USA i Arabia Saudyjska z porozumieniem o programie jądrowym. Pojawiają się pytania o wzbogacanie uranu

USA i Arabia Saudyjska zawarły w środę porozumienie o cywilnym programie jądrowym. Amerykański Departament Energii określił umowę „pokojowym porozumieniem o współpracy nuklearnej”, które zapewni amerykańskim firmom szeroki dostęp do „saudyjskiego programu energetyki jądrowej”. Ale według komentatorów porozumienie może otworzyć Rijadowi drogę do wzbogacania uranu.

Na razie nie opublikowano tekstu umowy. Strona amerykańska podała, że wraz z umową podpisano „dwustronne porozumienie o zabezpieczeniach”. Zawarcie umowy może jeszcze zablokować amerykański Kongres.

Strona saudyjska przekazała, że umowa z USA zwiększa wysiłki na rzecz „dywersyfikacji źródeł energii i rozwoju najnowocześniejszych technologii”. Arabia Saudyjska od lat deklarowała, że w ramach dywersyfikacji energetycznej będzie rozwijała energetykę nuklearną.

Jak zauważa brytyjski dziennik „The Guardian", USA negocjowały z Arabią Saudyjską umowę o współpracy w zakresie energetyki jądrowej już w trakcie pierwszej kadencji Donalda Trumpa oraz Joe Bidena. Możliwość podpisania takiego porozumienia budziła sprzeciw organizacji działających przeciwko rozwojowi broni atomowej.

Umowę podpisano jednak w trakcie wojny z Iranem, której rozpoczęcie USA i Izrael uzasadniały m.in. koniecznością uniemożliwienia Teheranowi zdobycia broni atomowej. Iran jest przy tym regionalnym rywalem Arabii Saudyjskiej. Faktyczny przywódca tego państwa, Mohammed bin Salman, kilka razy sugerował publicznie, że jeżeli Iran zbuduje broń jądrową, jego państwo również będzie dążyło do jej uzyskania.

Czy Arabia Saudyjska zdobędzie możliwości wzbogacania uranu?

Podpisanie porozumienia rodzi pytania dotyczące kwestii wzbogacania uranu. Zdolność do jego wzbogacania może być potencjalnie wykorzystana do ewentualnego programu budowy broni atomowej. Jak jednak zaznacza agencja prasowa Associated Press, możliwość wzbogacania uranu otwiera drogę do stworzenia wojskowego programu nuklearnego, ale budowa broni jądrowej wymaga również innych zdolności.

Przed podpisaniem umowy „Wall Street Journal" podawał, że kontrakt przewiduje, że amerykańskie firmy zbudują w Arabii Saudyjskiej ośrodek wzbogacania uranu, jeśli wspólne amerykańsko-saudyjskie studium wykaże, że taki krok byłby uzasadniony.

Według ekspertów byłaby to pierwsza w historii USA umowa pozwalająca na przekazanie innemu państwu zdolności do wzbogacania uranu, co budzi obawy o proliferację broni atomowej – podaje BBC.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio stwierdził w środę, że Stany Zjednoczone nie podpisałyby z żadnym państwem umowy, która wiązałaby się z ryzykiem proliferacji broni atomowej. Rubio odpowiedział w ten sposób na pytanie o krytykę wobec amerykańsko-saudyjskiego porozumienia. Głosy krytyczne pojawiły się m.in. wśród amerykańskich parlamentarzystów z obu partii oraz izraelskich urzędników – podaje agencja AFP.

Obawy rodzi m.in. fakt, że istnieje prawdopodobieństwo, że umowa USA z Arabią Saudyjską nie obejmuje wzmocnionego monitoringu prowadzonego przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej (MAEA). Taki monitoring był przewidziany m.in. dla Iranu na mocy umowy nuklearnej z 2015 r., która miała zapobiec uzyskaniu broni atomowej przez Teheran.

Źródło: PAP/XYZ