Kategoria artykułu: Świat

Rozpędzona polska gospodarka potrzebuje coraz mniej dotacji. Ile wpłacamy i ile dostajemy z UE?

Polska i inne kraje Grupy Wyszehradzkiej jest wciąż płatnikiem brutto do budżetu Unii Europejskiej. Otrzymujemy z Brukseli więcej, niż do niego wpłacamy, ale dużo mniej niż Słowacy i Węgrzy.

euro
Jakie wsparcie z budżetu unijnego otrzymały państwa Grupy Wyszehradzkiej? Fot. Alexander Bernhard/CHROMORANGE (PAP/DPA).

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaki jest stosunek między wpłatami a dotacjami z unijnego budżetu w przypadku Polski.
  2. Jak wyglądamy na tle pozostałych państw Grupy Wyszehradzkiej.
  3. Jak tłumaczą to eksperci z Polski i zagranicy.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Dwadzieścia lat członkostwa Słowacji w Unii Europejskiej przyniosło jej 25,6 mld euro środków finansowych, które przyczyniły się do wzrostu gospodarczego, wyrównania poziomu życia w regionach oraz stabilności makroekonomicznej. Tak wynika z raportu słowackiej Najwyższej Izby Kontroli (Najvyšší kontrolný úrad, NKÚ), w którym przeanalizowano wykorzystanie funduszy unijnych w latach 2004-2025.

Szef słowackiego NIK Ľubomír Andrassy przestrzega, że barierą w czerpaniu unijnych dotacji jest słowacka biurokracja, słaby nadzór, niewystarczająca koordynacja oraz niski poziom zapobiegania nadużyciom finansowym.

Jak w ciągu lat zmienia się finansowe wsparcie z Brukseli?

Słowacki NIK sprawdził, jak wygląda absorpcja pieniędzy unijnych na Słowacji na tle Czech, Węgier i Polski.

Okazuje się, że w momencie wejścia państw Grup Wyszehradzkiej otrzymywały z budżetu unijnego proporcjonalnie podobne wsparcie. Na każde 1 euro wysyłane do wspólnego budżetu Unii Europejskiej najwięcej, bo 2,28 euro wracało do Warszawy. Nieco mniej, bo 2,13 euro (na każde wysłane 1 euro) wracało do Budapesztu, a 2,09 euro do Bratysławy. Najmniej otrzymywała wtedy Praga – 1,51 na każde 1 euro wysłane do Brukseli.

Po dwudziestu latach członkostwa w UE finansowo najwięcej zyskują Słowacy – 2,62 euro za każde 1 euro wysłane do Brukseli. Za Słowacją są Węgrzy – 1,95 euro i Czesi – 1,26 euro. Najmniej wraca do Polaków – 1,23 euro za każde 1 euro wysłane do wspólnego budżetu.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Ekspert: Powodem rozwój polskiej gospodarki

Skąd ta zmiana pozycji Polski?

– Można tutaj mówić o kilku czynnikach, z których głównymi są wzrost PKB oraz zmiany w strukturze naszej gospodarki. W warunkach szybkiego wzrostu PKB Polska naturalnie zaczęła płacić proporcjonalnie wyższe składki do budżetu UE – tłumaczy Mateusz Michnika, analityk Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Mateusz Michnik zwraca uwagę, że kolejnym ważnym elementem jest ewolucja polskiej gospodarki.

– Szybko się bogacimy, część regionów przestaje kwalifikować się do najwyższych unijnych dotacji pomocowych. Warto też pamiętać, że gwałtowny spadek widoczny na końcu wykresu to po prostu techniczny dołek wynikający z przestoju między starą a nową perspektywą budżetową UE – mówi Mateusz Michnika.

Co ma wpływ na wysokość wsparcia?

Adam Babinec, analityk ekonomiczny słowackiego banku Tatra banka zwraca uwagę, że na to zestawienie wpływa także zróżnicowane tempo wykorzystania funduszy unijnych w każdym z krajów, zamknięcie okresów programowania oraz wypłata środków z unijnego Planu Odbudowy.

– Kraj, który otrzyma większy zwrot lub płatność za osiągnięcie w danym roku kamieni milowych, może tymczasowo awansować w rankingu – tłumacz Adam Babinec.

