Kategorie artykułu: Sport Świat

Dlaczego Szachtar Donieck przenosi się z Krakowa do Londynu? „W grze były trzy kierunki”

Szachtar Donieck po sezonie spędzonym w Krakowie przenosi się do stolicy Wielkiej Brytanii. Mistrz Ukrainy będzie rozgrywał domowe mecze fazy ligowej Ligi Mistrzów na Stamford Bridge. Za tą decyzją stoją przede wszystkim względy finansowe, potencjał frekwencyjny i wyjątkowo korzystne warunki zaproponowane przez londyńską Chelsea.

Piłkarze, sędziowie i kibice uczestniczą w minucie ciszy przed charytatywnym meczem Game4Ukraine na Stamford Bridge, 5 sierpnia 2023 roku w Londynie w Anglii.
Piłkarze, sędziowie i kibice uczestniczą w minucie ciszy przed charytatywnym meczem Game4Ukraine na Stamford Bridge, 5 sierpnia 2023 roku w Londynie w Anglii. Legenda Andrij Szewczenko, kapitan reprezentacji Ukrainy Ołeksandr Zinczenko, przy wsparciu inicjatywy prezydenta Zełenskiego UNITED24, wraz z czołowymi piłkarzami i ikonami ze świata telewizji, sportu, filmu i muzyki, wsparli Ukrainę. (fot. Getty Images).

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Kiedy po raz pierwszy Szachtar Donieck rozważał grę w Londynie i dlaczego wówczas wybrał Hamburg.
  2. Co przemawiało tym razem na rzecz Londynu.
  3. Jaki związek z Chelsea miał przez lata rosyjski oligarcha z kręgu Władimira Putina.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Szachtar Donieck od lat musi szukać poza Ukrainą miejsca, które może nazywać swoim domem podczas europejskich pucharów. Wojna sprawiła, że mistrz Ukrainy nie może rozgrywać spotkań w Doniecku. Po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji klub musiał jeszcze bardziej oddalić się od kraju. W ostatnich latach korzystał m.in. ze stadionów w Warszawie, Hamburgu i Gelsenkirchen. W poprzednim sezonie występował na stadionie przy ulicy Reymonta w  Krakowie.

– Szachtar Donieck rozważał rozgrywanie meczów w Londynie już w sezonie 2023/24. Wielokrotny mistrz Ukrainy dwukrotnie korzystał z niemieckich stadionów – najpierw w Hamburgu, później w Gelsenkirchen – ale już przy wyborze Hamburga Londyn był alternatywą. Ostatecznie decydujące okazały się kwestie finansowe i warunki najmu. Hamburg zaoferował wtedy Szachtarowi wyjątkowo korzystną umowę, dzięki której klub praktycznie nie był narażony na stratę niezależnie od frekwencji. Przy takiej konstrukcji kontraktu nawet znacznie niższa liczba kibiców nie oznaczałaby dla Szachtara finansowej straty. W praktyce zainteresowanie było jednak ogromne, a na większości spotkań stadion był wypełniony. W przypadku jednego z meczów, przy pojemności sięgającej około 52 tysięcy miejsc, pojawiało się mniej więcej 46–48 tys. widzów. Dodatkowo na hit z Barceloną bardzo dużo osób miało wykupione abonamenty – mówi Piotr Słonka, ekspert od ukraińskiej piłki, znany na platformie X jako Buckaroo Banzai.

Rozczarowanie w Zagłębiu Ruhry i korzyści w Małopolsce

Później klub z Donbasu przeniósł się na Veltins-Arena.

– Podobny model zastosowano w Gelsenkirchen. To miasto jest przecież niezwykle piłkarskie ze względu na Schalke, ale z perspektywy Szachtara okazało się mniej korzystne niż Hamburg czy wcześniej Warszawa. Nie chodziło o to, że klub ponosił tam straty. Problem polegał raczej na tym, że przy wolnych miejscach na czterech meczach Szachtar nie był w stanie wygenerować takiego zarobku jak w Hamburgu czy Warszawie. W ten sposób ułożyły się trzy kolejne sezony Ligi Mistrzów rozgrywane przez Szachtara poza Ukrainą: Warszawa, Hamburg i Gelsenkirchen – mówi Piotr Słonka.

Przypomina, że w ostatnim sezonie klub grał w Krakowie. Z wielu względów mecze Ligi Konferencji były dla Szachtara mniej istotne, a Wisła zaoferowała bardzo dobre warunki.

– Szachtar nie musiał właściwie zajmować się organizacją spotkań – klub płacił, a Wisła brała na siebie praktycznie całą resztę. To było dla Ukraińców bardzo komfortowe rozwiązanie.jednocześnie nie dawało takiego potencjału finansowego jak własna organizacja meczów na atrakcyjniejszym rynku – wyjaśnia Piotr Słonka.

Współpraca okazała się korzystna także dla Wisły. Pierwotnie szacowano, że udostępnianie stadionu Szachtarowi może przynieść krakowskiemu klubowi około 4 mln zł. W kwietniu 2026 roku „Gazeta Krakowska” informowała już jednak, że rzeczywista kwota oscyluje wokół 5 mln zł.

