Kategoria artykułu: Kampus XYZ

Od kół naukowych do Parlamentu Europejskiego. Jak student może budować karierę? (WYWIAD)

W „Kodzie kariery” Bartosz Mościcki opowiada, jak organizacje studenckie pomagają zdobywać doświadczenie, budować sieć kontaktów od pierwszego roku oraz przygotować się do stażu w Parlamencie Europejskim.

Tym razem gościem „Kodu kariery” jest Bartosz Mościcki, który rozmawia z Weroniką Barankiewicz o pierwszych krokach w dyplomacji i rozwoju kariery. Fot. Archiwum prywatne / materiały własne XYZ

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak już od pierwszego roku studiów budować doświadczenie, sieć kontaktów i zwiększać swoje szanse na rynku pracy.
  2. Jak wygląda droga do stażu w Parlamencie Europejskim, proces rekrutacji i codzienna praca w Brukseli.
  3. Dlaczego warto testować różne ścieżki kariery, angażować się w organizacje studenckie i nie bać się popełniania błędów.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Nasz rozmówca

Bartosz Mościcki

Magister stosunków międzynarodowych, specjalizujący się w zagadnieniach twardego bezpieczeństwa oraz bezpieczeństwa energetycznego. Doświadczenie zawodowe zdobywał w biurze posła do Parlamentu Europejskiego w Brukseli, a także w branży public affairs oraz w sądownictwie. W latach 2023–2024 był członkiem Zarządu oraz przewodniczącym Stowarzyszenia Forum Młodych Dyplomatów. Student prawa na Uniwersytecie Warszawskim.

Jak świadomie łączyć studia prawnicze ze stosunkami międzynarodowymi, zdobywać doświadczenie w dyplomacji i budować sieć kontaktów już od pierwszego roku? O działalności w Forum Młodych Dyplomatów, o specyfice stażu w Parlamencie Europejskim oraz o tym, dlaczego warto testować różne ścieżki i nie bać się błędów, rozmawiamy z Bartoszem Mościckim.

Weronika Barankiewicz: Bartosz, na początek powiedz, jaka była twoja ścieżka studencka? Co studiowałeś na licencjacie i co robisz obecnie?

Bartosz Mościcki: Zacząłem studiować stosunki międzynarodowe w 2019 r. Po roku stwierdziłem, że ten kierunek mi nie wystarcza i chciałbym studiować też coś innego. To był ogólnie trudny czas poszukiwania swojej drogi życiowej i z jakiegoś powodu stwierdziłem, że zacznę studiować również prawo. Od tej pory równolegle studiowałem oba kierunki na Uniwersytecie Warszawskim. W międzyczasie na prawie zrobiłem roczną przerwę, przede wszystkim po to, aby wyjechać na wymianę międzynarodową na Uniwersytet Wiedeński. Stosunki międzynarodowe ukończyłem już dwa lata temu, a teraz kończę prawo.

A dlaczego akurat ta uczelnia? Sam jesteś z Warszawy czy się przeprowadziłeś? Rozważałeś inne opcje?

Jestem z Warszawy. Stosunki międzynarodowe wybrałem, bo był to dla mnie naturalny wybór. Zawsze byłem ciekawy świata, interesowali mnie ludzie z innych państw i społeczności, a także polityczny wymiar funkcjonowania świata. Uniwersytet Warszawski był po prostu blisko. Nie ma co ukrywać: ze względu na to, że znajduje się w stolicy, będącej naturalnym centrum dyplomacji, uznawałem, że jeśli mam studiować ten kierunek, to właśnie na UW. Zastanawiałem się, czy nie wyjechać do Krakowa albo do Poznania. Ostatecznie fakt, że dyplomacja koncentruje się w Warszawie, sprawił, że był to naturalny wybór.

Oprócz prawa i stosunków międzynarodowych jakie masz jeszcze zainteresowania badawczo-naukowe i skąd one się u Ciebie wzięły?

Moje zainteresowania badawcze koncentrują się na sprawach międzynarodowych i bezpieczeństwie energetycznym, które jest dziś fundamentalnym tematem dla funkcjonowania naszych społeczeństw, gospodarek i ich rozwoju. Dzisiaj szczególnie mocno widzimy to również choćby w cenach paliw. Jeśli chodzi o zainteresowania pozanaukowe, to podróże, w szczególności góry, oraz historia.

