Albo praca w miejskiej spółce, albo legitymacja. Sprawdzamy upolitycznienie warszawskich spółek miejskich
Echa skandalu wokół Szpitala Południowego brzmią coraz głośniej. W Warszawie praca w miejskich spółkach dla osób z partyjną legitymacją nie będzie już podobno możliwa. Nasza analiza wskazuje, że przed decyzją „spółka albo partia” stanie niemałe grono osób. Oto konkretne nazwiska.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie ultimatum postawił politykom zasiadającym w spółkach prezydent Warszawy.
- W jakich kluczowych spółkach komunalnych zatrudnieni są działacze partyjni oraz samorządowcy.
- Dlaczego upolitycznienie rad nadzorczych jest traktowane jako ogólnopolski problem systemowy.
Rafał Trzaskowski w ubiegły piątek po raz pierwszy od wybuchu kryzysu wokół Szpitala Południowego wszedł w rolę polityka mierzącego się z problemami, a nie unikającego problemów.
Poza pokazową dymisją dwóch wiceprezydentek Warszawy Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry (które to nie zajmowały się miejskimi spółkami, choć Machnowska-Góra zasiadała w radzie nadzorczej Szpitala Południowego) Trzaskowski zapowiedział ultimatum – albo praca w miejskiej spółce, albo partyjna legitymacja. Do końca miesiąca politycy pełniący funkcje w warszawskich spółkach, mają zdecydować, czy są wierni partii, czy spółce, do której trafili z partyjną legitymacją w kieszeni.
Pod koniec czerwca Trzaskowski na posiedzeniu rady miasta zapowiedział, że skończy z politykami w miejskich spółkach, ale tylko medycznych. Kolejne doniesienia o patologiach w Szpitalu Południowym zmusiły jednak Trzaskowskiego do konkretnych decyzji, choć spóźnionych.
W świetle ultimatum Trzaskowskiego prześwietliliśmy kluczowe warszawskie spółki pod kątem obecności polityków w ich zarządach lub radach nadzorczych. Wnioski? Polityczny klucz obsady dobrze płatnych stanowisk w miejskich spółkach to zjawisko powszechne w stolicy.
W trakcie ostatniego posiedzenia rady miasta w czerwcu radna Lewicy Martyna Jałoszyńska pytała prezydenta Trzaskowskiego o zatrudnienie polityków Koalicji Obywatelskiej w warszawskich spółkach. Radna wymieniła m.in. Metro Warszawskie, Tramwaje Warszawskie czy Szybką Kolej Miejską jako spółki, w której pracują politycy powiązani z warszawskim samorządem.
Przyjrzeliśmy się tym wyliczeniom i jak się okazuje, to zaledwie ułamek w skali zatrudniania działaczy KO w miejskich spółkach.
Z sejmiku województwa do miejskiej spółki
O Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji zrobiło się głośno w tym tygodniu za sprawą opisanych przez Onet przypadkach stosowania mobbingu wobec pracowników przez prezeskę spółki Renatę Tomusiak. Szefowa MPWiK zarządza spółką już od 2016 roku i odpiera zarzuty pracowników. Z ratusza popłynęły sygnały o wszczęciu kontroli w MPWiK.
Jednak warszawskim wodociągom należy przyjrzeć się także z innej perspektywy. W radzie nadzorczej spółki zasiada troje polityków związanych z Koalicją Obywatelską. Przewodniczącym rady nadzorczej jest burmistrz Wilanowa Ludwik Rakowski, który jest także przewodniczącym sejmiku województwa mazowieckiego.
Jego zastępcą w radzie nadzorczej jest Katarzyna Bornowska, która jest także jego klubową koleżanką w sejmiku. W radzie nadzorczej zasiada także wiceprezydent Warszawy Tomasz Mencina, który w ratuszu odpowiada za nadzór nad… radami nadzorczymi. Co ciekawe, to niejedyny organ nadzorczy, w którym zasiada Mencina. Wiceprezydent Warszawy jest także przewodniczącym rady nadzorczej spółki zarządzającej Pałacem Kultury i Nauki.
