Indie otwierają kosmos dla prywatnych firm. Setki milionów dolarów dla startupów
Indyjski sektor New Space przeżywa inwestycyjny boom. Do 2030 r. państwo ma przeznaczyć na rozwój startupów kosmicznych równowartość blisko 300 mln dolarów. Jednocześnie narodowa agencja kosmiczna przekazuje prywatnym firmom coraz więcej zadań – w tym produkcję rakiet.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego indyjska agencja kosmiczna ISRO przekazuje prywatnym firmom i spółkom Skarbu Państwa produkcję rakiet orbitalnych.
- Jak szybko rozwija się indyjski sektor startupów kosmicznych i ile pieniędzy trafia do branży.
- Czym indyjski model wspierania prywatnego przemysłu kosmicznego różni się od amerykańskiego.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
W połowie lipca z kosmodromu na wyspie Sriharikota w południowych Indiach wystartowała 22-metrowa rakieta Vikram-1. Zbudowany przez startup Skyroot Aerospace pojazd osiągnął wysokość około 450 km. Stał się pierwszą prywatną rakietą, która dotarła na orbitę, startując z terytorium Indii. Dla miejscowego sektora kosmicznego był to przełom. Pokazał, że krajowe startupy są już zdolne nie tylko projektować i budować własne rakiety, lecz także skutecznie wynosić je w przestrzeń kosmiczną. Dotąd podobne osiągnięcia były domeną przede wszystkim firm ze Stanów Zjednoczonych i Chin. Tymczasem w większości państw działalność orbitalna pozostaje w rękach agencji rządowych.
W sierpniu 2026 r. w Indiach zarejestrowanych było około 450 prywatnych firm kosmicznych. To wynika z wypowiedzi szefa rządowej agencji IN-SPACe, odpowiedzialnej za rozwój tego sektora. Jeszcze w 2014 r. działała tylko jedna. Dziś około dwudziestu przedsiębiorstw osiągnęło etap pozwalający na skalowanie działalności – od produkcji rakiet i satelitów po rozwój infrastruktury obliczeniowej wykorzystywanej w przestrzeni kosmicznej.
Delhi stymuluje kosmiczny ekosystem
Od 2020 r. Indie systematycznie otwierają sektor kosmiczny na kapitał prywatny i przedsiębiorstwa. Według danych IN-SPACe łączna wartość prywatnych inwestycji w branży przekroczyła 500 mln dolarów. Całą indyjską gospodarkę kosmiczną wycenia się obecnie na około 9 mld dolarów. Rząd zakłada, że na początku lat 30. jej wartość będzie ponad czterokrotnie większa.
IN-SPACe, powołana przed sześcioma laty do regulowania i wspierania prywatnej działalności kosmicznej, coraz aktywniej angażuje się również w jej finansowanie. Latem agencja przyznała pierwszy duży grant prywatnej firmie. Producent satelitów Dhruva Space otrzymał z dwóch państwowych funduszy równowartość blisko 20 mln dolarów. Pieniądze mają sfinansować rozwój zdolności produkcyjnych satelitów o masie do 500 kg.
W czerwcu mniejsze granty otrzymały także SatSure, Astrobase i TM2SPACE. Pierwsza z firm rozwija suwerenny system AI do obserwacji Ziemi. Druga – silnik rakietowy wielokrotnego użytku, a trzecia wreszcie – system naprowadzania wykorzystujący obserwację gwiazd. W puli pozostaje ponad 180 mln dolarów, które do końca roku mają trafić do kolejnych przedsiębiorstw.
Od sześciu lat prywatne firmy mogą również korzystać z niemal całej infrastruktury ISRO [Indian Space Research Organisation — Indyjska Organizacja Badań Kosmicznych – red.]. Czyli laboratoriów, centrów komunikacyjnych oraz stanowisk startowych na Sriharikocie. Według danych przytaczanych przez indyjskie media do połowy 2026 r. IN-SPACe wydała prywatnym podmiotom ponad sto zezwoleń, a firmy korzystające z nowych możliwości umieściły na orbicie ponad 30 satelitów.
Na początku roku podpisano również kontrakt w formule partnerstwa publiczno-prywatnego na budowę nowej narodowej konstelacji satelitów obserwacyjnych. Rząd, który wcześniej podobne zadania powierzał państwowemu ISRO, tym razem wybrał prywatne konsorcjum. Jego głównymi uczestnikami są Pixxel, Dhruva Space, GalaxEye i SatSure.
