Kategorie artykułu: Biznes Społeczeństwo

Długowieczność to nie moda. „Zastąpi PKB, będzie nowym KPI państwa” (WYWIAD)

Czy długowieczność można określić jako ropę XXI wieku? – Będzie kluczowym wskaźnikiem efektywności. Dla rozwoju gospodarek ważne stanie się to, jak długo społeczeństwo pozostaje zdrowe i aktywne. Dlatego potrzebujemy strategii państwa – mówi Aneta Sieradzka, prezeska Fundacji AI One Health, promującej długowieczność.

długowieczność, longevity, Aneta Sieradzka prezeska Fundacji AI One Health
– Długowieczność to nie pogoń za nieśmiertelnością. To budowanie bezpieczeństwa zdrowotnego. Celem naszych działań z biznesem jest wypracowanie rekomendacji, które będzie można przedstawić ustawodawcy – mówi Aneta Sieradzka, prezeska Fundacji AI One Health, promotorka polityki długowieczności.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. O co chodzi w pomyśle promowania długowieczności.
  2. Dlaczego to ważne, żeby w modelowanie zasad długowieczności włączyło się państwo.
  3. Jak potrzeby dotyczące długowieczności definiują pracodawcy i biznes.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Katarzyna Mokrzycka, XYZ: Ile w tematyce „longevity” jest realnych możliwości, a ile PR-u? Czy nie jest to bardziej nowy biznes, w którym łatwo jest klienta naciągnąć obietnicami wiecznej młodości niż nadchodząca zmiana społeczna?

Aneta Sieradzka, prezeska Fundacji AI One Health: Długowieczność – proponuję posługiwać się polskim terminem – nie jest modą ani kolejnym trendem. Sedno długowieczności leży gdzie indziej. To odpowiedź na realne wyzwania demograficzne: starzenie się społeczeństwa, rosnącą liczbę chorób przewlekłych i potrzebę wydłużania lat przeżytych w zdrowiu. Dlatego potrzebujemy narodowej strategii długowieczności opartej na profilaktyce, nowoczesnej medycynie, danych, sztucznej inteligencji i współpracy wielu sektorów. To konieczność społeczna i gospodarcza, do której państwo powinno przygotowywać się już dziś.

Warto wiedzieć

Aneta Sieradzka

Prezeska Fundacji AI One Health, członkini rady programowej Warsaw Longevity Forum, Polskiego Towarzystwa Medycyny Długowieczności, a także Społecznego Zespołu Ekspertów przy Prezesie Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz Zespołu ds. rozwoju zastosowań Big Data i uwarunkowań przy Prezesie GUS.

Specjalizuje się w doradztwie w obszarze prawa nowych technologii, ochronie danych w tym medycznych, sztucznej inteligencji. Wykłada prawo sztucznej inteligencji w medycynie na Śląskim Uniwersytecie Medycznym i na KUL. Doradza biznesowi.

Nowe zadania dla państwa

Oczywiście, wspaniale byłoby być wiecznie młodym, ale czy nie jest to jednak indywidualna sprawa każdego z nas? Po co angażować w ten temat państwo i instytucje publiczne?

Długowieczność to nowy sektor gospodarki, a nie koszt społeczny. Za kilka lat ponad 30 proc. Polaków będzie miało więcej niż 60 lat. Najczęściej przedstawia się to jako zagrożenie dla finansów publicznych, tymczasem z ekonomicznego punktu widzenia jest to jeden z największych rynków wzrostu XXI wieku.

To obejmuje praktycznie wszystkie branże – zdrowie, biotechnologię, sztuczną inteligencję, robotykę, ubezpieczenia, finanse, usługi opiekuńcze, nieruchomości. Właściwie każdy sektor gospodarki powinien dziś patrzeć na starzenie się społeczeństwa nie jak na problem, lecz jak na szansę rozwoju. Ale z pełną świadomością, że wszystkie sektory gospodarki odczują skutki starzenia się społeczeństwa.

