Bali zaostrza przepisy dla cudzoziemców. Influencerzy i nauczyciele jogi na celowniku
Indonezja uszczelnia system wizowy i wzmacnia egzekwowanie przepisów na najpopularniejszej turystycznej wyspie. Obcokrajowcy trafiają na czarną listę za nielegalną działalność zarobkową na Bali, w tym za prowadzenie biznesu w szarej strefie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Ilu cudzoziemców deportowano z Bali w tym roku, za co dokładnie oraz jakie głośne przypadki stały się pretekstem do zaostrzenia kontroli.
- Jak działa specjalna jednostka Dharma Dewata i dlaczego funkcjonariusze zaczęli monitorować Instagram i TikToka w poszukiwaniu dowodów nielegalnej pracy.
- Jakie konsekwencje gospodarcze może mieć zaostrzenie przepisów – zarówno dla lokalnego rynku nieruchomości i usług, jak i dla balijskich twórców internetowych rywalizujących z zagranicznymi influencerami.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Przewodnicy turystyczni, kierowcy, fryzjerzy i rzekomi agenci nieruchomości. Organizatorzy warsztatów jogi i medytacji czy „ceremonii kakao”, wreszcie komercyjni twórcy internetowi. Osoby prowadzące taką działalność na jednej z najpopularniejszych tropikalnych wysp świata często robią to, łamiąc prawo. Bali od lat mierzy się z plagą cudzoziemców, którzy formalnie są na wakacjach, ale w rzeczywistości prowadzą tam biznes.
Temat zyskał w ostatnich miesiącach na popularności, bo władze prowincji zaczęły mocniej egzekwować przepisy imigracyjne. Tylko do końca czerwca z Wyspy Bogów deportowano ponad 340 osób z 60 państw – głównie za przekroczenie terminów wiz i nadużycie zezwoleń pobytowych. Liczba zbliża się do dotychczasowego rocznego rekordu. Pełnych danych za kolejne miesiące jeszcze nie ma, ale z komunikatów służb wynika, że tempo działań nie maleje. Od połowy lipca do połowy sierpnia skontrolowano kolejnych 66 obcokrajowców, a w ubiegłym tygodniu zatrzymano sześć osób podejrzewanych o naruszenia imigracyjne.
Balijczycy sfrustrowani
Na Bali od kilku lat narasta niechęć wobec cudzoziemców nieprzestrzegających zasad pobytu. Sprzyjają temu głośne incydenty – od pobić policjantów po publiczne nieobyczajne akty rejestrowane na kamerach monitoringu. Akty wandalizmu, przypadki turystów pozujących do nagich zdjęć na tle świętych drzew i stłuczki powodowane przez nietrzeźwych kierowców z zagranicznymi paszportami budują wśród Balijczyków wrażenie bezkarności przyjezdnych.
Wśród deportowanych w ostatnich miesiącach był 24-letni Włoch, którego szarpaninę z policjantem podczas kontroli drogowej nagrali i opublikowali w sieci przechodnie. W czerwcu do domu odesłano 33-letnią Saudyjkę, która urządziła awanturę na lotnisku, nie mogąc opłacić kary za przekroczenie terminu pobytu. Władze wykryły też trójkę obywateli Chin fałszujących dokumenty do wiz inwestorskich, a także mężczyznę zatrzymanego przy instalowaniu maszyn w jednej z fabryk – mimo że przebywał w kraju na wizie turystycznej.

Gubernator interweniuje
Do zmiany nastrojów przyczynia się twarda postawa gubernatora prowincji, Wayana Kostera. Obwinił on część zagranicznych inwestorów o wypieranie z rynku lokalnych mikroprzedsiębiorstw. Ich właściciele twierdzą, że goście z zagranicy zaczęli pozbawiać ich zarobków, a wielu nie odprowadza przy tym podatków.
