Kategorie artykułu: Świat Technologia

Projekt z szansą na Nobla. Polska astronomia czeka na ruch rządu

Polska astronomia przygotowuje się na wejście do jednego z największych przedsięwzięć naukowych na świecie – SKA Observatory. – Ten projekt liczy na co najmniej jednego Nobla, a my mamy szansę być jego częścią – komentuje wybitny astronom prof. Krzysztof Katarzyński. Naukowcy czekają na decyzję rządu.

kosmos, radioteleskop
– Przy tym, co powstaje, dotychczasowe urządzenia są jak lornetka przy teleskopie. SKA wprowadzi nas na kolejny poziom wiedzy o tym, co się dzieje we wszechświecie – mówi prof. Krzysztof Katarzyński z UMK. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Co to jest projekt SKA Observatory i dlaczego ma przełomowe znaczenie dla nauki na świecie.
  2. Jakie szanse ma polska astronomia na znalezienie się w gronie państw, które budują najpotężniejszą sieć radioteleskopów na Ziemi.
  3. Ile to kosztuje i jakie może przynieść korzyści dla nauki i firm z sektora kosmicznego.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Właśnie minął rok od powołania Polskiego Konsorcjum Projektu SKA Observatory, którego celem jest przystąpienie do jednego z największych międzynarodowych przedsięwzięć naukowych prowadzonych dziś na świecie – Square Kilometre Array Observatory (SKAO).

W połowie września 2025 r. w Obserwatorium Astronomicznym UMK w Piwnicach przedstawiciele ośmiu polskich instytucji podpisali porozumienie, które ma przygotować Polskę do wejścia do elitarnej sieci (w budowie) największych radioteleskopów przeczesujących kosmos.

Konsorcjum na pomarańczowym czeka na zielone

Po roku oczekiwania naukowców szanse zainicjowanego w Toruniu planu wreszcie wzrosły. Konsorcjum zostało bowiem wpisane przez ministerstwo nauki na mapę polskiej strategicznej infrastruktury badawczej o szczególnym znaczeniu dla nauki.

Projektem zaczęły się też interesować firmy komercyjne z polskiego sektora kosmicznego.

Sama obecność na ministerialnej liście udziału w międzynarodowym projekcie nie gwarantuje – zwłaszcza w tym przypadku. Tu potrzebne jest zaangażowanie i decyzja rządu, bo SKA Observatory to potężne i drogie przedsięwzięcie międzypaństwowe. Członkami organizacji są kraje, a członkostwo oznacza wieloletnie zobowiązanie finansowe. Zielone światło musi więc dać rząd.

– Właśnie na ten moment środowisko czekało około półtora roku. Z ministerstwa wcześniej płynął jasny komunikat: najpierw konsorcjum i obecność na mapie, później można rozmawiać o wejściu Polski do organizacji. Teraz oba te warunki zostały spełnione. Czas na decyzję na poziomie rządu – mówi prof. Krzysztof Katarzyński, polski astronom z toruńskiego zespołu Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, który koordynuje projekt po polskiej stronie.

Warto wiedzieć

Polscy konsorcjanci SKA Observatory

Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu (koordynator),

Uniwersytet Warszawski,

Uniwersytet Jagielloński,

Uniwersytet Warmińsko-Mazurski,

Uniwersytet Szczeciński,

Uniwersytet Zielonogórski,

Centrum Astronomiczne im. Mikołaja Kopernika PAN,

Narodowe Centrum Badań Jądrowych.

XYZ

Szansa na historyczny skok

2027 rok właśnie ogłoszono w Polsce rokiem nauki. Czy astronomia będzie jednak w stanie wystarczająco przykuć uwagę polskich polityków w roku zmierzającym do wyborów?

Profesor Krzysztof Katarzyński uważa, że wejście do SKAO to dla polskiej nauki historyczna szansa.

