Demokratyczna Republika Konga ogranicza eksport minerałów. Co to oznacza dla KGHM?
Rząd Demokratycznej Republiki Konga (DRK) przyjął rozporządzenie zakazujące eksportu koncentratów miedzi i kobaltu. Ustawodawca przewidział jednak „furtki” umożliwiające poszczególnym firmom kontynuację eksportu przez kolejny rok.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie są szczegółowe postanowienia rozporządzenia rządu DRK.
- Jaki będzie wpływ tej decyzji na światową i polską gospodarkę.
- W jaki sposób poszczególne rządy i przedsiębiorcy próbują wyjść z niekorzystnego dla Afryki modelu eksportera surowców i importera dóbr produkowanych z tych surowców.
Ambicje afrykańskich elit rosną, bo dotychczasowy model gospodarczy polegający na eksporcie surowców i imporcie towarów przetworzonych nie pozwala na zapewnienie stabilności ich władzy. W wielu krajach kontynentu brakuje jednak kapitału i know-how niezbędnych do wyjścia z tej pułapki rozwojowej.
Dlatego rządy poszczególnych państw wprowadzają rozwiązania protekcjonistyczne mające skłonić zagranicznych beneficjentów aktualnego modelu do inwestowania w produkcję na terenie Afryki. Zachodni biznes obawia się jednak tego typu rozwiązań, a chiński realizuje je nie zawsze zgodnie z afrykańskim interesem. Pojawiają się jednak pierwsi wielcy, afrykańscy przemysłowcy na czele z Nigeryjczykiem Aliko Dangote. Polskie firmy zwykle nie są gotowe na inwestycje kapitałowe w Afryce, ale mogą wchodzić w kooperacje oparte na częściowej sprzedaży know-how.
Mniej miedzi i kobaltu na światowych rynkach
Rozporządzenie rządu DRK zostało wydane 29 czerwca, ale świat dowiedział się o nim dopiero za sprawą depeszy agencji Reuters 6 sierpnia. Wynika to z faktu niskiej cyfryzacji i elektryfikacji kraju. Decyzję ws. rozporządzenia podjęli wicepremier i minister gospodarki DRK Daniel Mukoko Samba, minister górnictwa Louis Kabamba Watum i minister handlu zagranicznego Julien Paluku Kahongya.
Oprócz zakazu eksportu koncentratów miedzi i kobaltu rozporządzenie ustanawia także podatek w wysokości 55 proc. od wartości handlowej brutto „produktów ubocznych wydobycia o znaczeniu gospodarczym”. W ten sposób traktowane są śladowe lub ultraśladowe substancje mineralne o udowodnionym znaczeniu technologicznym i gospodarczym, możliwe do odzyskania podczas rafinacji głównej substancji mineralnej. Wartość oblicza się przez pomnożenie zmierzonej zawartości wywiezionego tonażu przez międzynarodową cenę substancji i wyliczenie z niej ustawowego 55 proc. Wszystkie podmioty i osoby wydobywające miedź i kobalt mają czas do końca września na zgłoszenie swojej działalności do organów administracji publicznej. Po tym terminie obowiązywać będą kary za nielegalne wydobycie surowców.
Jak rząd będzie kontrolował firmy?
Decyzja rządu DRK z pewnością nie zostanie w pełni wdrożona. Podobne decyzje były już podejmowane w latach 2013, 2019 i 2023 i za każdym razem były znoszone w wyniku braku osiągnięcia dostatecznych zdolności lokalnych do rafinacji tych surowców.
Po drugie rząd DRK, wobec słabej organizacji administracji publicznej, wysokiej korupcji i niedostatecznej infrastruktury drogowej, nie jest w stanie efektywnie kontrolować całości swojego terytorium. Tym bardziej że północno-zachodnią część kraju od 2022 r. okupują partyzanci wspierani przez sąsiednią Rwandę.
Ponadto w samym rozporządzeniu wprowadzono „furtkę” umożliwiającą ministrowi górnictwa przyznawanie zezwoleń dla poszczególnych podmiotów na eksport przez okres roku. Możliwe zatem, że w wyniku osobistych koneksji i korupcji, poszczególni eksporterzy będą kontynuować swoją aktywność w kolejnych latach.
