Kategorie artykułu: Sport Świat

Elversberg rzuca wyzwanie gigantom. Mały klub, wielka historia

Jeszcze w sezonie 2021/22 SV Elversberg grał na czwartym poziomie. Dziś klub z 13-tysięcznej miejscowości występuje w Bundeslidze, pokonał Bayer Leverkusen i postawił się Bayernowi. Za sukcesem stoją nie miliony, lecz skauting, rozwój talentów i konsekwentny model gry.

Łukasz Poręba, pomocnik SV Elversberg, w starciu z Afonso Moreirą z Bayeru Leverkusen podczas meczu Bundesligi na Ursapharm-Arena. Fot. Alex Grimm/ Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Na czym polega romantyzm historii SV Elversberg.
  2. Jakie polskie akcenty pojawiają się w dziejach beniaminka Bundesligi.
  3. Na czym opiera się polityka transferowa Elversbergu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

SV Elversberg jeszcze niedawno występował na czwartym poziomie rozgrywkowym w Niemczech. Dziś klub z niewielkiej miejscowości w Kraju Saary jest beniaminkiem Bundesligi i już na początku sezonu zdążył sprawić dwie duże niespodzianki. Najpierw pokonał Bayer Leverkusen 3:2, a w trzeciej kolejce postawił bardzo trudne warunki Bayernowi Monachium.

29 sierpnia 2026 r. zapisał się w historii klubu. SV Elversberg, po raz pierwszy występujący w Bundeslidze, podejmował Bayer Leverkusen. W podstawowym składzie gospodarzy znalazł się Łukasz Poręba.

Beniaminek rozpoczął spotkanie znakomicie. Już po dziewięciu minutach prowadził 2:0. Najpierw do siatki trafił urodzony w Niemczech reprezentant Bułgarii Lukas Petkov, a chwilę później Amerykanin Cole Campbell. Tuż po przerwie gospodarze poszli za ciosem – w 46. minucie David Mokwa podwyższył na 3:0.

„Aptekarze” odpowiedzieli dopiero w 77. minucie, gdy bramkę zdobył Patrik Schick. W doliczonym czasie gry kontaktowego gola strzelił jeszcze Christian Kofane, ale na wyrównanie zabrakło czasu. Elversberg zwyciężył 3:2 i rozpoczął swój pierwszy sezon w Bundeslidze od mocnego akcentu.

Co ciekawe, Bayer Leverkusen już w 2022 r. przegrał z Elversbergiem – w pierwszej rundzie Pucharu Niemiec uległ mu 3:4.

Polski akcent

W historycznym zwycięstwie nad Leverkusen pełne 90 minut rozegrał Łukasz Poręba. Polski pomocnik jest wychowankiem Zagłębia Lubin. W 2022 r. przeniósł się do RC Lens, później trafił do Hamburger SV, a poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w Elversbergu.

Grał regularnie i pomógł drużynie wywalczyć sensacyjny awans do Bundesligi. Wystąpił we wszystkich 34 spotkaniach 2. Bundesligi. Zdobył jedną bramkę i zanotował trzy asysty.

Na początku czerwca 2026 r. Elversberg wykupił Porębę z HSV. 26-letni pomocnik został zatem w klubie także po awansie.

Jest drugim Polakiem w historii Elversbergu. W latach 1999-2001 jego barw bronił Marek Czakon. Napastnik, który dużą część kariery spędził w Finlandii, zdobył dla niemieckiego klubu 25 bramek w 70 meczach.

– Zdecydowanie mamy do czynienia z romantyczną historią, choć z jednym zastrzeżeniem: SV Elversberg nie jest klubem całkowicie pozbawionym biznesowego zaplecza, bo od lat wspiera go związana z rodziną Holzer firma Ursapharm. Skala jest jednak nieporównywalna z Hoffenheimem Dietmara Hoppa. Jeszcze w 2. Bundeslidze SVE dysponował jednym z niższych budżetów ligi – mówi Gabriel Stach, redaktor naczelny serwisu DieRoten.pl.

Warto dodać, że jeszcze w sezonie 2021/22 SV Elversberg grał na czwartym poziomie, a dziś reprezentuje w Bundeslidze miejscowość liczącą około 13 tys. mieszkańców.

– Przed sezonem był naturalnym kandydatem do spadku, a trener Vincent Wagner sam porównywał walkę o utrzymanie do „podróży na Marsa”. Tymczasem SVE wygrał dwa pierwsze mecze, strzelił w nich siedem goli – czego wcześniej nie dokonał żaden debiutant Bundesligi – a następnie postawił bardzo trudne warunki Bayernowi. To jedna z najbardziej romantycznych historii współczesnej Bundesligi, ale bardziej oparta na świetnym zarządzaniu niż na cudzie – dodaje Gabriel Stach.

Bayern też miał problemy

W trzeciej kolejce Elversberg przegrał z mistrzem Niemiec 1:2, ale przez długi czas był dla niego bardzo wymagającym rywalem.

Bayern objął prowadzenie w 26. minucie po trafieniu Lennarta Karla. W przerwie trener gospodarzy dokonał zmiany, wpuszczając Maurice'a Krattenmachera. Kwadrans później były piłkarz Bayernu efektownym strzałem doprowadził do wyrównania.

– Mecz z Bayernem tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że Elversberg nie zamierza utrzymywać się wyłącznie poprzez głęboką defensywę. Przegrał 1:2, ale potrafił odpowiedzieć Bayernowi i doprowadzić do remisu po kapitalnym golu Maurice'a Krattenmachera. To drużyna dobrze zorganizowana, odważna i bardzo niewygodna w przejściach z obrony do ataku. Przed meczem z FCB miała najwięcej prób po kontratakach w lidze i dwie bramki zdobyte właśnie w ten sposób. Nie ma tam wielkich nazwisk, ale to wręcz element modelu Elversbergu: wyszukiwanie młodych piłkarzy, rozwijanie ich i dawanie im odpowiedzialności – mówi Gabriel Stach.

