Kategoria artykułu: Polityka

Komisja Europejska kontra hamulcowi, czyli jak wygląda zakulisowa walka o nowy unijny budżet

Trwają negocjacje nad nowym budżetem UE. Komisja chce niemal 2 bln euro i nowych źródeł dochodów, ale część państw nie chce zwiększać wpłat. Gdzie w tej układance jest Polska i dlaczego o wyniku zdecydują zakulisowe negocjacje?

Negocjacje dotyczące unijnego budżetu na lata 2028-2034 wchodzą w decydującą fazę. Komisji zależy na powiększeniu budżetu, ale część państw członkowskich postuluje cięcia. Na zdjęciu sala Parlamentu Europejskiego, który będzie ostatecznie decydował o przyjęciu budżetu. Fot. PAP/Wiktor Dąbkowski

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Kto chce ciąć unijny budżet.
  2. Które nowe źródła dochodów mają zasilić budżet UE i dlaczego zabrakło wśród nich podatku cyfrowego.
  3. Jakie znaczenie dla uchwalenia budżetu mają arytmetyka głosów w Parlamencie Europejskim i kalendarz wyborczy we Francji.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Wrześniowe posiedzenie Parlamentu Europejskiego w Strasburgu przyciągnęło uwagę rekordowej liczby ponad 400 dziennikarzy. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen po raz kolejny przedstawiła priorytety KE na kolejny rok. Jednym z nich jest doprowadzenie do politycznego porozumienia w sprawie kolejnej „siedmiolatki”, czyli Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2028-2034.

Walka o unijny budżet

Przewodnicząca Komisji Europejskiej odgrywa w budżetowej układance ważną rolę, ale ostateczny kształt WRF zależy przede wszystkim od porozumienia państw członkowskich. Formalnie rozporządzenie przyjmuje jednomyślnie Rada UE, po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego.

Z tego właśnie powodu kwestia unijnego budżetu stanie się w najbliższych miesiącach jednym z najważniejszych tematów dla Komisji i państw członkowskich.

Komisja Europejska zaproponowała budżet opiewający na niemal 2 bln euro. Część zamożniejszych państw, będących płatnikami netto, naciska jednak na ograniczenie wydatków. Według naszego źródła w KE szczególnie mocno zależy na tym Niemcom.

Niemcy chcą ciąć, Komisja broni bilionów

– Niemcy nie złożyli jeszcze swojej oficjalnej propozycji dotyczącej zmniejszenia wysokości budżetu. W kuluarach słyszymy jednak nawet o próbie obcięcia budżetu o jedną piątą, czyli aż 400 mld euro – przekazał nam członek KE znający kulisy negocjacji.

Negocjacje budżetowe w takich warunkach stałyby się bardzo trudne. Komisja przekonuje bowiem, że duże cięcia utrudniłyby sfinansowanie nowych priorytetów UE, m.in. obronności i zwiększania konkurencyjności europejskiej gospodarki.

Jeden z polskich europosłów, zapytany przez nas o potencjalne scenariusze, odpowiedział, że nie wierzy w przyjęcie tak mocno obciętego budżetu.

– Na maksymalistyczne cięcia wychodzące od Niemców nie zgodzi się nikt poza grupą najbardziej oszczędnych państw, jak np. Holandia. W mojej ocenie możliwy kompromis w sprawie cięć względem propozycji KE byłby o połowę mniejszy, czyli wyniósłby ok. 200 mld euro – mówił nam jeden z polskich europosłów.

To jednak ocena naszego rozmówcy, a nie propozycja będąca obecnie oficjalnie przedmiotem negocjacji.

Pięć nowych źródeł dochodu Unii

Jednocześnie Komisja Europejska chce ograniczyć presję na zwiększanie krajowych składek i większą część dodatkowych wydatków finansować z nowych zasobów własnych UE. Komisja szacuje, że proponowany pakiet zmian w systemie dochodów mógłby przynosić średnio ok. 58,5 mld euro rocznie w cenach z 2025 r.