Co to oznacza dla świata, a co dla Polski?
Depesza Reutersa doprowadziła do wzrostu cen miedzi i kobaltu na Londyńskiej Giełdzie Metali o 1,8 proc. Kolejne etapy wdrażania tej decyzji mogą doprowadzić do dalszych wzrostów cen tych i innych metali ziem rzadkich. Im będzie ona skuteczniejsza, tym bardziej ich ceny będą rosły. Na terenie DRK znajduje się 70 proc. światowych rezerw kobaltu, 30 proc. koltanu oraz znaczące zasoby miedzi, litu, złota, diamentów i uranu. Minerały te mają zastosowanie w produkcji nowoczesnej elektroniki, w tym samochodów elektrycznych. Uran jest z kolei niezbędny do funkcjonowania elektrowni atomowych. O znaczeniu surowcowym DRK świadczy to, że w 2025 r. kraj ten podpisał umowy o współpracy w sprawie wydobycia metali ziem rzadkich zarówno z USA, jak i z Chinami.
Decyzje podejmowane przez rząd DRK mogą mieć znaczenie dla zysków KGHM. Polski gigant jest jedną z największych firm wydobywających miedź, a zgodnie ze strategią KGHM 2055+ w przyszłości ma stać się też potentatem w zakresie wydobycia i rafinacji metali ziem rzadkich. Wzrost cen miedzi na światowych rynkach będzie oznaczać większy zysk polskiej spółki, która jest jednym z największych płatników podatków w naszym kraju. Rocznie odprowadza on do budżetu państwa ok. 7 mld zł podatków, na które składają się: podatek od wydobycia kopalin (1,5-2 mld zł), CIT (ponad 1 mld zł) oraz podatki lokalne i opłaty środowiskowe.
Zdaniem eksperta
Przewidywalność dostaw atutem biznesowym
Niemniej jednak, biorąc pod uwagę, że DRK praktycznie nie istnieje na rynku miedzi jako dostawca koncentratów Cu (to przede wszystkim dostawca katod Cu produkowanych metodą SX-EW, w DRK produkuje się również koncentrat Cu, ale w zdecydowanej większości przerabiany jest on na katody Cu w zintegrowanych z kopalniami hutach miedzi) ostatnie decyzje rządu kongijskiego, racjonalnie nie powinny mieć istotniejszego wpływu na rynek miedzi. Należy też zwrócić uwagę, że próby wprowadzenia przez DRK zakazu eksportu koncentratów miedzi sięgają 2013 r., gdy zakazano eksportu koncentratów miedzi, aby zwiększyć przetwórstwo surowców w kraju. Przez kolejne lata zakaz (od czasu do czasu modyfikowany) pozostawał jednak głównie na papierze, a jego egzekwowanie było wielokrotnie odkładane. Ostatnie rozporządzenie nie wprowadza nowej polityki, lecz potwierdza rozwiązania przyjęte wcześniej. Nadal możliwe są odstępstwa od zakazu, ale wraz ze wzrostem krajowych mocy hutniczych rząd DRK ma coraz większe możliwości i motywację do ograniczania ich przyznawania.
Jednocześnie istotne jest, że dla odbiorców przemysłowych coraz większe znaczenie ma dziś nie tylko sam dostęp do miedzi, ale także pewność, że pochodzi ona z przewidywalnych źródeł i stabilnego otoczenia prawnego. Na tym tle szczególnie wyraźnie widać znaczenie KGHM jako europejskiego producenta miedzi. Przewidywalność dostaw staje się dziś nie tylko atutem biznesowym, ale również elementem bezpieczeństwa surowcowego Polski i całej Europy.
Próba industrializacji Afryki
Państwa afrykańskie od czasu kryzysu finansowego z lat 2008-2010 podejmują różne działania mające na celu przyciągnięcie lub wręcz zmuszenie zagranicznych firm do inwestowania w ich przemysł. Model, w którym sprzedają surowce, a importują produkty gotowe, prowadzi do deficytu w bilansie handlowym, który w okresach globalnych kryzysów skutkuje znaczącym odpływem rezerw dewizowych.
