Kategoria artykułu: Kultura

TOP 3 wystaw o modzie i designie na koniec lata. Nie przegapcie!

Pod koniec lata wybieramy trzy wystawy, które pokazują, że rzeczy nigdy nie są tylko rzeczami. Ubrania, walkmany, aparaty fotograficzne czy meble opowiadają przecież o ambicjach całych społeczeństw, technologicznych rewolucjach, obyczajowych sporach i zwykłych marzeniach o wygodniejszym albo piękniejszym życiu.

„Nowa moda polska. Kronika głębokich uczuć”, Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, do 3 maja 2027 roku.
„Nowa moda polska. Kronika głębokich uczuć”, Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, do 3 maja 2027 roku. Fot. Łukasz Gazur

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Gdzie zobaczyć sarmatyzm zderzony ze słowiańszczyzną.
  2. Jak kultura niedoboru zrodziła fantazyjną modę.
  3. Jak Japonia zmieniła się z kraju zniszczonego wojną w „tygrysa innowacji”.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Lato się kończy, a z nim niektóre wydarzenia. Oto trzy wybrane i polecane wystawy skupione na modzie i wzornictwie.

1. „Nowa moda polska. Kronika głębokich uczuć”, Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, do 3 maja 2027 roku

To wystawa, na którą polska moda czekała od dawna. Pierwsza tak obszerna próba podsumowania krajowego projektowania ubioru w XXI wieku gromadzi prace ponad pięćdziesięciu projektantek, projektantów i marek. Lista nazwisk robi wrażenie: Arkadius, Tomasz Armada, Gosia Baczyńska, Magda Butrym, Chylak, Ania Kuczyńska, MISBHV, MMC, Tomasz Ossoliński, Paprocki i Brzozowski, Mariusz Przybylski, Pat Guzik, UEG czy Vanda Novak. Obok twórców mocno obecnych na rynku są projektanci eksperymentalni, marki niszowe, kostiumy drag queens oraz realizacje wyrastające z kultury klubowej, queerowej i internetowej.

W założeniu nie jest to kronika kolejnych sezonów ani ranking sprzedażowych sukcesów. Kurator Marcin Różyc sarmatyzm zestawia ze słowiańskim imaginarium, maryjność z queerowością, a kulturę wsi z techno.

Tyle że wystawa znacznie lepiej działa na poziomie opisów niż samej ekspozycji. Teksty próbują materiał kategoryzować, budować związki i nazywać napięcia, podczas gdy aranżacja przypomina przede wszystkim pokaz obiektów wyjętych z magazynu. Kolejne sylwetki stoją obok siebie, lecz rzadko wchodzą w naprawdę pogłębiony dialog. Brakuje więc wyraźnego podziału, rytmu i problematyzowania materiału za pomocą przestrzeni. Oglądamy raczej bardzo bogaty wieszak niż mapę przemian polskiego społeczeństwa. A przecież moda jest jednym z najczulszych sejsmografów zmiany. Rejestruje emancypację, ekonomiczne aspiracje, stosunek do ciała, płci i religii, przemiany klasowe, zwrot ku lokalności, kryzys klimatyczny oraz napięcie między rękodziełem a masową produkcją. Polska moda ostatniego ćwierćwiecza dojrzewała razem z kapitalizmem, mediami społecznościowymi, kulturą celebrycką i kolejnymi falami politycznych sporów. Na wystawie wszystkie te wątki są obecne, lecz nazbyt często trzeba je sobie samodzielnie wyłuskać spomiędzy manekinów.

Najbardziej dotkliwy jest przykład Arkadiusa. Jeden z najważniejszych i najbardziej radykalnych polskich projektantów przełomu wieków, twórca, który z mody potrafił uczynić spektakl o katolicyzmie, seksualności, polskości i wykluczeniu, został tu sprowadzony niemal do roli… projektanta spodni. Oczywiście, niedawno mieliśmy w tym samym miejscu jego wielką retrospektywę, ale nie należy zakładać, że każdy ją widział.