Najlepsze rozwiązanie

To zresztą nie była jedyna korzyść. Szachtar pomagał również w utrzymaniu murawy, udostępniając Wiśle m.in. nowoczesne lampy do naświetlania trawy.

– Kiedy zaczęto wybierać lokalizację na obecny sezon, początkowo w grze były trzy kierunki: Anglia, Niemcy i Polska. Jeszcze na początku czerwca Szachtar brał pod uwagę pozostanie w Polsce. Później, w ciągu kolejnych dwóch miesięcy, sytuacja zaczęła się jednak zmieniać i Anglia stała się priorytetem. Drugą opcją pozostawał Hamburg, przede wszystkim ze względu na bardzo korzystne doświadczenia i warunki finansowe, jakie klub miał tam wcześniej. W Londynie Szachtar miał do wyboru kilka stadionów, w tym obiekt Brentfordu. Ostatecznie udało się porozumieć z Chelsea w sprawie Stamford Bridge. I właśnie ten wybór okazał się dla klubu najbardziej atrakcyjny. Co istotne, warunki zaoferowane przez „The Blues” mogą być nawet lepsze niż te, które Szachtar miał wcześniej w Hamburgu. Jeżeli rzeczywiście tak jest, to pod względem samego wynajmu trudno będzie klubowi znaleźć w przyszłości korzystniejsze rozwiązanie – mówi Piotr Słonka.

Czym kusi stolica Wielkiej Brytanii?

Pojemność Stamford Bridge wynosi 41 tysięcy miejsc.

– Londyn jest jednym z najdroższych miast w Europie, a to daje Szachtarowi możliwość windowania cen biletów. Klub przy wyborze miasta za każdym razem zbiera dane dotyczące rynku, potencjalnej frekwencji, cen biletów i zainteresowania kibiców. W przypadku Londynu wszystkie te wskaźniki wyglądają bardzo dobrze. Stamford Bridge ma pojemność, która z jednej strony pozwala wygenerować odpowiednie przychody, a z drugiej nie jest na tyle duża, by Szachtar miał problem z jej wypełnieniem. Pojawiały się już komentarze, że stadion może świecić pustkami, ale trudno zakładać taki scenariusz przy meczach Ligi Mistrzów – wyjaśnia ekspert.

Dodaje, że Londyn jest zakochany w futbolu, a w tym sezonie w Champions League spośród stołecznych ekip zagra tylko Arsenal. Do tego dochodzi Crystal Palace w Lidze Europy, więc konkurencja o uwagę kibiców nie będzie aż tak duża.

– Przy odpowiedniej promocji Szachtar ma realną szansę na komplet publiczności w każdym z czterech spotkań – podkreśla Piotr Słonka.

Wsparcie dla Ukrainy i spuścizna rosyjskiego oligarchy

Wybór Stamford Bridge ma również znaczenie symboliczne. Właścicielem Chelsea przez 19 lat był Roman Abramowicz, którego brytyjski rząd objął sankcjami po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

„Putin osobiście opowiedział mi o swoim planie nabycia Chelsea, by zwiększyć obecność rosyjską na miejscu i poprawić wizerunek kraju, nie tylko wśród angielskiej elity, lecz także wśród zwykłych obywateli” – przyznał w książce „Ludzie Putina. Jak KGB odzyskało Rosję i zwróciło się przeciw Zachodowi” Siergiej Pugaczow, były oligarcha nazywany dawniej „bankierem Kremla”.

Klub został ostatecznie sprzedany konsorcjum kierowanemu przez amerykańskiego biznesmena Todda Boehly'ego i Clearlake Capital. Jednak środki z transakcji pozostają zamrożone w brytyjskim banku. Londyn postuluje, by 2,5 mld funtów trafiło na pomoc dla Ukrainy. Natomiast Abramowicz utrzymuje, że pieniądze należą do niego i sam chce je przekazać na... cele charytatywne. Swego czasu, w początkowej fazie konfliktu zbrojnego za naszą wschodnią granicą, mówił dość enigmatycznie o fundacji na rzecz ofiar wojny.

Nie jest to oczywiście powód, dla którego Szachtar wybrał Stamford Bridge. Ale w kontekście ukraińskiego klubu trudno całkowicie pominąć tę historię. Wokół Chelsea pojawiały się zresztą w ostatnich latach inicjatywy bezpośrednio związane z Ukrainą. W sierpniu 2023 roku na Stamford Bridge odbył się mecz gwiazd Game4Ukraine. Dochód z niego trafił do fundacji „Football for Ukraine”, założonej przez ukraińskiego obrońcę Ołeksandra Zinczenkę. W klubie z zachodniego Londynu swego czasu grał Andrij Szewczenko, słynny ukraiński napastnik, stojący po stronie obrońców swojej ojczyzny.

Mudryk opuści Stamford Bridge?

