Kategoria artykułu: Społeczeństwo

Posłowie zdecydują o fotoradarach akustycznych. Czy będą mandaty za hałas?

Ministerstwo infrastruktury od dawna dostrzega problem nadmiernego hałasu emitowanego przez pojazdy. Teraz posłowie mogą zdecydować, czy oddadzą w ręce policji i samorządów narzędzie do walki o ciszę.

korki w Warszawie
Fotoradary akustyczne mogą być odpowiedzią na nadmierny hałas generowany przez samochody czy motocykle. Fot. PAP/Albert Zawada

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Czym są fotoradary akustyczne.
  2. Czy pojawią się na polskich ulicach.
  3. Jak inne państwa radzą sobie z nadmiernym hałasem generowanym przez samochody i motocykle.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Przypominają dobrze znane z naszych ulic fotoradary, ale nie mierzą prędkości, tylko hałas przejeżdżających samochodów czy motocykli. Odczytują numery rejestracyjne pojazdu, co pozwala na automatyczne nakładanie mandatów. Fotoradary akustyczne można już znaleźć na ulicach Nowego Jorku, Paryża czy Rotterdamu. Czy trafią do Polski?

Na początku 2026 roku do sejmu trafiła petycja Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, którą poparło ponad 20 tys. osób. Żądają „jak najszybszego podjęcia prac legislacyjnych, które umożliwią skuteczne wykorzystanie fotoradarów akustycznych w walce z coraz poważniejszym problemem zanieczyszczenia hałasem w przestrzeni publicznej”.

Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze przekonuje, że codziennie docierają do niego głosy mieszkańców skarżących się na hałas. Przeszkadza im na nieustanny ryk silników przetaczających się przez centrum, Śródmieście Południowe, Ochotę, Powiśle czy Pragę.

W nocy, zamiast odpoczywać, słyszymy rajdy pod oknami. W dzień rozmawiamy podniesionym głosem albo zamykamy okna w upale. Miasto nie należy już do ludzi. Należy do wąskiego grona egoistów, którzy z generowania hałasu uczynili swoje hobby” – skarżą się Warszawiacy.

Autorzy petycji zwracają uwagę na bezsilność państwa w walce z hałasem. Art. 51 Kodeksu wykroczeń przewiduje wprawdzie grzywny do 5 tys. zł za zakłócanie ciszy nocnej i porządku publicznego. W praktyce jednak mandaty za hałas to rzadkość. Wszystko przez brak narzędzi i procedur.

„Problem hałasu, który dotyka wiele osób, jest dobrze znany”

Na początku lipca sejmowa Komisja do Spraw Petycji nadała bieg petycji. Teraz sprawą zajmą się posłowie zasiadający w Komisji Infrastruktury.

Kiedy? Tego jeszcze nie wiadomo?

Problem hałasu, który dotyka wiele osób, jest dobrze znany. Komisja będzie musiała przyjrzeć się tej konkretnej sprawie. Naturalnie poprosimy o stanowisko ministerstwo infrastruktury i nasze instytuty badawcze. Włączymy tę sprawę w bieżące prace – zapowiada Mirosław Suchoń z klubu parlamentarnego Centrum, przewodniczący Komisji Infrastruktury.

Zdaniem eksperta

Dr hab. n. med. Magdalena Wiśniewska: Hałas ma olbrzymi negatywny wpływ na nasze zdrowie.

Nadmierny hałas jest wybitnie szkodliwy dla naszego zdrowia. Nawet Światowa Organizacja Zdrowia w swoich raportach zwraca uwagę, że hałas – zwłaszcza ten wielkomiejski, przewlekły – jest jednym z czynników ryzyka rozwoju chorób sercowo-naczyniowych i chorób metabolicznych.

Stała ekspozycja na hałas o natężeniu powyżej 85 dB – nie mówimy o ekstremalnych wartościach, ale zwykłym hałasie normalnego ruchu ulicznego – może prowadzić do uszkodzenia słuchu. To nie wszystko.

Hałas powoduje, że nasz organizm wydziela więcej hormonów stresu, czyli przede wszystkim adrenaliny i kortyzolu. Rozwija się nam nadciśnienie tętnicze. W przebiegu rozwoju nadciśnienia tętniczego mogą rozwijać się choroby sercowo-naczyniowe. To może doprowadzić do zawału serca czy udaru mózgu.

Ponadto przewlekły hałas wpływa destabilizująco na nasz ośrodkowy układ nerwowy. To może skutkować rozdrażnieniem, brakiem koncentracji, a w skrajnych przypadkach wywołać objawy depresji i przewlekły stres.

Nie jest prawdą, że hałas działa jedynie na słuch i wystarczy się oddalić od jego źródła. Problem jest dużo większy.