A skąd to się wzięło? Od dziecka bardzo dużo czytałem o innych krajach – książki podróżnicze, klasykę reportażu, np. Kapuścińskiego, ale też przewodniki turystyczne z lat 70. i 80., kiedy turystyka zagraniczna w Polsce była czymś ekskluzywnym. Każda podróż zagraniczna była dla mnie ekscytująca – lubiłem dostrzegać, jak inni ludzie żyją i co warunkuje ich codzienność. Stosunki międzynarodowe były dla mnie sposobem na poznawanie innych kultur i państw. Prawo zaś – to sposób na zrozumienie, jak ludzie tworzą zasady wspólnego funkcjonowania i porządkują życie społeczno-gospodarcze.

Czy w trakcie studiów angażowałeś się w jakieś koła naukowe lub organizacje studenckie na uczelni?

Tak, angażowałem się. Dołączałem do kół naukowych działających przy kierunku stosunki międzynarodowe, takich jak Koło Analiz Międzynarodowych czy Interdyscyplinarne Koło „Prawo i Wschód”. Łączyły one moje zainteresowania obszarem poradzieckim z zagadnieniami prawnymi tego regionu. Jednak najważniejszą organizacją studencką, która bez wątpienia mnie ukształtowała i w której spędziłem chyba sześć lat, poświęcając jej bardzo dużo czasu, było Forum Młodych Dyplomatów.

Jak to się stało, że przeszedłeś całą tę drogę i zostałeś przewodniczącym Forum Młodych Dyplomatów?

Dołączyłem do Forum, bo poszukiwałem społeczności, która pozwoliłaby mi lepiej odnaleźć się w środowisku akademickim i poznać ludzi. Na początku działałem w Regionie Warszawskim, później zostałem jego przewodniczącym, następnie członkiem Zarządu całego FMD, a ostatecznie – przewodniczącym Zarządu. To była wielostopniowa droga.

Zawsze uważałem, że tego rodzaju organizacje to świetny sposób na tworzenie możliwości dla młodych ludzi, którzy mogą wymieniać się pomysłami i realizować własne projekty. Zwykły student na samym początku nie wie, jak działają konferencje naukowe, projekty ani programy wymiany. Dzięki temu, że FMD zrzesza setki młodych osób, z których każda wnosi własne doświadczenia, tworzy się ogromna baza wiedzy i kontaktów. Ja również stopniowo dokładałem do niej swoją cegiełkę, aż w końcu zostałem przewodniczącym.

Wspominałeś, że Forum pozwoliło ci też wyjść z bańki swojego kierunku. Jak rozwijanie tego networkingu wpłynęło na Twoje spojrzenie?

To było świetne wyjście z bańki, bo mogłem poznać studentów kierunków ekonomicznych, a nawet uczelni technicznych. To jest bardzo ciekawe, bo ludzie z innych środowisk często mają zupełnie inne spojrzenie na rzeczywistość. Nawet nie wyobrażamy sobie, że można myśleć inaczej i analizować te same zjawiska z zupełnie innej perspektywy, dopóki się z nią bezpośrednio nie skonfrontujemy.

Pełniąc funkcje kierownicze, miałeś mentorów, którzy wspierali cię w nauce zarządzania?

W całej swojej historii w organizacji spotkałem dwie osoby – najpierw we władzach Regionu Warszawskiego, a później w Zarządzie Ogólnokrajowym – które były moimi mentorami, pokazywały mi, jak realizować projekty, i bardzo mnie inspirowały. Z jedną z nich do dziś bardzo blisko się przyjaźnię.

Takie organizacje przekazują wiedzę i umiejętności, których trudno nauczyć się na uniwersytecie – uczą zarządzania projektami, pozyskiwania dotacji i szukania sponsorów. Kiedy jako młody człowiek idziesz do przedsiębiorstwa, kancelarii czy instytucji publicznej z prośbą o finansowanie, uczysz się rozmawiać po partnersku. Słyszysz: „Zrealizujemy projekt, potrzebujemy finansowania, ale co możemy zrobić dla was, żeby obie strony na tym skorzystały?”. To uczy profesjonalnego, partnerskiego podejścia.

Kiedy z twojej perspektywy jest najlepszy moment, żeby zacząć się angażować?

Jestem przekonany, że od samego początku. To moja najważniejsza rada dla osób zaczynających studia.