Warto wiedzieć
Rządowe fundusze
Rząd w Delhi uruchomił trzy wyspecjalizowane instrumenty finansowe, które mają wypełnić lukę kapitałową w przedsięwzięciach obarczonych wysokim ryzykiem, a następnie ułatwić przedsiębiorstwom pozyskiwanie prywatnych i zagranicznych inwestorów na kolejnych etapach rozwoju.
Antariksh Venture Capital Fund (AVCF) – fundusz o wartości 120 mln dolarów, będący najważniejszym indyjskim instrumentem kapitałowym przeznaczonym specjalnie dla sektora kosmicznego. Finansuje przedsiębiorstwa na etapie wzrostu, inwestując od 100 do 600 mln rupii w pojedynczą firmę. Jego zadaniem jest ograniczenie ryzyka dla inwestorów prywatnych i uruchomienie efektu mnożnikowego, który przyciągnie dodatkowy kapitał na późniejszych etapach rozwoju.
Fundusz Badań, Rozwoju i Innowacji (RDI) – instrument o wartości 100 mln dolarów przeznaczony na technologie deep tech. Państwowy kapitał został niedawno udostępniony pierwszej grupie podmiotów działających w sektorze kosmicznym. Fundusz ma finansować przede wszystkim projekty badawczo-rozwojowe oraz budowę infrastruktury wymagającej wysokich nakładów.
Fundusz Wdrażania Technologii (TAF) – fundusz o wartości 60 mln dolarów zarządzany przez IN-SPACe. Przyznaje dotacje na komercjalizację technologii, sięgające 250 mln rupii. Środki mają pomóc startupom przejść od działającego prototypu do produktu, który można skalować i wytwarzać seryjnie.
Niezależnie od tych instrumentów IN-SPACe pokrywa od 30 do 100 proc. kosztów ponoszonych przez prywatne firmy korzystające z laboratoriów badawczych, pomieszczeń czystych oraz infrastruktury startowej należącej do ISRO. Pozwala to przedsiębiorstwom znacząco ograniczyć nakłady potrzebne do wejścia na rynek.
Rakiety w prywatnych rękach
Prywatne firmy i spółki państwowe mają również przejąć produkcję trzech sprawdzonych typów rakiet. Od lat wykorzystywano je do wynoszenia na orbitę indyjskich i zagranicznych satelitów. To właśnie za pomocą konstrukcji opracowanych przez inżynierów rządowej ISRO Indie wysłały również sondy na Księżyc i Marsa.
Władze, w tym Jitendra Singh, minister nauki i technologii nadzorujący program kosmiczny, podkreślają jednak, że ISRO ma się teraz koncentrować na ambitniejszych zadaniach niż seryjna produkcja dobrze znanych konstrukcji. Agencja ma skupić się na zaawansowanych badaniach, misjach załogowych i eksploracji kosmosu.
Proces przekazywania technologii przemysłowi już się rozpoczął. Produkcję małej rakiety SSLV wraz z prawami do technologii powierzono państwowemu koncernowi lotniczemu Hindustan Aeronautics Limited (HAL), działającemu w konsorcjum z firmą inżynieryjną Larsen & Toubro. Ogłoszono również zapytanie ofertowe dotyczące przejęcia przez podmiot komercyjny technologii najcięższej indyjskiej rakiety LVM3. Wykorzystywano go m.in. w księżycowych misjach programu Chandrayaan. Nowy operator będzie mógł korzystać ze wsparcia ISRO do czasu przeprowadzenia dwóch startów LVM3.
Pawan Kumar Goenka, szef IN-SPACe, uzasadniał te działania skalą planów indyjskiego programu kosmicznego. Do 2030 r. Indie chcą przeprowadzać ze swojego terytorium 50 startów rakiet rocznie. Jego zdaniem jedna organizacja nie jest w stanie samodzielnie obsłużyć takiej liczby misji, dlatego potrzebne jest zaangażowanie przemysłu. W tym modelu ISRO ma nadal „przesuwać granice możliwości”. Firmy prywatne mają przekładać rozwijane przez agencję technologie na produkcję na dużą skalę.
Warto wiedzieć
Pracownicy ISRO obawiają się prywatyzacji
Tempo rozwoju prywatnego przemysłu kosmicznego zaniepokoiło jednak część pracowników ISRO. Na początku września dziewięć stowarzyszeń pracowniczych, reprezentujących – według indyjskich mediów – blisko 27 proc. zatrudnionych w agencji, wysłało pięciostronicowy list do jej szefa.
