Kategorie artykułu: Analizy Sport

Od polskich górników do Skórasia i Nawrockiego. Dlaczego RC Lens to najfajniejszy klub Ligue 1

RC Lens, grając od 39. minuty w dziesięciu, pokonało PSG 1:0 i zdobyło pierwszy Superpuchar Francji. W oficjalnym meczu zadebiutowali Maik Nawrocki i Michał Skóraś, a zwycięskiego gola strzelił Florian Thauvin.

Florian Thauvin z RC Lens wznosi Superpuchar Francji po meczu RC Lens z Paris Saint-Germain na Stade Bollaert-Delelis, 16 sierpnia 2026 r. w Lens we Francji. Fot. Franco Arland/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Skąd wzięła się wyjątkowa więź RC Lens z Polską i dlaczego Polacy należą do najliczniej reprezentowanych zagranicznych nacji w historii klubu.
  2. Co 87 kolejnych oficjalnych meczów rozegranych przy pełnej publiczności, 20 tys. osób na liście oczekujących i zakup Bollaert-Delelis za 27 mln euro mówią o popycie na bilety i ekonomicznym potencjale stadionu.
  3. Jak kapitał Josepha Oughourliana, Liga Mistrzów, rekordowe transfery oraz partnerzy tacy jak Adidas, Auchan czy Teledyne pomagają Lens rozwijać się bez odcinania się od lokalnych korzeni.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Polski wątek w Lens ma ponad sto lat. Zaczyna się nie od piłkarzy, lecz od górników przyjeżdżających na północ Francji. Ich nazwiska, rodziny i zwyczaje na trwałe wpisały się w miejscowy krajobraz. Podobnie jak klub, który wyrósł z robotniczej historii regionu. Dziś Bollaert-Delelis mieści więcej kibiców niż Lens ma mieszkańców, a już 87 kolejnych oficjalnych meczów rozegrano tam przy pełnej publiczności. Od niedawna stadion należy też do samego klubu.

Jednocześnie RC Lens (pełna nazwa klubu to Racing Club de Lens) potrafi kupować zawodników za kilka milionów euro i sprzedawać ich później za dziesiątki milionów. Umie korzystać z kapitału właściciela, wracać do Ligi Mistrzów i rozwijać biznes wokół coraz silniejszej marki. W ostatnim sezonie klub został wicemistrzem Francji i zdobył pierwszy w swojej historii Puchar Francji. Do tego teraz dołożył pierwszy Superpuchar. Dla polskich kibiców dodatkowym powodem, by śledzić Lens, są Maik Nawrocki i Michał Skóraś. Obaj właśnie zadebiutowali w oficjalnym meczu zespołu.

Skóraś i Nawrocki trafili do Lens w najlepszym momencie

Michał Skóraś i Maik Nawrocki przyszli do Lens w jednym z najlepszych sportowych okresów klubu od wielu lat. Po powrocie do Ligue 1 w 2020 r. Racing dwukrotnie został wicemistrzem Francji – w sezonach 2022/23 i 2025/26. Ostatnie rozgrywki zakończył z 70 punktami, wrócił do Ligi Mistrzów i zdobył pierwszy Puchar Francji w swojej historii, pokonując Nice 3:1 w finale. Klub, który jeszcze sześć lat temu grał w drugiej lidze, znów należy do ścisłej czołówki francuskiej.

Skóraś podpisał kontrakt do 2031 r. i dostał numer 22. Lens widzi go zarówno na skrzydle, jak i na wahadle. „L’Équipe” podawało, że transfer z Gentu kosztował 6 mln euro plus maksymalnie 750 tys. euro bonusów. Ciekawszy od samej kwoty był jednak sposób prezentacji Polaka. Dyrektor sportowy Jean-Louis Leca określił jego profil jako „parfaitement Lens compatible”, czyli idealnie odpowiadający temu, czego klub szuka u zawodników. Mowa o intensywności, pracy dla zespołu, dynamice i możliwości gry na kilku pozycjach.