Po pierwsze, poznajesz ludzi i starszych studentów, którzy wiedzą, jak funkcjonuje uczelnia i środowisko akademickie w danym mieście. Po drugie, od początku rozwijasz się naukowo i uczestniczysz w konferencjach. Ma to znaczenie przy ubieganiu się o stypendia lub planowaniu doktoratu. Wreszcie po trzecie, taka aktywność jest bardzo dobrze postrzegana przez pracodawców. Gdy wchodzimy na rynek pracy i szukamy pierwszych praktyk, zaangażowanie w koło naukowe czy organizację branżową to duży atut, który może wyróżnić nasze CV.

A jak radziłeś sobie z łączeniem tylu obowiązków, pracy i nauki przed sesją? Nie miałeś momentów zwątpienia?

Kiedy równolegle pracuje się i studiuje, wolnego czasu rzeczywiście zostaje bardzo mało. Jednak dla mnie taka działalność była po prostu pasją, hobby i czymś, co pozwalało mi się realizować oraz oderwać od codziennej rutyny. Czułem się i nadal czuję się szczęśliwy, że mogłem tak aktywnie działać w tych organizacjach.

Odbyłeś również staż w Parlamencie Europejskim. Jak udało ci się tam dostać i jak wygląda kwestia rekrutacji?

Poszukiwałem możliwości w bardzo wielu miejscach, wysyłałem sporo e-maili oraz CV, a w końcu pojawiła się propozycja dołączenia do zespołu. W instytucjach unijnych jest mnóstwo ofert staży, ale w Polsce mówi się o nich zbyt mało. Uczelnie rzadko aktywnie informują o takich możliwościach. Znamy staże Schumana czy Blue Book, ale są też staże w Radzie Europy, Komitecie Ekonomiczno-Społecznym, grupach politycznych czy biurach poszczególnych europosłów.

Taki wyjazd niesamowicie poszerza horyzonty. Bezpośrednio obserwuje się dynamikę polityczną Brukseli. Wydarzenia znane wcześniej z mediów rozgrywają się na naszych oczach, choćby w sali plenarnej. Co ważne, Polacy bywają na tych stażach niedostatecznie reprezentowani. Nasze pochodzenie może więc być atutem w rywalizacji z kandydatami z Włoch lub Hiszpanii. W moim przypadku podczas rozmów rekrutacyjnych pytano mnie głównie o zaangażowanie w organizację studencką i działalność społeczną.

Jak wyglądał twój dzień na stażu i co należało do twoich obowiązków?

Każdy dzień mógł wyglądać zupełnie inaczej. Zaczynaliśmy od spotkania z zespołem i ustalenia planu na najbliższe godziny. Uczestniczyłem w spotkaniach polityków i debatach plenarnych, sporządzałem notatki, analizowałem raporty, szukałem informacji oraz przygotowywałem briefy, rekomendacje i dokumenty analityczne. Wieczorami brałem udział w konferencjach dotyczących unijnych innowacji lub wydarzeniach kulturalnych.

Pracowałem w niewielkim, kilkuosobowym zespole i czułem, że moje analizy i rekomendacje stanowią realny wkład w jego funkcjonowanie. Wszyscy stażyści, z którymi rozmawiałem, mieli poczucie, że ich głos i praca faktycznie się liczą.

Oprócz tego publikujesz artykuły eksperckie i wygłaszasz prelekcje. Skąd czerpiesz motywację do kolejnych aktywności?

To po części moje hobby, a po części poczucie misji. Interesuję się sprawami międzynarodowymi i w przyszłości chcę zajmować się nimi zawodowo. Bruksela uświadomiła mi, jak skomplikowanym mechanizmem jest Unia Europejska. W codziennym biegu ludzie nie mają czasu analizować wszystkich elementów jej funkcjonowania, dlatego uważam za bardzo ważne, by tłumaczyć je w przystępny sposób. Widzę tu rolę dla młodych analityków i aktywistów: z jednej strony upowszechniać w Polsce wiedzę o polityce międzynarodowej, a z drugiej – tłumaczyć polską perspektywę partnerom z innych państw europejskich.

Masz doświadczenie w dyplomacji, sektorze publicznym, sądownictwie, organizacjach pozarządowych i prawie. Które środowisko jest ci najbliższe?

