Piłkarz wszech czasów zainwestował w katalońskiego piątoligowca i... fabrykę talentów
Lionel Messi od lat rozwija biznesowe projekty, a inwestycje w futbol stają się jednym z jego głównych kierunków na końcowym etapie kariery. Tym razem padło na UE Cornellę – klub z Katalonii, który od dekad funkcjonował w cieniu większych sąsiadów, ale dziś budzi zainteresowanie hiszpańskich mediów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego Lionel Messi zdecydował się zainwestować w katalońskiego piątoligowca.
- Co sprawia, że piłkarze ze światowego topu na ogół, zaczynając inwestowanie w piłkarskie kluby, nabywają udziały w klubach z niższych lig.
- Czym UE Cornellà zapracowała na miano fabryki talentów.
Messi nie jest pierwszym byłym piłkarzem FC Barcelony, który postanowił spróbować swoich sił w zarządzaniu klubem. W przeszłości krewki środkowy obrońca Gerard Piqué od kilku lat rozwija projekt FC Andorra, natomiast niegdyś imponujący ciągiem na bramkę lewy defensor Jordi Alba i czarodziej środka pola Thiago Alcântara są współwłaścicielami CE L'Hospitalet. Sam Messi także konsekwentnie poszerza swoje sportowe wpływy. Wcześniej kupił część akcji Interu Miami. Razem z Luisem Suárezem, jednym z najlepszych napastników w historii FC Barcelony, został także współwłaścicielem urugwajskiego trzecioligowca Deportivo LSM, a wraz z rodziną zarządza również Leones de Rosario. W tym mieście Lionel Messi przyszedł na świat, więc kieruje się lokalnym patriotyzmem.
Decydował sentyment?
Wybór UE Cornelli daje do myślenia wnikliwym obserwatorom piłkarskiej rzeczywistości. Klub funkcjonuje praktycznie obok Barcelony i od lat stanowi element katalońskiego futbolowego krajobrazu.
– Związki Lionela Messiego z Barceloną są tak oczywiste i głęboko zakorzenione, że trudno je w ogóle kwestionować. W kontekście inwestycji, o której rozmawiamy, inwestycja w UE Cornellę z pewnością nie była dziełem przypadku, biorąc pod uwagę fakt, że jej siedziba znajduje się w gminie położonej tuż obok stolicy Katalonii. Czynnik „sercowo-sentymentalny” bez wątpienia odegrał istotną rolę, ale jednocześnie nie można zapominać o tym, co w biznesie jest najważniejsze, czyli pieniądzach – podkreśla Jan Broda, dziennikarz Weszło.
I dodaje, że by stać się właścicielem klubu z LaLiga, szacuje się, że jednorazowo trzeba wyłożyć na stół kwotę rzędu 12–50 mln euro.
– I podkreślmy, wcale nie mówimy o czołowych drużynach. Dla porównania, schodząc o poziom lub kilka niżej, próg wejścia dla inwestora drastycznie się zmniejsza, co sprawia, że cena zakupu staje się bardziej przystępna, a ryzyko – mniejsze. Choć wprawdzie piłkarze pokroju Messiego nie mogą narzekać na brak kapitału, nie bez powodu inni wielcy zawodnicy, tacy jak Cristiano Ronaldo, Kylian Mbappé, Vinicius czy Gerard Piqué, zainwestowali w kluby spoza najwyższych poziomów rozgrywkowych w Europie.
Przejmując stery nad tego rodzaju zespołami, przy minimalnym nakładzie od razu mogą zaprowadzić swoje porządki, bazując na swojej rozpoznawalności i marce osobistej. Z większą łatwością mogą przyciągać sponsorów oraz generować zaangażowanie w mediach społecznościowych.
Wyprzedzili klub z LaLiga
UE Cornellà powstała w 1951 roku. Jednak nie ma wielkich osiągnięć. Optimum dla tej drużyny była przez lata gra w piątej lidze, na peryferiach katalońskiego futbolu. Jednak ponieważ miejscowy stadion jest położony w odległości zaledwie 15 metrów od obiektu występującego w LaLiga Espanyolu, to teraz komentatorzy zwracają uwagę na istotny fakt.
Po tym, jak Lionel Messi dokonał tej zaskakującej inwestycji, UE Cornellà pod pewnym względem przeważa nad lokalnym rywalem. To, co obserwujemy w mediach społecznościowych, śmiało można nazwać obłędem.
Jan Broda zwraca uwagę, że taki efekt był właściwie nieunikniony.
– Każdy, kto choć trochę śledzi trendy w social mediach, na pewno nie jest tym zaskoczony. Tylko na Instagramie Espanyol ma około 550 tys. obserwujących, podczas gdy Messi – ponad 500 mln. To aż tysiąc razy więcej! Kibiców Espanyolu mogę pocieszyć, bo Argentyńczyk przewyższa nawet FC Barcelonę, która na tym samym portalu legitymuje się liczbą 145 mln obserwujących. Jeśli tak wielka postać robi coś tak medialnego, to zainteresowanie tym faktem i ogólny engagement wokół tej sprawy jest naturalną konsekwencją jego rozpoznawalności – mówi Jan Broda.