Lens wykorzystał przy tym pochodzenie Skórasia z Jastrzębia-Zdroju. Klub przypomniał o jego związkach z górniczym regionem i przedstawił go jako zawodnika gotowego do „charbonner”. Francuskie „charbon” oznacza węgiel, ale czasownik „charbonner” w języku potocznym znaczy również ciężko pracować, harować. W Lens nie jest to przypadkowa gra słów. Górnicza przeszłość regionu pozostaje jednym z najważniejszych elementów tożsamości klubu. Dlatego Leca, mówiąc o zawodniku gotowym „charbonner sous nos couleurs”, wpisał Skórasia w miejscowy etos ciężkiej pracy i górniczej dumy.

Trzy dni później kontrakt do 2030 r. podpisał Maik Nawrocki – według RC Lens 21. polski piłkarz w historii klubu. Leca zwracał uwagę nie tylko na jego warunki fizyczne i doświadczenie w grze w trzyosobowej obronie, lecz także na łatwiejszą adaptację dzięki znajomości francuskiego i obecności Skórasia. Latem w transferowych spekulacjach z Lens łączono również 20-letniego Michała Gurgula z Lecha Poznań. Polski ślad można znaleźć także w akademii – w kadrze U19 Lens znajduje się 18-letni Robin Zelazko.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Tak Polska wpisała się w historię Lens

Polski ślad w Lens sięga początku XX wieku i jest nierozerwalnie związany z górniczą historią Nord-Pas-de-Calais. Pierwsi polscy górnicy pojawili się w regionie już w 1909 r. Przyjeżdżali nie bezpośrednio z Polski, lecz z kopalń Zagłębia Ruhry, gdzie mieli już doświadczenie w pracy pod ziemią. W 1912 r. w zagłębiu mieszkało około 2 tys. Polaków, w tym 620 górników.

Po I wojnie światowej migracja nabrała zupełnie innej skali. Francja potrzebowała ludzi do odbudowy przemysłu, a podpisana 3 września 1919 r. polsko-francuska umowa uregulowała masową rekrutację pracowników. Wokół kopalń wyrastały Petites Polognes – „małe Polski” – z własnymi sklepami, parafiami, stowarzyszeniami, szkołami i prasą. W 1924 r. do Nord-Pas-de-Calais przeniosły się nawet dwa polskojęzyczne dzienniki wydawane wcześniej w Zagłębiu Ruhry: „Wiarus Polski” i „Narodowiec”.

Futbol wyrastał z tego samego środowiska. Stefan Dembicki, znany jako „Stanis”, był synem polskiego górnika. Zresztą sam przez pewien czas łączył grę dla Lens z pracą w kopalni. Według klubowych archiwów strzelił ponad 220 goli, a w 1942 r. zdobył 16 bramek w jednym meczu Pucharu Francji. To rekord, którego nie pobił żaden inny zawodnik w profesjonalnym francuskim futbolu. Maryan Wisniewski, wychowany w górniczej rodzinie o polskich korzeniach, rozegrał dla Lens ponad 300 spotkań i zdobył 105 bramek. Później pojawili się reprezentanci Polski dobrze znani także z krajowych boisk: Eugeniusz Faber, Ryszard Grzegorczyk czy mistrz olimpijski z Monachium Joachim Marx. Faber zdobył dla Lens 53 gole w 127 występach, Marx – 44 w 130.

Stefan Dembicki, znany jako „Stanis”, w 1942 r. zdobył 16 bramek w jednym meczu Pucharu Francji. To rekord, którego nie pobił żaden inny zawodnik w profesjonalnym francuskim futbolu.

