Kategorie artykułu: Społeczeństwo Technologia

„Pięć trucizn” na TikToku. NASK zbadał czy serwis dba o chińskie interesy

„Istnieją uzasadnione podstawy, by sądzić, że algorytm odpowiedzialny za pozycjonowanie treści na TikToku może podlegać manipulacji i być wykorzystywany do celów propagandowych” – czytamy w raporcie przygotowanym przez ekspertów NASK. TikTok na razie nie komentuje tych ustaleń.

TikTok
Czy algorytm TikToka wspiera chińską narrację? Fot. CFOTO/Future Publishing via Getty Images)

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak TikTok pokazuje Chiny polskim użytkownikom.
  2. Na jakie negatywne informacje na temat Chinach polski użytkownik TikToka zwykle nie trafi.
  3. Co o algorytmach chińskiej platformy sądzą polscy eksperci.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

W publikacji NASK „Manipulacja algorytmami: Chiny w oczach polskich użytkowników platformy TikTok” napisano, że „przeciętny polski użytkownik platformy [TikTok – przy. red.] poszukując informacji na tematy związane z Chinami – zwłaszcza w kwestiach wrażliwych, takich jak Sinciang, Tybet, prawa człowieka i obozy reedukacyjne – otrzymywałby treści o charakterze zdecydowanie prochińskim”.

Sprawa może dotyczyć nawet 15 milionów polskich użytkowników. Jak informuje NASK, w zależności od przyjętej metodologii TikTok ma 12-15 milionów użytkowników w Polsce.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że TikTok jest nadzorowany przez swoją spółkę macierzystą ByteDance, która jest podmiotem prywatnym w Chinach.

Jakie tematy są postrzegane jako zagrożenie dla rządu Chin?

Inspiracją dla polskich ekspertów ds. dezinformacji były podobne badania amerykańskie i europejskie.

Eksperci NASK przypominają, że chińska cyberprzestrzeń jest środowiskiem ściśle kontrolowanym przez państwo. Przepływ informacji jest ograniczony przez liczne nakazy i zakazy. Do jednych z nich należy tzw. pięć trucizn, które – jak napisano w raporcie – „wywodzą się od pięciu zwierząt uznawanych w starożytnych Chinach za niebezpieczne, a w dyskursie politycznym dotyczącym Komunistycznej Partii Chin odnoszą się do pięciu kwestii postrzeganych jako zagrożenie dla partii”.

Są nimi: „zwolennicy Felun Gong”, „członkowie chińskiego ruchu demokratycznego”, „zwolennicy Tybetu”, „zwolennicy niepodległości Tajwanu” oraz „zwolennicy Sinciangu/Ujgurów”.

To pięć spraw, o których w Chinach się nie rozmawia.

Jak przebiegało badanie?

Badacze zdecydowali się na badanie metodą „podróży użytkownika”. Założyli na TikToku nowe konta. Należały one do użytkowników z Polski w wieku do 25 lat. Łączono się z naszego kraju. Te konta nie wchodziły w żadne interakcje, czyli nie lajkowały, ani nie komentowały żadnych treści. Po prostu obserwowały, jakie treści pokazuje im aplikacja.

Badacze regularnie czyścili historię wyszukiwania. Teoretycznie aplikacja nie powinna dysponować żadnymi danymi na temat wcześniejszych wyszukiwań.

Wyszukiwano informację na tematy, które są dla Chin niekorzystne:

  • Sinciang – potoczna nazwa Autonomicznego Regionu w północno-zachodnich Chinach zamieszkiwana przez Ujgurów i Tadżyków. W 2021 roku Amnesty International wydało raport, który wykazał systematyczne stosowanie przez państwo praktyk masowej detencji, tortur i prześladowań popełnianych przez chińskie władze.
  • Tybet – zaanektowany przez Chińczyków w 1951 roku.
  • Masakra na Placu Tiananmen – brutalne stłumienie protestów studenckich 4 czerwca 1989 roku.
  • Tajwan – chiński rząd uznaje Tajwan za część państwa.
  • Prawa człowieka w Chinach.
  • Obozy reedukacyjne – termin odnosi się do obozów pracy w Sincianu.

Jak oceniano monitorowane treści?

Badanie polegało na regularnym monitorowaniu aplikacji i trwało przez trzy miesiące między 16 lipca a 16 października 2025 roku. Eksperci analizowali jedynie 20 pierwszych materiałów, które wyświetlił TikTok. Chodziło o sprawdzenie, które z nich algorytm aplikacji promuje. Analizowano materiały polsko i anglojęzyczne.

Następnie zebrane materiały zostały ocenione pod kątem przekazu i nastroju. Podzielono je na pięć kategorii:

  • prochińskie
  • neutralne
  • krytyczne
  • antychińskie
  • niepowiązane

Treści podróżnicze „przykrywają” łamanie praw człowieka w Sinciangu

Raport wskazuje na różnice w strategiach ekspozycji treści, na które trafimy na TikToku po wpisaniu sześciu szukanych fraz niewygodnych dla wizerunku Chin.