Wiosną gubernator zawiesił więc obywatelom innych krajów wydawanie licencji w kilkunastu kategoriach działalności. Dotyczy to między innymi branży hotelarskiej, wynajmu nieruchomości, gastronomii i usług konsultingowych. Zdaniem władz istniejąca luka prawna miała pozwalać zagranicznym firmom na omijanie progu minimalnego kapitału inwestycyjnego. Gubernator powołał też zespół do zwalczania nielegalnego biznesu prowadzonego przez obcokrajowców. Ruszyły pokazowe kontrole w wynajmowanych przez nich willach i miejscach spotkań.
Urząd imigracyjny ogłosił, że zagraniczni organizatorzy wydarzeń sportowych, muzycznych i lifestylowych, którzy pobierają za nie opłaty, łamią prawo. Przepisy od lat wymagały, aby osoby organizujące takie imprezy miały indonezyjską licencję, choćby touroperatora w ramach spółki z kapitałem zagranicznym. Władze były jednak zwykle bardzo wyrozumiałe.
Teraz zapowiadają, że brak licencji będzie oznaczał natychmiastową deportację. To samo dotyczy influencerów, także tych rozliczających się w barterze. Zgodnie z nowymi wytycznymi za nielegalną pracę uznaje się już nie tylko wynagrodzenie pieniężne, lecz każdą korzyść o wartości ekonomicznej. Może to być uzyskany w zamian za promocję bezpłatny nocleg, zabiegi spa w zamian za oznaczenie marki, darmowe sesje zdjęciowe albo udział w kursie.
Mundurowi sprawdzają Instagram i Tiktoka
W połowie kwietnia w stolicy prowincji, Denpasarze, zainaugurowano działanie zespołu zadaniowego Dharma Dewata. To liczący około stu funkcjonariuszy specjalny oddział podległy Dyrektoriatowi Generalnemu Imigracji w Dżakarcie. Zadaniem jednostki jest utrzymanie „stabilności i bezpieczeństwa” na głównym kierunku turystycznym Indonezji.
Dharma Dewata prowadzi codzienne patrole w miejscach, w których przebywa najwięcej cudzoziemców. Dotyczy to zwłaszcza kurortów w południowej części wyspy, ale także rejonu Singaradży na północy. Funkcjonariusze kontrolują paszporty i zezwolenia pobytowe, ale też – co całkiem nowe – monitorują media społecznościowe.
Przeszukują profile w poszukiwaniu treści sponsorowanych i postów, w których otagowano miejscowe firmy. W razie podejrzenia, że powstały w wyniku działalności komercyjnej, mają prawo sprawdzać status imigracyjny publikujących je osób. Agencje wizowe i sami urzędnicy uspokajają, że nie oznacza to automatycznego prześwietlania każdej osoby publikującej posty podczas pobytu na Bali. Mimo to wśród ekspatów i działających w szarej strefie przedsiębiorców zaczęły krążyć niesprawdzone teorie spiskowe.
Arya Kusuma, analityk w miejscowej agencji wizowej Royal Visa, mówi o powszechnej dezinformacji.
– W komentarzach na Instagramie i w grupach internetowych pojawiają się fałszywe informacje o planowanych nalotach służb imigracyjnych i policji na biura coworkingowe i osiedla. Przypadkowe osoby publikują wiarygodnie brzmiące, ale niesprawdzone porady na temat nowych przepisów. Wielu obcokrajowców przeraziło się, że każdy ich krok będzie odtąd monitorowany. Zaczynają wierzyć oszustom twierdzącym, że mają znajomości w urzędzie imigracyjnym i tanio załatwią roczny albo kilkuletni pobyt danej osobie, bez ujawniania jej działalności biznesowej – ostrzega Kusuma.
Stara ustawa, nowy system
Fundamentem prawnym nowej strategii imigracyjnej jest znowelizowana przed dwoma laty ustawa z 2011 r. Przewiduje sankcje za wykorzystanie wizy niezgodnie z jej przeznaczeniem. Grożą za to grzywny, aresztowanie z deportacją i zakaz ponownego wjazdu do kraju.
Urzędnicy w Dżakarcie od końca 2023 r. gruntownie reformują system wizowy. Niektóre typy wiz połączono albo zlikwidowano. Utworzono też nowe kategorie pozwoleń pobytowych, które mają lepiej odzwierciedlać rzeczywistość.