Komisja proponuje pięć nowych źródeł dochodów własnych:

  • część wpływów z systemu handlu emisjami ETS1;
  • część wpływów z granicznego mechanizmu węglowego CBAM;
  • nowy zasób oparty na ilości niezebranych elektroodpadów;
  • zasób oparty na akcyzie od wyrobów tytoniowych i powiązanych produktów;
  • CORE, czyli ryczałtową składkę dużych przedsiębiorstw działających na jednolitym rynku UE i osiągających co najmniej 100 mln euro rocznych przychodów netto.

Opłaty dotyczące przesyłek e-commerce spoza UE są natomiast odrębnym elementem reformy celnej, a nie jednym z pięciu nowych zasobów wymienionych przez Komisję w tym pakiecie.

Powyższe propozycje budzą w państwach członkowskich kontrowersje z różnych powodów. Jak przypomina urzędnik KE, na liście Komisji nie ma m.in. unijnej opłaty cyfrowej. Parlament Europejski opowiada się jednak za rozważeniem jej jako dodatkowego źródła dochodów, podobnie jak m.in. opłaty od hazardu internetowego czy transakcji związanych z kryptoaktywami.

Słoń w pokoju, czyli podatek cyfrowy i presja Waszyngtonu

Jednym z argumentów pojawiających się w rozmowach o podatku cyfrowym są relacje transatlantyckie. Przedstawiciel KE przyznaje, że Komisja nie chce dodatkowo zaogniać stosunków z administracją Białego Domu.

– Naciski ze strony Waszyngtonu są stałe i nieustające. Od drugiej kadencji Donalda Trumpa są one wzmożone. Nie jest to tajemnica, ponieważ prezydent Trump otwarcie krytykował wiele aktów unijnych, np. DSA – mówi urzędnik KE.

Problemem dla wprowadzenia unijnego podatku cyfrowego jest również brak jednomyślności wśród państw członkowskich. Decyzja dotycząca systemu zasobów własnych musi zostać przyjęta jednomyślnie w Radzie UE, a następnie zatwierdzona przez wszystkie państwa zgodnie z ich wymogami konstytucyjnymi.

Szczególnie interesującym przypadkiem jest Irlandia, która w drugiej połowie 2026 r. sprawuje prezydencję w Radzie UE, a jednocześnie jest europejską siedzibą wielu amerykańskich koncernów technologicznych.

– Z pewnych powodów Irlandczycy nie chcą wprowadzać tego tematu do dyskusji – dodaje z nieskrywanym śmiechem nasz rozmówca.

Pozostałe propozycje Komisji Europejskiej mają większe szanse na uzyskanie poparcia części państw członkowskich.

„Bądźmy poważni”

Wśród części przedstawicieli największego europejskiego biznesu szerszym echem odbił się pomysł Komisji dotyczący CORE. Komisja broni swojego rozwiązania.

CORE ma objąć przedsiębiorstwa z rocznym przychodem netto przekraczającym 100 mln euro. Składka ma mieć charakter ryczałtowy i rosnąć wraz z przychodami firmy. W najniższym przedziale – powyżej 100 mln i poniżej 250 mln euro – wynosiłaby 100 tys. euro rocznie.

– Mowa o kwotach rzędu 100 tys. euro wobec firm wykazujących ponad 100 mln euro obrotu rocznie. Czy to naprawdę nadmierne obciążenie dla takich przedsiębiorstw? Bądźmy poważni – odpowiedział przedstawiciel Komisji.

Co ważne, CORE nie ma dotyczyć wyłącznie europejskich przedsiębiorstw. Ma objąć również stałe zakłady w UE należące do podmiotów z państw trzecich, jeśli spełnią kryterium przychodowe.

– Logika CORE jest następująca: to opłata będąca biletem wstępu na duży, 450-milionowy rynek zamożnych w skali świata konsumentów. W równym stopniu obejmie zarówno europejski Volkswagen, jak również chiński BYD czy amerykańskie korporacje – wyjaśniał urzędnik.

Dostępu do unijnego rynku mają również chronić nowe zasady dotyczące e-commerce spoza UE.