– SKAO to projekt, który ma przynieść przełom w zrozumieniu wszechświata. Polska ma już zaplecze, ludzi i doświadczenie, ale skala nowego projektu jest nieporównywalna z tym, czym dysponujemy dziś – podkreśla astronom.

Polska ma 32-metrowy radioteleskop UMK pracujący w European VLBI Network, trzy stacje europejskiej sieci LOFAR – w Borówcu, Łazach i Bałdach – oraz środowisko astronomów od lat uczestniczących w międzynarodowych projektach radioastronomicznych.

Ministerstwo jest w temacie

Tej jesieni Polskie Konsorcjum chce wrócić do rozmów z ministerstwem nauki o możliwości uczestniczenia Polski w projekcie. Temat SKAO był już wcześniej omawiany z kierownictwem resortu. Dobrze poinformowany jest wiceminister Andrzej Szeptycki, który w zeszłym roku, jeszcze przed zawiązaniem porozumienia polskich uczelni, brał udział w międzynarodowej konferencji naukowej poświęconej projektowi.

Ministerstwo nauki zapytane o dalszy proces sfinansowania udziału Polskiego Konsorcjum w SKA Observatory podkreśla, że „samo umieszczenie infrastruktury badawczej na Polskiej Mapie Infrastruktury Badawczej jest wyrazem uznania jej badawczego potencjału, ale nie oznacza zobowiązania Ministerstwa do sfinansowania.” W tym celu konieczne jest złożenie przez podmiot, którego infrastruktura znalazła się na Mapie, osobnego wniosku o finansowanie w ramach istniejących, konkurencyjnych strumieni finansowania.

Warto wiedzieć

Polska droga do SKAO wg Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Mając na uwadze przepisy ustawy o umowach międzynarodowych (Dz. U. z 2020 r. poz. 127)  oraz praktykę MNiSW, można wyodrębnić następujące kroki, jeśli chodzi o ewentualne zaangażowanie, w tym finansowe:

1. Wpis SKAO na Polską Mapę Infrastruktury Badawczej (krok dokonany).

2. Wystąpienie przez „Polskie Konsorcjum projektu SKA Observatory” do MNiSW z wnioskiem o podjęcie działań zmierzających do zapewnienia Polsce udziału w SKAO, zawierające informacje i propozycje dotyczące m.in.: samej infrastruktury SKAO, polskiego wkładu w budowę/rozwój infrastruktury, polskiego środowiska przyszłych użytkowników infrastruktury, spodziewanych kosztów i korzyści polskiego zaangażowania itp.

3. Ocena wystąpienia przez stosowny zespół doradczy MNiSW, której elementem jest dialog z Konsorcjum.

4. Decyzja kierunkowa Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

5. Proces rządowo-parlamentarny zmierzający do uzyskania zgody na zaangażowanie rządu RP w SKAO (wynegocjowana umowa międzynarodowa jest przedkładana do ratyfikacji przez Prezydenta RP).

źródło: Biuro prasowe MNiSW

Przedstawiciele międzynarodowej SKAO też chcieliby widzieć Polaków w swoich szeregach.

– Perspektywa przyjęcia Polski jest dla organizacji bardzo atrakcyjna ze względu na polski dorobek astronomiczny – powiedział w Toruniu Thijs Geurts, szef stosunków międzynarodowych SKAO.

Nobel za przewrót kopernikański 2.0?

Trudno się dziwić, że astronomowie z Polski naciskają na rozstrzygnięcie. SKAO buduje nie jeden teleskop, lecz systemy – dwa ogromne, komplementarne. SKA-Low w Australii Zachodniej ma składać się ze 131 072 niewielkich anten pogrupowanych w 512 stacjach. SKA-Mid w Republice Południowej Afryki będzie miał 197 czasz, w tym 64 działające dziś w ramach MeerKAT. Anteny będą od siebie oddalone nawet o setki kilometrów, lecz będą pracować jak jeden instrument.

