Rząd bierze się za ulgi podatkowe. „Korzyści gospodarcze nie uzasadniały uszczuplania budżetu”
Znamy szczegóły noweli ustaw podatkowych, która namiesza w ulgach w PIT i CIT. W planach jest likwidacja preferencji, z której każdego roku korzystało kilkuset przedsiębiorców. Rząd argumentuje, że chodzi o racjonalne wydawanie publicznych pieniędzy.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie zmiany w ulgach podatkowych planuje rząd.
- Czym ustawodawca uzasadnia likwidację ulgi na ekspansję i co to oznacza dla przedsiębiorców.
- Z jakich preferencji podatkowych korzystali dotąd przedsiębiorcy.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
368,9 mln zł w ciągu dekady ma wpaść do wspólnej kasy za sprawą zmian w ulgach podatkowych, wokół których nie brakuje kontrowersji. Choć w historii uszczelnień podatkowych skala dodatkowych wpływów nie wydaje się duża, to zmiana ta może istotnie wpłynąć na rozliczenia podatników. Zniknąć ma m.in. ulga na ekspansję, z której w 2024 r. skorzystało 615 podatników, a łączna wartość odliczeń sięgnęła blisko 180 mln zł. A to niejedyna zmiana.
Miliony złotych odliczeń, zero efektu? Likwidacja ulgi na ekspansję
Ulga na ekspansję to inaczej ulga prowzrostowa, która pozwala odliczyć koszty związane ze zwiększaniem przychodów z działalności. Preferencja obowiązywała od 2022 roku. Cel? Zachęcić przedsiębiorców do rozwoju biznesu i zwiększania konkurencyjności, szczególnie w postpandemicznych realiach gospodarczych. Pozwala sporo zaoszczędzić. Najpierw dany wydatek (spełniający określone kryteria), przedsiębiorca mógł odliczyć jako standardowy koszt. Potem dodatkowo mógł odliczyć go od podstawy opodatkowania w ramach ulgi. Resort finansów sugeruje, że skoro nie mamy już do czynienia z nadzwyczajnie trudnymi, pandemicznymi warunkami do prowadzenia biznesu, to ulga traci uzasadnienie. Jak twierdzi ustawodawca, ulga naznaczona też była „mankamentami konstrukcyjnymi”.
Prawo nie stawiało dotąd wysoko poprzeczki, jeśli chodzi o próg wejścia. By skorzystać z ulgi, wystarczyło odnotować wzrost przychodów ze sprzedaży w relacji do przychodów przed poniesieniem kosztów.
Resort wskazuje, że ulga często finansowała działania, które przedsiębiorcy i tak realizowaliby w ramach zwykłej działalności gospodarczej. W efekcie nie generowała dodatkowej aktywności gospodarczej, a jedynie obniżała zobowiązania podatkowe
– Obecnie ulga pozwala na dodatkowe odliczenie, do 1 mln zł rocznie, wybranych wydatków związanych ze zwiększaniem sprzedaży własnych produktów. To m.in. koszty targów, działań promocyjnych czy przygotowania dokumentacji niezbędnej do wejścia na nowe rynki. Zdaniem Ministerstwa Finansów preferencja nie spełniła jednak zakładanego celu stymulacyjnego. Resort wskazuje, że często finansowała działania, które przedsiębiorcy i tak realizowaliby w ramach zwykłej działalności gospodarczej. W efekcie nie generowała dodatkowej aktywności gospodarczej. Jedynie obniżała zobowiązania podatkowe - mówi Anna Nowakowska, doradca podatkowy z kancelarii Chojnacka & Łagowski.
Co naprawdę stoi za likwidacją ulgi?
„Przepisy nie określają przy tym ani progu istotności takiego wzrostu, ani minimalnej jego dynamiki. W konsekwencji przesłanka ustawowa zostaje formalnie spełniona również wówczas, gdy przyrost przychodów ma wymiar symboliczny i pozostaje bez jakiegokolwiek znaczenia dla skali oraz zasięgu prowadzonej działalności. Przepisy nie wymagają wykazania związku przyczynowego pomiędzy poniesionym wydatkiem kwalifikowanym a osiągniętym rezultatem. Odliczenie przysługuje niezależnie od tego, czy wzrost przychodów rzeczywiście stanowi następstwo działań promocyjnych lub informacyjnych sfinansowanych przez podatnika, czy też jest wynikiem okoliczności całkowicie od niego niezależnych – ogólnej koniunktury gospodarczej, wzrostu poziomu cen bądź zdarzeń o charakterze losowym” – czytamy w uzasadnieniu.