Najmniej krytycznych informacji na TikToku znaleziono o Sinciangu. Jak czytamy w raporcie „tylko 1 proc. wszystkich treści oznaczonych tagiem Sinciang zawierało wiadomości krytyczne wobec chińskiej polityki w kwestii ujgurskiej, a algorytm nadał im stosunkowo niską pozycję w rankingu”. 59 proc. zidentyfikowanych materiałów miało charakter prochiński. Badacze nie odnotowali żadnego materiału antychińskiego.

Na platformie TikTok pod hasłem „Sinciang” dominowały treści związane z podróżami i turystyką (56,9 proc. wszystkich materiałów). Większość z nich – jak napisano w raporcie – sta­nowiły reklamy stworzone prawdopodobnie przez wyspecjalizowane chińskie podmioty, których celem było promowanie nie tylko turystyki, ale także pozy­tywnego wizerunku regionu w mediach.

Badacze przekonuję, że podobnie jest w przypadku treści o Tybecie. Tutaj także jedynie 1 proc. wszystkich zidentyfikowanych materiałów miało charakter krytyczny. 59 proc. z nich sklasyfikowano jako prochińskie, nie odnotowano materiałów antychińskich.

„Zdecydowana większość (63 proc.) treści zebranych podczas wyszukiwania słowa kluczowego Tybet dotyczyła podróży. Należy podkreślić, że obcokra­jowcom nie wolno samodzielnie podróżować ani przebywać w tym regionie” – napisano w raporcie.

Podobnie jak w przypadku wyszukiwania hasła „Sinciang”, w przypadku monitorowania tematu Tybetu odnotowano poja­wienie się treści tworzonych przez influencerów. Autorzy raportu zwracają uwagę, że najprawdopodobniej te osoby są sponso­rowane przez podmioty powiązane z chińskim rządem.

Masakra na placu Tiananmen

Zupełnie inaczej wygląda kwestia analizy treści w pozostałych tematach. W przypadku masakry na placu Tiananmen użytkownicy bez trudu mogli dowiedzieć się o brutalnym stłumieniu protestów studenckiej w 1989 roku. Aż 74 proc. analizowanych treści faktycznie dotyczyło tamtego wydarzenia i aż 89 proc. z nich krytykowało działania ChRL.

W przypadku Tajwanu dominowały treści neutralne (93 proc.), co dwudziesty materiał był krytyczny wobec Chin.

Co trzeci (34 proc.) materiał zidentyfikowany przez badaczy na TikToku, który dotyczył kwestii praw człowieka w Chinach, był krytyczny wobec polityki tego kraju. 35 proc. miało charakter prochiński.

Ciekawą strategię zaobserwowali badacze z NASK przy analizie treści na temat „obozów reedukacyjnych w Chinach”. Okazuje się, że 88,9 proc. wyszukiwanych treści na ten temat nie jest powiązanych z tym hasłem. Pośród nich najczęściej pojawiały się te dotyczące podróży, medycyny i odchudzania czy recyklingu.

Jak te różnice tłumaczą autorzy raportu?

– Gdyby wszystkie treści były zmanipulowane, nie przyniosłoby to chińskiemu rządowi żadnej korzyści. Łatwo byłoby wtedy wykazać, że aplikacja dezinformuje i zakłamuje rzeczywistość. Trudno sobie wyobrazić, by użytkownik otrzymywał treści zaprzeczające, że doszło do masakry na Placu Tiananmen w 1989 roku, kiedy ta wiedza w Europie jest stosunkowo powszechna – mówi Patrycja Krzyśpiak, analityczka ds. zagrożeń zewnętrznych specjalizująca się w NASK w zagadnieniach związanych z Chinami, współautorka raportu.

Zdaniem ekspertki, taka strategia przyjęta przez TikToka pozwala manipulować treścią w sposób mniej ostentacyjny w tematach, które z punktu widzenia Europejczyków są bardziej niszowe, jak np. Sinciang czy Tybet.

– To właśnie kwestie dotyczące jedności etnicznej kraju są absolutnym priorytetem chińskiego rządu, dlatego nie jest zaskoczeniem, że te zagadnienia są najbardziej podatne na propagandę na TikToku – mówi Patrycja Krzyśpiak.

Na TikToku są konta rozpowszechniające prochińskie treści propagandowe

„Istnieją uzasadnione podsta­wy, by sądzić, że algorytm odpowiedzialny za pozycjonowanie treści na TikToku może podlegać manipulacji i być wykorzystywany do celów propagandowych. Dotyczy to między innymi działań mających na celu kształtowanie wizerunku danego kraju, w tym przypadku pozytywnego obrazu Chin” – napisano w podsumowaniu raportu.

