Kategoria artykułu: Polityka

Albo praca w miejskiej spółce, albo legitymacja. Sprawdzamy upolitycznienie warszawskich spółek miejskich

Echa skandalu wokół Szpitala Południowego brzmią coraz głośniej. W Warszawie praca w miejskich spółkach dla osób z partyjną legitymacją nie będzie już podobno możliwa. Nasza analiza wskazuje, że przed decyzją „spółka albo partia” stanie niemałe grono osób. Oto konkretne nazwiska.

Prezydent Warszawy zapowiedział, że pracujący w miejskich spółkach członkowie partii będą musieli zrzec się partyjnej legitymacji lub odejść ze spółki. Deklaracja Trzaskowskiego jest konsekwencją afery wokół Szpitala Południowego w Warszawie. Fot. PAP/Radek Pietruszka

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie ultimatum postawił politykom zasiadającym w spółkach prezydent Warszawy.
  2. W jakich kluczowych spółkach komunalnych zatrudnieni są działacze partyjni oraz samorządowcy.
  3. Dlaczego upolitycznienie rad nadzorczych jest traktowane jako ogólnopolski problem systemowy.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Rafał Trzaskowski w ubiegły piątek po raz pierwszy od wybuchu kryzysu wokół Szpitala Południowego wszedł w rolę polityka mierzącego się z problemami, a nie unikającego problemów.

Poza pokazową dymisją dwóch wiceprezydentek Warszawy Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry (które to nie zajmowały się miejskimi spółkami, choć Machnowska-Góra zasiadała w radzie nadzorczej Szpitala Południowego) Trzaskowski zapowiedział ultimatum – albo praca w miejskiej spółce, albo partyjna legitymacja. Do końca miesiąca politycy pełniący funkcje w warszawskich spółkach, mają zdecydować, czy są wierni partii, czy spółce, do której trafili z partyjną legitymacją w kieszeni.

Pod koniec czerwca Trzaskowski na posiedzeniu rady miasta zapowiedział, że skończy z politykami w miejskich spółkach, ale tylko medycznych. Kolejne doniesienia o patologiach w Szpitalu Południowym zmusiły jednak Trzaskowskiego do konkretnych decyzji, choć spóźnionych.

W świetle ultimatum Trzaskowskiego prześwietliliśmy kluczowe warszawskie spółki pod kątem obecności polityków w ich zarządach lub radach nadzorczych. Wnioski? Polityczny klucz obsady dobrze płatnych stanowisk w miejskich spółkach to zjawisko powszechne w stolicy.

W trakcie ostatniego posiedzenia rady miasta w czerwcu radna Lewicy Martyna Jałoszyńska pytała prezydenta Trzaskowskiego o zatrudnienie polityków Koalicji Obywatelskiej w warszawskich spółkach. Radna wymieniła m.in. Metro Warszawskie, Tramwaje Warszawskie czy Szybką Kolej Miejską jako spółki, w której pracują politycy powiązani z warszawskim samorządem.

Przyjrzeliśmy się tym wyliczeniom i jak się okazuje, to zaledwie ułamek w skali zatrudniania działaczy KO w miejskich spółkach.

Z sejmiku województwa do miejskiej spółki

O Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji zrobiło się głośno w tym tygodniu za sprawą opisanych przez Onet przypadkach stosowania mobbingu wobec pracowników przez prezeskę spółki Renatę Tomusiak. Szefowa MPWiK zarządza spółką już od 2016 roku i odpiera zarzuty pracowników. Z ratusza popłynęły sygnały o wszczęciu kontroli w MPWiK.

Jednak warszawskim wodociągom należy przyjrzeć się także z innej perspektywy. W radzie nadzorczej spółki zasiada troje polityków związanych z Koalicją Obywatelską. Przewodniczącym rady nadzorczej jest burmistrz Wilanowa Ludwik Rakowski, który jest także przewodniczącym sejmiku województwa mazowieckiego.

