UE przedłużyła sankcje na 3 tys. osób i podmiotów. Zniesiono obostrzenia na dwóch oligarchów
UE przedłużyła sankcje na 3 tys. osób i podmiotów do 2029 r. Zniesiono obostrzenia na dwóch rosyjskich oligarchów.

Na decyzję w tej sprawie czekaliśmy cały wtorek. Wcześniej procedura pisemna została przedłużona o kolejne trzy godziny - do godz. 17. Powodem przesunięcia był brak jednomyślności w sprawie przedłużenia sankcji na Rosję bez dwóch oligarchów. Unijna „27” miała czas do północy. Po tej godzinie sankcje indywidualne nałożone na blisko 3 tys. osób i podmiotów w związku z rosyjską agresją na Ukrainę wygasłyby.
Pierwotnie procedura pisemna, w której państwa UE miały formalnie podjąć decyzję, miała zakończyć się o godz. 22 w poniedziałek. Ze względu jednak na brak jednomyślności irlandzka prezydencja zwołała pilne spotkanie ambasadorów państw UE na wtorek rano, po którym ogłoszono przedłużenie procedury pisemnej – ostatniego formalnego kroku – do godz. 14 tego dnia.
Sprawa dotyczy unijnej czarnej listy, która jest regularnie rozszerzana o kolejne osoby i podmioty zaangażowane w rosyjską wojnę przeciwko Ukrainie. Liczy ona już prawie 3 tys. pozycji. Objęci sankcjami nie mogą wjeżdżać do UE, a ich majątek zostaje zamrożony.
Media: Francję szantażuje Azerbejdżan, Luksemburg boi się przegranej w sądzie
W zeszłym tygodniu, gdy miała zapaść decyzja o przedłużeniu okresu obowiązywania sankcji, Francja zwróciła się nieoczekiwanie o wykreślenie z listy rosyjskiego oligarchy Aliszera Usmanowa. Zniesienia sankcji na Usmanowa i innego oligarchę – Michaiła Fridmana – domagała się Słowacja, gdzie rządzi Robet Fico, uważany za najbardziej prorosyjskiego obecnie premiera w Unii. Oba te państwa uzależniły więc zgodę na dalsze obowiązywanie obostrzeń od zniesienia sankcji na obu oligarchów.
W przypadku Francji media piszą o zakulisowych negocjacjach w sprawie uwolnienia francuskich obywateli więzionych w Azerbejdżanie. Jak podał najpierw „Financial Times", a potem miał potwierdzić u własnych źródeł m.in. Reuters, władze w Baku wywarły presję na Paryż, uzależniając uwolnienie przetrzymywanych we własnych więzieniach obywateli Francji (w tym Martina Ryana, skazanego w Azerbejdżanie za rzekome szpiegostwo) od działań Francji na rzecz zniesienia sankcji wobec Usmanowa. Zniesienia sankcji wobec Usmanowa miały chcieć też m.in. Uzbekistan, z którego pochodzi Usmanow i Turcja.
Z kolei zniesienia sankcji na Fridmana miał chcieć też Luksemburg, z którym Fridman procesuje się o odmrożenie swoich aktywów. Fridman żąda od Luksemburga odszkodowania rzędu 14 miliardów euro, co jest kwotą stanowiącą połowę rocznego budżetu księstwa. Zniesienie sankcji tylko wobec Usmanowa miałoby znacząco osłabić pozycję tego państwa w sporze prawnym z Fridmanem – czytamy na stronach „Luxemburg Times".
Decyzja o przedłużeniu sankcji – tak samo jak o ich nałożeniu – wymaga jednomyślności.
W poniedziałek w Brukseli ambasadorowie państw UE wynegocjowali potencjalny kompromis – w zamian za zdjęcie z listy Usmanowa i Fridmana czarna lista miała zostać przedłużona o kolejne 3 lata zamiast pół roku.
Wykreśleniu Usmanowa i Fridmana w poniedziałek sprzeciwiła się Ukraina. Szef MSZ tego kraju Andrij Sybiha zaapelował o zaostrzenie restrykcji wobec Rosji i wydłużenie okresu ich obowiązywania z 6 miesięcy do roku.
Sybiha w oświadczeniu stwierdził, że Usmanow i Fridman zostali umieszczeni na listach sankcyjnych ze względu na przynależność do agresywnego reżimu rosyjskiego. Uznał, że wykreślenie ich z list sankcyjnych jest nie do przyjęcia i będzie stanowiło błędny sygnał dla Moskwy w momencie, gdy presja na nią powinna być wzmacniana.
Źródło: PAP, XYZ