Kategorie artykułu: Biznes Świat

Bułgaria zarabia miliony na kryzysie energetycznym nad Dunajem

Z powodu fali upałów na przełomie lipca i sierpnia poziom Dunaju tak się obniżył, że zarówno Węgrzy, jak i Rumuni musieli ograniczyć pracę swoich elektrowni atomowych. Skorzystała na tym Bułgaria, która dzięki eksportowi prądu zarabia teraz krocie.

Elektrownia jądrowa Cernavodă w Rumunii.
Niski poziom wody w Dunaju spowodował konieczność odłączenia jednego z dwóch reaktorów w rumuńskiej elektrowni atomowej w Cernavodă. Właśnie rozpoczyna się procedura zatrzymania pracy drugiego. Fot. Alex Nicodim/Anadolu via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego i ile Bułgaria zarabia na kryzysie energetycznym nad Dunajem.
  2. Co daje jej przewagę nad Węgrami i Rumunią, które przeżywają właśnie poważne problemy.
  3. Czy Bułgaria może się stać na dłuższą metę znaczącym regionalnym eksporterem energii.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Większość elektrowni jądrowych wykorzystuje do chłodzenia reaktorów wodę z mórz, jezior lub rzek. Węgierska siłownia Paks i rumuńska Cernavodă czerpią ją z Dunaju. Z tej samej rzeki korzysta także ich bułgarski odpowiednik w Kozłoduju. Jednak w przeciwieństwie do elektrowni położonych wyżej w biegu Dunaju nie musiała ograniczać produkcji. Przeciwnie – korzysta z wyższego niż zazwyczaj popytu na prąd w tej części Europy.

„Mimo rekordowo niskiego poziomu wody nasza elektrownia jądrowa nadal pracuje bez zakłóceń. A Bułgaria eksportuje rekordowe ilości energii elektrycznej” – powiedziała niedawno w telewizji NOVA bułgarska minister energetyki Iwa Petrowa.

Eksport prądu bije wszelkie rekordy

Dodała, że za granicę trafia teraz z Bułgarii 32-33 tys. MWh energii elektrycznej na dobę. Jak zaznaczyła, rynek energii już reaguje na sytuację w regionie, a ceny prądu nieco wzrosły.

„W wyniku sytuacji w regionie osiągamy dodatkowe przychody. Chodzi o miliony ponad zwykły poziom wpływów z eksportu energii elektrycznej” – stwierdziła szefowa bułgarskiego resortu energii.

Jej zdaniem jest to możliwe, ponieważ jednym z atutów Bułgarii są dobrze rozwinięte transgraniczne połączenia elektroenergetyczne z sąsiednimi krajami. Jednocześnie zwiększenie eksportu w sytuacji wzrostu zapotrzebowania na energię w regionie nie naraża kraju na niedobory na rynku wewnętrznym. Bułgaria dysponuje bowiem – oprócz elektrowni atomowej w Kozłoduju – m.in. elektrowniami cieplnymi oraz rozwijanym systemem magazynów energii.

Wielkie inwestycje w magazyny energii

– W ciągu niespełna roku w kraju uruchomiono systemy bateryjne o łącznej pojemności ponad 6 GW. Na te inwestycje przeznaczyliśmy środki, które otrzymaliśmy z Krajowego Planu Odbudowy. Magazyny energii bardzo nam pomagają, szczególnie w porannych szczytach zapotrzebowania na prąd – podkreśliła Iwa Petrowa na antenie telewizji NOVA.

Dziennik „Trud” pisze z kolei, że minister była na początku sierpnia w Kozłoduju. Po wizycie i rozmowie z pracownikami elektrowni, którzy monitorują sytuację, stwierdziła, że zagrożeń nie ma. Nawet gdyby poziom Dunaju utrzymał się na rekordowo niskim poziomie przez kolejne półtora tygodnia, bułgarski system sobie z tym poradzi.

Miniwywiad

Atom, słońce i baterie – trzy przewagi Bułgarii

Dlaczego Bułgaria korzysta na obecnym kryzysie energetycznym, podczas gdy Węgry i Rumunia mają problemy?

Cwetomir Nikołow, analityk: Bułgaria ma dziś trzy przewagi: stabilną produkcję jądrową, szybko rosnącą energetykę słoneczną i magazyny energii, które pozwalają przesuwać produkcję z godzin południowych na wieczorne szczyty zapotrzebowania. Kryzys na Dunaju uwidocznił różnice między systemami energetycznymi państw regionu.

Kozłoduj znajduje się dalej w dół rzeki niż Paks, a średni przepływ Dunaju w bułgarskim odcinku jest około 2,5-krotnie większy niż w pobliżu węgierskiej elektrowni. Normalny pobór wody przez bułgarską elektrownię odpowiada zaledwie około 2 proc. średniego przepływu rzeki. Daje jej to większy margines bezpieczeństwa w okresach suszy.