Skala polskiej obecności wyróżnia Lens nawet na tle innych zagranicznych nacji. Według zestawienia Transfermarkt liczniejszą grupę stanowili tylko Senegalczycy – 23 zawodników. Polacy uzbierali jednak aż 1127 występów wobec 685 Senegalczyków. Ich 187 goli to najwyższy wynik spośród wszystkich zagranicznych narodowości w tej klasyfikacji. Algierczycy zdobyli 180 bramek, Iworyjczycy 139, a Kameruńczycy 103. Najwięcej spotkań spośród polskich zawodników rozegrał Przemysław Frankowski – 141.

Frankowski pokazał też, że ta historia nie skończyła się wraz z pokoleniem górniczej emigracji. Gdy w 2021 r. trafił do Lens, klubowy dział komunikacji dostał około stu próśb o wywiad z polskich mediów. Joachim Marx mówił wtedy w „So Foot”, że „Lens to klub, który nie może zbyt długo żyć bez Polaków”. Cztery lata później Frankowski odchodził po wicemistrzostwie Francji, występach w Lidze Mistrzów i 20 zdobytych bramkach. Latem 2026 r. Lens znów sięgnęło po Polaków – tym razem sprowadzając jednocześnie Michała Skórasia i Maika Nawrockiego.

Stadion większy od miasta i 87 kompletów z rzędu. Dlaczego Lens obniża ceny?

Bollaert-Delelis mieści 38 223 widzów, a samo Lens liczy 32 920 mieszkańców. Stadion jest więc większy od miasta i od ponad czterech lat regularnie brakuje na nim miejsc. W sezonie 2025/26 komplet publiczności ogłoszono na wszystkich 17 meczach Ligue 1, a seria doszła do 77 kolejnych spotkań ligowych i 87 we wszystkich oficjalnych rozgrywkach. Średnia frekwencja wyniosła 37 569 osób – piąty wynik w Ligue 1 – przy wykorzystaniu 98,3 proc. pojemności stadionu. Odsetek osób, które mimo posiadania biletu nie przyszły na mecz, wyniósł tylko 6,3 proc., czyli najmniej w lidze. Łącznie 23 wydarzenia pierwszego zespołu zgromadziły ponad 830 tys. widzów.

Tym bardziej zwracają uwagę realia ekonomiczne miasta. Lens nie jest gospodarczą pustynią. Na koniec 2024 r. działały tu 1173 zakłady zatrudniające pracowników, z czego 79 miało co najmniej 50 zatrudnionych. Stanowiły one 6,7 proc. wszystkich zakładów będących pracodawcami, wobec 4,5 proc. w Hauts-de-France i 3,6 proc. we Francji metropolitalnej. Obecność większych pracodawców nie przekłada się jednak na równie dobre wskaźniki społeczne. W 2023 r. mediana poziomu życia wynosiła 18 660 euro rocznie wobec 23 950 euro w regionie. Wskaźnik ubóstwa sięgał około 35 proc. przy 19 proc. w Hauts-de-France. Stopa bezrobocia w grupie 15-64 lata wynosiła 23 proc., wobec 13,8 proc. w regionie i 11,4 proc. we Francji.

Średnia frekwencja na ligowym meczu wynosi przy tym 114 proc. liczby mieszkańców Lens. Ekonomicznego zaplecza klubu nie można więc mierzyć granicami 33-tysięcznego miasta. Bollaert-Delelis obsługuje znacznie większy, historycznie górniczy region i kolejne pokolenia kibiców Racingu.

Skalę nadwyżki popytu klub zobaczył już po wicemistrzostwie w sezonie 2022/23, gdy zakończył ligę punkt za PSG i wrócił do Ligi Mistrzów. Latem 2023 r. na liście oczekujących na karnety „rocade minière” znalazło się 20 tys. osób i zapisy trzeba było zamknąć. Pierwsze 6424 osoby bez abonamentu otrzymały pierwszeństwo zakupu miejsc na mecze Champions League. Pakiety trafiły do sprzedaży jeszcze przed losowaniem grup, zanim kibice wiedzieli, że do Lens przyjadą Arsenal, PSV i Sevilla. Najtańszy bilet kosztował 30 euro, najdroższy 160 euro, a pakiety na trzy spotkania – od 90 do 480 euro.