Przez hałas często gorzej śpimy. Kiedy gorzej śpimy, niestety, zaczynają się nam rozwijać choroby metaboliczne, czyli otyłość, cukrzyca typu drugiego, nadciśnienie tętnicze. Hałas ma olbrzymie negatywne przełożenie na nasze zdrowie.

Wnioskodawca petycji: „Spodziewam się wielu komplikacji”

Autorzy petycji cieszą się ze skierowania prac do Komisji Infrastruktury.

– Spodziewam się wielu komplikacji i trudnych spotkań z ministerstwem infrastruktury. Dotychczas używało ono bardzo różnych argumentów, byle tylko się sprawą nie zająć. Tu dostrzegam potencjalne wąskie gardło – mówi Filip Pietrzak ze Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, autor petycji i wnioskodawca.

Filip Pietrzak wierzy w determinację posłów, a następnie prezydenta. Jeśli ustawa coś nakaże, urzędnicy po prostu będą musieli ją wykonać.

Na wojnie z tym rodzajem hałasu wygraliśmy dopiero jedną bitwę. Bardzo ważną bitwę, ale jednak do zwycięstwa całej dużej wojny jeszcze niestety długa droga – uważa autor petycji.

Jak głośny może być pojazd?

Problem stuningowanych aut i motocykli hałasujących w naszych miastach nie jest nowy. Prawo reguluje maksymalny hałas emitowany przez samochody i motocykle. I tak w przypadku samochodów osobowych benzynowych to 93 dB, a diesli – 96 dB. Motocykle z silnikiem mniejszym niż 125 cm3 mogą maksymalnie emitować 94 dB, a te z większym silnikiem – 96 db.

Problem stanowi egzekwowanie tych przepisów.

Biuro RPO zwracało już uwagę na tę sprawę

W kwietniu 2025 roku Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich zwracało Ministerstwu Infrastruktury uwagę, że standardowe badania techniczne pojazdów nie obejmują obowiązkowej kontroli hałasu zewnętrznego z pomocą miernika poziomu dźwięku.

Dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego Biura RPO Piotr Mierzejewski po interwencji obywatela zwrócił się do ówczesnego dyrektora Departamentu Transportu Drogowego Ministerstwa Infrastruktury Renaty Rychter. Zauważył, że badania poziomu hałasu są dokonywane przez diagnostę „na słuch”. Dopiero jeśli oceni on w ten sposób, że poziom hałasu może przekraczać dopuszczalną wartość, pojazd jest poddawany pomiarowi z użyciem miernika poziomu dźwięku.

Ministerstwo infrastruktury stwierdziło, że nie planuje zmiany przepisów i wprowadzenia obowiązku pomiaru przez diagnostę hałasu pojazdu z pomocą specjalnych narzędzi. Resort zwraca uwagę, że obecne przepisy są zgodne z regulacjami unijnymi, a ich zmiana – w ocenie resortu – byłaby nadregulacją.

Ministerstwo infrastruktury problem widzi

Odpowiedzią na walkę z hałasem są dziś sonometry, którymi dysponują policjanci podczas kontroli drogowych. Poseł KO w interpelacji z grudnia 2024 roku zwracał uwagę, że „obecnie Policja dysponuje niewielką liczbą sonometrów, a ich wykorzystanie jest sporadyczne”.

W odpowiedzi ministerstwo infrastruktury zwracało uwagę, że „podczas rutynowych badań – zarówno na stacjach diagnostycznych, jak i podczas działań organów kontroli ruchu drogowego – wykazanie nieprawidłowości jest utrudnione”.

Trudność polega na stosowaniu różnych rozwiązań technicznych, które umożliwiają modyfikację emitowanego przez pojazdy dźwięku w sposób zgodny z oczekiwaniami.

Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec przyznał, że fotoradary akustyczne mogłyby przynieść efekt w walce z nadmiernym hałasem emitowanym przez pojazdy. Jednak ministerstwo infrastruktury nie planowało zmian, by polskie prawo pozwalało na ich wykorzystywanie

„Mając na uwadze niską popularność i dostępność automatycznych sonometrów na rynku oraz ograniczone doświadczenie państw europejskich w stosowaniu tego typu urządzeń, pragnę poinformować, że ministerstwo infrastruktury nie prowadzi obecnie i w najbliższej perspektywie nie planuje podjęcia prac legislacyjnych w zakresie wprowadzenia do przepisów przedmiotowych rozwiązań technicznych” – przekonywał wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec.

Co dziesiąty mieszkaniec Warszawy narażony na nadmierny hałas

Władze Warszawy w 2021 roku oficjalnie informowały, że według szacunków niemal co dziesiąty mieszkaniec miasta może być narażony na nadmierny hałas.

Instytut Ekologii Akustycznej przyjrzał się skargom na hałas, które trafiają do władz wszystkich polskich miast wojewódzkich. Ich mieszkańcy wyjątkowo często narzekają właśnie na głośne samochody i motocykle.

