Tulipany między nogami. Analiza rynku dzieł Edwarda Dwurnika
Zwaliste ciała o tęgich łydkach, policzki udręczone alkoholizmem. Siermięga i grzyb. Rozchwytywany na rynku dorobek Edwarda Dwurnika to nie tylko szeregi tulipanków przypominających „miłosne szczelinki”.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Które z cykli Edwarda Dwurnika są najwyżej wyceniane, a które najprzystępniejsze cenowo.
- Jak kształtowała się sprzedaż malarskich prac Edwarda Dwurnika w ostatnich latach - jaki był udział poszczególnych kategorii tematycznych w aukcyjnym obrocie oraz ilości zawartych transakcji.
- Od czego wzięła się nazwa słynnej serii „Sportowcy” i co kryje się na obrazach zatytułowanych jako „Tulipany”.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Błyszczący dres ze złotymi lampasami, włosy zaczesane do tyłu, kurortowa opalenizna. Kiedy pisząca te słowa pierwszy raz zobaczyła Edwarda Dwurnika, sygnował w takim rynsztunku odbitki graficzne. Jak go zagadnąć, ledwo uczepiwszy się stażu w domu aukcyjnym? Pytanie o sztukę – zbyt oczywiste, a o ten gwiazdorski dres – niewybaczalnie płytkie. Nie wiedzieć czemu, padło na skandynawską poezję niedawnego noblisty. Delikatnie mówiąc, wtręt dość dziwny. Spod krzaczastej brwi wymknął się jednak natychmiast urwisowsko–figlarny błysk. Rozmowa grająca od drugich znaczeń i półsłówek popłynęła w swobodnych kierunkach. Natychmiast dołączyli się inni, bez obaw, że wątek ugrzązł w szwedzkiej literaturze. Ciągle ktoś do tej salki pukał pod byle pretekstem, żeby rzucić okiem na złoty lampas i malarskiego celebrytę.
Od tamtych chwil minęło kilkanaście lat, a ponad siedem upłynęło od odejścia samego Dwurnika. W stołecznym Muzeum Sztuki Nowoczesnej otworzyła się niedawno wystawa jego malarstwa o podtytule „Duma i wstyd”. Edward Dwurnik pozostaje najpopularniejszym artystą na polskim rynku aukcyjnym. Wbrew powszechnej opinii, najcenniejsze z jego dzieł wcale nie przedstawiają jednak błękitnych miast naszpikowanych wieżami kościołów i słupami wiaduktów. Ani tym bardziej tych rubasznych, kwiatowych pączuszków.
Obrazy jak paski Adidasa
W minionym roku na polskich aukcjach wylicytowano ponad 240 tys. obiektów. Statystycznie to ponad 650 licytacji dziennie. Jak wynika z danych platformy OneBid, hasłem, które kolekcjonerzy najczęściej wpisują do wyszukiwarki, pozostaje nazwisko jednego artysty. „Dwurnik” – szukaj. Ani nie Kossak, ani nawet nie Beksiński. Dwurnik i długo, długo nic. Czy może to być efektem skali? Rzecz jasna, pracownię artysty opuściło w końcu ponad 8 tys. dzieł na płótnie oraz o wiele więcej odbitek i rysunków. To musiał być warsztat odporny na opieszałość i niż. Analizując aukcyjne archiwa, od 2022 r. do połowy bieżącego roku doliczymy się blisko 440 sprzedaży malarskich dzieł artysty. Najcenniejsze kosztowały po kilkaset tysięcy złotych, niemniej więcej niż połowa z transakcji padła poniżej progu 22 tys. zł. 80 proc. wylicytowanych obrazów kosztowało powyżej 10 tys. zł, a jedna trzecia – ponad 50 tys. zł.
Jako że na dorobek Dwurnika składają się przede wszystkim obszerne malarskie cykle, rynek również podzielić można na kategorie tematyczne. Brzmi to naiwnie? Byłoby tak w istocie, gdyby nie fakt, że w badanym okresie wylicytowana została ponad setka widoków miast i drugie tyle sławetnych „tulipanów”. Dziesiątki obrazów przedstawiających wyłącznie brodatego kontrabasistę! Dziesiątki takich, na których rozciągają się jedynie place Warszawy. Które z nich bywają najkosztowniejsze, a które stanowią po prostu czytelną wizytówkę marki, jak paski na dresie Adidasa?

Maraton picia wódki
Choć w liczbie transakcji zajmują jedynie wąską frakcję, najcenniejsze w dorobku Edwarda Dwurnika są dzieła dokumentujące społeczne wrzenia. Zapoczątkowane w latach 70. cykle jak „Robotnicy” czy „Sportowcy” ogląda się dziś jak kronikę politycznych przemian. Gwałtownych tarć, zakładowych strajków, niestabilnych przekonań, trudnych niuansów. Dalej następuje transformacja, a paleta przypominająca listopadową słotę nabiera egzotyczniejszych tonów. Są wiece wyborcze, drobna przedsiębiorczość, zachodni, wycieczkowy koloryt.
