Polska firma stawia miliardy na Ukrainę mimo wojny. „Szansa na taką inwestycję zdarza się raz na 100 lat”
ELQ rozwija w Ukrainie projekty energetyczne warte ponad 3 mld euro, w tym farmy wiatrowe i słoneczne oraz magazyny energii. Marcin Sołtysiak, prezes spółki, przekonuje, że polskie firmy nie powinny czekać na koniec wojny i opowiada o realiach realizowania takich inwestycji.
Z tej rozmowy dowiesz się…
- Jak ELQ rozwija w Ukrainie projekty energetyczne warte ponad 3 mld euro.
- Dlaczego Marcin Sołtysiak uważa, że dla firm zainteresowanych Ukrainą to „ostatni dzwonek”.
- Jak dziś wygląda finansowanie i ubezpieczanie inwestycji w kraju objętym wojną.
14 projektów gotowych do rozpoczęcia budowy, nakłady inwestycyjne oszacowane na 3 mld euro i energia jako fundament przyszłej odbudowy Ukrainy. Za takimi projektami stoi polska firma ELQ, która od 50 lat działa w branży energetycznej i doszła do pozycji wiodącego producenta stacji transformatorowych dla odnawialnych źródeł energii. Marcin Sołtysiak, prezes i największy akcjonariusz notowanej na giełdzie spółki ELQ, przekonuje, że polskie firmy nie powinny czekać z wejściem na ukraiński rynek do końca wojny.
– Gdy podniesie się szlaban, inwestorzy z całego świata będą angażować się we wszystkie projekty, które będą dostępne – powiedział XYZ podczas Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy.
OBEJRZYJ CAŁĄ ROZMOWĘ:
ELQ jest obecne w Ukrainie od dwóch lat i rozwija portfel projektów energetycznych obejmujących biogaz, bioetanol, biodiesel, farmy fotowoltaiczne oraz energetykę wiatrową. W każdym z nich mają znaleźć się również magazyny energii.
– Dzisiaj nakłady inwestycyjne w tych projektach to ponad 3 mld euro. 14 projektów jest gotowych do budowy, czyli możemy zacząć ich realizację właściwie za miesiąc – mówi Marcin Sołtysiak.
Prezes ELQ podkreśla, że wejście na ukraiński rynek było odpowiedzią zarówno na możliwości biznesowe, jak i rosnące moce produkcyjne firmy. Punktem wyjścia było doświadczenie w produkcji urządzeń energetycznych oraz potrzeba znalezienia dla nich nowych rynków.
– Dwa lata temu doszedłem do wniosku, że bardzo dynamicznie można zdobywać rynek tam, gdzie wszyscy się boją, czyli w Ukrainie. To była doskonała decyzja i najlepszy czas – ocenia szef ELQ.
„To ostatni dzwonek”
Marcin Sołtysiak nie ukrywa, że inwestowanie w kraju objętym wojną wymaga odwagi, ale jego zdaniem ryzyko można dziś ograniczać dzięki dostępnym instrumentom finansowym i ubezpieczeniowym. Wskazuje na zainteresowanie międzynarodowych instytucji, takich jak Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, DFC (Development Finance Corporation, amerykańska instytucja finansująca rozwój), Europejski Fundusz Inwestycyjny czy Europejski Bank Inwestycyjny.
– Dzisiaj nie ma problemu z finansowaniem inwestycji w Ukrainie. Trzeba się jednak bardzo mocno przygotować, bo projekt musi być perfekcyjnie ustrukturyzowany – zaznacza szef ELQ.
Jego zdaniem szczególnie zmieniło się podejście do ubezpieczania ryzyka wojennego. Jak mówi, jeszcze rok temu koszt takiego zabezpieczenia miał oscylować wokół 8 proc., a obecnie wynosi około 0,5 proc.
Najważniejsza rada dla polskich przedsiębiorców? Nie zwlekać, dobrze sprawdzić lokalnego partnera i zacząć działać jeszcze przed końcem wojny.
