Kategoria artykułu: Kultura

Moneta 5 zł z rybakiem warta 10 tys. zł? Zanim wyrzucisz, sprawdź detale…

Pospolity relikt komunizmu czy doskonała lokata kapitału? Pięciozłotówka z ciągnącym sieci rybakiem kosztować może zarówno 5 zł, jak i 10 tys. zł. Choć brzmi to absurdalnie, o cenie decyduje nierzadko… obecność bałwanka.

Awers i rewers monety 5 zł z Rybakiem
W bieżącym roku padło jedno z najwyższych notowań za obiegową pięciozłotówkę z rybakiem. Ze względu na fakt, że monety te niezwykle rzadko zachowane w nienagannym stanie, egzemplarz wyróżniający się niezwykłym połyskiem osiągnął wartość 10,8 tys. zł. Pięciozłotówki z rybakiem, na których widoczne są zarysowania i przetarcia, przeważnie warte są natomiast po kilka złotych. Fot. Wójcicki Polski Dom Aukcyjny

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Ile kosztują najpopularniejsze PRL–owskie pięciozłotówki i co wyróżnia te najdroższe. Znacząca większość zachowanych monet z tego okresu warta jest jedynie kilka złotych, niemniej wyjątki pozwalają sporo zarobić. 
  2. Jaki wpływ na wartości monety z rybakiem na rocznik i dlaczego w numizmatyce nie zawsze liczy się najniższy nakład. 
  3. Czym są słynne bałwanki, słoneczka oraz trawki, które przewijają się w numizmatycznych katalogach. 
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Kultowa pięciozłotówka od lat dzieli środowisko. Niektórzy twierdzą, że ledwo licuje z wyrafinowaną, królewską numizmatyką. Inni – przeciwnie – widzą w niej dokument minionej epoki, jeden z symboli socrealizmu. Posągowo masywna sylwetka dźwigająca w swoich mocnych dłoniach płody morza. Bohater narodu uwieczniony jak zawsze przy pracy! Nie mamy w zwyczaju doceniać walorów estetycznych tego przedstawienia, a szkoda. Jeszcze częściej jednak nie mamy pojęcia, ile warte mogą być takie monety, jeśli natrafimy na ich szczególne odmiany. Analizując archiwum platformy OneBid, doliczymy się blisko 250 ubiegłorocznych transakcji sprzedaży pojedynczych pięciozłotówek z rybakiem. Średnio moneta ta kosztowała niecałe 1,3 tys. zł, jednak połowę transakcji zawarto była poniżej 420 zł. Najwyższe notowania zbliżały się natomiast do 10 tys. zł, co w przypadku walorów liczących zaledwie kilkadziesiąt lat może wydawać się wręcz podejrzane. Jak to możliwe? Przecież łączny nakład „rybaka” grubo przekraczał 120 mln egzemplarzy! Numizmatyka kieruje się jednak surowymi zasadami. Albo trafi ci się słoneczko, albo bałwanek.

Musi błyszczeć!

Zanim przyjrzymy się szczegółom kryjącym się pod tymi ujmującymi nazwami, rozprawmy się z mitami. Żeby moneta z epoki PRL przyniosła nam zarobek kilku tysięcy złotych, przeważnie musi być nieskazitelnie zachowana. Numizmatycy opisują taką kondycję słowami: zjawiskowy menniczy stan. Wydawałoby się, że atrakcyjnie połyskujących numizmatów nikt nie potraktowałby jak złomu, tymczasem historie tego rodzaju to wciąż proza antykwariatów…

– Dwa tygodnie temu zjawił się u mnie chłopak, który kupił stary mebel do renowacji. Poprzednia właścicielka uprzedzała, że mogą w nim być jakieś PRL–owskie śmieci i stare pieniądze, niemniej zdecydował się on upewnić, czy istotnie nie mają najmniejszej wartości. Wyszedł od nas, zyskując ok. 7–8 tys. zł, bo „stare pieniądze”, które znalazł, okazały się być w doskonałym stanie zachowania! – opowiada Michał Niemczyk, właściciel domu aukcyjnego Niemczyk.

Słynna pięciozłotówka z rybakiem wprowadzona została do obiegu zimą 1958 r. Choć wzór ten bity był w mennicy jedynie do 1974 r., z płatniczego obiegu „rybak” wycofany został dopiero w 1995 r., z dniem denominacji. Aż trudno uwierzyć, że pieniądz, który zdążył się opatrzeć przez ponad 30 lat, może mieć tak wysoką kolekcjonerską wartość.

