Kategorie artykułu: Biznes Newsy

MJM Holdings goni WTW. Polski broker szykuje kolejne przejęcia

MJM Holdings chce jeszcze w tym roku sfinalizować co najmniej jedno, a być może dwa przejęcia i wejść do pierwszej piątki największych brokerów ubezpieczeniowych w Polsce. Firma wspierana przez Corsair Capital szuka celów wśród średnich graczy, a równolegle rozwija nowy biznes na rynku ubezpieczeń flot.

Marcin Ślotała, prezes MJM Holdings
Marcin Ślotała, prezes MJM Holdings kontrolujący 15 proc. akcji grupy zapowiada utrzymanie dwucyfrowej dynamiki wzrostu przychodów i dalsze przejmowanie konkurentów oferujących unikalne kompetencje. Fot. mat. prasowe MJM

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak MJM Holdings chce wejść do pierwszej piątki największych brokerów ubezpieczeniowych w Polsce.
  2. Dlaczego średniej wielkości brokerzy stają się głównymi celami przejęć.
  3. Jaką rolę w dalszym rozwoju grupy ma odegrać nowy biznes ubezpieczeń flotowych.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Rynek brokerów ubezpieczeniowych stopniowo się polaryzuje. Z jednej strony pozostają na nim giganci z łatwym dostępem do międzynarodowych rynków, z drugiej – wyspecjalizowane lokalne butiki. Środek stawki szybko się kurczy i to właśnie wśród średnich brokerów MJM Holdings widzi największe możliwości przejęć.

MJM Holdings przejął już kilkanaście podmiotów

MJM Holdings to biznesowe dziecko Marcina Ślotały. Menedżer związany wcześniej z Wartą, Gras Savoye i Compensą od 2001 r. współtworzył brokerską grupę MAK. We wrześniu 2017 r. sprzedał jednak swoje udziały. Niecałe pół roku później działalność operacyjną rozpoczął MJM.

Firma od początku wystartowała z rozmachem. Broker połączył się z działającym od 2003 r. Attisem, specjalizującym się w ubezpieczeniach stoczniowych, okołomorskich i finansowych. Już w pierwszym, niepełnym roku działalności MJM znalazł się na 17. miejscu rankingu największych brokerów przygotowywanego przez „Miesięcznik Ubezpieczeniowy”. Rok później, po 70-procentowym wzroście przychodów, był już 9.

MJM stopniowo budował skalę i kompetencje. W 2021 r. przejął SmarttRe, największego polskiego brokera reasekuracyjnego.

Przełom nastąpił w 2024 r., kiedy w MJM zainwestował amerykański fundusz private equity Corsair Capital. Inwestor postawił na kontynuację strategii „buy and build”. Kilka miesięcy później MJM przejął Leadenhall Insurance, w 2025 r. kupił pięć spółek GIA Investments, a w lipcu 2026 r. dwa kolejne podmioty – Certo Broker i Xilium.

Pierwsza piątka jest w zasięgu

Na koniec 2025 r. MJM zajmował szóste miejsce w branży zarówno pod względem zebranej składki, która sięgnęła niemal 2 mld zł, jak i raportowanych przychodów wynoszących 272,6 mln zł. Wyżej znajdowali się już tylko globalni gracze – Aon, Marsh i WTW – oraz MAK i brytyjski PIB.

Dystans szybko jednak maleje. W 2025 r. MJM był liderem branży pod względem dynamiki przychodów, które wzrosły o 29 proc. rok do roku.

Czy w 2026 r. uda się wyprzedzić zajmujące piąte miejsce WTW?

– Ta pozycja jest już w zasięgu ręki, tym bardziej że planujemy jeszcze w tym roku przeprowadzić kolejne akwizycje – mówi Marcin Ślotała, założyciel i prezes MJM Holdings, kontrolujący 15 proc. akcji spółki.

Jeszcze w 2024 r. przychody WTW były o 137 mln zł wyższe niż MJM. Rok później różnica zmalała do 57,4 mln zł. Sama pozycja w rankingu nie jest jednak celem dla grupy. Zarówno polscy menedżerowie, którzy kontrolują łącznie ponad 50 proc. akcji, jak i Corsair Capital z udziałem 47,2 proc. większy nacisk kładą na utrzymanie dwucyfrowego tempa wzrostu – najlepiej na poziomie 15–25 proc. rocznie.