Długowieczność to nowy sektor gospodarki, a nie koszt społeczny. Każdy sektor gospodarki powinien dziś patrzeć na starzenie się społeczeństwa nie jak na problem, lecz jak na szansę rozwoju.

Dlatego powinniśmy budować strategię państwa uwzględniającą potrzeby społeczeństwa, które będzie wyglądało zupełnie inaczej niż model znany z wielu wcześniejszych dekad. To oznacza konieczność przebudowania infrastruktury państwa. Weźmy mieszkalnictwo. Co zrobimy z seniorami mieszkającymi na czwartym piętrze bez windy? Jak zapewnimy im dostęp do lekarza? Jak przygotujemy infrastrukturę publiczną, w tym transport czy dostęp do różnych usług? Takie branże, jak sektor zdrowia, bankowość, ubezpieczenia, nieruchomości, e-commerce, handel i wiele innych będą musiały projektować swoje usługi z uwzględnieniem zmian demograficznych. Rynek powoli zaczyna odpowiadać na takie potrzeby, ale wielu spraw bez udziału strony publicznej nie rozwiąże.

Przyszłość Polski to seniorzy

Dlatego potrzebujemy strategii państwa, ale nie strategii zapisanej na papierze, na której wdrożeniu nikomu później nie będzie zależeć. Potrzebujemy planu opartego na współpracy wielu środowisk. Potrzebujemy dojrzałego i odpowiedzialnego dialogu o demografii.  

Mamy już przecież pełnomocników, zespoły, nawet wiceministra odpowiedzialnego za politykę senioralną. Czy z pani perspektywy państwo „dowozi” niezbędne działania?

W Polsce mamy tendencję do mnożenia komisji, rad i zespołów doradczych. Znacznie gorzej wygląda później ocena efektów ich pracy. Państwo ma ogromny problem ze sprawczością i rozliczalnością. Potrafi tworzyć kolejne struktury administracyjne, ale znacznie gorzej radzi sobie z realizacją celów.

Co więcej, z mojej perspektywy, problem polega na zbyt wąskim widzeniu tematu. Dotychczasowe działania państwa koncentrują się bowiem głównie na seniorach, którzy już są. Nie uwzględnia zaś seniorów, którzy będą. Kolejne pokolenie osób starszych będzie miało zupełnie inne potrzeby i to je trzeba uwzględniać w długoterminowych politykach państwa. Na przykład, poza obszarami, o których mówiłam, trzeba też zadbać o to, żeby rozwój państwa cyfrowego ograniczał wykluczenie cyfrowe osób starszych czy z niepełnosprawnościami, a nie je pogłębiał.

Dotychczasowe działania państwa koncentrują się na seniorach, którzy już są. Nie uwzględnia zaś seniorów, którzy będą. Kolejne pokolenie osób starszych będzie miało zupełnie inne potrzeby i to je trzeba uwzględniać w długoterminowych politykach.

Luksus długowieczności?

Gdy słyszę hasło „długowieczność”, to przed oczami mam serial – świetny zresztą – „Altered Carbon”, w którym długowieczność jest możliwa, ale w zasadzie tylko uprzywilejowana, najbogatsza warstwa społeczna może rzeczywiście przedłużać sobie życie. Cała reszta maluczkich musi zadowolić się cudzą skórą za duże pieniądze. Nie obawia się pani, że wykreowany zostanie globalnie kolejny luksusowy obszar dostępny wyłącznie dla tych, których będzie na niego stać?

Serialu nie widziałam, niestety, ale to prawda, że dziś świat jest dobrze zaprojektowany dla ludzi zamożnych. Celem powinno być zaś projektowanie rozwiązań dla wszystkich. Właśnie dlatego budujemy ekosystem długowieczności, by zmiany objęły jak najszersze grono Polaków. Nam nie chodzi o to, aby żyć jak najdłużej za wszelką cenę, jak to pokazuje kino. Chodzi o to, aby czas, który mamy, przeżyć możliwie najdłużej w zdrowiu i sprawności, bo każdy człowiek jest ważny i niepowtarzalny.