Historyczny wzlot i... czarna passa
Najlepszy okres w historii UE Cornelli przypada na sezon 2013/2014. Wtedy klub po raz pierwszy awansował do trzeciej ligi. Jednak ten szczebel rozgrywkowy okazał się barierą nie do przejścia. Kibice UE Cornelli, wspominając późniejsze lata (okres 2017-2019), mają w pamięci nieprawdopodobną passę. Wówczas bowiem każda z trzech prób walki o promocję do Segunda División zakończyła się fiaskiem. To był constans, gdyż katalońska drużyna rok po roku musiała przełknąć gorzką pigułkę w barażach. W ten sposób ustanowiła niechlubny rekord w hiszpańskiej piłce.
W kolejnych latach było znacznie gorzej. Dwie degradacje sprawiły, że drużyna znalazła się znowu na piątym poziomie rozgrywkowym. Jednak w tym sezonie, nawet abstrahując od dającej nadzieję na lepsze jutro inwestycji Messiego, team, którego trenerem jest Ignasi Senabre, szkoleniowiec kiedyś pracujący z rezerwami Espanyolu, ma spore szanse, by uzyskać promocję do czwartej ligi. W ligowych zmaganiach spisywał się bardzo dobrze, złapała wiatr w żagle.
Fabryka talentów
UE Cornellà chwali się tym, że kilkudziesięciu piłkarzy ukształtowanych w jej akademii trafiło do klubów o sporej renomie w Hiszpanii i za granicą. Nie wiadomo, na czym polega tajemnica sukcesu. Fakty są niezaprzeczalne. Na przestrzeni lat z katalońskiego miasta do wielkiego piłkarskiego świata przenieśli się Jordi Alba, David Raya (obecnie bramkarz Arsenalu), Gerard Martín, a Javi Puado i Aitor Ruibal robią karierę w LaLiga – odpowiednio w Espanyolu i Realu Betis. Hiszpańskie media podają, że Lionel Messi postara się, by rozwój młodzieży przebiegał jeszcze sprawniej.
Wśród wymienionych graczy mamy legendę FC Barcelony – Jordiego Albę, ale też Gerarda Martína, obrońcę, który obecnie jest dumą miasta. Reprezentuje bowiem barwy giganta z Camp Nou. I choć, gdy wchodził do drużyny, wielu kibiców dziwiło się, że ten niepewny zrazu obrońca zyskał zaufanie Hansiego Flicka, dziś jest ceniony przez znaczną część środowiska barcelonismo. Zyskał nawet przydomek „Gerard Maldini” w nawiązaniu do legendarnego obrońcy AC Milan i reprezentacji Włoch.
Z kolei historia Alby jest niezwykle inspirująca. Tomasz Ćwiąkała w książce „FC Barcelona. Giganci futbolu” przypomniał, iż obecny gracz Interu Miami nie został dostrzeżony od razu:
„Alba odszedł po siedmiu latach z barcelońskiej szkółki La Masia jako szesnastolatek. Był wiele słabszy niż jego koledzy. Stąd decyzja o grze w młodzieżowym zespole UE Cornelli. Dopiero tam wypatrzyła go Valencia CF”.
Tam się rozwinął i później został gwiazdą Barçy.
Jak będzie działał Messi?
Jan Broda stawia sprawę jasno.
– Znając powściągliwy charakter Messiego, trudno jest mi go sobie wyobrazić jako drugiego Wojciecha Kwietnia [właściciela Wieczystej Kraków – przyp. red.], który w agresywny sposób w Krakowie robi konkurencję Wiśle. Inna sprawa, że w katalońskich realiach piłkarskich próba wyścigów z Barceloną jest z góry skazana na porażkę. Osobiste zaangażowanie Messiego w projekt może tylko przyspieszyć produkcję kolejnych gwiazd na bardziej masową skalę, co zresztą jest obok generalnej profesjonalizacji klubu jego największym celem w Cornelli. Myślę, że FC Barcelona może spać spokojnie, gdyż na lokalnym podwórku szybko nie wyrośnie jej równorzędny rywal, natomiast jej akademia – La Masia – może w przyszłości stracić monopol na szkolenie młodych talentów z Katalonii – ocenia dziennikarz Weszło.
Stawili czoła potentatom
Choć UE Cornellà przez lata funkcjonowała w niszy, zdarzały się momenty, gdy była w centrum uwagi. Największy sukces odniosła w Copa del Rey w sezonie 2020/2021. Ówczesny trzecioligowiec wywołał sensację, pozostawiając w pokonanym polu Atlético Madryt. Podziw dla maluczkich był tym większy, ponieważ nie można powiedzieć, iż Diego Simeone zlekceważył kompletnie niżej notowanych rywali. Popatrzmy na skład „Los Colchoneros” z tamtej rywalizacji: Miguel San Román – Renan Lodi, Felipe, José María Giménez, Ricard Sánchez – Vitolo, Geoffrey Kondogbia, Lucas Torreira, Saúl Ñíguez – Ángel Correa i João Félix.