Jego zastępcą w radzie nadzorczej jest Katarzyna Bornowska, która jest także jego klubową koleżanką w sejmiku. W radzie nadzorczej zasiada także wiceprezydent Warszawy Tomasz Mencina, który w ratuszu odpowiada za nadzór nad… radami nadzorczymi. Co ciekawe, to niejedyny organ nadzorczy, w którym zasiada Mencina. Wiceprezydent Warszawy jest także przewodniczącym rady nadzorczej spółki zarządzającej Pałacem Kultury i Nauki.

W poniedziałek na specjalnej sesji rady miasta radni PiS złożyli wniosek o jego odwołanie ze stanowiska wiceprezydenta. KO mająca większość w radzie wniosek odrzuciła.

Polityków KO znajdziemy również w innych radach nadzorczych. Przewodniczącą RN Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania (MPO) jest Elżbieta Lanc, która… również zasiada w sejmiku województwa mazowieckiego. Z kolei w zarządzie spółki od stycznia 2026 roku zasiada Andrzej Daniluk, który startował do sejmiku wojewódzkiego w 2024 roku, ale mandatu nie uzyskał. Obok niego w zarządzie zasiada również Maciej Wyszyński, wieloletni radny miasta wybrany z list PO i KO.

W spółkach transportowych także znajdziemy mniej znane nazwiska związane z Koalicją Obywatelską.

Transportowe spółki dla samorządowców KO

W radzie nadzorczej Miejskich Zakładów Autobusowych operujących warszawskimi autobusami znajdziemy m.in. Wiesława Raboszuka – kolejnego już radnego sejmiku województwa z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Raboszuk jest również wicemarszałkiem województwa.

W Tramwajach Warszawskich przewodniczącą rady nadzorczej jest Wioletta Paprocka-Ślusarska – szefowa sztabu Rafała Trzaskowskiego w kampanii prezydenckiej w 2025 roku. Obok niej w radzie zasiada także Adam Struzik z Polskiego Stronnictwa Ludowego – marszałek województwa od 2001 roku.

Z kolei w spółce Metro Warszawskie członkinią rady nadzorczej jest Renata Kaznowska – do niedawna wiceprezydentka Warszawy, której rezygnację ogłosił w ubiegły piątek Trzaskowski. W radzie nadzorczej Szybkiej Kolei Miejskiej zasiada m.in. Krzysztof Skolimowski, wiceburmistrz Mokotowa związany z KO.

W radzie nadzorczej Miejskiego Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych (MPUK) widzimy dwie osoby z politycznymi powiązaniami. To Paweł Kołodziejski i Piotr Wasilewski. Pierwszy w przeszłości był wiceprzewodniczącym młodzieżówki SLD oraz bliskim współpracownikiem Leszka Millera. Drugi to Piotr Wasilewski – radny KO w Konstancinie-Jeziornej.

Politycy także w TBS i oczywiście w szpitalach

Więcej osób z partyjnymi powiązaniami zarządza i nadzoruje TBS. Prezesem TBS Warszawa Południe jest Adam Godusławski. To były wiceburmistrz Wawra i dzielnicowy radny z PO. Przewodniczącym rady nadzorczej jest tam Maciej Fijałkowski, sekretarz miasta. W radzie nadzorczej jest także związany z PO Adam Chwieduk, prezes MPO, ale również członek zarządu spółki PGE Energia Ciepła. Są tam również Miłosz Hodun (związany w przeszłości z Nowoczesną) i Wojciech Brożek (kandydował w wyborach z listy Zielonych).

TBS Warszawa Północ zarządza Piotr Jaworski. To były burmistrz Białołęki, a obecnie dzielnicowy radny z KO. W zarządzie jest również Marcin Podsędek. W mazowieckim sejmiku pełni funkcję wiceprzewodniczącego z ramienia KO. Z list tej partii kandydował także do Parlamentu Europejskiego. W radzie nadzorczej zasiada dzielnicowa radna KO na Targówku Agnieszka Godlewska, prezes portu w Policach Dariusz Budzik oraz Beata Wrońska-Freudenheim, wicedyrektorka Biura Polityki Lokalowej w ratuszu.

We władzach Szpitala Południowego były niedawno zmiany. A inne szpitale? Prezesem Szpitala Praskiego jest dr Andrzej Golimont, były radny SLD. W radzie nadzorczej jest Renata Tomusiak, prezeska MPWiK.