W 2025 r. do UE trafiło blisko 5,9 mld towarów w przesyłkach e-commerce o niskiej wartości. Nie były to wyłącznie paczki z Chin. Od 1 lipca 2026 r. zniesiono zwolnienie z cła dla przesyłek o wartości do 150 euro i wprowadzono przejściowe cło w wysokości 3 euro. VAT od takich zakupów obowiązywał natomiast już wcześniej.

Reforma celna przewiduje ponadto unijną opłatę manipulacyjną od małych przesyłek e-commerce. Rada UE we wrześniu dała jej ostatecznie zielone światło, a państwa mają zacząć ją stosować najpóźniej 1 listopada 2026 r.

Spór o wielkość unijnej administracji

Komisja Europejska chce zarazem zwiększyć zatrudnienie, szczególnie w związku z pracami nad projektami obronnymi. Odrzuca przy tym zarzuty o nadmierny rozrost administracji.

– To jest po prostu nieprawda. Zatrudnienie w KE w 2025 r. było niższe niż w 2014 r. o 3 proc. W dyrekcjach generalnych obowiązuje coroczne obcinanie liczby etatów o 1 proc. Zaplanowany w nowym budżecie wzrost zatrudnienia o 2,5 tys. etatów w ciągu siedmiu lat ma za zadanie jedynie przywrócenie poziomu zatrudnienia do tego sprzed dekady – słyszymy w Komisji.

Budżet a sprawa francuska

O szczegółach dotyczących budżetu z pewnością będziemy jeszcze przez kolejne miesiące słyszeć. Unijne instytucje dążą do osiągnięcia politycznego porozumienia między państwami do końca 2026 r. Takie rozwiązanie ma umożliwić przyjęcie niezbędnych aktów prawnych w 2027 r. i uruchomienie nowej perspektywy bez zakłóceń od początku 2028 r.

Nie bez znaczenia jest kalendarz wyborczy w państwach UE. Szczególnie istotna jest Francja, w której wiosną 2027 r. odbędą się wybory prezydenckie.

Marine Le Pen ogłosiła, że wystartuje w tych wyborach. Zjednoczenie Narodowe należy obecnie do głównych sił francuskiej polityki, dlatego perspektywa zmian politycznych w Paryżu jest jednym z elementów uwzględnianych w europejskich kalkulacjach budżetowych.

Urzędnik KE: Bez budżetu nie ma unijnych programów

Osiągnięcie politycznego porozumienia w tym roku, w ocenie Komisji, ma duże znaczenie dla sprawnego uruchomienia kolejnej perspektywy finansowej.

Nie oznacza to jednak, że brak nowego WRF z końcem 2027 r. automatycznie pozostawiłby Unię bez budżetu. Traktat przewiduje mechanizm awaryjny: jeśli nowych ram nie uda się przyjąć na czas, odpowiednie pułapy i przepisy z ostatniego roku obecnego WRF są przedłużane do momentu zawarcia porozumienia. Opóźnienie mogłoby jednak komplikować przyjęcie i uruchomienie nowych programów sektorowych.

– Zależy nam na domknięciu politycznych negocjacji do końca tego roku, tak aby w 2027 r. można było przyjąć potrzebne przepisy i bez zakłóceń uruchomić nowe programy od 2028 r. – słyszymy w KE.

Polska nadal korzysta na budżecie

Polska ma pozostać jednym z największych beneficjentów unijnego budżetu. Według obecnych założeń ma być największym beneficjentem kolejnych WRF i otrzymać ponad 123 mld euro.

Nowy budżet ma być zorganizowany inaczej niż dotychczas. Znaczna część wsparcia ma zostać skupiona w Krajowych i Regionalnych Planach Partnerstwa, obejmujących m.in. politykę spójności, politykę społeczną, Wspólną Politykę Rolną, rybołówstwo, migrację czy zarządzanie granicami.

Oznacza to odejście od dotychczasowego, bardziej rozproszonego systemu wielu osobnych funduszy.

– Takie połączenie powinno przynieść Polsce większą gwarancję stabilności środków. W UE lobby rolnicze jest silniejsze niż lobby polityki spójności, co z polskiej perspektywy jest korzystne – mówił przedstawiciel Komisji.