– Taka inwestycja, jak inwestycja w Ukrainie podczas wojny, zdarza się na świecie raz na 100 lat. Nie warto od razu przekreślać tej szansy, warto spróbować. Jeśli ktoś chce czekać na zakończenie wojny, powinien pamiętać, że gdy podniesie się przysłowiowy szlaban, na ukraiński rynek wpadną firmy i inwestorzy z całego świata – przekonuje prezes ELQ.
Energetyka jako warunek odbudowy
W rozmowie wybrzmiewa również teza, że bez odbudowy ukraińskiej energetyki nie będzie możliwa odbudowa całego kraju. Szef ELQ wskazuje, że potrzeby dotyczą nie tylko nowych źródeł wytwarzania, lecz także magazynowania energii, które będzie konieczne w całej Europie.
– Sektor energetyczny nie tylko w Polsce, ale i w Europie bez magazynów energii sobie nie poradzi – przekonuje Marcin Sołtysiak.
Według niego skala zniszczeń ukraińskiej infrastruktury energetycznej sprawia, że to właśnie energia będzie jednym z pierwszych sektorów, do których popłyną największe inwestycje.
– Brakuje dzisiaj ciepła, prądu i wody. Bez energii nie będzie odbudowy Ukrainy – podkreśla szef ELQ.
Odnosi się też do obaw części przedsiębiorców związanych z funkcjonowaniem na ukraińskim rynku, w tym do stereotypów dotyczących korupcji. Zastrzega, że jego doświadczenie z dwóch lat działalności w Ukrainie nie potwierdza takich obaw.
– Nigdy nie spotkałem się z propozycją lub oczekiwaniem łapówek. W Polsce często słyszę takie opinie, ale moje doświadczenie pokazuje, że to nie do końca jest prawda – mówi Marcin Sołtysiak.
Polska ma wykorzystać swoje położenie
Pozytywnie ocenia także organizację Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Porównał ją z wcześniejszą edycją wydarzenia w Rzymie i podkreślił profesjonalizm polskich organizatorów.
– Jestem pod ogromnym wrażeniem przygotowania pod każdym względem. Wszyscy wokół mówią, że zostało to bardzo profesjonalnie zorganizowane – stwierdza prezes ELQ.
Na koniec wskazuje, że odbudowa Ukrainy jest dla Polski nie tylko wyzwaniem solidarnościowym i bezpieczeństwa, lecz także gospodarczą szansą wynikającą z sąsiedztwa oraz kompetencji polskich firm.
– Bezpośrednio sąsiadujemy z Ukrainą, mamy ogromny potencjał i musimy go naprawdę wykorzystać – podsumowuje Marcin Sołtysiak.
Główne wnioski
- Energetyka będzie jednym z pierwszych i najważniejszych obszarów odbudowy Ukrainy. Marcin Sołtysiak przekonuje, że bez stabilnych dostaw prądu, ciepła i wody nie będzie możliwa ani odbudowa miast, ani powrót przemysłu czy normalnego życia gospodarczego. Dlatego ELQ rozwija równolegle projekty OZE, biogazu i biopaliw, uzupełniając je o magazyny energii.
- Inwestowanie w Ukrainie wciąż wiąże się z ryzykiem, ale nie oznacza dziś braku finansowania. Zdaniem prezesa ELQ pieniądze są dostępne zarówno w instytucjach międzynarodowych, jak i w mechanizmach wspierających odbudowę, pod warunkiem że projekt jest dobrze przygotowany i odpowiednio ustrukturyzowany. Ważnym argumentem ma być także wyraźny spadek kosztu ubezpieczenia ryzyka wojennego.
- Firmy, które chcą wejść na ukraiński rynek, nie powinny czekać na formalny koniec wojny. Marcin Sołtysiak uważa, że po zakończeniu konfliktu konkurencja o najlepsze projekty gwałtownie wzrośnie. Jego rada dla przedsiębiorców jest prosta: znaleźć i dokładnie zweryfikować lokalnego partnera, przygotować projekt już teraz i wykorzystać przewagę wynikającą z obecności na rynku przed największą falą zagranicznych inwestorów.