Rozpędzona polska gospodarka potrzebuje coraz mniej dotacji. Ile wpłacamy i ile dostajemy z UE?
Polska i inne kraje Grupy Wyszehradzkiej jest wciąż płatnikiem brutto do budżetu Unii Europejskiej. Otrzymujemy z Brukseli więcej, niż do niego wpłacamy, ale dużo mniej niż Słowacy i Węgrzy.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaki jest stosunek między wpłatami a dotacjami z unijnego budżetu w przypadku Polski.
- Jak wyglądamy na tle pozostałych państw Grupy Wyszehradzkiej.
- Jak tłumaczą to eksperci z Polski i zagranicy.
Dwadzieścia lat członkostwa Słowacji w Unii Europejskiej przyniosło jej 25,6 mld euro środków finansowych, które przyczyniły się do wzrostu gospodarczego, wyrównania poziomu życia w regionach oraz stabilności makroekonomicznej. Tak wynika z raportu słowackiej Najwyższej Izby Kontroli (Najvyšší kontrolný úrad, NKÚ), w którym przeanalizowano wykorzystanie funduszy unijnych w latach 2004-2025.
Szef słowackiego NIK Ľubomír Andrassy przestrzega, że barierą w czerpaniu unijnych dotacji jest słowacka biurokracja, słaby nadzór, niewystarczająca koordynacja oraz niski poziom zapobiegania nadużyciom finansowym.
Jak w ciągu lat zmienia się finansowe wsparcie z Brukseli?
Słowacki NIK sprawdził, jak wygląda absorpcja pieniędzy unijnych na Słowacji na tle Czech, Węgier i Polski.
Okazuje się, że w momencie wejścia państw Grup Wyszehradzkiej otrzymywały z budżetu unijnego proporcjonalnie podobne wsparcie. Na każde 1 euro wysyłane do wspólnego budżetu Unii Europejskiej najwięcej, bo 2,28 euro wracało do Warszawy. Nieco mniej, bo 2,13 euro (na każde wysłane 1 euro) wracało do Budapesztu, a 2,09 euro do Bratysławy. Najmniej otrzymywała wtedy Praga – 1,51 na każde 1 euro wysłane do Brukseli.
Po dwudziestu latach członkostwa w UE finansowo najwięcej zyskują Słowacy – 2,62 euro za każde 1 euro wysłane do Brukseli. Za Słowacją są Węgrzy – 1,95 euro i Czesi – 1,26 euro. Najmniej wraca do Polaków – 1,23 euro za każde 1 euro wysłane do wspólnego budżetu.
Ekspert: Powodem rozwój polskiej gospodarki
Skąd ta zmiana pozycji Polski?
– Można tutaj mówić o kilku czynnikach, z których głównymi są wzrost PKB oraz zmiany w strukturze naszej gospodarki. W warunkach szybkiego wzrostu PKB Polska naturalnie zaczęła płacić proporcjonalnie wyższe składki do budżetu UE – tłumaczy Mateusz Michnika, analityk Forum Obywatelskiego Rozwoju.
Mateusz Michnik zwraca uwagę, że kolejnym ważnym elementem jest ewolucja polskiej gospodarki.
– Szybko się bogacimy, część regionów przestaje kwalifikować się do najwyższych unijnych dotacji pomocowych. Warto też pamiętać, że gwałtowny spadek widoczny na końcu wykresu to po prostu techniczny dołek wynikający z przestoju między starą a nową perspektywą budżetową UE – mówi Mateusz Michnika.
Co ma wpływ na wysokość wsparcia?
Adam Babinec, analityk ekonomiczny słowackiego banku Tatra banka zwraca uwagę, że na to zestawienie wpływa także zróżnicowane tempo wykorzystania funduszy unijnych w każdym z krajów, zamknięcie okresów programowania oraz wypłata środków z unijnego Planu Odbudowy.
– Kraj, który otrzyma większy zwrot lub płatność za osiągnięcie w danym roku kamieni milowych, może tymczasowo awansować w rankingu – tłumacz Adam Babinec.