W poniedziałek na specjalnej sesji rady miasta radni PiS złożyli wniosek o jego odwołanie ze stanowiska wiceprezydenta. KO mająca większość w radzie wniosek odrzuciła.
Polityków KO znajdziemy również w innych radach nadzorczych. Przewodniczącą RN Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania (MPO) jest Elżbieta Lanc, która… również zasiada w sejmiku województwa mazowieckiego. Z kolei w zarządzie spółki od stycznia 2026 roku zasiada Andrzej Daniluk, który startował do sejmiku wojewódzkiego w 2024 roku, ale mandatu nie uzyskał. Obok niego w zarządzie zasiada również Maciej Wyszyński, wieloletni radny miasta wybrany z list PO i KO.
W spółkach transportowych także znajdziemy mniej znane nazwiska związane z Koalicją Obywatelską.
Transportowe spółki dla samorządowców KO
W radzie nadzorczej Miejskich Zakładów Autobusowych operujących warszawskimi autobusami znajdziemy m.in. Wiesława Raboszuka – kolejnego już radnego sejmiku województwa z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Raboszuk jest również wicemarszałkiem województwa.
W Tramwajach Warszawskich przewodniczącą rady nadzorczej jest Wioletta Paprocka-Ślusarska – szefowa sztabu Rafała Trzaskowskiego w kampanii prezydenckiej w 2025 roku. Obok niej w radzie zasiada także Adam Struzik z Polskiego Stronnictwa Ludowego – marszałek województwa od 2001 roku.
Z kolei w spółce Metro Warszawskie członkinią rady nadzorczej jest Renata Kaznowska – do niedawna wiceprezydentka Warszawy, której rezygnację ogłosił w ubiegły piątek Trzaskowski. W radzie nadzorczej Szybkiej Kolei Miejskiej zasiada m.in. Krzysztof Skolimowski, wiceburmistrz Mokotowa związany z KO.
W radzie nadzorczej Miejskiego Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych (MPUK) widzimy dwie osoby z politycznymi powiązaniami. To Paweł Kołodziejski i Piotr Wasilewski. Pierwszy w przeszłości był wiceprzewodniczącym młodzieżówki SLD oraz bliskim współpracownikiem Leszka Millera. Drugi to Piotr Wasilewski – radny KO w Konstancinie-Jeziornej.
Politycy także w TBS i oczywiście w szpitalach
Więcej osób z partyjnymi powiązaniami zarządza i nadzoruje TBS. Prezesem TBS Warszawa Południe jest Adam Godusławski. To były wiceburmistrz Wawra i dzielnicowy radny z PO. Przewodniczącym rady nadzorczej jest tam Maciej Fijałkowski, sekretarz miasta. W radzie nadzorczej jest także związany z PO Adam Chwieduk, prezes MPO, ale również członek zarządu spółki PGE Energia Ciepła. Są tam również Miłosz Hodun (związany w przeszłości z Nowoczesną) i Wojciech Brożek (kandydował w wyborach z listy Zielonych).
TBS Warszawa Północ zarządza Piotr Jaworski. To były burmistrz Białołęki, a obecnie dzielnicowy radny z KO. W zarządzie jest również Marcin Podsędek. W mazowieckim sejmiku pełni funkcję wiceprzewodniczącego z ramienia KO. Z list tej partii kandydował także do Parlamentu Europejskiego. W radzie nadzorczej zasiada dzielnicowa radna KO na Targówku Agnieszka Godlewska, prezes portu w Policach Dariusz Budzik oraz Beata Wrońska-Freudenheim, wicedyrektorka Biura Polityki Lokalowej w ratuszu.
We władzach Szpitala Południowego były niedawno zmiany. A inne szpitale? Prezesem Szpitala Praskiego jest dr Andrzej Golimont, były radny SLD. W radzie nadzorczej jest Renata Tomusiak, prezeska MPWiK.