Na przykład w 2025 r. uruchomiono specjalną wizę dla twórców treści, w tym vlogerów, blogerów i influencerów. Wcześniej system objął osoby zajmujące się działalnością kreatywną, cyfrowych nomadów i innych pracowników zdalnych oraz turystów medycznych. W 2024 r. zainaugurowano także program tzw. złotych wiz dla zamożnych emerytów i inwestorów.
Warto wiedzieć
Jak wybrać odpowiednią wizę na Bali
Indonezja w 2023 r. rozpoczęła gruntowną reformę swojego systemu wizowego. Nowe kategorie zezwoleń na pobyt obowiązują m.in. artystów, prowadzących warsztaty oraz zajęcia z jogi, szefów kuchni, twórców treści internetowych, pracowników zdalnych, a także inwestorów.
Wiosną 2026 r. władze imigracyjne utworzyły na popularnej wśród turystów wyspie Bali służbę Dharma Dewata. Do jej zadań należy monitorowanie i zatrzymywanie obywateli innych krajów naruszających warunki wizowe. Nielegalna praca i działalność biznesowa cudzoziemców, którzy formalnie są turystami, przez lata stała się plagą Bali.
Oto wybrane rodzaje obowiązujących wiz (innych niż turystyczne i pracownicze):
Wiza C2 / D2 (biznesowa): dla podróżnych biznesowych; dokładna kategoria zależy od częstotliwości wizyt.
Wiza D12 (preinwestycyjna): dla przedsiębiorców i przedstawicieli firm prowadzących rozpoznanie miejscowego rynku.
Wiza C5A (dla twórców treści): uruchomiona w maju 2025 r. z myślą o osobach realizujących materiały na swoje konta w mediach społecznościowych.
Wiza C7 / D7 (działalność kreatywna, związana z kulturą i sztuką): wprowadzona na przełomie 2024 i 2025 r. nowa kategoria stworzona m.in. dla instruktorów jogi, prelegentów, artystów czy fotografów i rzemieślników. Wymaga zaproszenia i gwarancji od zarejestrowanej w Indonezji instytucji.
Wiza C3 / D3 (turystyka medyczna): dla pacjentów poddających się w Indonezji zabiegom medycznym.
Wiza C8 / D8 (dla sportowców): przeznaczona dla sportowców biorących udział w zawodach lub treningu.
Wiza C14 / D14 (dla filmowców): umożliwia operatorom, reżyserom, aktorom i pracownikom firm producenckich realizację filmów, reklam, teledysków itp. Wymaga współpracy z miejscową agencją produkcyjną.
Karta pobytu ograniczonego (KITAS) E33G (pracownicy zdalni): obowiązuje od 2024 r. i jest wydawana cudzoziemcom pracującym zdalnie dla firm zarejestrowanych poza Indonezją. Obowiązuje do roku i wymaga wykazania rocznego dochodu na poziomie co najmniej 60 tys. dolarów.
Karta pobytu ograniczonego (KITAS) E33F (dla emerytów): ważna przez rok i dostępna dla osób powyżej 55. roku życia, które wykażą miesięczny przychód w wysokości co najmniej 3 tys. dolarów. Nie można na jej podstawie pracować w Indonezji.
Złota Wiza E33 / E33E (dla emerytów, inwestorów i właścicieli nieruchomości): ważna przez 5 lub 10 lat, umożliwia nieograniczoną liczbę przekroczeń granicy, wymaga jednak ulokowania ok. 120 tys. dolarów w miejscowym banku lub zakupu luksusowej nieruchomości. Nie można na jej podstawie pracować w Indonezji.
Egzekwowanie prawa czy pokazówka?
Władze Bali przez wiele lat ogłaszały kolejne „uszczelnienia” systemu wizowego. W praktyce często kończyły się one zatrzymaniem i deportacją grupki obcokrajowców łamiących prawo. Na dłuższą metę niczego to nie zmieniało. Dziesiątki tysięcy cyfrowych nomadów i twórców udających turystów przeczekiwały pokazowe burze medialne i nadal funkcjonowały w szarej strefie.