Sygnatariusze przywołali słowa Pawana Kumara Goenki. W sierpniu stwierdził on, że docelowo ISRO nie będzie budować żadnych rakiet nośnych, a ich produkcję przejmą firmy prywatne lub spółki Skarbu Państwa.
Pracownicy nie sprzeciwiają się samej idei otwierania sektora kosmicznego na firmy prywatne, ale domagają się informacji, czy planowane są zwolnienia oraz zamykanie części ośrodków agencji. Zwrócili uwagę, że projektowanie, budowa, montaż, testowanie i obsługa startów rakiet nośnych nie są zwykłymi „kontraktami produkcyjnymi”. Od kilkudziesięciu lat należą do podstawowych kompetencji ISRO.
Kierownictwo ISRO i Goenka wydali komunikaty, w których podkreślili, że reformy mają rozszerzyć cały ekosystem kosmiczny, a nie zmarginalizować ISRO. Agencja ma nadal pozostać fundamentem indyjskiego programu kosmicznego. Jej szef, V. Narayanan, przeprowadził także wideokonferencję z pracownikami, podczas której zapewniał, że organizacja odpowiedzialna za dotychczasowe sukcesy Indii w kosmosie nie zostanie sprywatyzowana.
Wszyscy wygrywają
– Rząd odegrał kluczową rolę w umożliwieniu sektorowi prywatnemu wejścia do tej branży i stworzył warunki do rozwoju całego ekosystemu. Jednak w miarę jak pierwsze firmy, takie jak Skyroot z rakietą Vikram-1 czy Pixxel z kontraktem dla NASA, zaczęły odnosić sukcesy, zakładanie nowych przedsiębiorstw i angażowanie kapitału coraz częściej inicjuje już sam sektor prywatny. Jeśli chodzi o outsourcing części zadań wykonywanych dotąd przez ISRO, mamy do czynienia z sytuacją win-win. Przedsiębiorcy będą komercjalizować dojrzałe technologie, a naukowcy będą mogli skoncentrować się na eksploracji głębokiego kosmosu i systemach nowej generacji. To wymaga ogromnego skupienia na badaniach oraz tysięcy godzin nieprzerwanej pracy inżynieryjnej – wyjaśnia Gaurav Seth, prezes PierSight Space, firmy opracowującej systemy satelitów radarowych, a wcześniej inżynier ISRO.
Ashwin Prasad Rao, analityk ds. technologii i sektora kosmicznego w ośrodku badawczym Takshashila Institution, podkreśla w rozmowie z XYZ, że pierwsze indyjskie startupy kosmiczne zaczęły powstawać kilka lat przed wprowadzeniem nowej polityki dla sektora. Dhruva Space założono na przykład w 2012 r. Kilka lat później dołączyły do niej Agnikul Cosmos i Skyroot Aerospace.
– Powstanie pierwszej grupy firm z sektora kosmicznego było procesem naturalnym, wynikającym z rozwoju technologii. Druga, nowsza fala przedsiębiorstw pojawiła się w odpowiedzi na liberalizację przepisów. Najważniejszą zmianą po 2020 r. był zakres działalności, jaką mogły prowadzić firmy prywatne. Indie otworzyły dla nich sektor kosmiczny, powołały IN-SPACe, odpowiedzialną za wydawanie zezwoleń i wspieranie działalności, udostępniły infrastrukturę ISRO, a także zliberalizowały przepisy dotyczące inwestycji zagranicznych i wprowadziły dodatkowe zachęty finansowe – wylicza Ashwin Prasad Rao.
Indie rozwijają systemy satelitarne w formule partnerstwa publiczno-prywatnego nie tylko na poziomie centralnym. Podobne projekty zaczynają realizować również poszczególne stany, m.in. Asam i Maharashtra, które nawiązują współpracę ze startupami kosmicznymi.
Warto wiedzieć
Czołówka startupów kosmicznych znad Gangesu
Skyroot Aerospace – pierwszy indyjski kosmiczny jednorożec, wyceniany na 1,1 mld dolarów. Firma pozyskała dotąd ponad 150 mln dolarów finansowania. 18 lipca 2026 r. z powodzeniem wystrzeliła rakietę Vikram-1, stając się pierwszą prywatną firmą w historii Indii, która osiągnęła orbitę już przy pierwszej próbie. Vikram-1 może wynieść do 350 kg ładunku na niską orbitę okołoziemską oraz 260 kg na orbitę heliosynchroniczną.
Agnikul Cosmos – Stworzyła rakietę Agnibaan i przetestowała na Sriharikocie pierwszą na świecie komorę silnika rakietowego wydrukowaną w technologii 3D oraz własną prywatną platformę startową.
