Girondins Bordeaux stanęło nad przepaścią. Kto może uratować francuski klub?
Klub, który jeszcze w 2009 roku był mistrzem Francji, znalazł się o krok od bankructwa. To historia rozdmuchanych kosztów, nietrafionych transferów i niefrasobliwych inwestorów. Dziś Girondins Bordeaux ma szansę na przełom.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak doszło do upadku Girondins Bordeaux.
- Który polski piłkarz najwięcej zawdzięcza Girondins Bordeaux.
- Jaki podmiot może uchronić klub przed upadkiem.
To historia o jednym z najbardziej spektakularnych kryzysów w historii europejskiego futbolu. Girondins Bordeaux, klub, który jeszcze w 2009 roku świętował mistrzostwo Francji i rywalizował z najlepszymi drużynami Europy, w ciągu kilkunastu lat znalazł się o krok od całkowitego zniknięcia z piłkarskiej mapy.
Sześciokrotny mistrz Francji i czterokrotny zdobywca Pucharu Francji przez dekady miał mocną pozycję w krajowej hierarchii. Bordeaux wychowało i wypromowało piłkarzy, którzy zapisali się złotymi zgłoskami w historii futbolu. W latach 1992–1996 barwy klubu reprezentował Zinedine Zidane. Dotarł z drużyną do finału Pucharu UEFA (porażka z Bayernem Monachium). A z czasem, po doświadczeniu zebranym w tej drużynie, zyskał status gracza światowego formatu.
Galeria sław
Wcześniej symbolem Bordeaux był Alain Giresse. To rekordzista pod względem liczby występów i zdobytych bramek, a także kapitan jednej z najlepszych drużyn w historii klubu. Jean Tigana współtworzył potęgę Girondins z Giressem w latach 80., będąc jednocześnie filarem reprezentacji Francji. Obaj występowali w linii pomocy.
Do grona legend klubu należą również Bixente Lizarazu i Christophe Dugarry. Obaj wychowankowie klubu po finale Pucharu UEFA w 1996 roku zostali mistrzami świata w organizowanym przez Francję World Cup 1998. Bernard Lacombe był jednym z najwybitniejszych napastników w historii Bordeaux, w liczbie strzelonych goli ustępując jedynie Giresse'owi. Ulrich Ramé przez lata stanowił ostoję defensywy mistrzowskiej drużyny z 1999 roku jako znakomity bramkarz.
Polskie akcent i przyszłe gwiazdy hiszpańskich gigantów
Grzegorz Krychowiak miał 16 lat, gdy przed startem sezonu 2006/07 trafił do akademii piłkarskiej Girondins Bordeaux. W tym klubie rozpoczynał swoją zagraniczną przygodę z piłką, a z czasem także seniorską karierę. Bardzo szybko się zaadaptował. Z czasem znalazł się w kadrze drużyny rezerw, a w 2011 roku trafił do kadry pierwszego zespołu. Podczas tamtego etapu kariery był też wypożyczany do Stade de Reims (gdzie później trafił na stałe w ramach transferu definitywnego), a także FC Nantes. Dalsza historia Krychowiaka jest dobrze znana polskim kibicom. Były reprezentant Polski ma w CV występy w tak znanych markach jak Sevilla i Paris Saint-Germain.
Znany z ekscentrycznej natury Jules Koundé, obecnie prawy obrońca FC Barcelony i reprezentacji Francji, do klubu z Bordeaux zawitał w wieku 14 lat i rozwijał w nim karierę od 2013 do 2019 roku. W seniorach zadebiutował na początku 2018 roku, a jego klubowym kolegą był Igor Lewczuk. Koundé ma na koncie 70 meczów dla francuskiej drużyny. Rozegrał dwa na tyle dobre sezony, że Sevilla latem 2019 roku pobiła swój rekord transferowy, płacąc za tego piłkarza 25 mln euro. W Andaluzji spędził trzy sezony i przekonał do siebie kierownictwo FC Barcelony. Latem 2022 roku za 55 mln euro dołączył do tego klubu, wzmacniając Katalończyków, podobnie jak Robert Lewandowski. I pod wodzą Xaviego oraz Hansiego Flicka przeszedł istotną ewolucję, zamieniając środek obrony na prawą stronę defensywy. Po sezonie 2024/25 nie brakowało opinii, że jest najlepszym graczem na tej pozycji na świecie.
