Dacia i Ford stanęły. Ale nie tylko rumuńskie fabryki aut oszczędzają prąd
Z powodu kryzysu energetycznego zakłady motoryzacyjne w Rumunii wstrzymały produkcję. Zaoszczędzą 200 MW mocy, ale z taśm zjedzie nawet 20 tys. aut mniej. Prąd oszczędzają również inni producenci samochodów w regionie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego Dacia i Ford, choć nie musiały, zatrzymały produkcję w swoich rumuńskich fabrykach.
- Jak na kryzys energetyczny reagują zakłady motoryzacyjne zlokalizowane na Węgrzech.
- Czy czeskie i słowackie fabryki również borykają się z problemami i ograniczają produkcję.
Rumuńskie fabryki Dacii i Forda dobrowolnie zdecydowały się zatrzymać na dwa tygodnie produkcję – pisze serwis hotnews.ro. Ich decyzja pozwoli zaoszczędzić około 200 MW mocy. To sytuacja bezprecedensowa. Wcześniej środkowoeuropejskie firmy motoryzacyjne wielokrotnie wprawdzie wstrzymywały produkcję, ale nigdy po to, żeby zmniejszyć pobór mocy.
A obecna przerwa jest właśnie odpowiedzią koncernów na apel premiera Ilie Bolojana. Szef rumuńskiego rządu w związku z obecnym kryzysem energetycznym w regionie poprosił najbardziej energochłonne firmy o zredukowanie zużycia prądu. Zwłaszcza w okresie wieczornego szczytu między godziną 19 a 23, kiedy rumuński system energetyczny ma największe problemy.
Ford – efekty łagodnej perswazji
Rząd w Bukareszcie nie wprowadził żadnych formalnych ograniczeń, ale zastosował łagodną perswazję. Premier swój apel wygłosił podczas spotkania online z przedstawicielami 80 podmiotów, z których każdy zużywa ponad 50 tys. MWh energii rocznie – podaje hotnews.ro.
„Chcę podziękować Rumunom i firmom, które na prośbę rządu podjęły te działania, a efekty są widoczne w postaci zmniejszenia zużycia energii w tych dniach. Ich dobrowolne działania na rzecz redukcji zużycia są już widoczne” – powiedział Ilie Bolojan.
Przestój, który ma się zakończyć 19 sierpnia, będzie miał oczywiście wymierne konsekwencje dla przemysłu motoryzacyjnego. Z linii montażowych nie zjedzie bowiem co najmniej kilkanaście tysięcy, a być może i ponad 20 tys. samochodów.
Dacia – prawie 13 tys. aut mniej
Zakład Dacii w Mioveni, pracując na trzy zmiany, wytwarza około 1,16 tys. aut na dobę. Zadeklarowane wstrzymanie działalności na dwa tygodnie oznaczać więc może spadek produkcji o blisko 12,8 tys. pojazdów. Ponieważ z zakładu Forda w Krajowej wyjeżdża co roku około 250 tys. nowych samochodów, można przyjąć, że dobowa produkcja to około 950 aut. Kilkunastodniowy przestój oznaczać będzie, że w tym roku w Rumunii powstanie o 9-10 tys. Fordów mniej – szacuje forbes.ro. Faktyczna skala ubytków będzie oczywiście zależała m.in. od organizacji produkcji po przestoju. Pomóc może też wykorzystanie przerwy na konieczne prace serwisowe i remontowe, co zresztą obie firmy już zadeklarowały.
Na problem trzeba spojrzeć także z szerszej perspektywy. Obie fabryki są ważnymi elementami lokalnego łańcucha dostaw. Każdy dzień ich przestoju oznacza więc konieczność ograniczenia pracy licznych kooperantów. Ucierpią więc dziesiątki podmiotów, które wytwarzają i dostarczają części do produkowanych tu aut albo świadczą najróżniejsze usługi na rzecz koncernów. Ponadto zarówno Dacia, jak i Ford należą do największych rumuńskich eksporterów.
BMW – 10 proc. oszczędności prądu
Obecny kryzys energetyczny dotyka jednak także Węgier. Zapytaliśmy więc także tamtejsze fabryki motoryzacyjne, czy – podobnie jak rumuńskie zakłady Dacii i Forda – nie były zmuszone wstrzymać lub ograniczyć produkcji.