Chcemy pokazać, że długowieczność jest dla każdego, jak podkreśla prof. Marek Postuła, a nie dla wąskiej grupy najbogatszych. Dlatego opieramy nasze działania na danych, badaniach naukowych i współpracy z instytucjami publicznymi, a nie na modzie czy marketingowych hasłach z mediów społecznościowych. Misją i celem mojej fundacji AI One Health jest tworzenie technologicznych mostów między biznesem, regulatorami i nauką. W Polsce te środowiska często nie potrafią ze sobą rozmawiać, mimo że każda grupa dysponuje ogromnym potencjałem.

Mam wrażenie, że trochę obiecujecie ludziom gruszki na wierzbie. Polacy wciąż są namawiani do badań profilaktycznych – to ma im wydłużyć zdrowe życie – ale gdy już ktoś spróbuje, to słyszy, że czas oczekiwania wynosi 12 miesięcy. Jakie pani widzi realne możliwości zmiany modelu życia w Polsce?

Nie jesteśmy politykami, nie zajmujemy się obietnicami. Interesuje nas sprawczość. Uważam, że inwestowanie w profilaktykę to podstawa – musimy odejść od tej spóźnionej diagnostyki. Trzeba stawiać na edukację zdrowotną, inwestowanie w AI, robotykę, diagnostykę bliżej pacjenta. 

Dziś świat jest dobrze zaprojektowany dla ludzi zamożnych. Celem powinno być zaś projektowanie rozwiązań dla wszystkich. Demokratyzacja zdrowia to nasz priorytet.

Słabością naszego państwa jest jednak to, że najważniejsze decyzje dotyczące obywateli bardzo często nie zapadają na podstawie rzetelnych danych. W raporcie „Mapa źródeł danych medycznych w Polsce” przygotowanym wspólnie z lekarzami, regulatorami i ekspertami od nowych technologii, pokazujemy, jak dziś jest marnowany ogromny potencjał danych zdrowotnych.  To właśnie przez to marnotrawstwo system ochrony zdrowia działa tak chaotycznie, a pacjenci miesiącami czekają na podstawowe świadczenia. Dostępu do danych nie mają rodzice, nie wiedzą, gdzie najlepiej leczyć dzieci. Ale do tych danych dostępu często nie mają sami lekarze, zwłaszcza w POZ.

To dane, a nie szpitale są przyszłością ochrony zdrowia

I uporządkowanie przepływu danych medycznych wystarczy, by usprawnić system usług medycznych w Polsce?

Najcenniejszym aktywem XXI wieku nie są dane o naszych zakupach czy preferencjach, ale dane o naszym zdrowiu. Dane konsumenckie zbudowały dzisiejszych gigantów technologicznych. Ale w gospodarce długowieczności, która jest kolejnym etapem dla wszystkich społeczeństw na świecie, najważniejsze będą dane dotyczące zdrowia. Mają nam pozwolić przewidywać choroby, dysfunkcje zdrowotne, zwalczać niepożądane stany, zarządzać usługami i planowaniem przestrzennym. W Polsce jest to niezmiernie ważne także dla utrzymania zastępowalności pokoleń, bo ponad 20 proc. par nie może mieć potomstwa właśnie z przyczyn zdrowotnych.

Niestety, nasze instytucje publiczne często nawet nie wymieniają między sobą informacji, a bywa, że nawet nie wiedzą, jakimi danymi dysponują. Nie analizują ich i nie wykorzystują do podejmowania decyzji. Stoimy jednak u progu wdrażania Europejskiej Przestrzeni Wymiany Danych Zdrowotnych (EHDS) w ramach UE. To oznacza konieczność stworzenia nowych zasad interoperacyjności, cyberbezpieczeństwa i zarządzania danymi. I to jest dla Polski ogromna szansa – możemy być współtwórcą rozwiązań na poziomie UE, a nie biernym konsumentem.

