Kategorie artykułu: Biznes Newsy

Rośnie ważny wymóg dla polskich banków. Będą musiały odłożyć 14 mld zł

Od 30 września polskie banki muszą odłożyć więcej pieniędzy na czarną godzinę. Wyjaśniamy, czym jest bufor antycykliczny, jak wypadamy na tle reszty Europy i co ta zmiana oznacza w praktyce.

Łącznie z tytułu buforu antycyklicznego polskie banki muszą utrzymywać aż 28 mld zł kapitałów. Środki przydadzą się w wypadku trudnych do przewidzenia sytuacji. Fot. Karolina Janik/JPix/NurPhoto via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Czym jest bufor antycykliczny (CCyB) i z jakich regulacji wynika jego stosowanie.
  2. Jak wymogi kapitałowe nakładane na polskie banki wyglądają na tle pozostałych państw.
  3. Jakie działania podejmują polskie banki, by odpowiedzieć na rosnące wymogi kapitałowe.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Od 30 września działające w Polsce banki będą musiały odłożyć jeszcze więcej kapitału na gorsze czasy. To właśnie tego dnia w życie wchodzi nowy, wyższy niż do tej pory tzw. bufor antycykliczny. Choć zmiana pozostanie niezauważona przez klientów i nie wpłynie też na postrzeganie sektora przez inwestorów, to jednak może mieć wpływ na bezpieczeństwo sektora i politykę banków.

Bufor antycykliczny (CCyB, Countercyclical Capital Buffer) to dodatkowy wymóg dla polskich banków, który jest określany w relacji do aktywów ważonych ryzykiem poszczególnych instytucji. W polskim prawie pojawił się w 2016 roku, kiedy w ustawie o nadzorze makroostrożnościowym założono, że wskaźnik wynosi od 0 do 2,5 proc., a jego poziom ma być wielokrotnością 0,25 proc.

Wymóg pozostawał na zerowym poziomie aż do 25 września 2025 roku. Zaczął wtedy obowiązywać w wysokości 1 proc. i już wtedy było wiadomo, że przeszło rok później zwiększy się dwukrotnie. Skąd ta zmiana wskaźnika? Z podejścia Komitetu Stabilności Finansowej ds. nadzoru makroostrożnościowego (KSF-M). Już w 2024 r. Komitet stwierdził, że wskaźnik byłby dobrą formą zabezpieczenia sektora na wypadek zjawisk, które wpływają na cykl finansowy, a nie są możliwe do przewidzenia. Jako przykład wskazał pandemię COVID-19 i wojnę w Ukrainie.

Jak wiele regulacji w Polsce, także ta ma źródło w przepisach unijnych. Możliwość nałożenia na sektor wymogu CCyB to efekt pakietu regulacji CRR/CRD wprowadzanych po kryzysie finansowym z lat 2007-2008. W założeniu wskaźnik ma działać jako antycykliczny: pozwalać na akumulację kapitału, gdy zwiększa się ryzyko systemowe w sektorze, co pozwala ograniczyć koszty, gdy dojdzie już do realizacji negatywnego scenariusza. Kraje członkowskie określając jego poziom, biorą pod uwagę m.in. tempo akcji kredytowej.

Obowiązuje w całym EOG, choć na różnym poziomie

Wymóg obowiązuje w całym Europejskim Obszarze Gospodarczym (EOG). Podobnie jak w Polsce przedział wskaźnika wynosi od 0 do 2,5 proc.

Według danych Europejskiej Rady ds. Ryzyka Systemowego (ESRB) najbardziej konserwatywne są kraje północne. W Norwegii, Danii i Islandii CCyB wynosi maksymalne 2,5 proc. aktywów ważonych ryzykiem. Za nimi plasuje się Holandia, Szwecja i Polska z poziomem 2 proc. Jeśli nic się nie zmieni, to trzy ostatnie kraje zostaną w 2027 r. przegonione przez Bułgarię i Chorwację. Oba państwa zapowiadają, że podniosą bufor do 2,25 proc.

Na końcu zestawienia z zerowym buforem znalazły się Finlandia, Austria i Włochy. W swoim komunikacie Bank Włoch tłumaczy, że za decyzją stoi m.in. korzystny napływ kredytów do sektora prywatnego, spadający odsetek niespłacanych na czas kredytów (NPL) i najniższa od 2007 r. stopa bezrobocia. Bank Austrii wykazuje natomiast, że relacja kredytów do PKB kraju wynosząca 137 proc. jest o 18 pkt proc. niższa od długoterminowego trendu.

Polska nie jest najbardziej restrykcyjnym krajem

– Oznacza to, że docelowy poziom 2 proc. przyjęty w Polsce plasuje się wśród wyższych wartości stosowanych w Europie. Nie jest jednak poziomem wyjątkowo restrykcyjnym, lecz pozostaje zgodny z podejściem przyjmowanym przez coraz większą grupę europejskich regulatorów. Traktują oni dodatni bufor antycykliczny jako standardowy element budowania odporności sektora na przyszłe szoki makroekonomiczne – ocenia Alicja Zalewska-Jany, menedżer z PwC.

