Kategorie artykułu: Biznes Świat

Wilk znad rzeki Stochód. Ukraińskie pojazdy wojskowe będą produkowane w Polsce

Narodziły się na wojnie, gdzie ewakuują rannych, przewożą amunicję i wspierają ukraińskich żołnierzy. Teraz opracowane w Ukrainie bezzałogowe pojazdy lądowe będą produkowane również w Polsce pod nazwą „Wilk”.

Piotr Kisiel, prezes spółki Stohid Technology.
Piotr Kisiel, prezes spółki Stohid Technology. Fot. archiwum

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jakim celu ukraińska firma stworzyła swoją bezzałogową platformę lądową.
  2. Jakimi cechami wyróżnia się ten pojazd i jaka jest jego żywotność na linii frontu.
  3. Jak doszło do polsko-ukraińskiej współpracy i jakie są dalsze plany spółki Stohid Technology.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Stohid – po polsku Stochód – to rzeka w północno-zachodniej Ukrainie, która zajmuje szczególne miejsce w pamięci mieszkańców Wołynia. Po ofensywie Brusiłowa, największym natarciu armii carskiej podczas I wojny światowej, właśnie tędy przebiegała linia frontu. Walki trwały ponad rok – od lata 1916 do lata 1917 r. – i należały do najkrwawszych na froncie wschodnim. W efekcie bagnista dolina rzeki stała się miejscem śmierci dziesiątek, jeśli nie setek tysięcy żołnierzy. W ukraińskiej historiografii funkcjonuje nawet określenie „стохідська м’ясорубка”, czyli „stochodzka maszynka do mięsa”, oddające skalę strat i brutalność walk.

Po rozpoczęciu w 2022 r. pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę pamięć o wydarzeniach sprzed ponad 100 lat ponownie odżyła. Nic więc dziwnego, że właśnie do nazwy Stohid odwołali się założyciele ukraińskiej firmy produkującej bezzałogowe platformy lądowe – UGV, czyli Unmanned Ground Vehicle – wspierające żołnierzy walczących na froncie. Podobne pojazdy, które w Polsce nazwano „Wilkiem”, wkrótce zacznie produkować – we współpracy z ukraińskim partnerem – polska spółka Stohid Technology.

Z frontu na giełdowy rynek NewConnect

– Na razie, na bazie ukraińskich doświadczeń z pola walki, zbudowaliśmy pojazd, który będzie wyposażony zgodnie z wymogami polskiego wojska. Istnieje tu kilka możliwych ścieżek rozwoju – mówi Piotr Kisiel, prezes spółki Stohid Technology notowanej na rynku NewConnect.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Menedżer ma bogate doświadczenie w kierowaniu podmiotami z branży zbrojeniowej. W przeszłości był m.in. prezesem Wojskowego Centralnego Biura Konstrukcyjno-Technologicznego, Centrum Usług Biznesowych PGZ oraz spółki Rosomak. Pełnił również funkcję wiceprezesa Agencji Mienia Wojskowego.

Ukraińskie pojazdy to niewysokie platformy wyposażone w gąsienice lub koła, których podstawowym zadaniem jest wspieranie ewakuacji rannych. Właśnie z myślą o takich misjach ich twórcy – sami mający doświadczenie bojowe – opracowali w 2023 r. pierwsze prototypy.

Wehikuł z trzema „życiami"

– Tego typu lądowe roboty samobieżne, wykorzystywane dziś na ukraińskim froncie, buduje się z myślą o jednym z dwóch rodzajów misji. Pierwsza polega na dostarczaniu wysuniętym oddziałom ładunków bojowych i właśnie tą drogą poszła większość producentów. Druga to szerokie wsparcie małych, trzy-, czteroosobowych grup bojowych. My koncentrujemy się na tym drugim zastosowaniu. Chodzi nam przede wszystkim o możliwie bezpieczną ewakuację rannych – mówi proszący o zachowanie anonimowości przedstawiciel ukraińskiej firmy.

Pojazdy transportowe stanowią około 90 proc. wszystkich UGV trafiających do ukraińskich żołnierzy. Wielozadaniowe platformy, takie jak Stohid, to pozostałe 10 proc. Ponieważ każdy z takich pojazdów „przeżywa” przeciętnie zaledwie trzy misje, musi być stosunkowo tani w produkcji. Jednocześnie powinien spełniać szereg wymagających kryteriów technicznych.