Powinniśmy dążyć do tego, aby pacjentów diagnozować szybko, leczyć skutecznie i innowacyjnie, a nie tylko leczyć. Z jednej strony obserwujemy wielki postęp medycyny, a z drugiej coraz więcej ludzi choruje – dane w obszarze zachorowalności na nowotwory, choroby krążenia czy otyłość są druzgocące.

Coraz więcej informacji o naszym zdrowiu pochodzi dziś ze smartwatchy, sensorów, aplikacji, inteligentnych urządzeń. Za dziesięć lat większość danych o zdrowiu będzie powstawała poza gabinetem lekarskim.

Jestem przekonana, że właściwe wykorzystanie danych oraz odważne decyzje usprawniłyby system ochrony zdrowia w Polsce. Pokazują to kraje, które od lat budują dojrzałe systemy zdrowotne oparte na uporządkowanym dostępie do danych zdrowotnych. Przyszłością ochrony zdrowia nie jest sam szpital, lecz ekosystem danych.

Coraz więcej informacji o naszym zdrowiu pochodzi dziś ze smartwatchy, sensorów, aplikacji, inteligentnych urządzeń. Za dziesięć lat większość danych dotyczących naszego zdrowia będzie powstawała poza gabinetem lekarskim. To wymaga zupełnie nowego, długofalowego spojrzenia na całą transformację cyfrową państwa.

Nowe zagrożenie: dyskryminacja biologiczna

Nie obawia się pani ryzyka złego wykorzystania danych? Tego, że zamiast długowieczności doczekamy się selekcjonowania obywateli – np. kogo leczyć, a kogo nie, bo nie rokuje?

Tak, pojawia się zagrożenie dyskryminacji biologicznej. Nowe ryzyka zawsze mieszają się z nowymi możliwościami. A długowieczność będzie w przyszłości jednym z najważniejszych wskaźników rozwoju państwa. Przez dziesięciolecia mierzyliśmy poziom rozwoju państw ich sukcesem gospodarczym. W XX wieku kluczowym czynnikiem był wzrost PKB. W wieku XXI to długowieczność będzie nowym KPI państw, czyli kluczowym wskaźnikiem efektywności. Dla rozwoju gospodarek ważne stanie się to, jak długo społeczeństwo pozostaje zdrowe, aktywne zawodowo, społecznie, a nie tylko ekonomicznie.

Skoro długowieczność staje się nową ropą, to informacje o tym, jak wydolni jesteśmy biologicznie, będą kartą przetargową każdego człowieka. Jak można zapobiec zagrożeniu wykluczeniem biologicznym?

Nowe zagrożenia zawsze rodzą się w obliczu zmian społecznych i nowych możliwości w gospodarce. Ale jednocześnie tworzą się też nowe prawa człowieka – w tym przypadku prawo do długowieczności. Wiemy, że największe firmy technologiczne zmierzają w kierunku coraz bardziej szczegółowego monitorowania biologicznego starzenia organizmu ludzkiego. Rodzi się więc pytanie: kto będzie właścicielem tych danych? Czy państwo będzie na tyle silne i suwerenne, aby skutecznie chronić obywateli.

To państwo powinno kłaść nacisk na tworzenie użytecznych przepisów, ale także na ich skuteczne egzekwowanie wobec gigantów.  Biznes, nauka czy każdy obywatel potrzebują tego samego – przewidywalności prawa. Państwo powinno wzmacniać instytucje stojące na straży naszych danych, inaczej przepisy będą w wielu miejscach tylko prawną fikcją.

Niedoceniana jest edukacja. A potrzebujemy stałej edukacji – zarówno urzędników, którzy muszą rozumieć świat nowych technologii, jak i społeczeństwa, które z tych technologii korzysta na co dzień. Wiele przykładów pokazuje, że kluczowe osoby w państwie naruszają przepisy dotyczące ochrony danych osobowych obywateli. Dają bardzo zły przykład, a powinny być wzorem właściwych postaw prawnych i etycznych.

