotele, za sztab, bo przecież warto mieć ze sobą fizjoterapeutę itd. – zauważa Przemysław Pozowski.
Podczas tegorocznego Roland Garros głośno było o protestach tenisistów, którzy domagają się bardziej sprawiedliwego podziału zysków generowanych przez turnieje wielkoszlemowe. Zawodnicy ograniczali kontakty z mediami, chcąc zwrócić uwagę organizatorów na problem.
W przypadku Mai Chwalińskiej problemy finansowe na jakiś czas przestaną być dokuczliwe. Za dotarcie do finały turnieju otrzymała 1,4 mln euro. Prawdopodobnie zapłaci od większości tej kwoty 45-procentowy podatek, ale nawet wówczas jej kondycja ekonomiczna znacznie się poprawi. Zwłaszcza, że współpracą z Polką zainteresowało się wielu sponsorów.
Sponsor na chwilę, sponsor na stałe
Jeszcze w trakcie turnieju zwracano uwagę na brak stałego sponsora Mai Chwalińskiej. Tenisistka podpisywała krótkie umowy przy okazji rozgrywania kolejnych rund, czego efektem były sponsorskie patche,widoczne na jej stroju.
– W tym tygodniu Maja Chwalińska dostała potwierdzenie, że ma dziką kartę na grę w Wimbledonie. To także może wiele zmienić. To są oczywiście kwestie negocjacji, kwestie, które nie dochodzą do mediów w pierwszej kolejności, ale ja jestem przekonany, że Maja Chwalińska tych sponsorów będzie mieć. Już się też pojawił jeden, przynajmniej sponsor w Paryżu w trakcie trwania turnieju – tłumaczy Przemysław Pozowski.
Według niego ogromne znaczenie miała również oglądalność finału. Występ Polki śledziło średnio 3,5 mln polskich telewidzów. Takie liczby nie uchodzą uwadze sponsorów.
Niedługo po sukcesie Mai Chwalińskiej najlepszy życiowy rezultat zanotował Kamil Majchrzak, wygrywając turniej ATP w Hertogenbosch. Na drodze do tytułu pokonał trzech tenisistów z czołowej dziesiątki rankingu. Polak też szykuje się teraz do występu na rozpoczynającym się pod koniec czerwca Wimbledonie. Zagrają tam także Iga Świątek, Magda Linette, Magdalena Fręch i Hubert Hurkacz. W eliminacjach spróbują swoich sił Katarzyna Kawa i Linda Klimovičová.