Pełne trybuny przekładają się na przychody. W sezonie 2024/25 Lens wykazało 16,812 mln euro przychodów meczowych. Siedemnaście spotkań Ligue 1 zgromadziło blisko 645 tys. widzów. Po doliczeniu meczów z Panathinaikosem i PSG było to około 720 tys. wejść na 19 oficjalnych spotkań u siebie. W uproszczeniu daje to około 23,3 euro raportowanego przychodu z dnia meczowego na jedno wejście.

Przed Ligą Mistrzów 2026/27 klub nie odpowiedział na kolejny wzrost zainteresowania podwyżką cen. Przeciwnie – zapowiedział ich obniżenie w większości kategorii. Tłumaczył tę decyzję chęcią zmniejszenia różnicy między ofertą dla karnetowiczów a cenami pojedynczych biletów. Najtańsze miejsce na mecz fazy grupowej kosztuje 27 euro – o 3 euro mniej niż podczas poprzedniego udziału Lens w Champions League. Pakiet na cztery spotkania kosztuje 108 euro. Płatność można rozłożyć na trzy raty. Najtańszy karnet na Ligue 1 kosztuje natomiast 221 euro wobec średnio 213 euro za najtańsze abonamenty w osiemnastu klubach. Lens nie należy więc do najtańszych klubów ligi, ale przy okazji Ligi Mistrzów świadomie nie wykorzystuje popytu na podnoszenie cen.

Skalę kibicowskiej bazy najlepiej było jednak widać poza Bollaert-Delelis. Na finał Pucharu Francji w maju 2026 r. do Stade de France przyjechało według klubu ponad 55 tys. sympatyków Sang et Or [potoczna nazwa klubu – przyp. red.]. Czyli niemal dwa razy więcej niż liczba mieszkańców Lens.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Klub kupił stadion, z którego już korzystał

Rada miejska Lens zgodziła się na sprzedaż Bollaert-Delelis wraz z gruntem 21 maja 2025 r. Transakcję sfinalizowano w grudniu za 27 mln euro. Punktem wyjścia była wycena na 54,9 mln euro, ale klub nie dostał stadionu „za pół ceny”. Wartość pomniejszono o prawa i zobowiązania związane z obiektem, m.in. 10,1 mln euro pozostałego finansowania regionalnej modernizacji oraz 6,5 mln euro związane z 20-letnią ochroną nazwy Bollaert-Delelis.

Lens już wcześniej nie był zwykłym najemcą. Od 2002 r. korzystał z 50-letniej dzierżawy obowiązującej do 2052 r. Dawała klubowi szerokie prawa do użytkowania stadionu i przenosiła na niego znaczną część kosztów. Zakup nie oznaczał więc przejęcia od zera kontroli nad dniem meczowym ani komercyjnego wykorzystania obiektu. Zmieniał przede wszystkim status prawny stadionu, wydłużał horyzont inwestycyjny i zwiększał odpowiedzialność klubu za jego utrzymanie. We Francji własność stadionu przez klub nadal jest wyjątkiem. Po zatwierdzeniu sprzedaży Lens miał zostać dopiero trzecim klubem ówczesnej Ligue 1 z własnym obiektem, po Auxerre i Lyonie.

Bollaert-Delelis nie jest stadionem współdzielonym przez kilka niezależnych klubów. RC Lens pozostaje jego jedynym stałym profesjonalnym użytkownikiem, choć okazjonalnie gra tam kobieca drużyna Racingu. Jej mecz z Metz w kwietniu 2025 r. oglądało 10 237 widzów.

Podobny ruch wykonał Feyenoord, który w 2026 r. uzgodnił objęcie ponad 95 proc. udziałów w spółce będącej właścicielem De Kuip oraz 41,5 mln euro inwestycji w ciągu dziesięciu lat. To pokazuje również drugą stronę własności stadionu. Większa swoboda przy modernizacji, rozwoju stref hospitality i wykorzystaniu obiektu poza meczami oznacza zarazem konieczność finansowania jego utrzymania i dalszego rozwoju.