Instytut Ekologii Akustycznej zwraca uwagę, jak z tym problemem poradziły sobie inne kraje. W raporcie przygotowanym przez IEA czytamy, że „Szwajcaria od 1 stycznia 2025 roku ma jedne z najsurowszych przepisów w Europie. To grzywna do 10 tys.  franków (wtedy ok. 46 tys. zł) za celowy hałas z wydechów, w tym pop and bang i niepotrzebne intensywne przyspieszanie, które generuje ponadnormatywny hałas”.

W Paryżu od kilku lat konsekwentnie wdraża się system kamer dźwiękowych „Méduse” opracowanych przez organizację Bruitparif. „Od lata 2025 roku kamery automatycznie nakładają mandaty na kierowców przekraczających próg 85 dB. Grzywna wynosi 135 euro, obniżona do 90 euro przy szybkiej płatności” – przypomina Instytut Ekologii Akustycznej.

fotoradar akustyczny
Tak wygląda fotoradar akustyczny w Nowym Jorku. Fot. materiał prasowy Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze

Co na to polskie samorządy?

Władze polskich miast są świadome konieczności walki z hałasem generowanym przez samochody i motocykle.

Widzimy dużą potrzebę wypracowania nowych, skutecznych narzędzi do walki z hałasem w przestrzeni publicznej. W szczególności hałasie generowanym przez nadmiernie głośne pojazdy.  Fotoradary akustyczne nie są w tej chwili powszechnie dostępne na rynku. Ze względu na ograniczone doświadczenia państw europejskich nie są nawet prowadzone prace legislacyjne w tym zakresie – informuje Marzena Gawkowska, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.

Zwraca uwagę, że dopóki takie regulacje nie zostaną przyjęte na poziomie krajowym, samorządy nie mają realnej możliwości skutecznego i zgodnego z prawem wykorzystywania tego typu urządzeń.

– Jeśli jednak odpowiednie przepisy zostaną w przyszłości wypracowane, Warszawa będzie gotowa analizować możliwość zastosowania takich rozwiązań w miejscach szczególnie narażonych na uciążliwy hałas – mówi rzeczniczka prasowa miasta.

Podobnie jest w Krakowie. Miasto także dostrzega problem nadmiernego hałasu komunikacyjnego, w tym powodowanego przez pojazdy o zmodyfikowanych układach wydechowych czy nieprzepisowo eksploatowane samochody i motocykle.

– Jest to zjawisko wpływające na komfort życia mieszkańców. Jest tak szczególnie w porze nocnej oraz gęsto zabudowanych obszarach miasta – informuje Dominika Jaźwiecka z biura prasowego Urzędu Miasta Krakowa.

I dodaje, że władze Krakowa obserwują przebieg prac legislacyjnych w kwestii fotoradarów akustycznych.

Nie tylko duże miasta

– W żadnym wypadku problem nie dotyczy jedynie dużych miast. Odważę się wręcz postawić tezę, że problem dotyczy głównie mniejszych miast. Jest ich nieporównywalnie więcej, a w każdym z nich znajdzie się amator podziurawionego tłumika i warczącego silnika – mówi Filip Pietrzak.

Tłumaczy, że docierają do niego sygnały z całej Polski – od największych miast po wsie, gdzie również takie samochody jeżdżą, a dodatkowo występuje też problem quadów.

– Widziałem to po podpisach i komentarzach pod naszą petycją. Sporo ludzi pisało wręcz konkretne adresy, gdzie potrzeba fotoradaru akustycznego w miastach całej Polski – mówi Filip Pietrzak.

Główne wnioski

  1. Ponad 20 tys. osób podpisało się pod petycją, w której żądają „jak najszybszego podjęcia prac legislacyjnych, które umożliwią skuteczne wykorzystanie fotoradarów akustycznych w walce z coraz poważniejszym problemem zanieczyszczenia hałasem w przestrzeni publicznej”.
  2. Fotoradary akustyczne to stosowane w innych państwach narzędzie do walki z samochodami i motocyklami, które emitują poziom hałasu wyższy od dozwolonego.
  3. Eksperci zwracają uwagę, że dzisiejsza praktyka walki z tym procederem nie jest wystarczająca. Władze Krakowa przyznają, że głośne samochody i motocykle to zjawisko wpływające na komfort życia mieszkańców. Jest tak szczególnie w porze nocnej oraz gęsto zabudowanych obszarach miasta. Samorządy przyglądają się pracom nad wprowadzeniem do polskiego prawa fotoradarów akustycznych. Filip Pietrzak ze Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze walczy o fotoradary akustyczne w Polsce. Przypomina, że problem nie dotyczy jedynie największych miast, bo amatorzy podziurawionego tłumika i warczącego silnika są wszędzie.