Do tematu odniósł się też Karol Prażmo, dyrektor zarządzający ds. obszaru skarbu i relacji inwestorskich w mBanku. Jego zdaniem przy ocenie wymogów kapitałowych kluczowe jest spojrzenie na całość wymogów w danych kraju, a nie ten konkretny bufor. W tym ujęciu Polska plasuje się raczej w środku europejskiej stawki, a nie na jego restrykcyjnym krańcu.

Na ciekawy aspekt zwraca uwagę natomiast Jakub Niesłuchowski, dyrektor pionu finansów w PKO BP. Ocenia, że gdyby spojrzeć na całość wymogów to w przypadku PKO BP taka suma różnego rodzaju buforów wynosiłaby aż 6,5 pkt proc. To sporo więcej niż wymogi dla włoskiego UniCreditu (4,6 proc.), austriackiego Erste (6,1 proc.) czy francuskiego BNP Paribas (4,9 proc.). To znaczy, że obciążenie wymogami PKO BP pozostaje i tak dość wysokie.

Banki muszą zamrozić kolejne 14 mld zł kapitałów

Aktywa polskiego sektora bankowego sięgają 3,53 bln zł, a przemnożone przez wagi ryzyka (klasyfikacja rodzaju aktywów według ryzyka), jakie jest z nimi związane) wynoszą 1,41 bln zł. To oznacza, że zwiększenie buforu antycyklicznego o 1 pkt proc. wiąże się z koniecznością utrzymywania przez sektor dodatkowych 14,1 mld zł kapitałów własnych.

Choć w punktach procentowych to taka sama zmiana jak rok temu, to wartość tej zmiany jest teraz o 2,1 mld zł wyższa niż wtedy. We wrześniu 2025 r. wprowadzenie 1-procentowego wskaźnika wymagało odłożenia przez sektor dodatkowych 12 mld zł. Skąd zatem ta różnica? Ze wzrostu bilansów banków. Po stronie pasywów urosły kapitały własne banków i depozyty ich klientów, w aktywach zobaczyliśmy efekty wyższej sprzedaży kredytów i lokowania środków w obligacjach skarbowych.

– 14 mld zł to 29 proc. zysku netto sektora za 2025 rok. Kapitał ten pozostaje de facto zablokowany na potrzeby spełnienia wymogów regulacyjnych. Tym samym ma swoje przełożenie na zmniejszenie potencjału do pobudzenia akcji kredytowej – mówi Alicja Zalewska-Jany.

„Wprowadzenie tego bufora oznacza, że już zgromadzony kapitał zostanie przeznaczony na jego pokrycie. Tym samym nie będzie wykorzystany do innych celów” – dodaje biuro prasowe KNF.

Wyższy bufor podnosi kluczowe wymogi w sektorze

Bufor antycykliczny to nie jedyny taki wymóg. Od 2019 r. sektor musi bowiem spełniać też 2,5-procentowy bufor zabezpieczający, którego celem jest pokrywanie strat w okresie zawirowań gospodarczych. Oba te bufory należy doliczać do 8-proc. współczynnika wypłacalności (TCR), którego spełnienie jest konieczne do prowadzenia bezpiecznego biznesu.

Efekt? Banki muszą mieć co najmniej 12,5-procentowy współczynnik TCR. Cześć banków ma dodatkowo bufory tzw. innej instytucji o znaczeniu systemowym (O-SII), które dodają do ich wymogów następne 0,25-2 proc. w zależności od skali działalności i powiązań wybranej instytucji.

Wszystkie te wymogi dotyczą kapitałów najwyższej jakości, czyli tzw. CET1. To oznacza, że może to być wyłącznie kapitał akcyjny, zapasowy i zyski banku. W tym ostatnim przypadku chodzi o wynik wypracowany w poprzednich okresach, który został w spółce, zamiast trafić na dywidendę.

Mimo rosnących wymogów polski sektor bankowy jako całość nie będzie mieć problemów z ich spełnieniem. Na koniec czerwca jego współczynnik TCR sięgał 21,4 proc., zaś CET1 19,7 proc. To znacznie powyżej wskazanego wyżej wymogu. W dobrej sytuacji są duże grupy bankowe. Alicja Zalewska-Jany wskazuje, że w 10 największych grupach współczynnik TCR jest niższy i wynosi 17 proc. Ich nadwyżki kapitałowe są na tyle duże, że bez większych trudności pokryją wyższy wymóg. Jeszcze lepsza sytuacja panuje w bankach spółdzielczych. Tam na koniec czerwca współczynnik TCR sięgał 33,1, a CET1 32,7 proc.