Badacze zwracają uwagę, że przeciętny polski użytkownik platformy, poszukujący informacji na tematy związane z Chinami – zwłaszcza w kwestiach wrażliwych, takich jak Sinciang, Tybet, prawa człowieka i obozy reedukacyjne – otrzymywałby treści o charak­terze zdecydowanie prochińskim.

„Wyniki przeprowadzonych badań ujawniają, że w serwisie istnieją konta odpowiedzialne za rozpowszechnianie prochińskich treści propagandowych. Kilka cech wskazuje na ich bezpośrednie powiązania z chińskim mechanizmem propagandowym.

Eksperci zwracają uwagę, że Komunistyczna Partia Chin utrzymuje pozory wolności słowa, a polscy użytkownicy są narażeni na prochiński przekaz.

Czego nie dowie się polski użytkownik na TikToku?

– Nie zaskakuje mnie, że na TikToku dominują treści podróżnicze i rozrywkowe, bo niewielu twórców zajmuje się takimi tematami jak represje wobec Ujgurów czy sytuacja w Tybecie – mówi Jakub Śliz, ekspert ds. dezinformacji i prezes Stowarzyszenia Pravda.

W jego ocenie raport nie dowodzi bezpośrednio, że TikTok celowo manipuluje algorytmem, ale pokazuje niepokojący efekt.

Przeciętny polski użytkownik, szukając informacji o Chinach, prawdopodobnie w ogóle nie dowie się o łamaniu praw człowieka, ponieważ niemal nikt o tym nie mówi. Problemem jest więc zarówno sposób pozycjonowania treści, jak i szersza nieobecność krytycznych, rzetelnych materiałów, którą algorytm może dodatkowo utrwalać – zauważa Jakub Śliz.

TikTok odpiera zarzuty NASK

Przed powstaniem artykułu poprosiliśmy TikTok o komentarz do opisywanego raportu NASK. Odpowiedź przyszła po jego publikacji.

W odpowiedzi na nasze pytanie serwis krytykuje raport. „Metodologia, w której zarówno obecność, jak i brak treści krytycznych są interpretowane jako dowód na manipulację, uniemożliwia obiektywną ocenę” – napisano w odpowiedzi.

TikTok zwraca także uwagę, że „pokazywanie istniejących, publicznie opublikowanych materiałów nie stanowi dowodu na to, że silnik rekomendacyjny aktywnie faworyzuje lub promuje określone agendy polityczne”. Zwraca także uwagę, że badanie opiera się na małej próbie, która, w jego ocenie, „jest niewystarczająca do wyciągnięcia jednoznacznych wniosków na temat całości treści dostępnych na platformie”.

- TikTok jest platformą oferującą szeroki wachlarz treści i twórców do odkrycia, a jego system rekomendacji został zaprojektowany tak, aby odzwierciedlał preferencje użytkowników i zapewniał spersonalizowane wrażenia - – informuje Piotr Żaczko, rzecznik TikToka.

W jego ocenie przegląd wymienionych w raporcie tematów ukazuje obecność szerokiej gamy treści i perspektyw na platformie, w tym opinii krytycznych. -  TikTok nie zezwala żadnemu rządowi na wywieranie wpływu na swój model rekomendacji ani na jego modyfikowanie – mówi Piotr Żaczko.

Główne wnioski

  1. NASK zbadał jak TikTok pokazuje Chiny polskim użytkownikom. Przez trzy miesiące regularnie w badaniu metodą „podróży użytkownika” monitorowano sześć haseł, za którymi kryją się informacje dla Chin niekorzystne. Były to Sinciang, Tybet, masakra na Placu Tiananmen, Tajwan, prawa człowieka w Chinach oraz obozy reedukacyjne.
  2. „Istnieją uzasadnione podsta­wy, by sądzić, że algorytm odpowiedzialny za pozycjonowanie treści na TikToku może podlegać manipulacji i być wykorzystywany do celów propagandowych. Dotyczy to między innymi działań mających na celu kształtowanie wizerunku danego kraju, w tym przypadku pozytywnego obrazu Chin” – napisano w podsumowaniu raportu. Badacze zwracają uwagę, że przeciętny polski użytkownik platformy, poszukujący informacji na tematy związane z Chinami – zwłaszcza w kwestiach wrażliwych, takich jak Sinciang, Tybet, prawa człowieka i obozy reedukacyjne – otrzymywałby treści o charak­terze zdecydowanie prochińskim. W pozostałych tematach można znaleźć na TikToku negatywne treści, co może dowodzić, że Komunistyczna Partia Chin utrzymuje pozory wolności słowa.
  3. – Nie zaskakuje mnie, że na TikToku dominują treści podróżnicze i rozrywkowe, bo niewielu twórców zajmuje się takimi tematami jak represje wobec Ujgurów czy sytuacja w Tybecie – mówi Jakub Śliz, ekspert ds. dezinformacji i prezes Stowarzyszenia Pravda. W ocenie eksperta raport nie dowodzi bezpośrednio, że TikTok celowo manipuluje algorytmem, ale pokazuje niepokojący efekt.