Zobacz różnicę – przykładowe pięciozłotówki z wąską oraz szeroką  ósemką w dacie. Pięknie zachowany egzemplarz z wąską cyfrą osiągnął we wrześniu cenę ponad 8,4 tys. zł, natomiast połyskujący „bałwanek” kosztował w maju 10,8 tys. zł.  Fot. Dom Aukcyjny Marciniak, Wójcicki Polski Dom Aukcyjny

Dobry 1958 rocznik

Wbrew pozorom, to właśnie popularność wzoru sprawia, że tym bardziej cenimy w tej masie jakiś rzadszy wariant…

– Pięciozłotówka z rybakiem pozostaje najpowszechniej znaną monetą PRL, zwłaszcza że emitowana była aż w sześciu rocznikach. O ile najrzadsze okazy osiągać mogą wartości kilku tysięcy złotych, pięknie zachowane monety z rocznika 1974 dostępne są już za kilkadziesiąt złotych. Dla początkujących kolekcjonerów może to być też pomysł na budowanie zbioru – od monet mieszczących się w najniższym budżecie po jednostkowe perełki – komentuje Krzysztof Klitończyk, właściciel domu aukcyjnego Numis Klitończyk.

Czy to oznacza więc, że o wartości numizmatów decyduje rocznik, zupełnie jak w przypadku wina? Przyglądając się tabeli nakładów, teoretycznie najcenniejsze powinny być pięciozłotówki z początku lat 70., bo wówczas do obiegu trafiło ich zaledwie 1 mln. Dla porównania, nakład z 1959 r. był bliski 57 mln egzemplarzy. Wertując notowania, w pierwszej kolejności nasuną nam się natomiast rekordy z datą „1958”. Gdzie tu logika?

– Z rocznikami w numizmatyce to nie taka prosta sprawa i pięciozłotówka z rybakiem może być tego doskonałym przykładem. Wiemy przecież, że rocznik 1958 jest ceniony znacznie wyżej niż 1971, niemniej to w 1971 r. był niższy nakład, co wskazywałoby, że moneta powinna być rzadsza. Rocznik 1958 najdłużej był jednak w obiegu, wobec czego znalezienie monety nieskazitelnie zachowanej jest ogromnym wyzwaniem – wyjaśnia Michał Niemczyk.

W maju bieżącego roku jeden z takich okazów z 1958 r. osiągnął na aukcji wartość 10,8 tys. zł. Numizmatycy opisywali, że był nie tyle połyskujący, co wręcz lustrzany!

A może trawkę?

Teraz nastanie pora na coś, co poza branżą jawiłoby się jako dziwactwo. „Mikrotrawka, zanikający sznur”, „trawka do pasa”, „podwójne głębokie słoneczko”, „wąska ósemka”, „bałwanek”… Oto przykłady numizmatycznej terminologii, która rozpala najżywszy popyt. Rozpoczynając od końca, przeanalizujmy „bałwanka” i „wąską ósemkę”.

To dwa warianty, w których na monecie z 1958 r. wybita może być ostatnia cyfra daty. Jeśli trafi nam się pięciozłotówka z okrąglejszą ósemką, mamy do czynienia z „bałwankiem”. Jak wskazują notowania OneBid, w minionym roku sprzedano 10 pojedynczych „bałwanków”, a ich średnia cena przekroczyła 7,2 tys. zł. Dla porównania, „wąskich ósemek” było niemal trzykrotnie więcej, a ich przeciętna wartość była też trzykrotnie niższa. Nie zmienia to jednak faktu, że kiedy wśród popularniejszych „wąskich ósemek” natrafi się na okaz pięknie zachowany, jego cena przekroczyć może 8,6 tys. zł. (Do takiej transakcji doszło chociażby pod koniec września ubiegłego roku).

A co z pozostałymi ewementami? „Słoneczko i trawka” brzmi jak scenariusz do rozegrania w wolnym czasie. Mowa jednak o wariantach tzw. destruktów, a więc błędów w procesie bicia monet. To szczególny dział numizmatyki – zarobek jest tym wyższy, im bardziej koncertowa klapa mennicy.

