Tektoniczne zmiany w polskim handlu zagranicznym. Chiny, Niemcy i kryzys energetyczny
W polskim handlu zagranicznym coraz wyraźniej widać zmianę układu sił. Chiny po raz pierwszy wyprzedziły Niemcy pod względem wartości towarów importowanych przez Polskę w ciągu miesiąca, podczas gdy jednocześnie szybko rośnie znaczenie USA, a polski eksport pozostaje odporny mimo słabości części europejskiej gospodarki.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak zmienia się znaczenie Chin, Niemiec i USA w polskim handlu zagranicznym.
- Które kierunki i kategorie towarów napędzają wzrost polskiego eksportu.
- W relacji z którymi partnerami Polska ma największe nadwyżki i deficyty.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Eksport towarów z Polski w lipcu wyniósł 32,7 mld euro, co oznacza wzrost o 7 proc. w ujęciu r/r. Import wyniósł 34,9 mld euro, a więc wzrósł o 12,3 proc. Polska odnotowała zatem niewielki deficyt w wymianie międzynarodowej. W całym roku, tj. od stycznia do lipca, eksport wzrósł o 5,9 proc. r/r, a import o 6,4 proc.
W polskim handlu zagranicznym sporo się dzieje. Z jednej strony widoczne są pewne strukturalne trendy przybierające na sile. Z drugiej jednak strony, handel znajduje się pod mocnym wpływem zjawisk makro, zwłaszcza kryzysu energetycznego.
Oto przegląd najważniejszych trendów w handlu zagranicznym Polski.
1. Chiny ważniejszym partnerem w imporcie niż Niemcy
To bez wątpienia najważniejsza informacja dotycząca wymiany handlowej Polski. W lipcu z Chin po raz pierwszy sprowadziliśmy więcej towarów niż z Niemiec. Wartość importu z Chin wyniosła 6,2 mld euro, co stanowiło 17,7 proc. udział w całości towarów sprowadzonych do Polski. Z kolei wartość importu z Niemiec wyniosła 6,1 mld euro, co dało udział na poziomie 17,4 proc.
W całym br. to import z Niemiec był większy. Stanowił 18,6 proc. całej wartości towarów sprowadzonych przez Polskę, podczas gdy w przypadku Chin to było 15,9 proc.
Na wykresie widać, że Niemcy stopniowo traciły udział w polskim imporcie na rzecz Chin. W ostatnich latach to zjawisko przybrało na sile. Z pewnością jest to wydarzenie symboliczne, które pokazuje skalę chińskiej ekspansji towarów do Polski. O tzw. drugim chińskim szoku pisaliśmy już kilkukrotnie. Chińczycy prowadzą ostrą konkurencję w wielu branżach, gdzie europejskie firmy, zwłaszcza niemieckie, są liderami – motoryzacja, przemysł maszynowy, artykuły wyposażenia domu.
Aby zrozumieć, jak gwałtowna jest chińska ekspansja, wystarczy spojrzeć na wykres pokazujący import aut osobowych do Polski. W lipcu sprowadziliśmy z Chin pojazdy o wartości 255 mln euro, o 93 proc. więcej niż przed rokiem i o 3866 proc. (ponad 37-krotnie) więcej niż trzy lata temu. Dla porównania, import aut z Niemiec wyniósł w lipcu 367 mln euro. A więc z Chin sprowadziliśmy aut o wartości 70 proc. tego, co z Niemiec. Biorąc pod uwagę duże różnice w cenach samochodów pochodzących z obu państw, do Polski mogło wjechać więcej aut chińskich niż niemieckich.
Przy czym trzeba pamiętać, że Polska jest dużym hubem logistycznym. Część importowanych towarów z Chin trafia później na inne europejskie rynki.
2. Szybko rośnie import z USA
W okresie od stycznia do lipca wartość importu z USA wyniosła 12,7 mld euro, co oznacza wzrost r/r aż o 20 proc. To oznacza, że w tym okresie ich udział wyniósł 5,5 proc., prześcigając Włochy.
Co odpowiadało za tak wysoki wzrost importu z USA? Głównie dwie kategorie – metale nieszlachetne i artykuły z nich oraz maszyny i urządzenia oraz sprzęt elektryczny. W pierwszej wzrost wzrósł o 31 proc., a w drugiej o 10 proc. Wyższy import metali wydaje się w dużej mierze efektem wyższych cen, w tym przypadku zwłaszcza aluminium oraz miedzi.
W długim okresie widać, jak USA stają się coraz bardziej istotnym partnerem w imporcie. W 2004 r. ten udział wynosił ok. 2 proc.