Ustawodawca wskazał, że ulgi podatkowe musi warunkować relacja win-win. Z jednej strony państwo notuje niższe dochody z podatków. Z drugiej zaś ubytek ten musi być rekompensowany „osiągnięciem wymiernych celów gospodarczych”, czego nie odnotowano wprost przy uldze na ekspansję. Zdaniem ekspertki nie można jednak analizować tej decyzji w oderwaniu od celów fiskalnych państwa.
– Ta ulga nie była rozwiązaniem marginalnym. Ze statystyk Ministerstwa Finansów wynika, że w rozliczeniach za 2024 r. skorzystało z niej łącznie 615 podatników PIT i CIT. Łączna wartość odliczeń wyniosła blisko 180 mln zł. Zatem przyczyną planowanej likwidacji nie jest brak zainteresowania przedsiębiorców, lecz ocena MF, że korzyści gospodarcze z funkcjonowania ulgi nie uzasadniają dalszego uszczuplania wpływów budżetowych – dodaje Anna Nowakowska.
Zabierzemy jedną, drugą wydłużymy
Jak czytamy w ustawie, likwidacja ulgi na ekspansję nie może obywać się z uszczerbkiem dla działań państwa ukierunkowanych na wzrost przedsiębiorstw. Stąd też decyzja o wydłużeniu o kolejną dekadę spisanej wcześniej na straty ulgi na robotyzację.
Pierwotnie bowiem to ta preferencja z 2022 roku miała być zlikwidowana w 2026 roku. Polega na możliwości odliczenia połowy kosztów poniesionych na robotyzację. I tu pojawiały się dotąd schody, gdyż każdy interpretował te koszty inaczej. Ustawodawca dodał zatem przepis, który je definiuje. W przypadku środków trwałych i wartości niematerialnych oraz prawnych podlegających amortyzacji „za koszty uzyskania przychodów poniesione na robotyzację uznaje się dokonywane w danym roku podatkowym, zaliczane do kosztów uzyskania przychodów, odpisy amortyzacyjne od tych środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych”.
– Proponowana zmiana zakładająca przedłużenie ulgi na robotyzację o kolejne 10 lat to zdecydowanie pozytywny kierunek zmian. Zapewni przedsiębiorcom długoterminową przewidywalność podatkową, która ma kluczowe znaczenie przy planowaniu wieloletnich inwestycji. Możliwość dalszego korzystania z preferencji przełoży się na wymierne oszczędności podatkowe, jak również przyczyni się do wzrostu konkurencyjności na rynku. Na pozytywną ocenę zasługuje również doprecyzowanie zasad rozliczania ulgi na robotyzację. W szczególności chodzi o jednoznaczne potwierdzenie, że kosztem kwalifikowanym są odpisy amortyzacyjne. Projektowane zmiany zamykają dotychczasowe dyskusje w tym zakresie. Przyczynią się także do zwiększenia bezpieczeństwa podatkowego przedsiębiorców – komentuje Magdalena Chochołek, partner w kancelarii Paczuski Taudul Doradcy Podatkowi, ekspertka od ulg podatkowych.

Kontrowersyjna zamiana za 8,6 mln zł?
Budżet państwa ma zyskać na zmianach 8,6 mln zł w przejściowym 2028 roku. W kolejnych latach, kiedy podatnicy nie będą już korzystali z ulgi na internet, skutki podatkowe przekroczą 30 mln zł rocznie. Resort finansów argumentuje, iż przesunięcie wydatków możliwych do odliczenia (z ulgi na ekspansję, na ulgę na robotyzację) ma uzasadnienie, jeśli chodzi o cel wykorzystania preferencji. Innymi słowy, ulga na ekspansję nie zawsze miała coś wspólnego ze wzrostem przychodów wynikającym z faktycznego rozwoju firmy. Zdaniem Anny Nowakowskiej ruch rządu niektórzy podatnicy będą mogli jednak odczytać jako krok wstecz.