Słowacki ekspert zwraca uwagę, że dla Bratysławy środki europejskie są niezwykle ważne, ponieważ to właśnie z nich finansowana jest znaczna część inwestycji publicznych, od infrastruktury transportowej, przez renowację budynków, po cyfryzację i rozwój regionalny.
– Pieniądze unijne są równie ważne w przypadku innych krajów Grupy Wyszehradzkiej, ale ich waga maleje wraz ze wzrostem gospodarczym i poziomem dochodów – mówi Adam Babinec.
Pieniądze Brukseli naciskiem na krajowe rządy
– Raport słowackiej Najwyższej Izby Kontroli pokazuje, że Słowacja jest uzależniona od środków z Unii Europejskiej, zwłaszcza teraz, kiedy słowacka gospodarka znajduje się w dołku. Okazuje się, że bardzo trudno finansować rozwój bez tych pieniędzy – mówi politolog dr Juraj Marušiak, dyrektor Instytutu Politologii Słowackiej Akademii Nauk (Ústav politických vied Slovenskej akadémie vied).
W jego ocenie kwestia unijnych funduszy może mieć wpływ na krajową politykę.
– Niedawno na Słowacji pojawiła się groźba utraty środków finansowych z Brukseli, podobnie jak miało to miejsce wcześniej w przypadku Warszawy i Budapesztu, co może być naciskiem do zmiany polityki rządu. Komisja Europejska ma możliwości nacisku na rządy poszczególnych państw, dlatego rząd Roberta Ficy nie będzie dążył do eskalacji na linii Bratysława-Bruksela – mówi dr Juraj Marušiak
Słowacki ekspert: Polska gospodarczym tygrysem Europy Środkowej
Słowacki politolog przekonuje, że dziś Polska stała się gospodarczym tygrysem Europy Środkowej i w większym zakresie finansuje swój rozwój także z własnych źródeł.
– Warszawa w tym zakresie przegoniła Czechy, które przez długi czas otrzymywały najmniej w przeliczeniu na 1 euro i były traktowane za najbardziej rozwinięty kraj naszego regionu – mówi dr Juraj Marušiak.
W ocenie eksperta fakt, że Słowacja obecnie dostaje najwięcej z unijnej kasy spośród państw Grupy Wyszehradzkiej, może świadczyć o tym, że to Słowacy przez ostatnie lata nie umieli należycie wykorzystać szansy na modernizację.
– Błędem elit politycznych wielu państw było przedstawianie członkostwa w Unii Europejskiej jedynie w kontekście wsparcia finansowego ze strony Brukseli. Przecież państwa członkowskie dzięki modernizacji i ewentualnym przyjęciu kolejnych krajów mogą znaleźć się powyżej unijnej średniej i z czasem stać się płatnikami netto do budżetu Unii Europejskiej – przestrzega dr Juraj Marušiak.
Ekspert zwraca uwagę, na inne atuty płynące z członkostwa, w tym m.in. korzyści z zakresu bezpieczeństwa.
Główne wnioski
- Przez dwadzieścia lat zmieniło się unijne wsparcie dla krajów Grupy Wyszehradzkiej. Według danych słowackiego NIK w momencie wejścia na każde 1 euro wysyłane do wspólnego budżetu Unii Europejskiej najwięcej, bo 2,28 euro wracało do Warszawy. Nieco mniej, bo 2,13 euro (na każde wysłane 1 euro) wracało do Budapesztu, a 2,09 euro do Bratysławy. Najmniej otrzymywała wtedy Praga – 1,51 na każde 1 euro wysłane do Brukseli.
- W 2024 roku finansowo najwięcej zyskali Słowacy – 2,62 euro za każde 1 euro wysłane do Brukseli. Za Słowacją są Węgrzy - 1,95 euro i Czesi – 1,26 euro. Najmniej wraca do Polaków – 1,23 euro za każde 1 euro wysłane do wspólnego budżetu.
- Adam Babinec, słowacki ekonomista banku Tatra bank zwraca uwagę, że pieniądze unijne są istotne dla wszystkich państw Grupy Wyszehradzkiej, ale ich waga maleje wraz ze wzrostem gospodarczym i poziomem dochodów.