Dlatego tak dobrze działają nieliczne momenty, gdy stroje zestawiono z przedmiotami, obrazami i źródłami inspiracji. Ceramika z Włocławka pozwala zobaczyć, jak charakterystyczne dekoracje i ta „ludowo-nowoczesna” ornamentyka przechodziły do języka ubioru. Podobną rolę odgrywają kryształy, materialne znaki polskich marzeń o luksusie, blasku i elegancji. Nagle moda przestaje wisieć w próżni, a zaczyna być odbiciem pamięci wizualnej kilku polskich pokoleń.

„Nowa moda polska. Kronika głębokich uczuć”, Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, do 3 maja 2027 roku.
„Nowa moda polska. Kronika głębokich uczuć”, Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi. Fot. Łukasz Gazur

Takich zestawień powinno być znacznie więcej. Podobnie jak sztuki, której obecność ledwie zasygnalizowano gobelinem Magdaleny Abakanowicz, pracą Pauliny Ołowskiej czy Karola Radziszewskiego. Tymczasem związki mody ze sztuką współczesną, performansem, fotografią czy muzyką są jednym z kluczy do zrozumienia ostatnich dekad. Moda nieustannie pożycza od sztuki strategie, symbole i autorytet, sztuka zaś chętnie korzysta z jej spektakularności oraz zdolności budowania tożsamości. W Łodzi ten romans zostaje zapowiedziany, ale nie dochodzi nawet do pierwszego pocałunku.

Nie zmienia to faktu, że „Nowa moda polska” pozostaje przeglądem potrzebnym i ciekawym. Pozwala zobaczyć skalę zjawiska, różnorodność postaw i odwagę projektantów. To wystawa nierówna, nie dość uszyta, lecz wykonana z fascynującego materiału. Więc warto!

2. „Moda Polska w kolekcji Muzeum Narodowego w Krakowie”, Kamienica Szołayskich, do 13 czerwca 2027 roku

Krakowska prezentacja cofa nas do czasów, gdy marzenie o światowym szyku musiało zmieścić się między pustą ladą a kartkami na towary. Państwowe przedsiębiorstwo Moda Polska, działające w latach 1958–1998, było jednym z wielkich paradoksów PRL-u. W kraju deklarowanej równości produkowało luksus, w gospodarce niedoboru sprzedawało fantazję o dobrobycie. Społeczeństwo za żelazną kurtyną zerkało w stronę Paryża.

W Kamienicy Szołayskich oglądamy projekty trojga ważnych twórców związanych z przedsiębiorstwem: Kaliny Paroll, Magdy Ignar i Jerzego Antkowiaka. To wybór stosunkowo kameralny, ale pełen nieoczywistych rozwiązań. Najstarsza z prezentowanych sukien, zaprojektowana przez Paroll w 1969 roku, łączy aksamitną górę z gęsto plisowaną spódnicą oraz trójwymiarowym haftem pochodzącym jeszcze z dwudziestolecia międzywojennego. Nowoczesność nie polegała tu na zerwaniu z przeszłością, lecz na umiejętnym przeszyciu jej na nowo.

Szczególne miejsce zajmują stroje powstałe we współpracy z zakładami jedwabniczymi w Milanówku. Ręcznie malowane tkaniny zmieniały suknię w ruchomy obraz. Kreacja „Motyl” czerpie z witraży Stanisława Wyspiańskiego i Józefa Mehoffera. Trudno odmówić tym realizacjom fantazji i malarskiego rozmachu.

Jeszcze inny ton wprowadzają projekty Magdy Ignar. Czarna welurowa suknia wygląda początkowo niemal zachowawczo: długa, zabudowana pod szyję, elegancka. Dopiero po chwili widzimy fragment przejrzystej gazy odsłaniającej pierś.

Jerzy Antkowiak pokazany został jako projektant o teatralnej wyobraźni oraz poczuciu humoru. Są tu dwa kobiece zestawy z lat 90., w których miejsce spodziewanej spódnicy zajmują krótkie spodnie: wizytowy komplet z zielonej wełny oraz zielono-złoty strój balowy.

To właśnie tutaj moda najpełniej spotyka się z historią społeczną. Niedobór materiałów nie zawsze prowadził do niedoboru pomysłów. Przeciwnie, zmuszał do kombinowania, łączenia tkanin, wykorzystywania tego, co akurat udało się zdobyć, oraz maskowania gospodarczego kryzysu krojem, kolorem i teatralnym gestem.