W Lens własność nie oznacza pełnej swobody komercyjnej. Warunki sprzedaży chronią nazwę Bollaert-Delelis przez 20 lat. Jej wcześniejsza zmiana spowodowałaby malejącą rekompensatę dla miasta, ograniczając możliwości sprzedaży praw do nazwy stadionu. Klub zyskał za to większą swobodę przy inwestycjach, hospitality, gastronomii, handlu detalicznym, muzeum, zwiedzaniu stadionu i organizacji wydarzeń pozameczowych. Joseph Oughourlian przedstawiał zakup jako sposób na dywersyfikację przychodów i zmniejszenie zależności od niestabilnego rynku praw do transmisji telewizyjnych. Jednocześnie remonty, energia, bezpieczeństwo i modernizacje obciążają już bezpośrednio Lens.

Adidas, Auchan, Teledyne i Ligue 1+

Sportowy sukces otworzył Lens szerokie możliwości komercyjne. Wicemistrzostwo, Puchar Francji, awans do Ligi Mistrzów i Superpuchar zwiększają ekspozycję klubu i jego partnerów. Jednak ciekawsze jest to, jak Racing próbuje zamienić tę ekspozycję w przychód. Od sezonu 2026/27 partnerem technicznym jest Adidas, związany z klubem pięcioletnią umową obejmującą sprzęt, dystrybucję i merchandising. Przy premierze kolekcji „Mentalité charbonneur” klub uruchomił pop-up store między hałdami Loos-en-Gohelle – jedyne miejsce sprzedaży nowej koszulki w dniu premiery. Górnicza tożsamość stała się więc jednocześnie narracją, produktem i kanałem sprzedaży.

Auchan, związany z Racingiem od blisko 50 lat i obecny na froncie koszulki od 2016 r., przedłużył umowę do 2031 r. Relacja ta przy tym wykracza poza sponsoring. Rodzina Mulliez, stojąca za Auchan, jest pośrednio obecna w akcjonariacie Lens poprzez SIDE INVEST. Do grona głównych partnerów dołączyło też Teledyne, którego zakład w Arras, 20 km od Lens, działa od ponad 75 lat. Technologie poprzedników firmy służyły do wykrywania metanu w kopalniach. Adidas wykorzystuje więc górniczy motyw w swoim produkcie. Teledyne ma z nim historyczny związek, a Auchan wnosi wieloletnią ciągłość współpracy.

Lens współpracuje również z Centre Historique Minier w Lewarde – największym muzeum górnictwa we Francji, działającym na terenie dawnej kopalni Delloye. W sezonie 2025/26 muzeum odwiedzali: pierwsza drużyna, zespół kobiecy i zawodnicy akademii, aby lepiej poznać historię górniczego regionu. Klub wykorzystuje więc lokalne dziedzictwo nie tylko w marketingu i merchandisingu, ale także przy wprowadzaniu piłkarzy i młodzieży w kulturę miejsca, do którego trafili.

Dwugodzinny dokument „Charbonneurs” na Ligue 1+ dał Lens kolejną okazję do pokazania klubu od środka i zaprezentowania jego tożsamości szerzej niż podczas samej transmisji meczu. Kamery dostały dostęp do szatni, pracy przy transferach, rozmów o premiach, codzienności poszczególnych działów oraz spotkań strategicznych. To znacznie więcej niż standardowy materiał zza kulis, choć według „L’Équipe” Lens miał wpływ na ostateczną narrację całego filmu.

Podobną funkcję pełnił Trophée 1906 z Sunderlandem, klubem o zbliżonych robotniczych i górniczych korzeniach. Lens przegrał 0:2, ale sam pomysł dobrze pokazuje pewien mechanizm. Historia klubu staje się nie tylko treścią dla sponsorów i merchandisingu, lecz także podstawą wydarzeń, które mają sens właśnie dzięki temu, skąd pochodzi Racing.