Lista tego, co astronomowie chcą dzięki nim zbadać, sprawdzić, zweryfikować to katalog najtrudniejszych pytań współczesnej fizyki: początki gwiazd i galaktyk, ewolucja wczesnego wszechświata, ciemna energia, ekstremalne testy ogólnej teorii względności Einsteina, źródła i pośrednia detekcja fal grawitacyjnych przez obserwacje pulsarów, ewolucja kosmicznych pól magnetycznych, powstawanie planet i chemicznych składników życia, a także poszukiwanie radiowych śladów technologicznie rozwiniętych cywilizacji.

Prof. Krzysztof Katarzyński nie ma wątpliwości, jak wielką naukową rangę ma przedsięwzięcie.

– To jest pierwsza liga światowa, nic lepszego w tym zakresie za naszego życia już nie powstanie. Ten projekt liczy na co najmniej jednego Nobla, a my mamy szansę być jego częścią. Pytanie zatem, czy chcemy grać w tej pierwszej lidze – mówi profesor.

„Dotychczasowe urządzenia będą jak lornetka przy teleskopie”

W czym radioteleskopy SKA będą lepsze od znanych dziś, już potężnych obserwatoriów astronomicznych, jak np. największe obecnie ALMA na pustyni Atakama w Chile?

– Przy tym, co powstaje, dotychczasowe urządzenia będą jak lornetka przy potężnym teleskopie. SKA może ujawnić zjawiska, których obecne instrumenty w ogóle nie pozwalają obserwować. To nie będzie jakiś tam kolejny projekt naukowy. Wprowadzi nas na kolejny poziom wiedzy o tym, co się dzieje we wszechświecie – mówi prof. Krzysztof Katarzyński.

ALMA jest dziś najpotężniejszym działającym systemem radioteleskopowym świata. SKA ma pójść znacznie dalej – pod względem skali, czułości i liczby anten.

Warto wiedzieć

Polacy już są w SKAO

Dr Maciej Serylak – Deputy System Scientist SKAO. Wcześniej, w latach 2017-2020, pracował w Republice Południowej Afryki jako Senior Commissioning Scientist przy Square Kilometre Array.

Bartosz Idźkowski – pochodzący z Krakowa inżynier, pracuje dla SKAO przy elektronice i wcześniej był związany z zarządzaniem projektem SKA-Low.

Maciej Serylak ma za sobą kilkuletnią pracę przy uruchamianiu infrastruktury w RPA, natomiast Bartosz Idźkowski był związany także z australijskim SKA-Low. Obaj występowali już w 2023 r. w Toruniu podczas specjalnego spotkania SKAO z polskim środowiskiem astronomicznym.

XYZ

Ile musiałaby zapłacić Polska?

Udział państwa w projekcie jest powiązany z jego skumulowanym zobowiązaniem finansowym. SKAO nie ma jednak cennika, w którym widniałaby minimalna składka za członkostwo w sieci radioteleskopów. Konwencja przewiduje indywidualny Funding Schedule – harmonogram określający zobowiązania każdego członka. Wkład może mieć postać pieniędzy, świadczeń rzeczowych lub ich kombinacji. Wszystko zależy od negocjacji.

Dziś SKA Observatory liczy 14 członków i każdy z nich płaci inną daninę. Najwięcej wyłożą kraje-gospodarze infrastruktury, czyli Australia, RPA oraz Wielka Brytania. Na nie spada 47 proc. kosztów budowy i 48 proc. kosztów operacyjnych.

Warto wiedzieć

Członkowie Square Kilometre Array Observatory

Australia (kraj gospodarz teleskopu SKA-Low),

Chiny,

Francja,

Hiszpania,

Holandia,

Indie,

Kanada,

Niemcy,

Portugalia,

RPA (kraj gospodarz teleskopu SKA-Mid),

Szwecja,

Szwajcaria,

Wielka Brytania (siedziba konsorcjum),

Włochy.