Krakowska wystawa przypomina więc, że Moda Polska nie była po prostu przedsiębiorstwem odzieżowym. Produkowała społeczny miraż Zachodu i starannie reglamentowaną elegancję.

3. „Japanese Design Today 100”, Muzeum Manggha w Krakowie

 Wystawa „Japanese Design Today 100” to opowieść o jednym z największych cywilizacyjnych i projektowych skoków XX wieku: drodze Japonii od kraju zniszczonego po II wojnie światowej do potęgi technologicznej, która nauczyła świat korzystać z elektroniki, miniaturyzacji i dobrze zaprojektowanej codzienności.

„Japanese Design Today 100”, Muzeum Manggha w Krakowie
„Japanese Design Today 100”, Muzeum Manggha w Krakowie. Fot. Łukasz Gazur

Na wystawie zgromadzono około stu obiektów. Dominują realizacje powstałe po 2000 roku, ale ich genealogię pokazują wcześniejsze ikony: aparat Nikon F, elektryczny garnek do gotowania ryżu, charakterystyczna butelka sosu sojowego Kikkoman czy walkman Sony. Każdy z tych przedmiotów jest niewielki, lecz stoi za nim wielka zmiana obyczajowa. Najlepszym przykładem pozostaje walkman. Przenośny odtwarzacz zmienił sposób konsumowania muzyki: odłączył słuchanie od domowego sprzętu i wspólnej przestrzeni, dał użytkownikowi prywatną ścieżkę dźwiękową oraz pozwolił zabrać muzykę na ulicę, do pociągu i na spacer. Dzisiejsze słuchawki bezprzewodowe oraz serwisy streamingowe są spadkobiercami tamtej rewolucji. Walkman przeprojektował nie tylko urządzenie, lecz także relację człowieka z miastem i własną intymnością.

Podobnych historii jest tu więcej. Nikon F pokazuje, jak połączyć techniczną precyzję, modułowość i klarowną formę. Garnek do ryżu opowiada o elektryfikacji gospodarstwa domowego i czasie odzyskanym z codziennych obowiązków. Niewielka butelka Kikkoman dowodzi natomiast, że nawet opakowanie produktu spożywczego może stać się globalnie rozpoznawalną ikoną – wygodną, trwałą i niemal niezmienną przez dekady. Od aparatu po naczynie kuchenne design organizuje tu gesty, nawyki i rytuały.

To ważne, bo wystawa nie sprowadza japońskiego wzornictwa do stereotypowego minimalizmu. Pokazuje projektowanie jako odpowiedź na konkretne wyzwania społeczne, technologiczne i środowiskowe. Obok przedmiotów materialnych pojawiają się systemy, usługi oraz procesy wpływające na organizację codzienności. Liczy się nie tylko forma rzeczy, ale również to, co rzecz pozwala człowiekowi zrobić: zaoszczędzić czas, ograniczyć wysiłek, swobodniej się przemieszczać albo inaczej korzystać z kultury.

W japońskim designie ujmuje także brak nerwowego przymusu udowadniania nowości za wszelką cenę. Dobrze zaprojektowany przedmiot może pozostawać aktualny przez dziesięciolecia, jeśli naprawdę rozwiązuje problem. Prostota nie jest tu estetyczną pozą, lecz konsekwencją namysłu nad użytkownikiem. Najlepsze obiekty na wystawie nie krzyczą, że są ikonami designu. Po prostu wykonują swoją pracę tak dobrze, że z czasem ikonami się stają.

Główne wnioski

  1. „Nowa moda polska” pokazuje różnorodność i odwagę rodzimego projektowania XXI wieku.
  2. Moda Polska próbowała przenieść paryski szyk do rzeczywistości PRL-u. Projekty Kaliny Paroll, Magdy Ignar i Jerzego Antkowiaka dowodzą, że ograniczenia materiałowe nie musiały oznaczać ograniczenia wyobraźni.
  3. Japońskie wzornictwo nie ograniczało się do nadawania przedmiotom atrakcyjnej formy. Walkman, aparat Nikon F czy garnek do ryżu zmieniały sposób organizowania codziennego życia.