Kategoria artykułu: Polityka

Campus trzyma się mocno, ale w koalicji kwitnie niepewność (RELACJA Z OLSZTYNA)

Do Olsztyna wrócił Campus Polska Przyszłości. Wydarzenie mimo niekorzystnej dla rządu politycznej koniunktury potwierdza swój organizacyjny sukces, choć w mniejszej skali. Gorsze są jednak widoki na polityczną przyszłość obecnego obozu, o czym świadczą publiczne pytania i nieoficjalne głosy.

W trakcie Campusu Polska Przyszłości regularnie odbywają się spotkania z politykami i ekspertami. Największe zainteresowanie wzbudziło spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem, który musiał zmierzyć się z pytaniami o swoją polityczną przyszłość. Fot. PAP/Tomasz Waszczuk

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie nastroje panują wśród polityków i gości Campusu.
  2. Jakie niewygodne pytania usłyszeli od uczestników politycy koalicji rządowej.
  3. Co powiedział premier Donald Tusk o swoim ego, związkach partnerskich i zagrożeniu ze strony Rosji.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Przyjemna, słoneczna, bezwietrzna aura przy temperaturze około dwudziestu stopni towarzyszyła pierwszym trzem dniom tegorocznego Campusu Polska Przyszłości. Jednak wieczorami teren wokół Jeziora Kortowskiego w Olsztynie spowija wczesnojesienne i wywołujące już niezbyt przyjemne poczucie chłodu powietrze.

Skromniejszy, ale udany powrót Campusu

I choć informacja o pogodzie w Olsztynie pod koniec sierpnia nie wydaje się ani przesadnie ciekawa, ani potrzebna, to jest zaskakująco trafną paralelą opisującą panującą na festiwalu atmosferę.

Czuć było wyraźnie, że entuzjazm wywołany powrotem cyklicznej imprezy sygnowanej przez Rafała Trzaskowskiego jest autentyczny. W szczególności był on podzielany przez stałych uczestników imprezy, do których należy znaczna część uczestników, a także organizatorzy czy zaproszeni goście.

– Nie da się ukryć, że jest nieco skromniej niż w poprzednich latach. Ale ma to także dobrą stronę. Impreza jest bardziej kameralna, ale wciąż zachowuje swój oryginalny charakter – mówiła nam jedna z osób zaangażowanych w organizację.

Rzeczywiście, w tym roku na obszarze Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego nieco mniej jest stoisk partnerów samorządowych czy komercyjnych. Nie ma także dużej festiwalowej sceny, na której w poprzednich latach organizowano koncerty zaproszonych artystów.

Organizatorzy jednak zapewnili uczestnikom i gościom kilka namiotów i efektowną, jak co roku, Campus Arenę, w której odbywają się najważniejsze wydarzenia festiwalu, a część z nich można oglądać na żywo w sieci.

Meteorologiczną (i zapewne zaskakującą) metaforę należy jednak przyłożyć do innej materii tegorocznego Campusu.

„Łączymy ogień z wodą”

Olsztyńska impreza po raz pierwszy odbywa się w trudnych dla Koalicji Obywatelskiej realiach politycznych. Pierwsze trzy edycje imprezy odbywały się w okolicznościach opozycyjnych – paradoksalnie dla Campusu niezwykle wygodnych.

Od pamiętnych Czarnych Protestów w 2020 roku Prawo i Sprawiedliwość wśród najmłodszego elektoratu regularnie traciła. Zyskiwał zaś dzisiejszy obóz rządowy. To w poprzednich latach liczba osób chętnych do udziału w Campusie przekraczała nawet 5 tys. W tym roku zgłoszeń wpłynęło o ok. połowę mniej.

Rok po dotkliwej porażce twórcy Campusu, czyli Rafała Trzaskowskiego, nie czuć wśród uczestników, ale również i polityków podniosłej nadziei czy energii, która wyczuwalna była na każdym rogu uniwersyteckiego kampusu jeszcze w 2023 czy nawet 2024 roku.

– Mamy świadomość tego, że próbujemy łączyć ogień z wodą, czyli elektoraty progresywne, centrowe i centroprawicowe. Każdy zaś z tych elektoratów jest bardziej wymagający od elektoratu prawicowej opozycji i cokolwiek zrobimy – będziemy pod ostrzałem, bo nie da się zadowolić wszystkich – przyznał w nieoficjalnej rozmowie jeden z polityków obecnych na Campusie.

Politycy świadomi wyborczych wyzwań

Polityk przyznał także, że przed Koalicją Obywatelską trudny politycznie czas.

