„W Szwecji może być wojna”. Jak państwa nordyckie przygotowują społeczeństwa
Szwecja ostrzega przed możliwością wojny, a Finlandia ma schrony dla blisko 4,8 mln osób i właśnie ukończyła 200 km ogrodzenia przy granicy z Rosją. Eksperci wyjaśniają, jak państwa nordyckie budują odporność i czego może z tego nauczyć się Polska.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak elity polityczne państw nordyckich oceniają zagrożenie ze strony Rosji.
- Jak Szwecja i Finlandia przygotowują państwo i społeczeństwo na kryzys lub wojnę.
- Czego – zdaniem ekspertów – Polska może nauczyć się od państw północy Europy.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Na północy Europy o zagrożeniu ze strony Rosji mówi się coraz mniej w kategoriach abstrakcyjnego ryzyka, a coraz częściej jako o jednym z trwałych elementów polityki bezpieczeństwa. Państwa nordyckie różnią się sposobem komunikowania zagrożeń i skalą przygotowań, ale łączy je jedno: przekonanie, że odporność państwa trzeba budować zawczasu – nie tylko przez rozwój armii, lecz także przez obronę cywilną, edukowanie obywateli i ponadpartyjny konsensus w sprawach bezpieczeństwa.
– W państwach nordyckich w zasadzie istnieje konsensus wśród elit politycznych w ocenie zagrożenia ze strony Rosji – mówi dr Magdalena Domeradzka, skandynawistka z Uniwersytetu SWPS.
Różnią się natomiast sposoby komunikowania ryzyka i doświadczenia poszczególnych społeczeństw. Szwecja mówi o zagrożeniach coraz bardziej wprost. Finlandia, która dzieli z Rosją ponad 1300 km granicy, stawia przede wszystkim na wieloletnią gotowość, rozbudowany system obrony cywilnej i unikanie alarmistycznej retoryki.
Szwedzki skandal z Rosją w tle
Dr Magdalena Domeradzka zwraca uwagę, że szwedzka kultura polityczna mocno opiera się na transparentności, a kontakty osób związanych z polityką z rosyjskimi strukturami spotykają się z dużym zainteresowaniem mediów i opinii publicznej.
Przykładem był skandal z września 2026 r. dotyczący wieloletniej pracowniczki Demokratów Szwedzkich w Riksdagu. Według ustaleń magazynu Expo kobieta publikowała treści powielające prorosyjskie narracje. Brała również udział w podróży do Rosji związanej z rosyjskimi strukturami państwowymi. Jej partner, Gustav Gellerbrant, należy do ważnych działaczy Demokratów Szwedzkich i kierował biurem koordynującym współpracę partii z rządem. Sprawa doprowadziła m.in. do ponownej weryfikacji bezpieczeństwa Gellerbranta. Nie przedstawiono jednak publicznie dowodów, że tajne informacje zostały przekazane Rosji.
– To pokazuje, jak wrażliwie traktowane są w Szwecji kontakty mogące budzić pytania o rosyjskie wpływy – mówi dr Domeradzka.
W sprawie Rosji istnieje polityczny konsensus
Podobnie sytuację ocenia dr Damian Szacawa, kierownik Zespołu Bałtycko-Nordyckiego Instytutu Europy Środkowej w Lublinie oraz adiunkt na Wydziale Politologii i Dziennikarstwa UMCS.
Jego zdaniem w państwach nordyckich istnieje szeroki konsensus co do wzrostu zagrożenia ze strony Rosji. Szczególną uwagę zwraca się na incydenty na Morzu Bałtyckim, działania wobec infrastruktury krytycznej, naruszanie przestrzeni powietrznej oraz operacje poniżej progu otwartej wojny.
W ostatnich miesiącach problem stał się jeszcze bardziej widoczny. Po sierpniowym incydencie z dronem wyposażonym w materiały wybuchowe na lotnisku Lipsk/Halle niemieckie władze we wrześniu oficjalnie oskarżyły Rosję o przeprowadzenie operacji. Moskwa zaprzeczyła. Ówczesny premier Szwecji, Ulf Kristersson, uznał wydarzenia w Lipsku za element nasilających się rosyjskich działań hybrydowych.
– Premier Ulf Kristersson zwrócił uwagę, że ataki hybrydowe mogą obejmować działania o różnej sile rażenia: od kampanii dezinformacyjnych, przez zabójstwa i sabotaż, po kończące się na zabójstwach i sabotażu – tłumaczy dr Damian Szacawa.
Szwecja mówi wprost o możliwości wojny
To właśnie Szwecja należy do państw nordyckich najostrzej komunikujących zmianę sytuacji bezpieczeństwa.
W styczniu 2024 r. minister obrony cywilnej Carl-Oskar Bohlin powiedział podczas konferencji Folk och Försvar: „W Szwecji może być wojna”. Podkreślał przy tym, że jego celem nie jest wzbudzanie strachu, lecz zwiększenie świadomości społeczeństwa i gotowości państwa.
Szwecja już wcześniej rozpoczęła odbudowę zdolności obronnych. W 2017 r. rząd zdecydował o przywróceniu poboru, który ponownie zaczął obowiązywać od 2018 r.
Od 1 stycznia 2026 r. dawna Agencja ds. Ochrony Ludności i Gotowości – MSB – działa pod nazwą Myndigheten för civilt försvar, czyli Agencja Obrony Cywilnej i Odporności. Kieruje nią Mikael Frisell. Jej zadaniem jest koordynowanie przygotowań cywilnych na wypadek kryzysu, podwyższonej gotowości i wojny.