Transfery, UEFA i 80 mln euro właściciela. Z czego Lens finansuje rozwój sportowy

Według danych zebranych przez „L’Équipe” budżet RC Lens na sezon 2025/26 wynosił około 60 mln euro. To jedenasty wynik w Ligue 1. Nie jest to przychód ani fundusz płac, ale pokazuje skalę projektu. Lens zdobył 70 punktów, został wicemistrzem Francji, wygrał Puchar Francji, a później Superpuchar.

Dane DNCG za sezon 2024/25 pokazują jednak, że bieżące przychody nie pokrywają wszystkich kosztów klubu. Lens wykazał 68,780 mln euro przychodów poza transferami przy 125,154 mln euro kosztów. Sponsoring i reklama przyniosły 21,721 mln euro, przychody meczowe 16,812 mln euro, prawa audiowizualne 15,359 mln euro, a wynagrodzenia wraz z obciążeniami społecznymi sięgnęły 59,819 mln euro. O wyniku finansowym przesądziło około 61,46 mln euro dodatniego wyniku na operacjach dotyczących zawodników, dzięki czemu Racing zakończył sezon z 4,286 mln euro zysku netto. Handel zawodnikami nie jest więc dodatkiem do modelu biznesowego – stanowi jedno z jego głównych źródeł finansowania.

Potwierdza to dłuższa perspektywa. Według Transfermarkt od początku sezonu 2022/23 do 18 sierpnia 2026 r. Lens sprzedał zawodników za około 387,3 mln euro, a wydał na transfery przychodzące 220,3 mln euro. To blisko 167 mln euro dodatniego salda, przy czym każdy z pięciu kolejnych sezonów kończył się na plusie.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Odbudowy Lens nie sfinansowały jednak wyłącznie transfery. Za projektem od 2016 r. stoi Joseph Oughourlian, finansista i założyciel Amber Capital, firmy inwestującej głównie w europejskie spółki giełdowe. Karierę zaczynał w Société Générale, później rozwijał własne fundusze, a dziś jest także przewodniczącym hiszpańskiej grupy medialnej PRISA. Według „Le Point” do początku 2024 r. zainwestował w Lens około 80 mln euro własnego majątku.

Od 2023 r. nie jest jedynym źródłem kapitału. SIDE INVEST, wehikuł współtworzony przez Region Hauts-de-France, Groupe IRD i Association familiale Mulliez, rodzinę stojącą m.in. za Auchan, zaangażował w Racing 20 mln euro: 10 mln euro w akcje i 10 mln euro w obligacje zamienne na akcje. Docelowo inwestor miał posiadać niespełna 13 proc. klubu. Pieniądze zasiliły bezpośrednio Lens, a Oughourlian nie sprzedawał przy tej transakcji żadnych udziałów.

Właściciel nie chce jednak budować klubu na stałym dokładaniu prywatnego kapitału. Po wicemistrzostwie w sezonie 2022/23 i awansie do Ligi Mistrzów Lens zwiększył wydatki transferowe, koszty i długość kontraktów. Późniejszy kryzys francuskich praw telewizyjnych wymusił korektę. Oughourlian podkreślał, że koszty nadal przewyższają przychody przed uwzględnieniem transferów, a budżet na sezon 2025/26 przygotowywano nawet bez zakładania wpływów z krajowych praw telewizyjnych.

Dobrze widać ten kierunek na przykładzie Mamadou Sangaré. Lens sprowadził go latem 2025 r., a po jednym sezonie sprzedał go do Brentfordu za około 48 mln euro. Kilka dni później za około 8 mln euro kupiło z Charleroi Yacine’a Titraouiego, również środkowego pomocnika, choć o bardziej technicznym profilu. Nie jest to prosty rachunek „48 minus 8”, ale mechanizm jest czytelny: klub realizuje wysoką wartość jednego zawodnika, a część środków reinwestuje w znacznie tańszego następcę o potencjale sportowym i transferowym.