3. Eksport rośnie na wszystkich najważniejszych kierunkach
W okresie od stycznia do lipca nastąpił wzrost eksportu na wszystkich głównych kierunkach. Spośród dziesięciu najważniejszych partnerów, najmocniej wzrósł on do Ukrainy (13,4 proc.). W tym pierwszym przypadku to kwestia m.in. wyższych cen paliw, a to właśnie ta kategoria jest największą w polskim eksporcie do tego kraju. Wysoki był również wzrost do Holandii (11,9 proc.), a także do Czech (7,4 proc.) oraz na Słowację (7,2 proc.).
Generalnie dane wydają się bardzo pozytywne. Po raz pierwszy od ponad dwóch lat wkład eksportu netto do PKB, a więc eksport po odjęciu importu, był dodatni. To świadczy o sile eksportu. Z drugiej strony można jednak zastanawiać się ile w tych danych jest efektów jednorazowych, związanych m.in. z gromadzeniem zapasów w związku z obawami o kryzys energetyczny, który przełoży się na wzrosty kosztów transportu i produkcji. Tego dowiemy się w kolejnych miesiącach.
4. Boom infrastrukturalno-zbrojeniowy w Niemczech podnosi popyt na niektóre polskie towary
Ważną informacją jest wzrost eksportu do Niemiec. W okresie od stycznia do lipca wyniósł 2,7 proc., choć w samym lipcu nastąpił spadek o 2,8 proc. W kilku kategoriach widać jednak wyraźne odbicie, które jest napędzane przez inwestycje infrastrukturalne i zbrojeniowe w niemieckiej gospodarce.
Jednym z takich obszarów jest wzrost eksportu przyrządów i aparatury pomiarowej, który w pierwszych siedmiu miesięcy roku wyniósł 18,4 proc. r/r. Mocno wzrósł także eksport produktów mineralnych (16,7 proc.) oraz chemikaliów (14,6 proc.), przy czym częściowo to wspomniany efekt gromadzenia zapasów, a także wyższych cen gazu, od których zależą ceny produktów chemicznych.
Na razie nie widać jednak sygnałów, żeby poprawiała się koniunktura w całej niemieckiej gospodarce. Wysokie ceny energii i podwyżki stóp sprawiają, że mocniejsze odbicie staje pod znakiem zapytania.
5. Polska ma nadwyżkę w handlu z większością najważniejszych partnerów
Spośród 11 z 15 największych partnerów handlowych (licząc łączną wartość obrotów) Polska odnotowuje w tym roku nadwyżkę. W ujęciu wartościowym jest ona największa w handlu z Niemcami – eksport jest wyższy od importu o 16,6 mld euro. Stanowi to 38,5 proc. importu.Wysoką nadwyżkę odnotowujemy także w handlu z Wielką Brytanią, Czechami, Francją oraz Ukrainą.
Wysoki deficyt mamy jedynie z dwoma spośród głównych partnerów – z Chinami oraz Stanami Zjednoczonymi. Przy czym w pierwszym przypadku jest to ogromna wartość, aż 34,6 mld euro. To oznacza, że import z Chin jest ok. 17,3 razy wyższy niż eksport do Chin. W przypadku USA import jest o ok. 1,7-krotnie wyższy od eksportu.
Główne wnioski
- W lipcu eksport towarów z Polski wzrósł o 7 proc. r/r do 32,7 mld euro, podczas gdy import zwiększył się o 12,3 proc. do 34,9 mld euro. W okresie styczeń–lipiec eksport był wyższy o 5,9 proc., a import o 6,4 proc., co przełożyło się na niewielki deficyt w handlu.
- Chiny coraz mocniej zwiększają swoją obecność na polskim rynku. W lipcu import z Chin wyniósł 6,2 mld euro i po raz pierwszy był wyższy niż import z Niemiec (6,1 mld euro), a wartość sprowadzonych z Chin samochodów sięgnęła 255 mln euro, o 93 proc. więcej niż rok wcześniej.
- Jednocześnie rośnie znaczenie USA i utrzymuje się mocna pozycja polskiego eksportu. Import z USA w pierwszych siedmiu miesiącach roku wzrósł o 20 proc. do 12,7 mld euro, a eksport do Ukrainy zwiększył się o 13,4 proc., do Holandii o 11,9 proc. Polska miała nadwyżkę handlową z 11 z 15 największych partnerów, w tym 16,6 mld euro z Niemcami, ale deficyt z Chinami wyniósł aż 34,6 mld euro.