Każde z nich ma swoją specyfikę. Dyplomaci są niesamowicie ciekawi świata, otwarci i wrażliwi na procesy globalne. Prawnicy z kolei skupiają się na wąskich specjalizacjach, mają świetne zdolności analityczne i dostrzegają nawet najmniejsze szczegóły. Gdy pracowałem w sądownictwie, byłem trochę zawiedziony brakiem elastyczności. Jako przedstawiciele pokolenia Z lubimy dynamiczne środowisko pracy. Trudno nam zaakceptować sytuację, w której pojawia się pomysł na innowację czy usprawnienie procedury, ale nie można go wdrożyć z powodu sztywnych, odgórnych regulacji. Mimo to widzę swoją przyszłość w sektorze publicznym – zależy mi na poczuciu, że moja praca realnie przekłada się na lepsze funkcjonowanie społeczeństwa.

Gdybyś mógł cofnąć się w czasie i dać radę samemu sobie na pierwszym roku, co byś powiedział?

Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Na początku im więcej podejmujemy działań, tym więcej popełniamy błędów – ale nie wolno się nimi zrażać. Koła naukowe i stowarzyszenia studenckie są właśnie po to, żeby uczyć się na błędach przy stosunkowo niewielkim ryzyku. Realizując tam duże projekty czy nawiązując współpracę z innymi podmiotami, nie ponosi się takiego ryzyka finansowego ani odpowiedzialności jak później w pracy zawodowej. Dlatego warto od samego początku wchodzić w różne środowiska, rozmawiać, poznawać ludzi i uczyć się działania w praktyce.

Zgadzasz się więc z tezą, że na starcie wcale nie trzeba mieć gotowego planu na całą karierę, tylko warto próbować różnych dróg?

Zdecydowanie tak. Sam odbywałem staże w różnych miejscach – w instytucjach UE, sądownictwie i sektorze prywatnym – żeby przekonać się, jak wygląda praca w poszczególnych branżach. W wielu sektorach największą wartością są relacje z innymi ludźmi. Choć słowo „znajomości” bywa w Polsce postrzegane negatywnie, możliwość zwrócenia się do bardziej doświadczonej osoby po radę lub opinię i poznania jej perspektywy jest bezcenna. Budowanie relacji i zaufania to podstawa.

A jak młoda osoba na pierwszym roku, bez dużego doświadczenia, ma przełamać barierę i budować sieć kontaktów na konferencjach czy spotkaniach z ekspertami?

To przychodzi z czasem, ale trzeba stwarzać sobie ku temu okazje. Warto zacząć od rozmów ze starszymi kolegami ze studiów lub doktorantami, a potem rozmawiać z prelegentami i uczestnikami wydarzeń naukowych. Jeżeli jesteśmy razem na konferencji, to znaczy, że łączy nas wspólne zainteresowanie tym tematem. Jeśli brakuje nam wiedzy, możemy wykorzystać to jako punkt wyjścia do rozmowy – pytać bardziej doświadczone osoby o ich doświadczenia i spostrzeżenia. Większość tych oporów tkwi w naszej głowie, a przełamujemy je kolejnymi próbami.

Nasz cykl

Kod kariery – praktyczna mapa tego, jak budować zawodowe życie poza gotowym schematem

Seria rozmów ze studentami, absolwentami oraz osobami związanymi ze społecznością akademicką. Pokazujemy prawdziwe historie, nieoczywiste wybory i różnorodne ścieżki rozwoju zawodowego, które wykraczają poza utarte schematy. Każdy wywiad to praktyczne doświadczenia i wskazówki, które pomagają studentom świadomie budować karierę i poznawać możliwości dostępne na rynku pracy.

Kampus XYZ

Główne wnioski

  1. Warto angażować się od początku studiów. Organizacje studenckie pozwalają zdobywać doświadczenie, poznawać ludzi i uczyć się na błędach przy stosunkowo niewielkim ryzyku.
  2. Nie trzeba od razu mieć gotowego planu kariery. Staże w różnych sektorach i testowanie kolejnych ścieżek pomagają odkryć, jakie środowisko pracy najbardziej nam odpowiada.
  3. Relacje mają znaczenie. Sieć kontaktów budowana na uczelni, konferencjach i w organizacjach może później ułatwić zdobywanie wiedzy, praktyk i pierwszych doświadczeń zawodowych.