Dobrze dla kraju, gdy sportowcy mają dzieci. Oto Bułgaria, dzisiejszy rywal Polski
Na mistrzostwach Europy polscy siatkarze mierzą się dziś o godz. 18 z Bułgarami, wicemistrzami świata sprzed roku. O to, dlaczego kraj ten ma tak mocną reprezentację, zapytaliśmy Sebastiana Świderskiego, prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Którzy siatkarze stanowią o sile reprezentacji Bułgarii w ostatnich latach.
- Jakie były, według Sebastiana Świderskiego, źródła siły bułgarskiej siatkówki po upadku komunizmu.
- Jak trudno w przeszłości było grać z Bułgarią w jej hali; jaki doping serwowali jej kibice.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Mistrzostwa Europy w piłce siatkowej mężczyzn zaczęły się 9 września, chociaż wielu polskich kibiców powiedziałoby: „Nie, dopiero 15 i 16”. Od meczów z Ukrainą (15 właśnie) i Bułgarią (16).
Gdy dzielę się takim przemyśleniem z Sebastianem Świderskim, ten od razu chce zaoponować.
– Oczywiście rozumiem, że Portugalia, Izrael oraz Macedonia Płn. to rywale, dla których jesteśmy nieosiągalni, ale bardzo dziękuję naszym siatkarzom, że nie marudzili. Nie narzekali, że grają niemal sparingi. Warto rozumieć, iż fakt, że mistrzostwa Europy są nieco „szersze”, służy siatkówce. W jaki sposób moglibyśmy lepiej promować nasz sport w krajach, które chcą mocniej rozwinąć siatkówkę u siebie – mówi prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

Spotkanie z Lozano
Z Portugalią, Izraelem i Macedonią Płn. Polska nie przegrała żadnego seta. 15 września nadszedł mecz teoretycznie znacznie trudniejszy – z Ukrainą. Coraz mocniejszą Ukrainą, która kilka dni wcześniej wygrała z Bułgarią. Reprezentację naszych wschodnich sąsiadów prowadzi Argentyńczyk Raúl Lozano, trener dobrze znany nad Wisłą. To on – według wielu – odmienił polską siatkówkę. Srebrny medal mistrzostw świata, który zdobył z naszą kadrą jako trener w 2006 r., był pierwszym dla Polski od wielu, wielu lat. Po nim nadeszły kolejne.
Ukraina robi duże postępy, ale w środę trafiła na wyśmienicie dysponowaną Polskę. I przegrała 0:3 (20:25, 13:25, 22:25). Reprezentacja Polski zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie.

Bracia Nikołow, synowie swojego ojca
W 2006 r., gdy Polska zdobywała srebro MŚ pod wodzą Lozano, w reprezentacji błyszczał m.in. Sebastian Świderski. Bułgaria wywalczyła wtedy brązowy medal (w półfinale przegrała z Polską), jedną z jej gwiazd był Władimir Nikołow.
– Dziś jego synowie są gwiazdami reprezentacji: Aleksandar i Simeon. A niebawem dołączy do kadry zapewne jeszcze trzeci: Filip. Na razie próbuje osiągnąć odpowiednio wysoki poziom. Kilka lat temu, bez braci Nikołowów, Bułgaria była raczej średnia. Teraz może jeszcze rosnąć, bo dołączać będzie zdolna młodzież. Wychowana na fali sukcesu z 2006 r. Gdy parę miesięcy temu nasza reprezentacja juniorska U-18 zdobywała złoto mistrzostw Europy, Bułgarzy wzięli brąz – mówi Sebastian Świderski.
Warto dodać – ze względu na charakter naszych rozważań – że w naszej kadrze U-18 bardzo ważną rolę odegrał w finale Arkadiusz Wlazły, syn Mariusza, gwiazdy mistrzostw świata 2006.
Aleksandar Nikołow i Simeon Nikołow są liderami reprezentacji Bułgarii. Rok temu, gdy reprezentacja zdobywała MŚ, Aleksandar wygrał klasyfikację najlepiej punktujących – zdobył w czasie mistrzostw 173 punkty, o 67 więcej niż wicelider tej tabeli. Simeon z kolei zanotował najwięcej udanych rozegrań spośród wszystkich rozgrywających turnieju – choć grał na turnieju jako 18-latek (Aleksandar jest trzy lata starszy).