– Nawigacja naziemnym pojazdem bezzałogowym jest znacznie trudniejsza niż w przypadku latającego drona – mówi nasz rozmówca.

Bezzałogowa platforma lądowa (UGV) Wilk, którą we współpracy z ukraińskim partnerem wytwarza polska firma Stohid Technology.
Bezzałogowa platforma lądowa (UGV) Wilk, którą we współpracy z ukraińskim partnerem wytwarza polska firma Stohid Technology. Fot. archiwum

Jedna platforma – multum zastosowań

Pojazd musi samodzielnie rozpoznawać i pokonywać bardzo różne rodzaje nawierzchni oraz przeszkody terenowe. Powinien być zwrotny, ale jednocześnie niski i na tyle wąski, by przedostać się np. przez las. Nie może być zbyt ciężki, aby jeden żołnierz był w stanie wyciągnąć go z błota, a dwóch – podnieść. Z drugiej strony nie może być też zbyt lekki, by nie tracił przyczepności na piaszczystym podłożu. Jak pokazują doświadczenia z frontu, optymalna masa to ok. 180 kg. Ładowność wynosi około 200 kg, a maksymalna prędkość dochodzi do 10 km/h.

Warto wiedzieć

Ukraiński przemysł zbrojeniowy przyspiesza

W pierwszej połowie 2026 r. Ministerstwo Obrony Ukrainy dopuściło do użytkowania przez siły zbrojne ponad 1 tys. nowych typów uzbrojenia i sprzętu wojskowego – od amunicji i bezzałogowych statków powietrznych, przez systemy walki elektronicznej, po pojazdy opancerzone. To o ponad 50 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

Blisko 90 proc. nowo zatwierdzonego sprzętu pochodziło od ukraińskich producentów. Dla porównania – w całym 2025 r. udział krajowych konstrukcji wynosił około 70 proc.

Od początku pełnoskalowej wojny moce produkcyjne ukraińskiego przemysłu obronnego wzrosły 50-krotnie i obecnie są szacowane na około 50 mld dolarów rocznie. Dzięki temu krajowi producenci zaspokajają już ponad połowę potrzeb ukraińskich sił zbrojnych w zakresie uzbrojenia i sprzętu wojskowego.

Coraz większą rolę odgrywa również współpraca z partnerami z Europy. Podczas tegorocznej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa ukraińskie firmy podpisały porozumienia dotyczące wspólnej produkcji m.in. dronów rozpoznawczych, uderzeniowych i wielowirnikowych oraz bezzałogowych pojazdów lądowych – UGV.

– Ukraina udowodniła, że potrafi błyskawicznie zwiększać moce produkcyjne przemysłu obronnego nawet w warunkach pełnoskalowej wojny. Stajemy się wiarygodnym partnerem współtworzącym nowoczesną architekturę bezpieczeństwa Europy, zwłaszcza poprzez wspólną produkcję uzbrojenia – podkreśliła podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Anna Gwoźdiar, doradczyni ministra obrony Ukrainy.

Українська правда”, mod.gov.ua

Choć ukraiński producent wysłał już na front ponad 100 takich pojazdów, wciąż modyfikuje je na podstawie doświadczeń z pola walki i systematycznie je udoskonala. Dzięki modułowej konstrukcji mogą one dziś wykonywać bardzo różne zadania – od transportu zaopatrzenia medycznego, amunicji czy środków walki, np. dronów kamikadze, przez prowadzenie rozpoznania i obserwacji pozycji przeciwnika, aż po bezpośrednie wsparcie działań bojowych z wykorzystaniem wieżyczki z karabinem maszynowym lub systemu walki elektronicznej.

Eksperci doceniają wojenne doświadczenia

Michael Kofman, jeden z najbardziej cenionych zachodnich analityków wojny z amerykańskiego think tanku Carnegie Endowment for International Peace, zwraca uwagę, że przewaga ukraińskiego przemysłu obronnego wynika nie tylko z innowacyjności, ale przede wszystkim z wyjątkowo ścisłej współpracy konstruktorów z walczącymi oddziałami. Dzięki temu nowe rozwiązania można błyskawicznie testować, poprawiać i ponownie kierować na front.

„Przemysł obronny i inżynierowie utrzymują bardzo ścisły kontakt z jednostkami walczącymi. Rozumieją realia pola walki, szybko dostrzegają, co się nie sprawdza i jak to poprawić. Następnie wracają z nowym projektem i bardzo szybko go udoskonalają. To główny powód, dla którego ukraińskie firmy znacznie lepiej zaspokajają potrzeby własnej armii niż niektórzy zachodni producenci” – powiedział Michael Kofman w niedawnej rozmowie z portalem hvylya.net.