Szpitalem Czerniakowskim kieruje Paweł Obermeyer, radny sejmiku z list Trzeciej Drogi. W radzie nadzorczej jest Magdalena Soszyńska-Kamieniecka, dyrektorka Biura Audytu Wewnętrznego oraz członkini zarządu Pałacu Kultury. Na czele rady nadzorczej stoi Paweł Sukiennik, kierownik Biura Ładu Korporacyjnego. Przewodzi również radzie nadzorczej w Warszawskim Centrum Opieki Medycznej Kopernik.

W zarządzie tej placówki jest z kolei Robert Rafałowski, były wiceburmistrz Woli z ramienia KO. Poza Sukiennikiem w radzie nadzorczej są Marcin Kraszewski (dyrektor miejskiego Biura Sportu i Rekreacji) oraz Wojciech Dardas (wiceszef gabinetu prezydenta Trzaskowskiego).

To nie tylko kwestia stolicy

Przykładów jest oczywiście więcej. Omówione przypadki mają jeden wspólny mianownik: polityczne tło zatrudnienia na dobrze opłacanych stanowiskach w miejskich spółkach. To zresztą powszechne nie tylko w stolicy. Zjawiskom politycznego zatrudniania w publicznych spółkach w pozostałych największych miastach już wkrótce poświęcimy osobny materiał.

Niezależnie jednak czy mowa o Warszawie, Krakowie czy Poznaniu problem wykracza poza jedną czy drugą ekipę u władzy. Skala „partyjniactwa” czy nadużycia władzy przez Zjednoczoną Prawicę były jedną z głównych przyczyn odsunięcia jej od władzy. Obecna koalicja na sztandarach niosła wprowadzenie do życia publicznego nowych, przejrzystych standardów. Jak jednak widać, nie chodzi jedynie o medialny przypadek wokół Szpitala Południowego, ale o system wręcz zachęcający do obsadzania ważnych stanowisk partyjnymi nominatami.

Oczywiście nie chodzi o wylewanie dziecka z kąpielą. Wśród członków wszystkich partii można znaleźć osoby, które są ekspertami w swoich dziedzinach. Trudno nie wykorzystywać ich doświadczenia, jeśli posiadają pożądane kompetencje.

Jednak lwia część opisywanych przypadków dotyczy jednak przede wszystkim braku transparentności w nominowaniu danych osób na stanowiska publiczne oraz kompetencji wymaganych do ich pełnienia.

Można spodziewać się, że temat „partyjniactwa” czy „koryciarstwa” w przyszłorocznej kampanii będzie rezonować. Dodatkowe punkty zgarnie ten, kto zdoła w wiarygodny sposób zagwarantować, że w jego partii miejsca dla „Kacprzyków” czy „Misiewiczów” nie będzie.

Na razie jednak nikomu się to jeszcze nie udało.

Główne wnioski

  1. Prezydent Warszawy wymusił na działaczach wybór między posadami w miejskich spółkach a przynależnością partyjną w odpowiedzi na nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. Decyzja ta ujawniła powszechność zatrudniania osób z klucza politycznego w stołecznych podmiotach komunalnych. Zjawisko to dotyczy niemal wszystkich sektorów miejskiej infrastruktury.
  2. Analiza kadrowa wykazuje stałą obecność przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej oraz innych ugrupowań w zarządach i radach nadzorczych miejskich przedsiębiorstw. Samorządowcy różnych szczebli regularnie zajmują dobrze płatne stanowiska w podmiotach odpowiedzialnych za transport czy gospodarkę komunalną. Taka praktyka rodzi poważne pytania o transparentność procesów rekrutacyjnych.
  3. Obsadzanie stanowisk publicznych osobami powiązanymi z polityką stanowi problem systemowy wykraczający poza jedną opcję władzy. Brak przejrzystych standardów w tym obszarze znacząco osłabia zaufanie obywateli do instytucji publicznych. Kwestia rzetelności nominacji z pewnością stanie się istotnym tematem debat podczas nadchodzących kampanii wyborczych.