Niedługo później z Cornellą męczyła się również FC Barcelona, która w styczniu 2021 roku dopiero po dogrywce wygrała 2:0 w 1/16 finału krajowego pucharu.
Wtedy bramkarz UE Cornelli był lepszy od Ousmane'a Dembélé i Miralema Pjanicia, jeśli chodzi o wykonywanie rzutów karnych. Tym razem nie z powodu sensacyjnych wyników sportowych, lecz przez wejście geniusza futbolu znowu słyszymy o tym klubie. Lionel Messi nie zamierza budować konkurencji dla FC Barcelony, ale wszystko wskazuje na to, że chce stworzyć nowoczesny projekt oparty na szkoleniu młodzieży, rozwoju marki i wykorzystaniu gigantycznego potencjału medialnego, który wnosi jego nazwisko.
Główne wnioski
- Więź Lionela Messiego z FC Barceloną jest tak silna, że inwestycja w kataloński klub UE Cornellà wydaje się czymś znacznie więcej niż tylko biznesowym ruchem. Cornellà de Llobregat znajduje się tuż obok Barcelony, a więc w regionie, który przez ponad dwie dekady był domem Messiego. Trudno więc nie odnieść wrażenia, że przy całej kalkulacji finansowej ogromną rolę odegrał również czynnik sentymentalny. Messi przez lata stał się symbolem klubu z Camp Nou i całej Katalonii. Inwestycja w lokalny klub może być postrzegana jako sposób na utrzymanie więzi z regionem, nawet po odejściu z Camp Nou. To również element podtrzymywania dziedzictwa poza boiskiem. Wielu sportowców po zakończeniu kariery chce pozostawić po sobie coś więcej niż trofea i rekordy – wpływ na rozwój futbolu oraz młodych piłkarzy.
- Coraz więcej wielkich piłkarzy decyduje się na inwestowanie w kluby spoza najwyższych poziomów rozgrywkowych. To trend, który w ostatnich latach stał się bardzo widoczny. Cristiano Ronaldo, Kylian Mbappé, Vinícius Júnior czy Gerard Piqué również angażowali się w projekty związane z klubami spoza europejskiej elity. Powód jest bardzo prosty – ekonomia. Żeby stać się właścicielem klubu z LaLiga, trzeba wydać od około 12 do nawet 50 mln euro. W przypadku największych marek koszty byłyby wielokrotnie wyższe. Tymczasem inwestycja w klub z trzeciej, czwartej czy piątej ligi oznacza znacznie niższy próg wejścia. Dzięki temu ryzyko finansowe staje się mniejsze, a potencjalny zwrot z inwestycji może być bardzo atrakcyjny. Nawet dla multimilionerów takich jak Messi czy Ronaldo bardziej opłacalne jest wejście w projekt, który można rozwijać od podstaw. Kluby z niższych lig dają również znacznie większą swobodę działania. Gwiazdy futbolu mogą niemal od razu wdrażać własną wizję rozwoju, wpływać na akademię, politykę transferową czy strategię marketingową. W wielkich klubach tego typu zmiany są trudniejsze ze względu na rozbudowane struktury i ogromną presję finansową.
- UE Cornellà od lat buduje reputację jednej z najbardziej efektywnych akademii piłkarskich w Katalonii. Klub regularnie wypuszcza zawodników, którzy trafiają później do znanych drużyn w Hiszpanii i za granicą. Najbardziej znanym wychowankiem Cornelli pozostaje Jordi Alba, który przez lata był gwiazdą Barcelony i reprezentacji Hiszpanii. Akademia ukształtowała również David Raya, obecnego bramkarza Arsenalu, a także Gerarda Martína. W ostatnich latach dużą karierę zrobili także Javi Puado w RCD Espanyol oraz Aitor Ruibal w Realu Betis. To pokazuje, że Cornellà potrafi skutecznie rozwijać zawodników zdolnych do gry na najwyższym poziomie. Nie istnieje jeden oficjalny „sekret sukcesu” akademii, jednak eksperci często wskazują kilka kluczowych elementów. Po pierwsze – bardzo dobre skautingowe rozpoznanie regionu Barcelony, który jest jednym z największych zagłębi talentów piłkarskich w Europie. Po drugie – indywidualne podejście do rozwoju zawodników oraz możliwość szybszego wejścia młodych graczy do seniorskiej piłki. Cornellà korzysta również z faktu, że funkcjonuje w cieniu bardziej znanych klubów, takich jak FC Barcelona czy Espanyol. Dzięki temu może spokojniej rozwijać zawodników bez ogromnej presji medialnej, jednocześnie pozostając bardzo atrakcyjnym miejscem dla młodych talentów szukających ścieżki do profesjonalnego futbolu.