Trudno więc polemizować ze słowami Sebastiana Świderskiego – Bułgaria jest mocna przede wszystkim dzięki bardzo udanej wymianie pokoleniowej. Nie tylko tej ściśle „siatkarskiej”. Na MŚ 2025 najlepszym blokującym okazał się gracz Bogdanki Luk Lublin Aleks Grozdanov, syn wioślarzy. Postąpił jak Iga Świątek, córka wioślarza, i też wybrał inny sport. I również nieźle na tym wychodzi.
Potężne zagrywki Lubomira Ganewa
Rozmawiamy o tym, dlaczego Bułgaria jest siatkarsko mocna w ostatnich latach. Ale dlaczego była mocna wcześniej w 2006 r.?
W czasach Zimnej Wojny, jako kraj należący do Bloku Wschodniego, była bardzo dobra w siatkówce jak niektóre inne państwa z tego zbioru. My mieliśmy legendarną drużynę Huberta Wagnera, oni zdobyli srebro na MŚ w 1972 r. oraz igrzyskach w 1980 r. Byli mocni, ale w latach 90. wszystko mogło się zachwiać. Przeróżne zmiany zachodzące w społeczeństwach wychodzących z tzw. komunizmu odbijały się również na sporcie. Sebastian Świderski w tym kontekście zwraca uwagę na to, jakim skarbem może być sportowa gwiazda.
– Dziś Lubomir Ganew zarządza bułgarską federacją siatkarską, natomiast w latach 90. był jednym z najbardziej kultowych siatkarzy na świecie. Zresztą brąz MŚ wywalczył jeszcze w 1986 r. Mierzył 210 cm wzrostu, ważył naprawdę sporo i jako jeden z nielicznych w tamtym okresie zagrywał z wyskoku. I to jak! Brał rozbieg aż spod samej bandy, piłka leciała z wielką prędkością. Rozpalał kibiców. Jego zasługi dla popularyzacji siatkówki w Bułgarii są nieocenione – mówi Sebastian Świderski.
I dodaje, że po Ganewie przyszli inni znakomicie siatkarze, ale też Bułgarzy cały czas się rozwijali.
– Chcieli wyjeżdżać do lig zagranicznych. Nie mieli zbyt wygórowanych żądań finansowych, więc znajdowali angaż w mocnych ligach – nawet jeśli w nieco słabszych klubach – wspomina Sebastian Świderski.
Rammstein na trybunach
A na kibiców Bułgarzy zawsze mogli liczyć. To „gorąca” nacja.
– Nigdy nie zapomnę meczu Polska-Bułgaria w Warnie sprzed wielu lat. Dla mnie był to jeden z pierwszych wyjazdów z kadrą narodową. Sama Warna mnie zachwyciła, natomiast atmosfera podczas meczu… To było dla mnie wielkie zderzenie. Strasznie trudna publiczność wspomagana muzyką zespołu… Rammstein. Całość dosłownie „rozwalała” głowy. Teraz zagramy w Sofii, a bułgarscy kibice pokazali w meczu z Ukrainą, że potrafią dokuczyć. Ale na pewno nie będzie to już to samo, co wtedy. Mimo że na trybunach znaleźć się może nawet kilkanaście tysięcy widzów, to jednak będą oni bardziej „rozłożeni”. Wtedy do hali czterotysięcznej weszło pięć tysięcy osób i siedzieli nam niemal na plecach. Do tego bębny, wuwuzele… – wspomina Sebastian Świderski.
Mecz Polski z Bułgarią rozpocznie się dziś o 18, transmisję przeprowadzi Polsat.
Główne wnioski
- Polska walczy o złoty medal mistrzostw Europy w siatkówce mężczyzn. Fazę grupową zaczęła od trzech szybkich zwycięstw (z Portugalią, Izraelem i Macedonią Północną). We wtorek, na przekór prognozom ekspertów, gładko pokonała Ukrainę i zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie. W środę zagra z Bułgarią, wicemistrzem świata sprzed roku. Faza pucharowa turnieju rozpocznie się 19 września.
- Bułgaria jest ostatnio jedną z najmocniejszych reprezentacji w Europie głównie dzięki dwóm siatkarzom: Simeonowi i Aleksandarowi Nikołowom. Ich ojcem jest Władimir Nikołow, były znakomity siatkarz, który zdobył z Bułgarią brązowy medal MŚ w 2006 r. Niebawem do reprezentacji może dołączyć trzeci z rodu Nikołowów: Filip.
- Córki i synowie sportowców często powtarzają sukcesy rodziców. W reprezentacji Bułgarii bardzo ważnym graczem jest, obok braci Nikołowów, środkowy Aleks Grozdanow, syn wioślarzy. Tego rodzaju listę można rozwijać – pisząc o Grozdanowie i jego rodzicach wioślarzach, wspomnieliśmy o Idze Świątek, której ojciec także uprawiał wioślarstwo.