Drugim filarem pozostaje strategia „buy and build”: przejmowanie jednego lub dwóch rywali rocznie i ich późniejsza integracja.

Na celowniku średni brokerzy

MJM nie zamierza zwalniać tempa zakupów. Grupa szuka firm, które mogą uzupełnić jej kompetencje. Jak mówi Marcin Ślotała, na rynku nadal jest wiele podmiotów pasujących do strategii rozwoju grupy.

Kolejne transakcje mają być finansowane zarówno z własnych środków, jak i przy wsparciu inwestora. W razie potrzeby firma może również sięgnąć po finansowanie bankowe lub rynek obligacji.

MJM nie szuka jednak celów wśród najmniejszych brokerów. Zdaniem prezesa na rynku nadal jest dla nich miejsce, ale ich działalność ogranicza się przede wszystkim do obsługi małych lokalnych przedsiębiorstw. Trudniej im zdobywać duże kontrakty, ponieważ nie mają dostępu do zagranicznych rynków ani odpowiedniego zaplecza specjalistów.

– Dużo chętniej patrzymy w kierunku podmiotów średniej wielkości. Mają one aspiracje, by być większymi, ale na polaryzującym się rynku jest o to coraz trudniej. Są tu np. brokerzy, którzy dobrze opanowali te linie produktowe, w których potrzebujemy wzmocnienia, na czele z ubezpieczeniami finansowymi. Widzimy w nich potencjał ze względu na rosnącą liczbę inwestycji – wyjaśnia Marcin Ślotała.

Jedno lub dwa przejęcia jeszcze w tym roku

Do końca roku MJM chce poinformować o co najmniej jednym, a być może dwóch kolejnych zakupach. Rozmowy z potencjalnymi celami są już zaawansowane. Następna akwizycja może nastąpić w I kwartale 2027 r.

– Szukamy synergii i potencjału do oferowania klientom innych usług z naszej grupy. Uzupełniamy kompetencje, których jeszcze nie mamy, lub wzmacniamy obszary, w których chcemy się rozwijać. Jeśli na rynku jest silny lider w danej specjalizacji, pozyskujemy go i powierzamy mu rozwój całego obszaru w grupie – mówi prezes MJM.

Przykładem jest Tomasz Libront ze SmarttRe, który od 2016 r. kieruje tą spółką. Dziś SmarttRe jest największym brokerem reasekuracyjnym na polskim rynku, ze składką sięgającą 1 mld zł.

Zdaniem eksperta

Proces konsolidacji rynku może być kontynuowany

Konsolidacja rynku brokerskiego jest naturalnym kierunkiem rozwoju branży i odpowiedzią na rosnącą złożoność potrzeb klientów. Od wielu lat obserwujemy ten proces na dojrzałych rynkach ubezpieczeniowych, a ostatnio przyspieszył on również w naszej części Europy.

Coraz większego znaczenia nabierają specjalistyczna wiedza, dostęp do danych, inwestycje w technologie oraz zdolność do obsługi klientów działających w różnych lokalizacjach i sektorach gospodarki. To właśnie w tych obszarach odpowiednia skala działalności może stanowić istotną przewagę konkurencyjną. Można więc oczekiwać, że proces konsolidacji rynku będzie kontynuowany.

Jednocześnie skala działalności nie jest jedynym wyznacznikiem jakości. Na rynku nadal ważną rolę będą odgrywać wyspecjalizowani brokerzy, którzy budują pozycję dzięki eksperckiej wiedzy, znajomości konkretnych branż i bliskim relacjom z klientami.

MJM przejmuje większościowe pakiety

MJM chce przejmować większościowe pakiety udziałów brokerów. Czasem płaci wyłącznie gotówką, w innych przypadkach częścią wynagrodzenia są akcje MJM.

– Emisja ma sens tylko przy przejmowaniu firm o odpowiednio dużej skali. Trzeba bowiem wziąć pod uwagę koszty dodatkowej emisji akcji, w tym angażowania doradców – mówi Marcin Ślotała.

Akcje pozwalają także silniej związać menedżerów przejmowanych firm z nowym właścicielem. Jeśli wartość całej grupy wzrośnie, skorzystają na tym również jako jej akcjonariusze.