– Skala odliczeń pokazuje, że preferencja była realnie wykorzystywana przez biznes, i to nie tylko przez największe podmioty. Dla wielu firm z sektora MŚP możliwość dodatkowego odliczenia kosztów związanych z wejściem na nowe rynki, udziałem w targach czy promocją produktów mogła stanowić istotny argument przemawiający za podjęciem działań rozwojowych. Dodatkowo ulga była adresowana do przedsiębiorców wytwarzających własne produkty, a nie podmiotów zajmujących się wyłącznie handlem czy importem. W praktyce wspierała więc rozwój i promocję produktów tworzonych przez polskich producentów. Zachęcała ich do poszukiwania nowych odbiorców w kraju i za granicą. Dlatego, choć można zrozumieć argumentację Ministerstwa Finansów dotyczącą efektywności wydatkowania środków publicznych, likwidacja tej preferencji z pewnością wywoła dyskusję o tym, w jaki sposób państwo powinno wspierać rozwój sprzedaży i ekspansję polskich firm na konkurencyjnych rynkach – podsumowuje ekspertka.
Warto wiedzieć
Zmiany nie tylko dla przedsiębiorców
Likwidacja ulgi, z której niemal każdy zdążył skorzystać
Projektowane zmiany dotyczą nie tylko przedsiębiorców. Z ulgi na internet zdążył skorzystać niemalże każdy podatnik. Preferencja obowiązuje od 2005 roku i jest ściśle limitowana. Pozwala odliczyć wydatki na internet jedynie dwa razy w ciągu dwóch następujących po sobie lat. Maksymalne wydatki podlegające odliczeniu od podstawy opodatkowania to 760 zł rocznie. Ustawodawca twierdzi, że ulga miała na celu przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu oraz upowszechnienie dostępu do internetu. Cel został osiągnięty, gdyż zgodnie z danymi GUS ponad 96 proc. gospodarstw domowych posiada internet, stąd zdaniem ustawodawcy, ulga straciła uzasadnienie. Trudno jednak stwierdzić, na ile to sama preferencja podatkowa przyczyniła się do rozpowszechnienia internetu w Polsce. Niemniej obecnie preferencja ta traktowana jest jako zbędne uszczuplenie budżetu państwa, stąd decyzja o jej likwidacji. A co z osobami, które w bieżącym roku zaczęły z niej korzystać i nie wyczerpały jeszcze limitu? Podatnicy ci zachowają prawo do jej odliczenia w kolejnym roku podatkowym.
Krwiodawstwo bardziej opłacalne
Honorowi dawcy krwi obecnie mogą zmniejszyć podstawę opodatkowania o równowartość oddanej krwi lub osocza. Ustawodawca „wycenia” litr krwi lub jej składników na 130 zł, który jako darowizna podlega odliczeniu w PIT. Warto nadmienić, że takie odliczenie nie może przekroczyć odpowiednio 6 proc. rocznego dochodu (przychodu). To ma się jednak zmienić. Po zmianach podatnik będzie mógł odliczyć 100 proc. kwoty, na jaką wyceniana jest krew dla celów podatkowych. Ma to być instrument motywacyjny, by podatnicy chętniej oddawali krew.
Główne wnioski
- Największe kontrowersje budzi zapowiedź likwidacja ulgi na ekspansję. Nie wynika z braku zainteresowania przedsiębiorców, lecz z oceny jej efektywności. Ministerstwo Finansów podważa przede wszystkim jej skuteczność jako instrumentu stymulującego rozwój przedsiębiorstw. Problemem ma być brak konieczności wykazania, że wzrost przychodów był rzeczywiście efektem wydatków objętych ulgą. Z perspektywy fiskalnej oznacza to więc rezygnację z preferencji, której koszt dla budżetu — zdaniem resortu — nie znajduje wystarczającego uzasadnienia w dodatkowych efektach gospodarczych.
- Likwidacja ulgi na ekspansję nie oznacza jednak rezygnacji ze wspierania innowacyjności przedsiębiorstw poprzez ulgi podatkowe. Wydłużone o 10 lat zostanie obowiązywanie ulgi na robotyzację. Jednocześnie rząd chce doprecyzować, jakie wydatki mogą być rozliczane w ramach tej ulgi.
- W przypadku ulgi na internet argumentem za jej likwidacją jest osiągnięcie celu, dla którego została wprowadzona — powszechność dostępu do internetu. Z kolei przy uldze na ekspansję MF wskazuje na brak wystarczającego efektu stymulacyjnego. Jednocześnie ustawodawca utrzymuje lub wzmacnia preferencje, które mają realizować jasno określone cele, takie jak robotyzacja przedsiębiorstw czy zwiększenie liczby honorowych dawców krwi. W efekcie nowelizacja może być odczytywana jako próba odejścia od szerokiego katalogu ulg na rzecz preferencji, których funkcjonowanie państwo jest w stanie uzasadnić konkretnym celem gospodarczym, społecznym, czy – bez wątpienia – fiskalnym.