Pixxel – Buduje konstelację satelitów obserwacyjnych o najwyższej na świecie rozdzielczości. Ich dane są kupują m.in. przez agencje rolnicze i rządowe na całym świecie. Mieszcząca się w Bangalore firma pozyskała dziesiątki milionów dolarów m.in. od Google i globalnych funduszy technologicznych.
Dhruva Space – Pierwszy beneficjent rządowego funduszu VC w lipcu 2026 r., odnoszący sukcesy w testowaniu autorskich platform satelitarnych.
Czterokrotnie większy udział w rynku?
Rząd w Delhi zapowiedział, że chce zwiększyć udział Indii w globalnej gospodarce kosmicznej z obecnych około 2 proc. do 8 proc. Oznaczałoby to wzrost wartości krajowego sektora nawet do 44 mld dolarów w 2033 r. To ambitny cel w sytuacji, gdy światowy rynek nanosatelitów i małych rakiet nośnych staje się coraz bardziej konkurencyjny. Indie liczą jednak, że wykorzystają swoją reputację stosunkowo taniego, a zarazem sprawdzonego dostawcy usług orbitalnych.
Model wybrany przez Indie różni się od amerykańskiego wzorca współpracy państwa z prywatnym przemysłem kosmicznym. W Stanach Zjednoczonych NASA działa przede wszystkim jako klient kupujący usługi od firm, które zachowują prawa własności intelektualnej do opracowanych przez siebie technologii. W Indiach mechanizm w znacznie większym stopniu opiera się na przekazywaniu prywatnym operatorom technologii opracowanych wcześniej przez ISRO.
Co jednak dzieje się w takim przypadku z własnością intelektualną, która dotąd należała do państwa?
– Transfer technologii nie oznacza w naszym przypadku, że ISRO sprzedaje owoce swojej pracy. Podstawowe prawa własności intelektualnej pozostają przy agencji, a firmy prywatne otrzymują jedynie licencję na produkcję, obwarowaną ścisłymi ograniczeniami eksportowymi. Zasadniczo różni się to od modelu NASA, która występuje jako klient zamawiający usługi. Firmy takie jak SpaceX zachowują pełne prawa własności intelektualnej do tworzonych przez siebie rozwiązań – wyjaśnia Gaurav Seth.
Co więcej, prywatna firma nie może wyprodukować silnika rakietowego zaprojektowanego przez ISRO i sprzedać go państwu trzeciemu.
Jak ocenia Ashwin Prasad Rao, w Indiach wciąż brakuje natomiast przykładów stałych zamówień rządowych na dużą skalę, obejmujących np. regularne wynoszenie ładunków na orbitę.
– Tego rodzaju zamówienia zapewniłyby prywatnym firmom przychody, doświadczenie i bodźce niezbędne do rozwoju własnych technologii. Efektem powinno być powstanie oryginalnej własności intelektualnej. Ostatecznym celem jest zbudowanie samowystarczalnego prywatnego sektora kosmicznego – podkreśla analityk.
Główne wnioski
- Indie przechodzą przez strukturalną reformę swojego programu kosmicznego: rządowa ISRO ma się skoncentrować na badaniach, misjach załogowych i eksploracji, a produkcję sprawdzonych już nośników – SSLV, a docelowo PSLV i LVM3 – przejmują firmy prywatne i spółki Skarbu Państwa, takie jak Hindustan Aeronautics Limited. Proces ten uruchomiono decyzją polityczną, a nie w odpowiedzi na kryzys finansowy czy operacyjny agencji.
- Transformacja wywołała rzadki w historii ISRO spór wewnętrzny: dziewięć stowarzyszeń pracowniczych zażądało od kierownictwa agencji pisemnych wyjaśnień dotyczących przyszłości zatrudnienia i statusu instytucji. Kierownictwo agencji IN-SPACe i ISRO zapewniło, że agencja nie zostanie sprywatyzowana, ale konkretny harmonogram i skutki kadrowe reformy wciąż nie zostały oficjalnie opisane w jednym dokumencie.
- Skala prywatnego sektora kosmicznego rośnie wykładniczo – z jednej firmy w 2014 r, do ponad 450 dziś, przy inwestycjach przekraczających pół miliarda dolarów – a symbolem tego wzrostu stał się lipcowy start rakiety Vikram-1 firmy Skyroot, pierwszego prywatnego nośnika orbitalnego wystrzelonego z indyjskiej ziemi. To sprawia, że Indie stają się przypadkiem studyjnym transformacji dojrzałego, państwowego programu kosmicznego w model rynkowy.