Oszustwa na Longevity

Pod hasłem długowieczności, czy częściej „longevity”, sprzedawanych jest dziś mnóstwo usług, często o wątpliwej wartości dla klienta. Weźmy choćby badania mikrobiomu jelitowego czy określanie wieku krwi. Wiele z tych badań nie ma zastosowania w praktyce klinicznej. Czy na co dzień traktuje pani takie usługi jak fake newsy i prostuje takie podejście do długowieczności?

Wiele rozwiązań znajduje się dziś na etapie badań klinicznych i może nie są jeszcze powszechne, ale to nie znaczy, że nie będą w przyszłości. Nauka potrzebuje czasu. Powinniśmy wspierać rozwiązania, które rokują i które mogą w przyszłości poprawić jakość leczenia, walidując te inwestycje. Ze sztabem naszych ekspertów dzielimy się wiedzą, demaskując fake newsy dotyczące zdrowia i prywatności.

Nie pytam o badania naukowe, czy testowanie leków w badaniach klinicznych, ale o komercyjne usługi, które już dziś są sprzedawane klientom. Płaci się za nie niemałe pieniądze bez gwarancji konkretnych efektów. Czy to nie jest oszustwo, które powinno być ścigane tak, jak sprzedaż zbędnych garnków i kołder seniorom?

Oczywiście wokół tego tematu powstał rynek, na którym nie brakuje marketingu i obietnic bez naukowego potwierdzenia. Dlatego tak ważne jest oddzielanie medycyny opartej na dowodach od komercyjnych narracji. Funkcjonuje wiele nieuczciwych praktyk, wykorzystujących niewiedzę społeczną i modę na długowieczność.

Nie warto opierać decyzje dotyczące zdrowia czy urody na przekazach influencerów albo awatarów wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Naprawdę dużo lepsze efekty osiągniemy, gdy naszą własną strategię długowieczności będziemy budować ,opierając się na medycynie, na nauce, rozmawiając z lekarzami, z ekspertami. Podejmujmy wysiłek i weryfikujmy informacje – to powinno być nowym nawykiem w cyfrowym świecie.

Warto wiedzieć

Longevity to bilionowy biznes

Bank of Singapore uznał gospodarkę długowieczności (ang. longevity economy) za jeden z głównych tematów raportu 2026 Supertrends. Według prognoz banku, wartość tego sektora wzrośnie do 2034 r. do 5,4 bln dol.

W 2025 r. co najmniej 3 bln dolarów wydano na całym świecie na usługi i produkty, które mają wydłużać życie pozbawione chorób.

źródło: XYZ za raportem "2026 Supertrends".

„Długowieczność to nie pogoń za nieśmiertelnością"

Czy za całą ideą długowieczności nie stoi po prostu najbardziej pierwotny lęk człowieka przed śmiercią? Na pewno słyszała pani historię amerykańskiego milionera, Bryana Johnsona, który chciał być wiecznie młody. Podporządkował całe życie walce ze starzeniem i wydał na to miliony dolarów. Przestrzegał niezwykle rygorystycznego reżimu zdrowotnego, a mimo to zachorował na bardzo poważną chorobę autoimmunologiczną. Czy to nie jest dowód na to, że nic nie gwarantuje długowieczności, więc czy cały ten wysiłek ma sens?

Ma ogromny sens. Nie traktowałabym spektakularnych, ale pojedynczych, abstrakcyjnych historii jako punktu odniesienia. Długowieczność to nie pogoń za nieśmiertelnością. To budowanie bezpieczeństwa zdrowotnego na każdym etapie życia. W długowieczności interesuje nas zdrowie dzieci, kobiet i mężczyzn, a nie tylko metrykalna liczba.

Trzeba bardzo mocno podkreślić, że medycyna nigdy nie daje gwarancji określonego rezultatu. Medycyna prewencyjna pozwala jednak skutecznie zarządzać ryzykiem. Robiąc co roku badania profilaktyczne, sami zwiększamy sobie szansę wykrycia choroby na bardzo wczesnym etapie, kiedy rokowania na wyleczenie są zdecydowanie lepsze.