Sytuacja poszczególnych banków jest zróżnicowana

Oczywiście to wszystko nie oznacza, że nowy bufor pozostanie niezauważony. Prof. Małgorzata Iwanicz-Drozdowska, prezes Krajowego Związku Banków Spółdzielczych (KZBS) i kierownik Katedry Systemu Finansowego w Kolegium Zarządzania i Finansów Szkoły Głównej Handlowej wskazuje, że w obecnych warunkach wzrost bufora nie powinien wprawdzie oznaczać dla banków spółdzielczych jako całości potrzeby pozyskiwania dodatkowych kapitałów, ale sytuacja nie musi być taka sama we wszystkich bankach.

Większe znaczenie bufor może mieć bowiem dla podmiotów o niższej nadwyżce czy szybkim przyroście aktywów ważonych ryzykiem. W takich pojedynczych bankach wzrost bufora może bowiem ograniczać przestrzeń do wzrostu akcji kredytowej lub zwiększać potrzebę zatrzymywania zysków.

W tym ostatnim kontekście warto przypomnieć, że 2-procentowy bufor już rok temu został uwzględniony w stanowisku KNF dotyczącym polityki dywidendowej. To dokument, który określa, które czynniki są kluczowe przy ustalaniu poziomu podziału wypracowanych zysków w bankach komercyjnych.

Wskazuje na to m.in. Jakub Niesłuchowski, który przypomina, że 2-procentowy bufor w niektórych bankach może wpływać na skalę wypłacanych dywidend lub ograniczać ich przestrzeń do zwiększania finansowania przez akcję kredytową.

Sprawdziliśmy kondycję największych banków w Polsce. Obecnie najwyższe współczynniki kapitałowe w sektorze utrzymuje Erste (19,4 proc.) oraz BNP Paribas (18 proc.) i to one będą też miały największe nadwyżki kapitałowe po wzroście bufora antycyklicznego. W obu przypadkach będą one przekraczały 5 punktów procentowych. W najgorszej sytuacji znajduje się natomiast ING. Co jednak istotne, nawet w jego sytuacji nadwyżka między wskaźnikiem a wymogiem sięga 1,4 pkt proc., co wydaje się dość bezpieczną rezerwą w kolejnych kwartałach.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Banki mogą chętniej wychodzić na rynek z emisjami

Jakub Niesłuchowski wskazuje, że podwyżka bufora CCyB będzie też wpływać na inny wymóg, czyli MREL ustalany indywidualnie przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG). Aby banki nadal spełniały ten wymóg z odpowiednim zapasem, banki mogą decydować się na emisję obligacji, które podnosiłyby współczynnik MREL.

Dodaje, że w ostatnim czasie na rynku było widać większą aktywność banków na rynku długu. Obejmowała ona m.in. obligacje zaliczane do MREL, ale też dług typu AT1 i Tier2.

– Można zakładać, że dla części banków jednym z powodów tych działań było przygotowanie się do podwyższenia bufora antycyklicznego. Nie był to jednak jedyny cel: takie transakcje pozwalają również zarządzać strukturą kapitału i tworzyć przestrzeń do dalszego finansowania klientów. Przykładowo PKO BP przeprowadził w 2026 r. emisję Tier2 i transakcję sekurytyzacji syntetycznej – precyzuje menedżer.

Na dalsze ożywienie na rynku liczy też Karol Prażmo. Wskazuje, że część banków może być bardziej skłonna do emitowania długu AT1 i Tier2, szczególnie jeśli planują szybki wzrost akcji kredytowej, utrzymanie wysokiej polityki dywidendowej lub po prostu chcą zachować większą elastyczność kapitałową na przyszłość. We wrześniu pierwszą emisję długu Tier2 przeprowadził VeloBank. Wiceprezes Tomasz Kubiak zapowiedział wtedy, że będzie to robić regularnie, co roku.

Główne wnioski

  1. Koniec września przynosi wyższy wymóg dla polskich banków. Chodzi o podniesienie bufora antycyklicznego z 1 do 2 proc., co przekłada się na zamrożenie dodatkowych 14,1 mld zł. To środki, które będą przeznaczone na pokrycie kosztów działania w razie trudnych do przewidzenia kryzysów. Środki te nie będą mogły zatem trafić na dywidendę czy akcję kredytową.
  2. Choć mówimy o miliardach, to sektor temu podoła. W skali Europy Polska plasuje się w grupie państw o bardziej konserwatywnym podejściu regulatorów, ale sumaryczny poziom kapitałów własnych w polskich bankach mocno przewyższa unijne minima. Większość instytucji posiada na tyle duże nadwyżki, że bez problemu przejdzie nad nowym wymogiem do porządku dziennego. Najlepiej pod tym względem wypada Erste i BNP Paribas, najgorzej ING.
  3. Podwyżka bufora może jednak uszczuplić przestrzeń do wzrostu wybranym podmiotom. Niewykluczone jednak, że pojedyncze banki mogłyby wskutek wyższych wymogów stanąć przed koniecznością ograniczenia wypłaty zysków czy wyhamowania akcji kredytowej. Aby tego uniknąć, część z nich już od pewnego czasu chętniej wychodzi na rynek długu. Buduje w ten sposób bezpieczną poduszkę na realizację przyszłych planów rozwojowych.