Ale tym razem skala działań służb jest zupełnie nowa. Kevin O'Rourke, niezależny analityk polityki i gospodarki Indonezji z ponad 30-letnim doświadczeniem, mówi portalowi XYZ, że władze wykazują niespotykaną wcześniej determinację w przeprowadzaniu deportacji i przykładnym karaniu.
– Praktyka pracy i prowadzenia biznesu przez cudzoziemców na wizach turystycznych prawdopodobnie straci na popularności. Przyczynia się do tego też dynamika polityczna na szczeblu prowincji i surowe stanowisko gubernatora w sprawie naruszeń przepisów przez turystów – podkreśla Kevin O'Rourke.
Na Bali widoczni są także polscy twórcy internetowi, którzy tworzą stamtąd treści lifestyle'owe i podróżnicze. Wśród nich jest rozpoznawalna standuperka, influencerka i podróżniczka z kilkuset tysiącami obserwujących w mediach społecznościowych oraz osoba inwestująca w nieruchomości. Mimo próśb o komentarz żadna z tych osób nie zdecydowała się na rozmowę z XYZ.
Nowe przepisy mogą dotyczyć ich wprost. Osoby budujące nieruchomości pod wynajem są formalnie inwestorami i muszą mieć adekwatne do tego pozwolenie. Każda barterowa współpraca z balijskim hotelem czy restauracją bez odpowiedniej wizy (patrz ramka) albo zezwolenia na pracę może zostać uznana za nielegalną działalność zarobkową.
– W ostatnich latach obserwowaliśmy gwałtowny wzrost liczby pracowników zdalnych i cyfrowych nomadów. Wiele z tych osób zbudowało tutaj życie. Ponieważ mnożą się przypadki cudzoziemców pracujących jako nauczyciele albo rozpoczynających biznes bez pozwoleń, od około trzech lat rośnie też liczba deportacji. Tegoroczne zmiany sprawiają, że prawdopodobieństwo bycia złapanym jeszcze bardziej wzrosło – mówi Arya Kusuma.
O'Rourke podkreśla, że setka przypisanych do tego funkcjonariuszy nie będzie w stanie skontrolować i wyłapać wszystkich nielegalnie pracujących turystów. Na Bali przebywają setki tysięcy cudzoziemców. W międzynarodowych kręgach wakacyjnej wyspy często pada argument, że obecność długoterminowych gości jest korzystna dla miejscowej gospodarki.

Cyfrowi nomadzi a gospodarka
Wokół zdalnych pracowników, twórców i innych ekspatów w ciągu ostatnich kilkunastu lat wyrósł cały ekosystem. To coworkingi, colivingi, nieformalne sieci networkingowe, a nawet profesjonalne studia produkcyjne i nagraniowe, które można wynająć na godziny. Nowoczesne huby coworkingowe masowo włączają do swoich pakietów strefy sportowe i organizują wydarzenia. Świat ekspatów stał się samowystarczalną bańką lifestyle'owo-biznesową, w której działają też zagraniczni doradcy biznesowi, prawnicy czy specjaliści od marketingu.
Czy restrykcyjne egzekwowanie przepisów imigracyjnych może doprowadzić do wyjazdu znacznej liczby tych osób? Czy to z kolei uderzy w lokalny biznes? Precyzyjna odpowiedź na te pytania wymagałaby twardych danych o wkładzie tej grupy w gospodarkę prowincji. Tych jednak brakuje, bo mowa tu o szarej strefie, wymykającej się statystykom.
Analizy rynku nieruchomości wskazują jednak na wymierny wpływ pracujących ekspatów na niektóre segmenty. Raporty branżowe odnotowują na przykład, że wille przystosowane do pracy zdalnej wynajmują się nawet o 30 proc. szybciej i osiągają stawki o 15-20 proc. wyższe niż obiekty bez takich udogodnień. Zdaniem badaczy cytowanych w publikacji naukowej „Quality & Quantity” obecność cyfrowych nomadów przynosi korzyści małym firmom turystycznym, choć wiąże się też z ich nierównomiernym rozkładem między lokalną społecznością lokalną a przybyszami.
Kevin O'Rourke spodziewa się, że nawet jeśli część osób wyjedzie, to wpływ na gospodarkę całej prowincji będzie marginalny.