Szpitalem Czerniakowskim kieruje Paweł Obermeyer, radny sejmiku z list Trzeciej Drogi. W radzie nadzorczej jest Magdalena Soszyńska-Kamieniecka, dyrektorka Biura Audytu Wewnętrznego oraz członkini zarządu Pałacu Kultury. Na czele rady nadzorczej stoi Paweł Sukiennik, kierownik Biura Ładu Korporacyjnego. Przewodzi również radzie nadzorczej w Warszawskim Centrum Opieki Medycznej Kopernik.
W zarządzie tej placówki jest z kolei Robert Rafałowski, były wiceburmistrz Woli z ramienia KO. Poza Sukiennikiem w radzie nadzorczej są Marcin Kraszewski (dyrektor miejskiego Biura Sportu i Rekreacji) oraz Wojciech Dardas (wiceszef gabinetu prezydenta Trzaskowskiego).
To nie tylko kwestia stolicy
Przykładów jest oczywiście więcej. Omówione przypadki mają jeden wspólny mianownik: polityczne tło zatrudnienia na dobrze opłacanych stanowiskach w miejskich spółkach. To zresztą powszechne nie tylko w stolicy. Zjawiskom politycznego zatrudniania w publicznych spółkach w pozostałych największych miastach już wkrótce poświęcimy osobny materiał.
Niezależnie jednak czy mowa o Warszawie, Krakowie czy Poznaniu problem wykracza poza jedną czy drugą ekipę u władzy. Skala „partyjniactwa” czy nadużycia władzy przez Zjednoczoną Prawicę były jedną z głównych przyczyn odsunięcia jej od władzy. Obecna koalicja na sztandarach niosła wprowadzenie do życia publicznego nowych, przejrzystych standardów. Jak jednak widać, nie chodzi jedynie o medialny przypadek wokół Szpitala Południowego, ale o system wręcz zachęcający do obsadzania ważnych stanowisk partyjnymi nominatami.
Oczywiście nie chodzi o wylewanie dziecka z kąpielą. Wśród członków wszystkich partii można znaleźć osoby, które są ekspertami w swoich dziedzinach. Trudno nie wykorzystywać ich doświadczenia, jeśli posiadają pożądane kompetencje.
Jednak lwia część opisywanych przypadków dotyczy jednak przede wszystkim braku transparentności w nominowaniu danych osób na stanowiska publiczne oraz kompetencji wymaganych do ich pełnienia.
Można spodziewać się, że temat „partyjniactwa” czy „koryciarstwa” w przyszłorocznej kampanii będzie rezonować. Dodatkowe punkty zgarnie ten, kto zdoła w wiarygodny sposób zagwarantować, że w jego partii miejsca dla „Kacprzyków” czy „Misiewiczów” nie będzie.
Na razie jednak nikomu się to jeszcze nie udało.
Główne wnioski
- Prezydent Warszawy wymusił na działaczach wybór między posadami w miejskich spółkach a przynależnością partyjną w odpowiedzi na nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. Decyzja ta ujawniła powszechność zatrudniania osób z klucza politycznego w stołecznych podmiotach komunalnych. Zjawisko to dotyczy niemal wszystkich sektorów miejskiej infrastruktury.
- Analiza kadrowa wykazuje stałą obecność przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej oraz innych ugrupowań w zarządach i radach nadzorczych miejskich przedsiębiorstw. Samorządowcy różnych szczebli regularnie zajmują dobrze płatne stanowiska w podmiotach odpowiedzialnych za transport czy gospodarkę komunalną. Taka praktyka rodzi poważne pytania o transparentność procesów rekrutacyjnych.
- Obsadzanie stanowisk publicznych osobami powiązanymi z polityką stanowi problem systemowy wykraczający poza jedną opcję władzy. Brak przejrzystych standardów w tym obszarze znacząco osłabia zaufanie obywateli do instytucji publicznych. Kwestia rzetelności nominacji z pewnością stanie się istotnym tematem debat podczas nadchodzących kampanii wyborczych.