Aurélien Tchouaméni, który najpierw szkolił się w SJ D’Artigues, w 2011 roku jako 11-latek dołączył do struktur Girondins Bordeaux. W pierwszym zespole zadebiutował w lipcu 2018 roku w eliminacjach Ligi Europy. Jest zatem wychowankiem „Żyrondystów”. W styczniu 2020 roku pozyskało go AS Monaco. W lipcu 2022 roku był bohaterem głośnego transferu, ponieważ przeniósł się do Realu Madryt za 80 milionów euro.
To tyle na temat obecnych gwiazd LaLiga z przeszłością w Bordeaux. Jeśli chodzi o Polaków grających w tym klubie, warto dodać, że oprócz wspomnianych Krychowiaka i Lewczuka swego czasu w kadrze „Żyrondystów” byli także tacy gracze jak Krzysztof Marx, Ludovic Obraniak i Rafał Strączek.
Od mistrzostwa do finansowej zapaści
Yoann Gourcuff poprowadził zespół do ostatniego w historii tytułu mistrza Francji w sezonie 2008/09. W ataku brylował wtedy Marouane Chamakh. Bordeaux zdetronizowało ówczesnego hegemona Ligue 1 i przerwało siedmioletnią serię mistrza Francji Olympique Lyon. Po tamtym tytule z 2009 roku, jak na ironię, nad klubem zaczęły zbierać się czarne chmury...
Po znakomitym sezonie pod wodzą Laurenta Blanca i udanym występie w Lidze Mistrzów klub nie zdołał utrzymać wysokich lotów. Odejście szkoleniowca do reprezentacji Francji oraz sprzedaż czołowych zawodników osłabiły zespół, a właściciel – grupa M6 – ograniczył inwestycje. Dodatkowym obciążeniem stały się koszty związane z budową nowego stadionu.
Prawdziwy kryzys rozpoczął się jednak po sprzedaży klubu amerykańskim funduszom GACP i King Street w 2018 roku. Nietrafione transfery, wysokie kontrakty, rosnące wydatki oraz brak długofalowej strategii pogrążały Bordeaux z sezonu na sezon. Kością niezgody okazała się również zmiana historycznego herbu, która doprowadziła do otwartego konfliktu z kultową grupą kibicowską Ultramarines. Dla wielu sympatyków był to symbol utraty tożsamości przez klub, który coraz bardziej odcinał się od własnych tradycji.
Mąż opatrznościowy
W sezonie 2021/22 chaos organizacyjny, fatalne wyniki sportowe i problemy w szatni zakończyły się pierwszym od ponad trzech dekad spadkiem z Ligue 1. „Żyrondyści” zajęli ostatnie miejsce w tabeli, a degradacja była jedynie kolejnym etapem wieloletniego procesu schyłkowego. W tym samym czasie Bordeaux przejął Gérard Lopez.
– Sytuacja skomplikowała się wraz z odejściem konsorcjum King Street. Amerykanie z dnia na dzień zostawili Bordeaux i trzeba było w krótkim czasie znaleźć nowego inwestora. Trudno było mówić o analizie potencjalnych kupców. Przejęcie było w zasadzie potrzebne „na wczoraj”. A gdy na horyzoncie pojawił się Gérard Lopez, wszystko poszło błyskawicznie. W namawianiu go na inwestycję w Girondins brał udział m.in. szef tamtejszej formacji ultras – Ultramarines. Tymczasem Lopez dał się już poznać sympatykom francuskiej piłki w Lille, gdy poważnie zadłużył klub. Do tego stopnia, że ów wyszedł na plus dopiero dwa lata temu! Jak się obecnie okazuje, w Bordeaux swój wynik „poprawił” – mówi Bartłomiej Gabryś, obserwator francuskiego futbolu i współautor kanału YouTube „Piłkarskie Żabojady”.
Lopez miał być mężem opatrznościowym, jednak plan natychmiastowego powrotu do Ligue 1 przyniósł kompletne fiasko. Na domiar złego, Bordeaux cały czas zmagało się z ogromnymi kosztami funkcjonowania mimo gry na drugim poziomie rozgrywkowym. Wobec tego zadłużenie stale rosło. Kwestie finansowe wołały o pomstę do nieba.
– Oczywiście, kontekst finansowy francuskiej piłki jest z roku na rok coraz trudniejszy. Natomiast trudno mówić o nim w sytuacji, gdy właściciel jest osobą niesamowicie niekompetentną i cynicznie wykorzystującą wszystkie kluby, którymi rządzi. Już działania King Street postawiły Bordeaux nad przepaścią, natomiast Lopez je tam wepchnął – ocenia rozmówca XYZ.