Słowacki ekspert zwraca uwagę, że dla Bratysławy środki europejskie są niezwykle ważne, ponieważ to właśnie z nich finansowana jest znaczna część inwestycji publicznych, od infrastruktury transportowej, przez renowację budynków, po cyfryzację i rozwój regionalny.

– Pieniądze unijne są równie ważne w przypadku innych krajów Grupy Wyszehradzkiej, ale ich waga maleje wraz ze wzrostem gospodarczym i poziomem dochodów – mówi Adam Babinec.

Pieniądze Brukseli naciskiem na krajowe rządy

– Raport słowackiej Najwyższej Izby Kontroli pokazuje, że Słowacja jest uzależniona od środków z Unii Europejskiej, zwłaszcza teraz, kiedy słowacka gospodarka znajduje się w dołku. Okazuje się, że bardzo trudno finansować rozwój bez tych pieniędzy – mówi politolog dr Juraj Marušiak, dyrektor Instytutu Politologii Słowackiej Akademii Nauk (Ústav politických vied Slovenskej akadémie vied).

W jego ocenie kwestia unijnych funduszy może mieć wpływ na krajową politykę.

– Niedawno na Słowacji pojawiła się groźba utraty środków finansowych z Brukseli, podobnie jak miało to miejsce wcześniej w przypadku Warszawy i Budapesztu, co może być naciskiem do zmiany polityki rządu.  Komisja Europejska ma możliwości nacisku na rządy poszczególnych państw, dlatego rząd Roberta Ficy nie będzie dążył do eskalacji na linii Bratysława-Bruksela – mówi dr Juraj Marušiak

Słowacki ekspert: Polska gospodarczym tygrysem Europy Środkowej

Słowacki politolog przekonuje, że dziś Polska stała się gospodarczym tygrysem Europy Środkowej i w większym zakresie finansuje swój rozwój także z własnych źródeł.

– Warszawa w tym zakresie przegoniła Czechy, które przez długi czas otrzymywały najmniej w przeliczeniu na 1 euro i były traktowane za najbardziej rozwinięty kraj naszego regionu – mówi dr Juraj Marušiak.

W ocenie eksperta fakt, że Słowacja obecnie dostaje najwięcej z unijnej kasy spośród państw Grupy Wyszehradzkiej, może świadczyć o tym, że to Słowacy przez ostatnie lata nie umieli należycie wykorzystać szansy na modernizację.

– Błędem elit politycznych wielu państw było przedstawianie członkostwa w Unii Europejskiej jedynie w kontekście wsparcia finansowego ze strony Brukseli. Przecież państwa członkowskie dzięki modernizacji i ewentualnym przyjęciu kolejnych krajów mogą znaleźć się powyżej unijnej średniej i z czasem stać się płatnikami netto do budżetu Unii Europejskiej – przestrzega dr Juraj Marušiak.

Ekspert zwraca uwagę, na inne atuty płynące z członkostwa, w tym m.in. korzyści z zakresu bezpieczeństwa.

Główne wnioski

  1. Przez dwadzieścia lat zmieniło się unijne wsparcie dla krajów Grupy Wyszehradzkiej. Według danych słowackiego NIK w momencie wejścia na każde 1 euro wysyłane do wspólnego budżetu Unii Europejskiej najwięcej, bo 2,28 euro wracało do Warszawy. Nieco mniej, bo 2,13 euro (na każde wysłane 1 euro) wracało do Budapesztu, a 2,09 euro do Bratysławy. Najmniej otrzymywała wtedy Praga – 1,51 na każde 1 euro wysłane do Brukseli.
  2. W 2024 roku finansowo najwięcej zyskali Słowacy – 2,62 euro za każde 1 euro wysłane do Brukseli. Za Słowacją są Węgrzy - 1,95 euro i Czesi – 1,26 euro. Najmniej wraca do Polaków – 1,23 euro za każde 1 euro wysłane do wspólnego budżetu.
  3. Adam Babinec, słowacki ekonomista banku Tatra bank zwraca uwagę, że pieniądze unijne są istotne dla wszystkich państw Grupy Wyszehradzkiej, ale ich waga maleje wraz ze wzrostem gospodarczym i poziomem dochodów.