Słynny efekt słoneczka, a więc rodzaj menniczego błędu objawiającego się promienistymi wzorami za postacią rybaka. Choć detal ten wydaje się niepozorny, moneta ta osiągnęła na aukcji wartość 12,6 tys. zł. O jej cenie przesądził jednak splot czynników – pochodziła z rocznika 1958, wyróżniał ją powyższy defekt, a także nienaganny stan zachowania. Fot. Dom Aukcyjny Niemczyk

Jak trawka, to i skrętka…

Kiedy np. rewers okaże się „do góry nogami” względem awersu, mówimy o tzw. odwrotce. Minionego listopada taki wariant w nienagannym stanie osiągnął wartość ponad 9,5 tys. zł na aukcji. Odwrotka niepełna, a więc o mniej niż 180 stopni, określana jest jako skrętka i niezależnie od rocznika przynieść może kilkuset złotych do ponad 4 tys. zł. Wciąż warunkiem nadrzędnym pozostaje jednak stan zachowania – pięciozłotówka ze skrętką, ale nieco bardziej zrysowana, przyniesie już jedynie kilkadziesiąt złotych.

A wspomniane „rekreacyjne” warianty? Sławetne „słoneczko” oraz „trawka” to mennicze wady sprowadzające się do charakterystycznych wzorów i zmarszczeń uderzanego stemplem aluminum. Słoneczko powstaje, zdaniem ekspertów, kiedy na kompozycji z rybakiem przebijać zaczyna rysunek skrzydeł orła widocznego na awersie monety. „Zanikający sznur” to natomiast niedobicie detalu sieci rybackiej, najpewniej w wyniku zużycia stempla.

– Takie błędy mennicze są cenione w numizmatyce każdej epoki. Skrętki czy odwrotki z rybakiem osiągają wartości kilku tysięcy złotych, ale już np. destrukty monet z okresu II Rzeczpospolitej przekraczają nawet próg 30 tys. zł. Pamiętajmy, że mennictwo PRL, na tle całej dziedziny numizmatyki, jest jeszcze niezwykle młode. Trudno więc, żeby obiegowe monety wyceniane były w setkach tysięcy albo milionach złotych, jak dukaty z epoki Zygmunta III Wazy – dodaje Krzysztof Klitończyk.

Przepaść cenowa między numizmatyką baroku a piątką z rybakiem istotnie bywa głęboka. Ilu z nas ma jednak w starej walizce jakieś pomięte pieniądze z PRL, a ilu dukaty z popiersiem Zygmunta III Wazy? Pamiętajmy więc podczas sprzątania: połysk, ósemka, słonko, trawka albo bałwanek.

A co, gdy znajdziemy pięciozłotówkę nijak niepodobną do monety z aluminium? Jeśli będzie dobrze zachowana, możemy odkorkowywać szampana. W końcówce lat 50. mennica zdecydowała się na wybicie prób technologicznych „rybaka” w mosiądzu, niklu oraz miedzioniklu. Próby mosiężne powstały w nakładzie zaledwie stu sztuk, dlatego ich notowania dochodzić mogą do blisko 20 tys. zł. Przykładowa moneta sprzedana na aukcji w cenie 11,8 tys. zł wyróżniała się nienagannym stanem oraz wypukłym napisem „PRÓBA”. Fot. Dom Aukcyjny Numis Klitończyk

Główne wnioski

  1. W minionym roku na aukcjach wylicytowano blisko 250 monet ze słynnym rybakiem. Średnio kosztowały ok. 1,3 tys. zł, choć za najrzadsze płacono niecałe 10 tys. zł. Choć większość naszych znalezisk pozostaje niewiele warta, nigdy nie pozbywajmy się monet zachowanych w idealnym stanie. Zwracajmy też uwagę na rocznik – w przypadku piątki z rybakiem za najcenniejszy uchodzi 1958.
  2. O wartości monet nierzadko decydują błędy w procesie bicia – w przypadku pięciozłotówki z rybakiem wyróżnia się m. in. efekty opisywane jako „słoneczko” czy „trawka”. Choć brzmi to błaho, specyficzne bruzdy aluminium, które tworzą się na powierzchni wadliwych monet, wyceniane mogą być nawet do kilkunastu tysięcy złotych. 
  3. Uwzględniając ubiegłoroczne notowania, przeciętna wartość „rybaków” z rocznika 1958 była o 180 proc. wyższa od średniej ceny wszystkich monet tego wzoru. Spośród szczęśliwych egzemplarzy z datą „1958” wyróżnia się natomiast odmiany z wąską lub szeroką cyfrą „8”. Szeroka ósemka – nazywana przez numizmatyków „bałwankiem” – miała w 2025 r. średnią cenę powyżej 7,2 tys. zł.