Jak podkreśla, w ostatnich latach przez klub przewinęli się m.in. Nick Woltemade, Paul Wanner i Fisnik Asllani. Obecnie podobną drogą idą Maurice Krattenmacher, Noah Darvich, Francis Onyeka czy Cole Campbell.

– Woltemade jest najlepszym przykładem. Trafił tam jako młody zawodnik i pomógł SVE w awansie z 3. do 2. Bundesligi. Największą gwiazdą Elversbergu nie jest więc konkretny piłkarz, tylko system: dobry skauting, rozwój talentów, odważny futbol i konsekwencja mimo niewielkich możliwości finansowych – dodaje Gabriel Stach.

Bayern ostatecznie przechylił jednak szalę na swoją stronę. W 72. minucie decydującą bramkę zdobył Harry Kane. Łukasz Poręba ponownie rozegrał pełne 90 minut.

Najmniejszy stadion w Bundeslidze

Skalę Elversbergu dobrze pokazuje jego stadion. Ursapharm-Arena mieści zaledwie 10 tys. widzów i jest najmniejszym obiektem w Bundeslidze. W poprzednim sezonie, jeszcze na zapleczu niemieckiej ekstraklasy, mecze SVE oglądało średnio ponad 9 tys. osób. Była to zarazem najniższa frekwencja w całej 2. Bundeslidze.

Ważną postacią w rozwoju klubu jest Frank Holzer – były piłkarz i trener Elversbergu, a później biznesmen związany z Ursapharm. To właśnie wieloletnie wsparcie firmy pomogło klubowi stworzyć stabilne zaplecze organizacyjne, choć jego możliwości finansowe nadal pozostają nieporównywalne z budżetami największych klubów Bundesligi.

Trener musiał zacząć od rewolucji

Dużą rolę w sukcesie Elversbergu odegrał również Vincent Wagner. Szkoleniowiec przejął zespół po Horście Steffenie i od początku musiał mierzyć się z poważnymi zmianami kadrowymi.

Do klubu przyszło 13 nowych zawodników, a 11 go opuściło. Wagner musiał więc szybko zbudować praktycznie nowy zespół. Drużyna mimo tych zmian zdołała wywalczyć awans na najwyższy poziom rozgrywkowy w Niemczech.

Przed sezonem trudno było oczekiwać od Elversbergu spektakularnych wyników również ze względu na możliwości finansowe. Klub wydał na transfery nieco ponad 12 mln euro.

20-letni skrzydłowi Cole Campbell i Maurice Krattenmacher przyszli odpowiednio z Borussii Dortmund i Bayernu Monachium za 6 i 2 mln euro. Definitywny transfer Łukasza Poręby kosztował 1,6 mln euro. Do tego doszło kilka wypożyczeń.

Dla porównania Bayer Leverkusen przeznaczył tego lata na nowych zawodników 157 mln euro. Na boisku różnicy w budżetach nie było jednak widać. Beniaminek pokonał jednego z potentatów Bundesligi, a kilka tygodni później przez ponad 70 minut pozostawał równorzędnym rywalem dla Bayernu.

Historia Elversbergu nie jest więc opowieścią o klubie, który przypadkiem znalazł się w Bundeslidze. Za błyskawicznym awansem stoją konsekwentny model działania, skauting, rozwój młodych zawodników i odważny sposób gry. Pierwsze kolejki pokazały, że beniaminek nie zamierza ograniczać się do roli statysty.

Główne wnioski

  1. Romantyzm SV Elversberg bierze się przede wszystkim z niezwykłej drogi, jaką klub przebył w ciągu kilku lat – od czwartego poziomu rozgrywek do Bundesligi. Zespół z niewielkiej miejscowości w Kraju Saary rywalizuje dziś z największymi niemieckimi klubami, mimo nieporównywalnie mniejszych możliwości finansowych. Udany początek debiutanckiego sezonu w Bundeslidze, w tym siedem goli w dwóch pierwszych meczach, tylko wzmacnia tę opowieść. Nie jest to jednak wyłącznie historia piłkarskiego Kopciuszka. Za sukcesem stoją konsekwentne decyzje, dobre zarządzanie i jasno określony model rozwoju.
  2. W historii SV Elversberg występowało dotąd dwóch Polaków. Łukasz Poręba, po udanym wypożyczeniu z Hamburgera SV, został wykupiony latem 2026 r. i w obecnym sezonie jest ważnym zawodnikiem drużyny. Wcześniej, na przełomie XX i XXI wieku, barwy SVE reprezentował Marek Czakon, który w 70 spotkaniach zdobył 25 bramek. To niewielki, ale wyraźny polski ślad w historii klubu z Kraju Saary.
  3. Elversberg buduje kadrę przede wszystkim z młodych, perspektywicznych piłkarzy, których może rozwijać sportowo i zwiększać ich wartość. Ponieważ nie jest w stanie konkurować finansowo z największymi klubami, zamiast gotowych gwiazd szuka zawodników na wcześniejszym etapie kariery. Przykładami są Cole Campbell i Maurice Krattenmacher sprowadzeni odpowiednio z Borussii Dortmund i Bayernu Monachium. Wcześniej podobną drogą przez Elversberg przeszli m.in. Nick Woltemade, Paul Wanner i Fisnik Asllani. Transfer jest tu więc nie tylko zakupem zawodnika, lecz także inwestycją w jego rozwój. Niespełna 10 mln euro wydane tego lata pokazuje zarazem, że klub nadal pilnuje swoich możliwości finansowych.