Kolejny wstrząs
W 2024 roku klub utracił status profesjonalny i został zdegradowany do National 2. Nawet po przejściu na amatorskie funkcjonowanie wydatki pozostawały ogromne. Brak awansu przez dwa kolejne sezony oraz niemożność przedstawienia wymaganych gwarancji finansowych sprawiły, że DNCG (Direction Nationale du Contrôle de Gestion, czyli Krajowa Dyrekcja Zarządzania i Kontroli) podjęła decyzję o kolejnej degradacji.
Komisja odwoławcza w połowie lipca podtrzymała decyzję o zesłaniu Bordeaux do szóstej ligi. Inwestorzy nie byli w stanie zgromadzić wymaganych 10 milionów euro. Otworzyło to drogę nawet do postępowania przed sądem gospodarczym i potencjalnej likwidacji jednego z najbardziej utytułowanych klubów we Francji.
– W ostatnich latach problemy miało sporo rozpoznawalnych francuskich klubów. Tak utytułowanemu to się jednak jeszcze nie zdarzyło. Drogę przez niższe ligi przebył tegoroczny beniaminek Ligue 1, czyli drużyna Le Mans. Natomiast są na niej Sedan, Niort, który musiał wejść w fuzję z innym lokalnym klubem, by przetrwać, czy Ajaccio. Zresztą, jeśli chodzi o korsykańskie kluby, to ACA nie było osamotnione, gdyż swoje problemy miały Bastia i Gazélec Ajaccio. Z kolei Tours kompletnie zniknęło z piłkarskiej mapy Francji. A trzy lata temu głośno było o Sochaux i jego walce o przetrwanie. Jak się później okazało, udanej – mówi Bartłomiej Gabryś.
Światełko w tunelu
Kiedy wydawało się, że historia Girondins Bordeaux dobiega końca, pojawiła się nowa nadzieja. Dominique Delport, były dziennikarz i menedżer związany m.in. z M6, Havas Media Group oraz Vivendi, został nowym prezesem klubu. Fundusz Sparta Capital przejął Bordeaux za symboliczne jedno euro. Przy wsparciu inwestorów – prawdopodobnie ze Stanów Zjednoczonych – zgromadził około 10 milionów euro potrzebnych do ratowania klubu. Dzięki temu udało się oddalić widmo likwidacji. Przed Bordeaux pozostaje jednak jeszcze walka o pozytywne rozpatrzenie odwołania przez CNOSF, czyli Francuski Narodowy Komitet Olimpijski i Sportowy, i zachowanie miejsca w National 1 (czwarty poziom rozgrywkowy po reformie rozgrywek, dawna National 2).
– To już naprawdę ostatnia deska ratunku na zachowanie miejsca w czwartej lidze. Jeżeli się to uda, będzie to niesłychanym wydarzeniem, gdyż z CNOSF praktycznie żadnemu klubowi nie udało się wygrać – mówi Bartłomiej Gabryś.
Główne wnioski
- Upadek Girondins Bordeaux rozpoczął się po zdobyciu mistrzostwa Francji w 2009 roku. Odejście trenera Laurenta Blanca i czołowych piłkarzy, problemy finansowe oraz wysokie koszty utrzymania nowego stadionu osłabiły klub. Kolejni właściciele z USA doprowadzili do dalszego zadłużenia, a po przejęciu przez Gérarda Lopeza sytuacja nadal się pogarszała. Bordeaux spadło z Ligue 1, straciło status profesjonalnego klubu, a w 2026 roku znalazło się na skraju bankructwa i o krok od wykluczenia z rozgrywek.
- Jednym z najbardziej znanych polskich piłkarzy, którzy wypromowali się w Girondins Bordeaux, jest Grzegorz Krychowiak. Do akademii francuskiego klubu trafił jako 16-latek w 2006 roku, gdzie rozwijał się od zespołu młodzieżowego aż do pierwszej drużyny. Pobyt w Bordeaux otworzył mu drogę do dalszej kariery na niwie klubowej i reprezentacyjnej, a później do występów w takich klubach jak Sevilla czy Paris Saint-Germain.
- Niespodziewaną szansę na uratowanie Girondins Bordeaux daje fundusz Sparta Capital, który przejął klub za symboliczne jedno euro. Na jego czele stoi nowy prezes Dominique Delport, a dzięki wsparciu inwestorów udało się zgromadzić około 10 milionów euro niezbędnych do ustabilizowania sytuacji finansowej. Ostateczny los Bordeaux zależy jednak od pozytywnego rozpatrzenia odwołania przez specjalną komisję CNOSF, co pozwoliłoby klubowi zachować miejsce w rozgrywkach National 1.