– Jesteśmy świadomi wyzwania, które przed nami stoi – zapewniał w rozmowie.

Nie wiadomo jednak jeszcze, na jakie sposoby KO zamierza tym wyzwaniom sprostać.

Częściową podpowiedzią mogą być licznie zadawane przez młodych uczestników imprezy pytania. Tych bowiem nie brakuje i wiele z nich jest występującym na głównej scenie politykom nie w smak.

Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński mierzył się z pytaniami o nieprzestrzeganie procedur deportacyjnych przez Polskę wobec uchodźców z Afganistanu.

Pytania o Berka i prokuraturę

W niewygodnej pozycji był także minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, który musiał tłumaczyć się z kandydatury Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego czy łączenia funkcji ministra z prokuratorem generalnym.

– Maciej Berek potrafi wytknąć każdemu błędy prawne, jest gigantem prawa. Może być jednym z najlepszych sędziów w Trybunale Konstytucyjnym – bronił kandydatury Berka do TK minister sprawiedliwości.

Wyraził także nadzieję, że do końca kadencji rządu uda się rozdzielić funkcję ministra sprawiedliwości od prokuratora generalnego.

Nie zabrakło także tradycyjnego już pytania dotyczącego praworządności. Minister Żurek opieszałość w rozliczaniu przeciwników porównał do…sprzątania restauracji po napadzie kiboli.

Waldemar Żurek na pytania uczestników odpowiadał w dniu, w którym doszło do zatrzymania Radosława Piesiewicza, szefa PKOl w śledztwie dotyczącym upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto. Gorące medialne wydarzenie nie było jednak odnotowane przez uczestników panelu, których bardziej interesowały np. kwestie otwierania nowych szkół dla prokuratorów.

Podniosłe spotkania z bojownikami o białoruską wolność

Organizatorom Campusu należy oddać, że główna arena debat (czyli tych, które są transmitowane) nie należy tylko do polityków koalicji 15 października. Z pewnością godnymi zapamiętania wydarzeniami były spotkania z zasłużonymi dla białoruskiej opozycji działaczami – noblistą Alesiem Białackim oraz uwolnionym niedawno dziennikarzem Andrzejem Poczobutem.

Szczególnie podniosły nastrój udzielił się uczestnikom spotkania z Poczobutem, który spędził w reżimowym białoruskim więzieniu 5 lat. Poczobutowi przyznano nagrodę Campusu Polska, którą w przeszłości otrzymywała m.in. zmarła niedawno Wanda Traczyk-Stawska. Tego rodzaju spotkania z postaciami uznawanymi ponad podziałami za bohaterów w walce o prawa człowieka są z pewnością znaczącą siłą imprezy.

– Czasem mam wrażenie, że nie do końca zdajecie sobie sprawę, że – nie tylko z punktu widzenia Białorusi, ale też z punktu widzenia krajów bałtyckich – Polska to kraj sukcesu. Kraj, gdzie gospodarka dynamicznie się rozwija. W porównaniu z Bułgarią, Słowacją czy Rumunią nie ma w Polsce takiej korupcji i takie sukcesy należy doceniać. Trzeba bardziej przychylnie popatrzeć na polską rzeczywistość – kierował swój przekaz do zgromadzonej młodzieży Poczobut.

Gwiazda jest jedna

Bezdyskusyjnie jednak najbardziej nośnym spotkaniem tegorocznego Campusu było wystąpienie premiera Donalda Tuska.

Premier w dość długim wstępie wiele miejsca poświęcił filozofii uprawiania polityki i apelom o mobilizację nie tylko zgromadzonej młodzieży, ale także młodszym frakcjom w Koalicji Obywatelskiej.

– Po tamtej stronie młodzi już biorą odpowiedzialność. Nie pozwólcie, aby młodość oznaczała skrajną prawicowość – mówił premier.

Z „wykładowej” części wystąpienia Tuska trudno wyłuskać konkretny przekaz, z którym premier chciał zostawić słuchaczy. Rozważania o brakujących wartościach w polityce przeplatały się z ostrzeżeniami o kolejnej konfrontacji sił dobra i zła czy budowie politycznego poparcia na sianiu lęku.

Kaznodziejski ton premiera a konkretne bolączki młodzieży

Premier dość długo zwlekał z krytykowaniem swoich politycznych oponentów, ale gdy już to zrobił – więcej miejsca poświęcił obu Konfederacjom niż rytualnej krytyce PiS.

– Partia Brauna, część partii Bosaka i część PiS sprzeda Polskę w pięć minut – ostrzegał Tusk.