Coraz częściej sposobem na ściąganie inwestorów jest wprowadzanie zakazów importowych. Strategię tę stosuje m.in. Algieria, w której np. zakazany jest import przetworzonych produktów spożywczych (jako wsparcie dla krajowego przetwórstwa spożywczego). Skutkiem ubocznym takiej polityki jest jednak powstawanie monopoli, inflacja i zapóźnienie w zakresie transferu technologii. Podobną drogą jak DRK podąża w ostatnim czasie Ghana, która 17 lipca br. wprowadziła zakaz eksportu surowego kakaowca do Europy i USA w celu pobudzenia lokalnego przemysłu. Jednocześnie jednak Ghana podpisała umowę o wolnym handlu z Chinami.
Pierwsze podejście do uprzemysłowienia Afryki miało miejsce w latach 70. Wówczas państwa kontynentu postawiły na rozwój przemysłu ciężkiego. Powstały wielkie firmy państwowe takie jak np. algierski Sonatrach i libijskie NOC, wydobywające i eksportujące surowce naturalne za granicę. Niestety, zbyt ambitne, słabo zaplanowane i chaotycznie realizowane przedsięwzięcia doprowadziły do zniszczenia rolnictwa przez zagospodarowanie najlepszych gruntów rolnych pod budowę fabryk.
Chiny przejmują Afrykę
Sposobem na uniknięcie błędów państwowej industrializacji jest przyciąganie kapitału zagranicznego. Zachodnie firmy najchętniej inwestują jednak w najlepiej rozwiniętych krajach regionu takich jak Maroko, RPA i Kenia. Im kraj jest biedniejszy i słabiej zarządzany, tym mniejsza jest skłonność do zaangażowania się zachodniego biznesu. Oporów tych nie mają firmy z Chin, które w 2025 r. zainwestowały w Afryce 4,7 mld dolarów. Ich projekty często długofalowo prowadzą jednak do uzależniania krajów afrykańskich i przejmowania kontroli nad ich gospodarkami i polityką, a nawet półświatkiem przestępczym.
Rozwiązaniem mogą być bogaci Afrykanie z ambicjami przemysłowymi. „Afrykańskim Henry Fordem” określany jest wspomniany nigeryjski miliarder Aliko Dangote, który zbudował w swoim kraju największą rafinerię ropy naftowej na świecie i planuje kolejną w Kenii. Ma też w planach budowę wielkiej rafinerii fosfatów.
Polskie firmy przeważnie nie są gotowe na inwestycje w Afryce. Zdarzają się jednak pewne wyjątki, np. Polmlek, który w 2022 roku przejął trzecią co do wielkości mleczarnię w Maroku. W Rwandzie funkcjonuje natomiast polska huta cyny. Rozwiązaniem dla polskich firm może być też sprzedaż know-how w celu koprodukcji. Tego rodzaju przedsięwzięcia dokonała w Algierii firma Unia. Lokalny partner w 2025 r. za własne pieniądze utworzył spółkę Unia.dz, która montuje maszyny rolnicze, łącząc komponenty importowane z Polski z tymi dostępnymi w Algierii.
Główne wnioski
- Rząd DRK wprowadził zakaz eksportu miedzi i kobaltu. Są jednak „furtki” umożliwiające poszczególnym firmom kontynuację eksportu przez kolejny rok. Ustanowiony został 55 proc. podatek od wartości handlowej brutto „produktów ubocznych wydobycia o znaczeniu gospodarczym”.
- Decyzja rządu DRK z pewnością nie zostanie w pełni wdrożona. Podobne były już podejmowane w latach 2013, 2019 i 2023 i za każdym razem były znoszone w wyniku braku osiągnięcia dostatecznych zdolności lokalnych do rafinacji tych surowców.
- Państwa afrykańskie próbują ograniczać import produktów gotowych oraz (rzadziej) eksport surowców w celu „zmuszenia” zagranicznego kapitału do inwestowania w lokalny przemysł. Chcą bowiem uniknąć błędów państwowej industrializacji z lat 70.