Robin Risser pokazuje drugą stronę tego modelu. Lens sprowadził go ze Strasbourga w 2025 r. za 3 mln euro plus bonusy. Po jednym sezonie został najlepszym bramkarzem Ligue 1 w plebiscycie UNFP, trafił do reprezentacji Francji na mundial, a w Superpucharze pomógł utrzymać 1:0 nad PSG. Klub nie musi więc od razu realizować zysku. Najpierw korzysta ze wzrostu wartości sportowej zawodnika, a dopiero później może zamienić ją na przychód z transferu.

Trzecim źródłem są europejskie puchary. W Lidze Mistrzów 2026/27 samo wejście do fazy ligowej gwarantuje Lens 18,62 mln euro. Do tego dochodzi 2,1 mln euro za każde zwycięstwo, 700 tys. euro za remis oraz kolejne elementy dystrybucji UEFA. To skala pieniędzy trudna do osiągnięcia na francuskim rynku medialnym. Poprzedni awans pokazał jednak ryzyko: wpływy z UEFA są zmienne, natomiast podwyższone pensje i wieloletnie kontrakty pozostają także wtedy, gdy klub nie awansuje ponownie do Europy.

W czerwcu 2026 r. DNCG nie nałożyła na Lens żadnych ograniczeń na kolejny sezon. Racing wraca więc do Champions League po korekcie kosztów i kilku latach dodatnich sald transferowych. Oughourlian stworzył finansowe zaplecze i w najważniejszych momentach wykładał własne pieniądze, ale kierunek jest coraz wyraźniejszy: dalszy rozwój ma być w większym stopniu finansowany przez to, co Lens potrafi sam wygenerować – rozwój i sprzedaż zawodników, europejskie puchary, stadion oraz przychody komercyjne.

Główne wnioski

  1. Polski związek z Lens jest znacznie głębszy niż dwa transfery z lata 2026 r. Polacy są drugą pod względem liczebności zagraniczną nacją w historii klubu, a według Transfermarkt uzbierali 1127 występów i 187 goli – najwięcej spośród wszystkich zagranicznych narodowości. Skóraś i Nawrocki trafili więc do miejsca, w którym polskie nazwiska są obecne od pokoleń i wyrastają z tej samej górniczej historii, która ukształtowała całe Lens.
  2. Bollaert-Delelis jest większe od miasta, a mimo to od lat brakuje na nim miejsc. Po Superpucharze seria doszła do 87 kolejnych oficjalnych meczów przy pełnej publiczności, po wicemistrzostwie w 2023 r. aż 20 tys. osób znalazło się na liście oczekujących na karnety, a średnia frekwencja w sezonie 2025/26 wynosiła 114 proc. liczby mieszkańców Lens. Klub nie odpowiedział jednak na ten popyt agresywną podwyżką cen – najtańszy bilet na Ligę Mistrzów 2026/27 kosztuje 27 euro. Od końca 2025 r. stadion wraz z gruntem należy już do RC Lens, a klub nie jest jedynie jego długoletnim użytkownikiem.
  3. Sportowy skok Lens został zbudowany na kapitale właściciela, transferach i rosnącej zdolności klubu do generowania własnych przychodów. Joseph Oughourlian do początku 2024 r. zainwestował według „Le Point” około 80 mln euro, a wejście SIDE INVEST przyniosło klubowi kolejne 20 mln euro finansowania. Dziś coraz większą rolę odgrywa sprzedaż zawodników, których wartość Lens wcześniej zwiększył – Sangaré odszedł za około 48 mln euro – oraz europejskie puchary, gdzie sam udział w fazie grupowej Champions League otwiera dostęp do przychodów liczonych w dziesiątkach milionów euro.