Trudno jednak było do końca zrozumieć, jakie były główne tezy wystąpienia premiera. Tusk co rusz mieszał główne wątki z dygresjami, przez co jego przemówienie było chaotyczne i niekoherentne.

Więcej mówią pytania, które licznie zgromadzeni uczestnicy Campusu zadawali premierowi.

Ego Tuska

Najwięcej zamieszania wywołało pytanie jednego z uczestników o ego premiera i ustąpienie Tuska z frontu na rzecz młodszego polityka.

– Czy pańskie ego nie doprowadzi do pańskiego upadku? – zapytał jeden z uczestników, wywołując wyraźne napięcie na sali.

Premier Tusk wrócił jednak do swojego dawnego credo.

– Gdyby był ktoś lepszy ode mnie, to tę władzę już by wziął – odparł z pewnością Tusk i potwierdził, że w Koalicji Obywatelskiej władzę trzeba zdobyć, a nie ją dostać.

Był to jednak tak naprawdę jedyny moment niezachwianej pewności premiera Tuska. W polityce partyjnej Tusk czuje się hegemonem i niespecjalnie to ukrywa. Jednak w pytaniach dotyczących związków partnerskich, sukcesów rządu czy nominacji Macieja Berka do TK premier był w wyraźnej defensywie.

O Berku mówił: „Ja wiem, że to skaza na moim wizerunku”. O związkach partnerskich z kolei: „Ja weta prezydenta, póki co nie przeskoczę”.

Premier: Rosja eskaluje napięcie

Spotkanie kończyło się w poważnym tonie. Premier informował o regularnych kontaktach z CIA i przewidywał eskalację napięcia przez Rosję wobec Sojuszu Północnoatlantyckiego.

– Wiadomo, że Rosja szykuje się do eskalacji napięcia. Rosjanie chcą zmobilizować 600 tys. żołnierzy. Z pewnością kolejne siedem-osiem miesięcy będzie krytyczne dla wojny rosyjsko-ukraińskiej – mówił premier.

Zadeklarował także niezachwiane wsparcie dla potencjalnie zaatakowanych państw NATO.

– Jestem za zasadą NATO „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Będziemy mobilizowani do twardych odpowiedzi, bo inaczej my będziemy następni w kolejce – nie pozostawiał wątpliwości premier.

Campus silniejszy niż jego polityczny obóz

Z politycznego punktu widzenia Donald Tusk niezmiennie pozostaje postacią, która w campusowych salach przyciąga tłumy. Nie można jednak nie odnieść wrażenia, że kondycja premiera i jego polityczny instynkt bliższe są późnosierpniowemu zmierzchowi niż upalnemu czerwcowemu popołudniu.

Campus Polska, mimo oczywistej politycznej słabości jego założyciela, przetrwał skutecznie porażki Trzaskowskiego i zniżkę formy lidera całego obozu rządowego. Czy za na powrót będzie miejscem, w którym wróci energetyczna nadzieja jak w 2023 roku? Czy może będzie ostatnim tak dużym wydarzeniem obecnego obozu władzy?

Tego nie wiemy. Wiemy jednak, że sam Campus wciąż pozostaje jednym z największych – jeśli nie największym – sukcesów politycznych Rafała Trzaskowskiego.

Skoro naśladownictwo jest najwyższą formą pochlebstwa, to prezydent Karol Nawrocki organizujący po raz pierwszy imprezę dla młodzieży w Juracie potwierdza sukces swojego byłego rywala o prezydenturę. W tym aspekcie Trzaskowski rzeczywiście jest górą.

Główne wnioski

  1. Tegoroczny Campus Polska Przyszłości odbył się w innych okolicznościach politycznych niż poprzednie edycje. Wcześniej impreza korzystała ze statusu wydarzenia opozycyjnego, co sprzyjało frekwencji i entuzjazmowi. Tym razem liczba zgłoszeń spadła o około połowę, a organizatorzy ograniczyli skalę imprezy, rezygnując między innymi z dużej sceny koncertowej.
  2. Najwięcej uwagi przyciągnęło wystąpienie premiera Donalda Tuska, które łączyło rozważania o wartościach w polityce z krytyką Konfederacji oraz deklaracjami dotyczącymi bezpieczeństwa i sojuszu z NATO. W pytaniach dotyczących własnej pozycji, związków partnerskich czy nominacji Berka premier był w wyraźnej defensywie.
  3. Mimo osłabionej kondycji politycznej Trzaskowskiego i całej koalicji rządzącej, Campus pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych projektów politycznych jego twórcy, o czym świadczy też organizowana po raz pierwszy przez prezydenta Karola Nawrockiego konkurencyjna impreza dla młodzieży w Juracie.