Jest jeszcze jeden wątek łączący Stamford Bridge z Szachtarem. To Mychajło Mudryk. Ukraiński skrzydłowy w styczniu 2023 roku przeszedł z rodzimego klubu do Chelsea za 70 mln euro. Podpisał kontrakt obowiązujący do 2031 roku i w Londynie miał zostać jedną z gwiazd. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.

Karierę Mudryka zahamowała sprawa dopingowa. Dyskwalifikacja rozpoczęła się w grudniu 2024 roku. Początkowo Ukraińcowi groziła czteroletnia kara, ostatecznie została ona skrócona do 20 miesięcy, czyli 592 dni. W lipcu skruszony skrzydłowy wrócił do treningów i obecnie najważniejszym tematem jest jego powrót do gry.

– Ukraińscy kibice podchodzą dziś do powrotu Mudryka z dużą ostrożnością. Sam transfer do Chelsea był ogromnym wydarzeniem. Wiązano z nim bardzo duże nadzieje, ale późniejsza kariera w Londynie okazała się dużym rozczarowaniem. Dodatkowo Mudryk mocno stracił w oczach części kibiców po aferze związanej z jego aktywnością w internecie, kiedy odpowiadając internetowym trollom, obrażał Polaków. Ukraińskie media bardzo mocno go wówczas krytykowały, podkreślając, że jako osoba publiczna powinien ważyć słowa. Dziś opinia publiczna skupia się przede wszystkim na jego powrocie do gry. Nie ma jednak wielkiego entuzjazmu w stylu „wraca największa gwiazda ukraińskiej piłki”. Raczej dominuje przekaz: niech spokojnie zacznie grać, odzyska formę i pokaże na boisku, że nadal może być ważnym graczem – mówi Piotr Słonka.

Klub ze Stamford Bridge swego czasu wydał ogromne pieniądze na Mudryka, który dziś może obawiać się o swoją przyszłość.

A zatem Londyn ma dać Szachtarowi możliwość zarabiania większych pieniędzy. Stamford Bridge może być pod tym względem najlepszym stadionem, jaki Szachtar miał poza Ukrainą.

Główne wnioski

  1. Pierwszy raz Szachtar rozważał grę w Londynie przy wyborze stadionu na sezon 2023/24, czyli przed rozpoczęciem fazy grupowej Ligi Mistrzów. Klub analizował wówczas kilka możliwych lokalizacji, a Londyn był jedną z alternatyw dla Hamburga. Ostatecznie postawiono na Volksparkstadion, przede wszystkim dlatego, że warunki finansowe i umowa zaproponowana przez Hamburg były dla Szachtara wyjątkowo korzystne.  Kluczowe było to, że przy tak skonstruowanej umowie Szachtar był w dużej mierze zabezpieczony przed finansową stratą, nawet gdyby frekwencja okazała się słaba. Hamburg dawał więc klubowi większą pewność finansową niż potencjalnie bardziej atrakcyjny, ale droższy Londyn.
  2. Za decyzją o wyborze Londynu przemawiało kilka argumentów. Przede wszystkim potencjał finansowy miasta. Londyn jest jednym z najdroższych rynków w Europie, więc Szachtar może ustalić wyższe ceny biletów i tym samym zwiększyć przychody z każdego spotkania. Klub analizował przy tym m.in. wielkość rynku, zainteresowanie kibiców i możliwą frekwencję.  Drugim atutem było samo Stamford Bridge. Stadion ma około 40 tys. miejsc, czyli jest wystarczająco duży, aby zapewnić wysokie przychody, ale jednocześnie nie na tyle duży, by jego zapełnienie stanowiło dla Szachtara poważne wyzwanie. Istotne było również to, że Chelsea w tym sezonie nie gra w europejskich pucharach, więc Szachtar może korzystać ze Stamford Bridge bez konieczności godzenia swoich terminów z europejskimi meczami gospodarzy. Na korzyść Londynu przemawia także piłkarski charakter miasta i potencjalna wysoka frekwencja.
  3. Roman Abramowicz był właścicielem Chelsea przez 19 lat, od 2003 do 2022 roku. Rosyjski oligarcha kupił londyński klub w 2003 roku i przez niemal dwie dekady pozostawał jego właścicielem, inwestując ogromne środki w rozwój drużyny. Jego związek z klubem miał jednak również wymiar polityczny. Jak wspominał Siergiej Pugaczow, były oligarcha, Abramowicz miał kupić Chelsea nie tylko z powodów biznesowych czy sportowych. Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę sytuacja Abramowicza diametralnie się zmieniła. W marcu 2022 roku brytyjski rząd objął go sankcjami, a Chelsea została zmuszona do sprzedaży. Klub ostatecznie trafił w ręce konsorcjum kierowanego przez Todda Boehly'ego i Clearlake Capital. Pieniądze ze sprzedaży, około 2,5 mld funtów, do dziś pozostają zamrożone. Brytyjski rząd chce, by zostały przekazane Ukrainie, natomiast Abramowicz stoi na stanowisku, że środki należą do niego i deklarował wcześniej chęć przekazania ich na cele charytatywne związane z ofiarami wojny.