Polityczny kalendarz napędza prace budżetowe

W budżetowej układance, poza pogodzeniem często sprzecznych interesów państw członkowskich, jest jeszcze jeden element. Po osiągnięciu politycznego kompromisu między krajami potrzebna jest zgoda Parlamentu Europejskiego.

Formalnie rozporządzenie o WRF przyjmuje jednomyślnie Rada UE, ale dopiero po uzyskaniu zgody PE. Parlament może stanowisko Rady zaakceptować albo odrzucić, nie może natomiast na tym etapie go poprawiać.

– Przy głosowaniu budżetowym wymagana jest bezwzględna większość odnosząca się do liczby wszystkich europosłów. To oznacza, że spośród 720 europosłów 361 musi zagłosować na „tak” – przypomina urzędnik Parlamentu Europejskiego.

Parlament nie jest przy tym wyłącznie biernym uczestnikiem negocjacji. W kwietniu 2026 r. przyjął własne stanowisko negocjacyjne, domagając się bardziej ambitnego budżetu niż propozycja Komisji i wyłączenia kosztów obsługi długu NextGenerationEU poza pułapy WRF.

W ostatnich miesiącach większość parlamentarna była zmienna. Część propozycji popierali oficjalnie nienależący do parlamentarnej większości członkowie EKR, w którym zasiadają m.in. europosłowie PiS, zaś w innych przypadkach większość wspierali bardziej liberalni lub lewicowi europosłowie.

To w kontekście uchwalenia budżetu ma istotne znaczenie.

– Zwróćmy uwagę, że nie da się przegłosować w PE budżetu tylko posłami partii, które rządzą w krajach członkowskich. Jest ich sporo mniej niż 300. Nie wystarczy zatem, że premier czy kanclerz wyda polecenie poparcia budżetu unijnego. Trzeba także porozumień międzyfrakcyjnych w samym Parlamencie. To z kolei wzmacnia jego rolę na samym finiszu negocjacji – zaznacza urzędnik PE.

To wszystko oznacza, że przed politykami państw członkowskich, Komisją i Parlamentem stoją długie i trudne negocjacje. Choć formalnie nowa perspektywa rozpoczyna się dopiero w 2028 r., celem jest polityczne porozumienie jeszcze przed końcem 2026 r., aby kolejny rok można było przeznaczyć na domknięcie legislacji.

– Najbliższa „siedmiolatka” będzie wyjątkowo trudna. Ale siłą biurokratycznej machiny w UE jest to, że ostatecznie zawsze dochodzi do lepszego czy gorszego, ale jednak kompromisu. Wierzę, że tak będzie i tym razem – skwitował jeden z naszych rozmówców.

Główne wnioski

  1. Komisja Europejska zaproponowała niemal 2 bln euro na lata 2028-2034. Część płatników netto naciska na ograniczenie wydatków. Według źródła XYZ w KE w kuluarach pojawia się nawet wariant cięcia o ok. 400 mld euro, natomiast jeden z polskich europosłów ocenia, że ewentualny kompromis mógłby oznaczać redukcję o ok. 200 mld euro. Nie są to jednak na razie oficjalne propozycje negocjacyjne.
  2. Komisja proponuje pięć nowych zasobów własnych: związanych z ETS1, CBAM, niezebranymi elektroodpadami, akcyzą od wyrobów tytoniowych oraz składką CORE od dużych przedsiębiorstw. Opłaty dotyczące przesyłek e-commerce są osobnym elementem systemu celnego. Parlament Europejski chce natomiast, by w razie potrzeby rozważyć również m.in. opłatę cyfrową.
  3. Przyjęcie WRF wymaga jednomyślności w Radzie UE oraz zgody bezwzględnej większości wszystkich europosłów, czyli co najmniej 361 z 720. Unijne instytucje chcą osiągnąć polityczne porozumienie między państwami do końca 2026 r., aby w 2027 r. przyjąć niezbędne akty prawne. Polska ma pozostać jednym z największych beneficjentów, a według obecnych założeń otrzyma ponad 123 mld euro.