Istotna jest również możliwość magazynowania energii. W dniach 28 lipca-3 sierpnia produkcja z fotowoltaiki w Bułgarii wzrosła o 43,5 proc., a eksport netto energii zwiększył się o 16,4 proc., mimo spadku produkcji elektrowni cieplnych o około 11 proc. Baterie pozwalają wykorzystać energię słoneczną w ciągu dnia i oddawać ją do sieci po zachodzie słońca.

Czy obecna sytuacja może na trwałe umocnić pozycję Bułgarii jako eksportera energii?

Tak, ale pod jednym ważnym warunkiem: konieczne są inwestycje w sieci przesyłowe. Obecny kryzys nie stworzył przewagi Bułgarii, lecz ją uwidocznił. Połączenie stabilnej produkcji jądrowej, rosnącej fotowoltaiki i magazynów energii daje jej coraz większą możliwość dostarczania energii wtedy, gdy jest ona najbardziej potrzebna w regionie.

Problemem może być jednak przepustowość połączeń transgranicznych. 3 i 4 sierpnia średnie ceny hurtowe energii w Bułgarii były około 14 proc. niższe niż na Węgrzech i w Rumunii. Przez pewien czas ta różnica sięgała nawet 68 proc. Tak duża rozbieżność sugeruje, że możliwości przesyłania tańszej bułgarskiej energii na północ są już ograniczone.

Co będzie decydować o tym, czy Bułgaria wykorzysta tę przewagę w długim terminie?

Strategiczne pytanie nie brzmi już, czy Bułgaria będzie w stanie produkować wystarczająco dużo energii, ale czy będzie mogła dostarczyć ją tam, gdzie będzie najbardziej potrzebna. Jeśli kraj będzie jednocześnie rozwijał niskoemisyjne źródła energii, magazyny i sieci przesyłowe, może stać się regionalnym dostawcą zarówno energii, jak i elastyczności systemu.

W przeciwnym razie część przewagi pozostanie niewykorzystana. Już teraz obserwujemy sytuację, w której energia w Bułgarii jest znacznie tańsza niż w sąsiednich państwach, mimo ich dużego zapotrzebowania na dodatkowe dostawy.

Węgrzy powoli wychodzą z dołka...

Ostatnie dni przyniosły poprawę sytuacji hydrologicznej na Węgrzech, co – jak informuje forbes.hu – pozwoliło na częściowe uruchomienie elektrowni Paks. Jednak premier Péter Magyar powiedział w piątek, że przywrócenie elektrowni do normalnego poziomu pracy może potrwać „miesiąc, a nawet dłużej”.

Dodał, że obecne problemy mogą skłonić rząd w Budapeszcie do inwestycji, która ograniczy wpływ niskiego poziomu Dunaju na pracę elektrowni. Nie ujawnił jednak, na czym dokładnie miałaby polegać. Stwierdził natomiast, że decyzję w tej sprawie ma poprzedzić wizyta w Paks.

... Rumuni wpadają jeszcze głębiej

Trudniejsza jest sytuacja w Rumunii. „Nigdy wcześniej nie spotkaliśmy się z tak niskimi wartościami przepływu w Dunaju. Oznacza to, że elektrownia jądrowa Cernavodă w ciągu najbliższych dwóch dni będzie musiała wejść w procedurę wyłączenia” – powiedział we wtorek, cytowany przez portal Digi24, Sorin Rândașu, wicedyrektor rumuńskiej Krajowej Administracji „Apele Române, odpowiednika polskich Wód Polskich.

Rumuńska agencja prasowa AGERPRES podaje z kolei, że przerwa w pracy elektrowni może potrwać co najmniej dwa tygodnie.

Główne wnioski

  1. Bułgaria zarabia na problemach energetycznych innych państw naddunajskich. Elektrownia w Kozłoduju pracuje bez zakłóceń, podczas gdy niski poziom rzeki ograniczył działalność węgierskiej siłowni Paks i rumuńskiej w Cernavodă. Ta ostatnia ma być nawet całkowicie wyłączona. Bułgaria zwiększa natomiast eksport energii i osiąga dodatkowe, liczone w milionach przychody.
  2. Atom, fotowoltaika i magazyny energii dają Bułgarii przewagę. W elektrowni atomowej w Kozłoduju produkcja jest stabilna. A magazyny mają pojemność przekraczającą 6 GW. To pozwala nie tylko produkować więcej energii, ale także dostarczać ją w godzinach największego zapotrzebowania.
  3. Bułgaria może umocnić pozycję eksportera, ale potrzebuje inwestycji w sieci. Energia w Bułgarii jest dziś znacznie tańsza niż na Węgrzech i w Rumunii, jednak ograniczona przepustowość połączeń transgranicznych utrudnia wykorzystanie całego potencjału eksportowego.