– Ograniczenia dla influencerów i twórców uderzą w te usługi biznesowe, które są do nich skierowane. Zmniejszy się też skala międzynarodowego marketingu. Ale sektor turystyczny jest na ścieżce wzrostowej, a skutki nowej strategii imigracyjnej mogą co najwyżej nieznacznie zahamować ten wzrost. Większy wpływ na gospodarkę Bali ma moratorium gubernatora na otwieranie firm przez cudzoziemców – mówi analityk.
System do korekty?
Wielu zagranicznych twórców internetowych, komentujących na swoich profilach i cytowanych przez media od Australii po Singapur, twierdzi, że choć formalnie przeznaczone dla nich wizy istnieją, to nowe zasady nie są wystarczająco jasno komunikowane. Brakuje choćby oficjalnej listy kontrolnej, która tłumaczyłaby poszczególne kategorie wiz i procedury dla osób chcących legalnie kontynuować działalność zarobkową.
Ale Arya Kusuma ocenia, że większość przypadków zakwestionowania wizy wynika z niedbałości samych przyjezdnych.
– Jeżeli ktoś przylatuje tu na podstawie lotniskowej wizy, a zatrudnia się w barze, pracuje zdalnie albo prowadzi biznes formalnie zarejestrowany na miejscowego przedstawiciela, to jest to oczywiste naruszenie indonezyjskiego prawa. To samo dotyczy organizowania płatnych wydarzeń i prowadzenia zajęć z jogi bez odpowiedniej wizy – mówi Arya Kusuma.
Swoim klientom doradza, aby działalność, którą promują publicznie w mediach społecznościowych, zawsze była zgodna z dokumentami. Urzędnicy prawdopodobnie prędzej czy później sprawdzą status osób, które rekrutują pracowników online albo sprzedają bilety i usługi.
Kevin O'Rourke przyznaje jednak, że system wymaga korekty.
– Przepisy wizowe nadal są przestarzałe i niedostosowane do współczesnej gospodarki. Brakuje jasności co do tego, kim dokładnie jest „influencer”. Urzędnicy, czasem nierozumiejący kontekstu, mają swobodę w interpretacji tego słowa według własnego uznania. Osobnym problemem są trudności związane z zakładaniem firm zagranicznych i zatrudnianiem cudzoziemców.
Bali konkuruje z czołowymi ośrodkami międzynarodowymi o inwestycje w biznes turystyczny, a to wymaga zdolności do obsługi zagranicznych inwestycji i działalności gospodarczej. Gdyby odpowiednie zezwolenia na pracę były bardziej przejrzyste i rozsądne, mniej cudzoziemców nadużywałoby swoich wiz – ocenia analityk.
Główne wnioski
- Skala tegorocznych działań imigracyjnych na wyspie Bali jest bezprecedensowa. 342 deportacje w pierwszym półroczu 2026 r. przewyższają dotychczasowe roczne statystyki, a monitoring mediów społecznościowych i wyrywkowe patrole funkcjonariuszy sprawiają, że unikanie kontroli stało się trudniejsze.
- Definicja nielegalnej pracy została rozszerzona – liczy się już nie tylko wynagrodzenie pieniężne, ale każda korzyść o wartości ekonomicznej, w tym barterowe noclegi czy darmowe zabiegi w zamian za promocję w mediach społecznościowych. Jednocześnie eksperci wskazują, że przepisy definiujące pojęcie „influencera” pozostają nieprecyzyjne.
- Wpływ zaostrzenia przepisów na całą gospodarkę Bali będzie prawdopodobnie ograniczony, jednak konkretne segmenty – rynek nieruchomości pod wynajem krótkoterminowy, usługi marketingowe skierowane do zagranicznych twórców oraz sektor małych firm turystycznych współpracujących z influencerami – odczują go silniej. Znaczący wpływ na krajobraz biznesowy wyspy ma bezterminowe moratorium gubernatora na wydawanie zezwoleń w 18. kategoriach działalności dla zagranicznych inwestorów. Władze prowincji Bali chcą uregulować ich działalność.