W ciągu dekad cykl „Sportowcy” nie zmienił jednak swojego nagłówka. Do jakiej dyscypliny mógł się więc odnosić? Do wytrzymałościowego sportu, jakim było w tym kontekście życie w biedzie. Pod szyldem zdjętym z pudełka tanich papierosów „Sportów” spotykali się bohaterowie o zgrabiałych dłoniach i ogorzałych policzkach. Zrezygnowani, czasem pchający brudne paznokcie pod szare wełniane spódnice. Dziś za najcenniejsze z tych obrazów płaci się na aukcjach ponad 150 tys. zł, choć nie są to widoki jednoznaczne w odbiorze. Otępiała twarz panny młodej, przed którą na weselnym stole stoi słoik ogórków. Duszne urzędowe biuro, w którym cienka herbata prześwituje w wysokich szklankach. Ktoś o czerwonym nosie prasuje prześcieradła pod napisem „Dziś mam odwyk”. Oczy wszystkich śmiejące się do wódki. Choć celna to satyra, to wciąż jednak smutna.

Miasta utrapienia
Zarówno pod względem obrotu, jak i liczby zawartych transakcji, najliczebniejszą kategorią pozostają widoki miast. Na rynku dzieł Dwurnika są one równie popularne co obrazy, z których wdzięczą się tulipany. Od 2022 r. przeciętnie płacono za nie ponad 70 tys. zł, przy czym nieznacznie droższe okazywały się pejzaże ukazujące kąty warszawskie. Edward Dwurnik rozpoczął swój cykl „Podróży autostopem” jeszcze w końcówce lat 60. Uwieczniał zagęszczone miejskie panoramy w kadrach osiągalnych z lotu ptaka. Stłoczone gmachy piętrzyły się w siatce ulic, a spomiędzy nich wyrastały wyolbrzymione pomnikowe głowy bohaterów ludowych. Czasem miasta te tryskały kolorytem jarmarków, innym razem dławiły się smogiem, odrętwiałe i ciche.
Spośród ponad dziewięciuset widoków Warszawy znalazło się m.in. kilkanaście pejzaży, które zdawały się przewidywać wprowadzenie stanu wojennego w grudniu. Datowane na 1981 r. płótna ukazywały stolicę o opustoszałych ulicach, z czołgami skręcającymi tu i ówdzie wokół ośnieżonych placyków. Wreszcie, w latach 90. powstawać zaczęły widoki miast skąpane w odcieniach błękitu. W ubiegłym roku wartość 174 tys. zł osiągnęła na aukcji Nikozja, w bieżącym roku w tej samej cenie sprzedana została niebieska Kopenhaga. Kolejna z kronik życia w Polsce. Opoczno i Sieradz w kadrach z lat 70., a w nowym milenium – Nowy Jork.
Ukryte na widoku
Choć na aukcjach malarstwa Edwarda Dwurnika tasuje się mnóstwo różnych kategorii tematycznych, najsilniej rzucają się w oczy dwie serie: tulipanów i kontrabasistów. Datowane na drugą dekadę XXI wieku obrazy powielające motyw z obrazu „Galicja” niezmiennie noszą tytuł „Kontrabasista”. Wszystkie przedstawiają sylwetkę grającego muzyka o białej brodzie i czarnym kapeluszu. Z uwagi na niewielkie, zaledwie kilkunastocentymetrowe formaty tych prac, „kontrabasistów” zalicza się do najprzystępniejszych. Licząc od 2022 r., notowania przekraczające próg 15 tys. zł zliczyć można na palcach jednej dłoni.
A jak się ma seria rozchwytywanych przedstawień tulipanów? Gdyby szukać clickbaitu, aż cisnęłoby się do nagłówka pytanie: co widzisz na obrazie, jeśli nie wdzięczące się kwiatostany… Licytacje tulipanowych główek stanowiły aż 30 proc. sprzedaży obrazów Edwarda Dwurnika w badanym okresie. Ich średnia cena zatrzymała się na poziomie niecałych 21 tys. zł. Co okazało się tak pociągające w ukwieconej rabacie? Otóż fakt, że w miarę malowania krawędzie płatków układać się zaczynały w zarysy kobiecych genitaliów. Nieuwikłane polityczne, czerwone, herbaciane, landrynkowo różowe, a dla niepoznaki nawet białe. Na rynku pozostają niezmiennie rozchwytywane. Być może w myśl „sex sells” – zasady prawa handlowego, która, nie wiedzieć czemu, zawsze pisana jest po angielsku.
Główne wnioski
- Nazwisko „Dwurnik” to najczęściej wypisywane hasło w wyszukiwarce platformy do licytowania. Od 2022 r. do połowy bieżącego roku kolekcjonerzy wylicytowali blisko 440 prac malarskich Edwarda Dwurnika, które średnio kosztowały niecałe 48 tys. zł. Mediana tych notowań wypadła natomiast na poziomie 21,6 tys. zł - oznacza to, że połowa transakcji padła poniżej, a połowa powyżej tej kwoty.
- Najpopularniejszą kategorią w badanym okresie okazały się obrazy przedstawiające widoki miast. Charakterystyczne weduty z pracowni Dwurnika stanowiły ponad 30 proc. zawartych transakcji i odpowiadały niemal za połowę obrotu.
- Najprzystępniejsze cenowo serie to przedstawienia tulipanów oraz kontrabasistów. Sławetne tulipany, ukazujące w istocie kobiece sfery intymne, osiągnęły w badanym okresie średnią ok. 21 tys. zł. Od początku 2022 r. do połowy 2026 r. sprzedano na aukcjach ponad 130 takich prac.