Okazuje się, że w pierwszym tygodniu sierpnia także fabryka BMW Group w Debreczynie dobrowolnie ograniczyła swoje zapotrzebowanie na prąd. Oszczędności udało się tam osiągnąć m.in. dzięki zmianom w trybie funkcjonowania linii produkcyjnych, oświetlenia, klimatyzacji oraz infrastruktury do ładowania elektrycznych aut.
– W tym okresie zmniejszyliśmy zużycie energii elektrycznej nawet o 10 proc. – wyjaśnił Oliver Gschwandtner z działu komunikacji tego przedsiębiorstwa.
Generalnie jednak debreczyński zakład od lat wykorzystuje własne instalacje fotowoltaiczne. W letnie dni pokrywają one praktycznie całe zapotrzebowanie fabryki na energię. Ponieważ jednak zakład funkcjonuje w systemie wielozmianowym, zmuszony jest też korzystać z prądu sieciowego.
Audi – tradycyjny sierpniowy przestój
W sierpniu swoją działalność czasowo ograniczyła również fabryka Audi Hungaria w Győr. W pierwszej połowie miesiąca wstrzymano tam produkcję układów napędowych, a w drugiej planowana jest przerwa w montażu samochodów. Krisztina Erdélyi, rzeczniczka Audi Hungaria, wyjaśnia, że sierpień jest w europejskich fabrykach koncernu tradycyjnie okresem przerwy w produkcji. To oczywiście przyczynia się do znacznego ograniczenia zużycia prądu.
– Ponadto zastosowaliśmy dodatkowe działania, które mają przynieść oszczędności energii. Wyłączono klimatyzację w budynkach biurowych, zamknięto myjnie samochodowe, a w godzinach popołudniowych nie ładujemy aut elektrycznych. Wszędzie tam, gdzie charakter obowiązków i harmonogram funkcjonowania firmy na to pozwala, nasi pracownicy wykonują swoje zadania zdalnie – tłumaczy Krisztina Erdélyi.
Węgierskie zakłady Audi – podobnie jak te należące do BMW – już dawno postawiły na OZE. Fabryka wykorzystuje ogniwa fotowoltaiczne oraz energię geotermalną.
Škoda, VW i Kia – bez żadnych problemów
Kłopotów nie mają natomiast fabryki motoryzacyjne w Czechach i na Słowacji.
– Nie odczuwamy obecnie niedoboru energii elektrycznej. I nie spodziewamy się, by w najbliższym czasie miały wystąpić przerwy w jej dostawach – deklaruje Martin Vejdělek, rzecznik Škoda Auto.
Prawie identycznie brzmiącej odpowiedzi na nasze pytania udzielił Jan Rodek, rzecznik spółki Hyundai Motor Manufacturing Czech.
– Produkcja w zakładzie Kia Slovakia odbywa się obecnie w normalnym trybie. I w najbliższym czasie planujemy utrzymać ją na standardowym poziomie – zapewnia Tomáš Potoček, rzecznik tego zakładu.
– Nasza działalność produkcyjna przebiega zgodnie z założonymi planami – deklaruje również Lucia Kovarovič Makayová, rzeczniczka bratysławskiego zakładu Volkswagen Slovakia.
Główne wnioski
- Dacia i Ford zatrzymały produkcję, żeby pomóc rumuńskiemu systemowi energetycznemu. Fabryki obu koncernów dobrowolnie wstrzymały pracę na dwa tygodnie. To ich odpowiedź na apel premiera Ilie Bolojana. Dzięki takiej decyzji mogą zaoszczędzić około 200 MW mocy. Kosztem może być jednak nawet 20 tys. niewyprodukowanych samochodów.
- Kryzys energetyczny nie zmusił do ograniczenia produkcji fabryk w Czechach i na Słowacji. Škoda, Hyundai, Kia i Volkswagen deklarują, że ich zakłady pracują normalnie i nie spodziewają się problemów z dostawami energii. Na tle regionu Rumunia jest więc wyraźnym wyjątkiem – tam oszczędzanie prądu oznacza już realne zatrzymanie linii produkcyjnych.
- Kryzys energetyczny nie zmusił do ograniczenia produkcji fabryk w Czechach i na Słowacji. Škoda, Hyundai, Kia i Volkswagen deklarują, że ich zakłady pracują normalnie i nie spodziewają się problemów z dostawami energii. Na tle regionu Rumunia jest więc wyraźnym wyjątkiem – tam oszczędzanie prądu oznacza już realne zatrzymanie linii produkcyjnych.