Gdy dwie firmy mają zbliżone kompetencje, MJM je łączy. Konkurowanie wewnątrz grupy utrudniałoby spójną komunikację z klientami i ograniczałoby możliwe synergie.

W połowie września zespół Certo dołączył więc do Attis Broker, a prezes Certo, Daniel Zdziński, został wiceprezesem Attisa ds. ubezpieczeń pracowniczych. Powstał podmiot obsługujący niemal 740 mln zł składki. Attis jest obecnie największym biznesem w grupie MJM.

– To ludzie są największym aktywem, ale i największym obszarem ryzyka przy przejęciach. Oczywiście możemy przejmować technologię, ale w tej branży liczą się relacje i kompetencje. Technologia może wspierać człowieka, ale nie może go zastąpić. To broker ma licencję, wiedzę i daje rękojmię dobrze wykonanej usługi doradczej – podkreśla Marcin Ślotała.

Ze znanymi menedżerami buduje biznes flotowy

Przejęcia nie są jedyną drogą rozwoju grupy. W jednym z obszarów MJM zdecydował się na współpracę z partnerem i budowę nowego biznesu od podstaw.

Chodzi o wspólne przedsięwzięcie Leadenhall Insurance i sopockiej spółki Elasio. Z tą drugą związani są Piotr Śliwicki, były prezes Ergo Hestii, oraz Witold Jaworski, dawny wiceprezes PZU. Miesiąc po złożeniu wniosku do UOKiK regulator dał zielone światło na utworzenie firmy.

Leadenhall Fleet należy po połowie do Leadenhall i Elasio. Nowy podmiot ma działać na rynku ubezpieczeń flot samochodowych jako agent generalny, czyli MGA. Na potrzeby ubezpieczycieli będzie zajmował się dystrybucją oraz analizą i oceną ryzyka dla klientów biznesowych.

– Chcemy skupić się na ofercie dla małych i średnich firm, której sprawna dystrybucja wymaga automatyzacji procesów i nowoczesnej oceny ryzyka – mówi Marcin Ślotała.

Leadenhall Fleet rozmawia już z ubezpieczycielami

Firma buduje własną technologię służącą do zarządzania ryzykiem i wyceny ubezpieczeń. Same polisy będą jednak znajdowały się w bilansach firm, które zdecydują się na współpracę z Leadenhall Fleet.

W podobnym, choć szerszym modelu, działa m.in. Trasti, któremu dostarcza pojemność ubezpieczeniową słoweński Triglav.

– Prowadzimy już rozmowy z ubezpieczycielami na ten temat. Mamy wstępne zainteresowanie zarówno polskich, jak i zagranicznych dostawców pojemności. Liczę, że z ofertą wyjdziemy w I kwartale 2027 r. Jeśli będzie to podmiot polski, my zajmiemy się dystrybucją i wyceną ryzyk. Jeśli zagraniczny, możemy też przejąć likwidację szkód – mówi Marcin Ślotała.

Na czele Leadenhall Fleet stanął Marcin Dębicki, wcześniej wiceprezes Leadenhalla. W zarządzie znajdzie się również Piotr Śliwicki junior (syn byłego prezesa Ergo Hestii). Będzie odpowiadał bezpośrednio za underwriting i technologię.

Na razie MJM nie widzi możliwości ani potrzeby rozwijania tego modelu za granicą. Większy potencjał dostrzega w międzynarodowym rozwoju brokera reasekuracyjnego. Grupa już dziś obsługuje ryzyka w Europie Środkowo-Wschodniej.

Rynek jest miękki, a popyt pozostaje wysoki

Rynek ubezpieczeń korporacyjnych znajduje się obecnie w tzw. fazie miękkiej. Ceny polis spadają szósty kwartał z rzędu. Zdaniem Marcina Ślotały odpowiada za to m.in. sytuacja na rynkach reasekuracyjnych, na których jest dużo kapitału.

Menedżer pozostaje optymistą, jeśli chodzi o popyt. W Polsce w najbliższych kwartałach mają być rozpisywane przetargi związane m.in. z infrastrukturą, zbrojeniami i transformacją energetyczną.

MJM ma już na koncie pierwszy duży sukces w tym obszarze. SmarttRe został jednym z czterech brokerów wybranych przez PEJ do zabezpieczenia pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce.

– O przewadze konkurencyjnej decydują specjalizacja i znajomość branży, objawiające się np. dobrym zrozumieniem specyfiki konkretnego procesu inwestycyjnego – mówi szef MJM.