Oczywiście, że nikt nie otrzyma gwarancji długiego życia. Każdy z nas ma jednak realny wpływ na to, w jakiej kondycji będzie funkcjonował na co dzień. Spacer, aktywność fizyczna, dbanie o zdrowie psychiczne, wykonywanie badań, unikanie przetworzonej żywności i toksycznych ludzi – to wszystko zwiększa nasze szanse na dłuższe życie w zdrowiu niezależnie od tego, czy mieszka się w Warszawie czy na podkarpackiej wsi.

Na długowieczność składają się także inne czynniki niż zdrowotne:  bezpieczeństwo finansowe, świadomość ekonomiczna i odpowiedzialność za rodzinę. Coraz później zostajemy rodzicami. Tym bardziej powinniśmy być sprawni po czterdziestce czy pięćdziesiątce, żeby aktywnie uczestniczyć w życiu swoich dzieci.

Jednocześnie w tym wszystkim potrzebna jest pokora wobec życia. Są zdarzenia losowe, na które nikt nie ma wpływu – niezależnie od tego, czy jest miliarderem, czy zarabia minimalne wynagrodzenie.

Nikt nie otrzyma gwarancji długiego życia. Każdy z nas ma jednak realny wpływ, w jakiej kondycji będzie funkcjonował na co dzień. Niezależnie od statusu materialnego i miejsca zamieszkania.

Po co biznes promuje długowieczność

„Są tematy, które powinny przestać być domeną wyłącznie jednej branży. Longevity jest jednym z nich. Dlatego z przyjemnością zaangażowałem się w prace Rady Programowej Warsaw Longevity Forum" – napisał ostatnio w internecie przedsiębiorca Rafał Brzoska. Wśród osób zaangażowanych w budowanie idei długowieczności w Polsce jest wielu znanych biznesmenów, menedżerów i finansistów, np. Cezary Stypułkowski, Wojciech Kostrzewa czy Zbigniew Jagiełło. Jaka jest ich rola? Mają wzmacniać siłę argumentów w debacie ze stroną publiczną czy raczej ich obecność ma sprawić, że ten temat będzie po prostu lepiej słyszalny publicznie?

Nie kieruję się rozpoznawalnością nazwisk. Współpracuję z bardzo wieloma osobami ze względu na ich doświadczenie, kompetencje i wspólne cele. Zależy nam na ekspertach z różnych sektorów gospodarki, którzy dobrze rozumieją funkcjonowanie państwa, wiedzą, czego w nim brakuje i jakie bariery hamują rozwój oraz poprawę jakości życia.

W naszym ekosystemie są przedstawiciele biznesu, nauki, medycyny, nowych technologii i regulatorzy z globalną ekspertyzą, bo długowieczność dotyczy rynku pracy, sektora edukacji i wszystkich branż, o których rozmawiałyśmy wcześniej. Liderzy swoich rynków najlepiej rozumieją gospodarczy wymiar niezbędnych zmian.

Na czym koncentruje się biznes w debacie o długowieczności? Co dla przedsiębiorcy jest najważniejsze? Wydłużenie aktywności zawodowej, dyskusja o wieku emerytalnym, opieka medyczna dla pracowników i ich rodzin?

Cele każdy będzie miał różne, w zależności od profilu biznesu. Zdrowa kultura organizacyjna jest wciąż wyzwaniem dla wielu pracodawców. Rozmawiamy z nimi między innymi o tym, jak poprawić miejsca pracy tak, aby pracownik czuł się bezpieczny i spełniony, na czym skorzysta także pracodawca. O tym, że należy analizować dane i dobrze wykorzystywać zasoby, zarządzać talentami. Dzisiaj nie wystarczą już benefity w rodzaju owocowych czwartków. To przeżytek. Pracownikowi zależy, żeby pracodawca realnie pomagał mu zadbać o zdrowie, np. przez umożliwianie wykonania podstawowych badań profilaktycznych, do których w publicznym systemie czeka się miesiącami.