XYZ

Całkowity koszt projektu SKAO oszacowano na około 2 mld euro, ale plan przygotowano we względnie spokojnych czasach (2019 r.), nie uwzględniając późniejszych gwałtownych zmian geopolitycznych (przekładających się na ceny i koszty).

Umowa z Francją, która 4 czerwca 2026 r. została 14. państwem SKAO, przewiduje, że kraj ten wpłaci 48 mln euro w latach 2022-2030. Z polskiej perspektywy ciekawy może być sam proces przystąpienia Francji do projektu. SKAO najpierw trafiło na francuską narodową mapę infrastruktury badawczej, potem (w 2021 r.) prezydent Emmanuel Macron ogłosił wolę przystąpienia kraju, następnie rozpoczęła się procedura umowy i ratyfikacji, a pełne członkostwo zaczęło obowiązywać dopiero pięć lat później.

Francuski przykład pokazuje więc, że polski sierpniowy wpis na naszą mapę infrastruktury badawczej jest raczej początkiem długiego procesu. W momencie jego uruchomienia negocjuje się zakres udziału, okres finansowania, indeksację i strukturę wkładu.

Nauka może się opłacać

Naukowcy z Polski podkreślają, że tego rodzaju przedsięwzięcia międzynarodowe należy traktować jak inwestycję, a nie tylko koszt.

– Projektem zaczęły się interesować także firmy z branży kosmicznej – ja wiem o jednej konkretnej – mówi astronom dr Marcin Gawroński, założyciel startupu Raziel.

Przykład Włoch, jednego z siedmiu ojców-założycieli SKAO, pokazuje i skalę inwestycji i od razu oczekiwane efekty. Rzym zobowiązał się do ponad 120 mln euro wpłat w latach 2020-2030, ale zwrot z inwestycji w kontraktach związanych z SKAO już dziś wyceniany jest na około 50 mln euro. Włoskie firmy i instytuty dostarczają m.in. tysiące anten SKA-Low, podsystemy przetwarzania sygnałów i części SKA-Mid.

Hiszpania zobowiązała się do wkładu 41,4 mln euro, a wraz z członkostwem jej firmy uzyskały prawo ubiegania się o kontrakty; przewidziano dla nich m.in. elementy czasz SKA-Mid i aparaturę do synchronizacji sygnałów.

Skala zobowiązań finansowych poszczególnych członków SKAO jest bardzo różna. Niemcy zadeklarowały 21 mln euro, Indie planują wydać na ten projekt około 100 mln euro w fazie konstrukcyjnej, a Kanada ogłosiła inwestycję około 182 mln euro w osiem lat.

Cena nieograniczonego dostępu

Dlaczego państwo miałoby płacić dziesiątki milionów euro na budowę sieci urządzeń gdzieś na drugim końcu świata?

Po pierwsze, członkostwo daje krajowi udział w zarządzaniu organizacją i kształtowaniu jej rozwoju. Otwiera to środowisku naukowemu kraju pełne uczestnictwo w programie obserwacyjnym i powstającej infrastrukturze danych.

– Dane obserwacyjne będą dostępne, ale tylko jakiś procent czasu obserwacyjnego będzie udostępniony środowisku naukowemu z krajów, które nie są włączone w ten projekt – 5 może 10 proc. Bardzo trudno dostać taki czas, bo wnioski badawcze będą wysyłać naukowcy z całego świata – mówi prof. Krzysztof Katarzyński.

Otwiera to też krajowym firmom rynek zamówień związanych z budową i eksploatacją obserwatorium. Konwencja SKAO zawiera zasadę Fair Work Return. W uproszczeniu chodzi o to, aby skumulowana wartość towarów, prac i usług dostarczanych przez przedsiębiorstwa z danego państwa w rozsądnym stopniu odpowiadała finansowemu wkładowi tego kraju. SKAO podkreśla, że tam, gdzie jest to możliwe, zamówienia są kierowane do firm z państw członkowskich.  