Broker nie chce jednak opierać biznesu wyłącznie na największych kontraktach. Skupia się również na średnich firmach, które zapewniają większą powtarzalność wyników. Potencjał widzi m.in. w rosnącym popycie na cyberpolisy oraz ubezpieczenia związane z terroryzmem i wojną.

MJM chce wykorzystać „local content”

Marcin Ślotała podkreśla, że mimo inwestycji Corsair Capital broker pozostaje w większości w polskich rękach. Jego zdaniem grupa spełnia kryteria krajowości opisane w stworzonej przez rząd definicji „local content”.

– Działamy w partnerstwie funduszowo-prywatnym, ale większość akcji jest w rękach tutejszych menedżerów, płacimy w Polsce podatki, zatrudniamy w Polsce i mamy tu centrum decyzyjne. Nie domagamy się forów z tego tytułu, ale liczymy, że w sytuacji porównywalnej oferty z zagraniczną dostaniemy od polskich podmiotów dodatkowy punkt za pochodzenie – mówi prezes MJM.

Zdaniem eksperta

Firmy nie potrzebują pośrednika, ale partnera rozumiejącego biznes

Rynek ubezpieczeń firmowych w najbliższych latach będzie napędzany rosnącą skalą i złożonością ryzyk, z którymi mierzą się przedsiębiorstwa. Z jednej strony przed nami bardzo duży cykl inwestycyjny związany z transformacją energetyczną, inwestycjami infrastrukturalnymi i technologicznymi oraz dalszą modernizacją polskiej gospodarki. Z drugiej strony firmy funkcjonują w coraz bardziej nieprzewidywalnym otoczeniu geopolitycznym, klimatycznym i cybernetycznym.

Ubezpieczenie coraz rzadziej jest więc jedynie produktem kupowanym raz w roku, a coraz częściej staje się elementem szerszego zarządzania ryzykiem i budowania odporności biznesu.

Szczególnie istotnym obszarem wzrostu będą ryzyka związane z dużymi projektami inwestycyjnymi, energetyką, odpowiedzialnością i cyberbezpieczeństwem. Wraz ze wzrostem wartości aktywów i skali projektów rosną potencjalne straty, a tym samym potrzeba odpowiedniej pojemności, wiedzy eksperckiej i bardziej złożonych struktur ubezpieczeniowych.

W takim otoczeniu wzrośnie znaczenie brokerów, choć przede wszystkim będzie zmieniała się ich rola. Przy najbardziej złożonych ryzykach klient potrzebuje dziś nie tylko pośrednika, który porówna oferty, ale partnera, który rozumie jego biznes, potrafi zidentyfikować ekspozycje i pomóc je ograniczyć. Taki partner potrafi zbudować odpowiedni program ubezpieczeniowy i znaleźć dla niego odpowiednią pojemność również za granicą.

Jednocześnie widzę dużą przestrzeń do rozwoju prostszych, bardziej cyfrowych rozwiązań dla małych i średnich przedsiębiorstw. Przyszłość rynku będzie więc dwutorowa: coraz większa specjalizacja i doradztwo przy dużych, skomplikowanych ryzykach oraz coraz większa automatyzacja i prostota tam, gdzie ryzyko można wystandaryzować. Wygrywać będą organizacje, które dobrze połączą oba te światy.

Główne wnioski

  1. Rynek brokerów coraz mocniej się polaryzuje. Globalne grupy i wyspecjalizowane lokalne butiki zwiększają przewagę, a brokerzy średniej wielkości stają się naturalnymi celami przejęć. MJM chce jeszcze w tym roku kupić co najmniej jeden, a być może dwa takie podmioty.
  2. MJM konsekwentnie realizuje strategię „buy and build”. Przy wsparciu Corsair Capital grupa zwiększa skalę poprzez przejęcia i chce wejść do pierwszej piątki największych brokerów w Polsce. Jej celem jest jednocześnie utrzymanie 15-25 proc. wzrostu rocznie.
  3. Grupa rozwija także nowe kompetencje. Leadenhall Fleet ma wejść na rynek ubezpieczeń flotowych, SmarttRe angażuje się w duże projekty reasekuracyjne, a MJM zamierza dodatkowo wykorzystywać swoją pozycję polskiego gracza i argument „local content”.