Celem naszej wspólnej działalności jest wypracowanie takich rekomendacji, które będzie można przedstawić ustawodawcy. Biznes nie czeka biernie, aż państwo się obudzi. Wspólnie analizujemy różne pilotaże i rozwiązania, które przedsiębiorcy mogliby wdrażać we własnych organizacjach.

Celem naszych działań z biznesem jest wypracowanie takich rekomendacji, które będzie można przedstawić ustawodawcy. Liderzy swoich rynków najlepiej rozumieją gospodarczy wymiar niezbędnych zmian.

Droga do długowieczności: badania zamiast owocowych czwartków

Przygotowaliście już jakiś katalog rozwiązań dla przedsiębiorców?

Jesteśmy na etapie tworzenia sojuszy, analiz i projektowania strategii profilaktycznych dla poszczególnych firm. Chodzi o to, aby pracownik otrzymywał konkretne wsparcie. Szukamy rozwiązań praktycznych, które będzie można wdrażać bez tworzenia dodatkowej biurokracji. Duzi pracodawcy przecierają dziś szlaki, z których później będą mogły korzystać także mniejsze firmy czy administracja publiczna.

Kto miałby finansować takie rozwiązania? Czy biznes oczekuje dopłat od państwa, czy jest skłonny sfinansować nowe pomysły?

Możliwych modeli jest wiele. Pracodawcy, z którymi współpracujemy w fundacji, są gotowi inwestować we własne programy zdrowotne. Ale musimy pamiętać, że podobnych możliwości, jak te oferowane przez firmy oczekują także pracownicy sektora publicznego – nauczyciele, urzędnicy czy pracownicy spółek komunalnych. Dlatego pewne uzgodnienia są potrzebne na poziomie polityki państwa.

Przed nami jeszcze długa droga. W Polsce działa wiele środowisk, które chcą poprawiać funkcjonowanie państwa i eliminować systemowe bariery. Problem polega na tym, że bardzo często brakuje rzetelnej oceny wydatkowania publicznych środków. Bez mierzalności efektów trudno zaś budować skuteczne polityki publiczne. Walidacja to pojęcie, które słabo przebija się w debacie publicznej, a powinno być stałym punktem odniesienia.

Naturalne jest, że każdy uczestnik debaty o polityce długowieczności realizuje też własne cele biznesowe czy naukowe. Jednak wspólnym mianownikiem pozostaje budowanie sprawniejszego państwa i zdrowszego społeczeństwa. Demokratyzacja zdrowia to nasz priorytet.

Główne wnioski

  1. Długowieczność to nie moda ani PR, lecz odpowiedź na starzenie społeczeństwa i choroby przewlekłe – przekonuje w wywiadzie propagatorka rozwoju modelu długowieczności w Polsce. Długowieczność stanie się nowym KPI państwa, wskaźnikiem ważniejszym od PKB, mierzącym lata życia w zdrowiu i aktywności. Za kilka lat ponad 30% Polaków będzie miało ponad 60 lat – to dla biznesu i gospodarki nie ryzyko, lecz szansa na „srebrną gospodarkę”. Zmiana, do której trzeba się przygotować obejmie wiele sektorów, np. zdrowie, AI, robotykę, ubezpieczenia, nieruchomości, edukację.
  2. Potrzebna jest narodowa strategia oparta na profilaktyce, danych, AI i współpracy sektorów. Kluczem do zmiany są zaś dane medyczne (EHDS) – przyszłość ochrony zdrowia to ekosystem danych, nie same szpitale, mówi nasza rozmówczyni.
  3. Celem jest długowieczność dla wszystkich, nie luksus zdrowego życia tylko dla najbogatszych. Żeby idea długowieczności stała się polityka publiczną, a nie internetowym biznesem trzeba stawiać na opartą na dowodach medycynę, inwestować w edukację i programy zdrowotne. Biznes (m.in. znani liderzy rynku) wspiera dialog z państwem, by demokratyzować zdrowie. Trwaja analizy pilotażowych powszechnych programów zdrowotnych dla pracowników.