Zapotrzebowanie ukraińskiej armii na bezzałogowe pojazdy lądowe jest ogromne. Jednocześnie obowiązujące przepisy sprawiają, że sprzętu, którego produkcja jest choćby częściowo finansowana przez państwo ukraińskie, nie można eksportować. Dla tamtejszych producentów oznacza to zamknięcie rynków zagranicznych. Inaczej wygląda jednak współpraca technologiczna z partnerami z innych krajów. Dlatego ukraińska firma przez dłuższy czas poszukiwała odpowiedniego kontrahenta w Unii Europejskiej.

Wspólny polsko-ukraiński język

– Ostateczny wybór padł na Polskę. Kluczowy okazał się „czynnik ludzki” – mówi przedstawiciel ukraińskiego producenta.

To właśnie grupa kapitałowa Stohid uzyskała prawa do produkcji i sprzedaży tych pojazdów na całym świecie, z wyjątkiem Ukrainy.

Polski „Wilk” będzie różnił się od swojego ukraińskiego pierwowzoru przede wszystkim tym, że nie będzie wykorzystywał chińskich komponentów. W przypadku pojazdu, który w przyszłości mógłby trafić na wyposażenie armii państw NATO, byłoby to zbyt ryzykowne. Dlatego producent stawia przede wszystkim na europejskie rozwiązania – automatykę, optykę i oprogramowanie, w tym również technologie opracowane w Polsce.

Marzenie o technologicznym hubie

– Mamy wizję rozwoju „Wilka”. Z jednej strony może znaleźć zastosowanie wojskowe, z drugiej – możliwości wykorzystania cywilnego są bardzo szerokie. Taki pojazd może wspierać straż pożarną czy inne służby, których praca wiąże się z zagrożeniem życia, na przykład pogotowie gazowe albo zespoły neutralizujące skażenia chemiczne. Na polu walki widzimy z kolei możliwość tworzenia wielopojazdowych „watah Wilków”. Każdy z pojazdów pełniłby własną funkcję, ale wspólnie tworzyłyby zintegrowany system rozpoznawczo-operacyjny, pozwalający realizować najróżniejsze misje i jednocześnie oszczędzać życie żołnierzy – mówi Piotr Kisiel.

Kierowana przez niego spółka nie zamierza jednak ograniczać się do produkcji „Wilków”. Jej ambicją jest stworzenie centrum transferu nowoczesnych technologii z Ukrainy do Polski i innych państw Europy. W planach znajduje się m.in. uruchomienie produkcji bezzałogowych pojazdów przeznaczonych do rozminowywania terenu oraz rozwój systemów przeciwdziałania dronom.

Jeżeli projekt zakończy się sukcesem, Stohid Technology może stać się jedną z pierwszych polskich firm komercjalizujących technologie opracowane i przetestowane podczas wojny w Ukrainie. Byłby to zarazem przykład tego, jak doświadczenia zdobywane na froncie przekładają się na rozwój europejskiego przemysłu obronnego.

Główne wnioski

  1. Ukraina staje się eksporterem technologii wojskowych. Naszego wschodniego sąsiada często postrzegamy jako odbiorcę pomocy militarnej, ale ten obraz jest już niekompletny. Sprawdzone na froncie rozwiązania, takie jak bezzałogowe pojazdy lądowe (UGV), zaczynają trafiać do produkcji w państwach NATO. Polska firma Stohid Technology jest jednym z przykładów takiego transferu technologii.
  2. Przewagą ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego jest szybkość wdrażania innowacji. Ścisła współpraca konstruktorów z żołnierzami walczącymi na froncie pozwala błyskawicznie testować, udoskonalać i rozwijać nowe rozwiązania. Dzięki temu ukraińskie firmy potrafią szybciej odpowiadać na potrzeby armii niż wielu zachodnich producentów.
  3. Polska chce stać się europejskim centrum komercjalizacji ukraińskich technologii obronnych. Produkcja „Wilka” to nie tylko projekt jednego pojazdu. Ambicją Stohid Technology jest stworzenie w Polsce hubu transferującego do Europy ukraińskie technologie wojskowe – od bezzałogowych platform lądowych po systemy rozminowywania i rozwiązania antydronowe.