To powinno zmieniać sposób patrzenia na składkę. Nie jest ona wyłącznie kosztem uzyskania czasu przy teleskopie. Może być także biletem do łańcucha dostaw jednej z największych infrastruktur badawczych świata – od elektroniki i systemów sterowania przez precyzyjną mechanikę, oprogramowanie i przetwarzanie sygnałów po centra danych.

Kosmos na Ziemi stale się rozrasta

Jeden z najciekawszych także gospodarczo przykładów znajduje się kilkaset metrów od polskiej granicy. Pisaliśmy niedawno w XYZ, że w Goerlitz powstaje Deutsches Zentrum für Astrophysik (DZA) – ogromne centrum astrofizyki. Ma ono się stać jednym z hubów naukowych SKAO. DZA w przyszłości ma mieścić SKA Regional Centre – jeden z ośrodków odpowiedzialnych za pracę z danymi SKA. Będzie przetwarzać gigantyczne strumienie danych z teleskopów, rozwijać technologie odbiorników, sensorów, instrumentów i sterowania oraz działać jako centrum transferu technologii.

Niemcy wprost wiążą powstanie DZA z wymaganiami i możliwościami generowanymi przez SKAO. Z kolei DZA chce się dzielić swoimi możliwościami i już zaprosiło do współpracy polskich astronomów i fizyków.

To może być dla Polski szczególnie interesujący element całej układanki. SKAO będzie produkować dane wymagające potężnego zaplecza obliczeniowego, nowych algorytmów, automatyzacji oraz metod sztucznej inteligencji. Pełne obserwatorium ma przekazywać użytkownikom naukowym setki petabajtów danych rocznie. Technologie, które mogą powstać dzięki tym zasobom bardzo szybko przestaną należeć wyłącznie do astronomii.

Przełomowych danych lepiej nie oglądać z boku

Krajowy sektor kosmiczny naciska na rząd, by Polska angażowała się w kolejne europejskie projekty. Już wiadomo, że dzięki zwiększeniu polskiej składki do Europejskiej Agencji Kosmicznej to w Warszawie powstanie kolejny ośrodek badawczo-rozwojowy ESA.

Polska staje się też częścią nowego programu europejskiego IRIS². 21 lipca 2026 r. rząd podpisał z Komisją Europejską umowę o współtworzeniu europejskiej konstelacji bezpiecznej łączności i zobowiązał się przeznaczyć 2,8 mld zł, czyli 656 mln euro, na sfinansowanie kilkunastu satelitów.

Prof. Krzysztof Katarzyński chciałby, aby Polska znalazła się w projekcie SKAO przed rozpoczęciem pełnej fazy naukowej planowanej na 2030 r. Jego argument jest prosty: „przełomowych danych lepiej nie oglądać z boku”.

Główne wnioski

  1. Status w sprawie udziału Polski w nowej światowej sieci radioteleskopów: Polskie Konsorcjum SKA (8 instytucji) po roku działania trafiło wreszcie na ministerialną mapę strategicznej infrastruktury. Naukowcy, m.in. prof. Krzysztof Katarzyński, mówią, że spełniony został warunek wstępny – teraz potrzebna jest decyzja rządu o członkostwie SKAO, bo to zobowiązanie międzypaństwowe, nie tylko naukowe.
  2. Co daje SKAO i ile to kosztuje. Radioteleskopy SKAO mają badać wczesny wszechświat, ciemną energię, fale grawitacyjne przez pulsary i ślady technologicznych cywilizacji. Członkostwo daje dostęp do unikatowych możliwości badawczych, ale kosztuje od kilkudziesięciu do kilkuset milionów euro.
  3. Korzyści poza astronomią. Zasada Fair Work Return otwiera firmom kosmicznym biorącym udział w projekcie dostęp do zamówień towarów i usług (elektronika, oprogramowanie, dane). Niemiecki DZA w Görlitz ma być hubem danych SKA i już zaprasza do współpracy Polaków. Polska astronomia chciałaby wejść do SKAO przed pełną fazą naukową (2030 r.).