Instrukcja na wypadek kryzysu lub wojny
Jednym z najbardziej widocznych elementów szwedzkiej polityki przygotowywania społeczeństwa jest broszura „Om krisen eller kriget kommer” – „W razie kryzysu lub wojny”.
W 2024 r. zaktualizowaną wersję wysłano do wszystkich szwedzkich gospodarstw domowych – w sumie 5,2 mln egzemplarzy. Publikacja zawiera praktyczne wskazówki dotyczące m.in. zapasów, dostępu do informacji, alarmów, schronienia i zachowania w sytuacji konfliktu.
– Szwedzkie instytucje w sposób transparentny informują o przygotowaniach. Pojawiają się informacje o próbach werbowania informatorów, a instytucje komunikują obywatelom, jak zachować się w podobnej sytuacji. Wszystko odbywa się rzeczowo i otwarcie – mówi dr Magdalena Domeradzka.
Ekspertka przywołuje też własne doświadczenia ze Szwecji.
– Sama widziałam w transporcie publicznym reklamy zachęcające do wstąpienia do armii i zaangażowania się we wzmacnianie obrony cywilnej – mówi skandynawistka.
Finlandia: gotowość bez dramatyzowania
Inny sposób komunikowania zagrożenia można zaobserwować w Finlandii.
– Choć Finlandia ma ponad 1300 km granicy z Rosją, zarówno prezydent Alexander Stubb, minister obrony Antti Häkkänen, jak i przedstawiciele sił zbrojnych są ostrożniejsi w wypowiadaniu się o zagrożeniu – mówi dr Damian Szacawa.
Jego zdaniem Finowie unikają dramatyzowania i skupiają się przede wszystkim na faktach oraz konkretnych działaniach.
– Rosja rozbudowuje i modernizuje infrastrukturę wojskową, a więc tworzy warunki umożliwiające w przyszłości zwiększenie liczby wojsk w pobliżu fińskiej granicy. Finlandia musi brać taki scenariusz pod uwagę – tłumaczy ekspert.
Dr Magdalena Domeradzka zwraca uwagę, że fińskie podejście ma głębokie korzenie historyczne: wynika z doświadczenia wojny zimowej z lat 1939-1940, wieloletniego sąsiedztwa ze Związkiem Radzieckim, a później Rosją, oraz pamięci okresu finlandyzacji.
– Położenie geograficzne i przeszłość przygotowały Finlandię do życia w stałej gotowości i świadomości, że Rosja może stanowić długotrwałe i nieprzewidywalne zagrożenie – mówi ekspertka.
Rosyjska armia rozbudowuje zaplecze przy Finlandii
Zdaniem dr. Szacawy fińska kultura strategiczna opiera się właśnie na takim podejściu: bez paniki, ale ze stałym przygotowywaniem państwa na mniej korzystne scenariusze.
– Finowie nie dramatyzują. Podkreślają natomiast, że jest dużo rzeczy do zrobienia – mówi politolog.
Dopóki znaczna część rosyjskich sił jest związana wojną przeciwko Ukrainie, bezpośredni atak na Finlandię jest oceniany jako mniej prawdopodobny. Jednocześnie Helsinki zwracają uwagę na działania poniżej progu wojny oraz rosyjską rozbudowę infrastruktury wojskowej.
We wrześniu 2026 r. Finlandia zakończyła budowę około 200 km ogrodzenia na najbardziej newralgicznych odcinkach granicy z Rosją. Najdłuższe fragmenty znajdują się w południowo-wschodniej części kraju. Ogrodzenie ma przede wszystkim ograniczać nielegalne przekraczanie granicy i możliwość wykorzystywania migracji jako narzędzia presji hybrydowej.
Fiński minister obrony Antti Häkkänen mówił we wrześniu 2026 r. o rosyjskim zagrożeniu jako długoterminowym i nieprzewidywalnym oraz podkreślał potrzebę dalszego wzmacniania własnej obrony.
Państwa nordyckie wzmacniają obronę
– Nieco spokojniejsza jest retoryka Danii czy Norwegii, choć Norwegia również graniczy z Rosją. Nie oznacza to jednak, że państwa te nie przygotowują się na różne scenariusze zagrożeń – mówi dr Damian Szacawa.
W całym regionie rosną wydatki na obronę, rozwijane są siły zbrojne, współpraca wojskowa oraz systemy odporności cywilnej. NATO informuje, że europejscy sojusznicy i Kanada w 2025 r. zwiększyli realne wydatki obronne o blisko 20 proc., a wszystkie państwa sojuszu osiągnęły lub przekroczyły wcześniejszy próg 2 proc. PKB.
Finlandia ma schrony dla blisko 4,8 mln osób
Szczególne znaczenie w Finlandii ma obrona cywilna. Kraj dysponuje około 50,5 tys. schronów, które mogą pomieścić około 4,8 mln osób. Przy populacji wynoszącej około 5,7 mln oznacza to miejsca dla mniej więcej 85 proc. mieszkańców.
– Finlandia jest pod tym względem jednym z najbardziej rozwiniętych państw. To konsekwencja wieloletniego obowiązku uwzględniania schronów w części nowych budynków – mówi dr Szacawa.
Jednocześnie fińskie i szwedzkie podejście wykracza daleko poza same schrony.
– Chodzi o model obrony, w którym każdy ma swoją rolę: obywatel, samorząd, przedsiębiorstwo i władze centralne. Nie tylko o miejsca ewakuacji, lecz również o dostawy żywności i leków, energię, komunikację czy utrzymywanie rezerw strategicznych – tłumaczy ekspert.
Nordycy wzmacniają związki obronne z USA
Zdaniem dr. Damiana Szacawy państwa północy Europy są zgodne również co do tego, że powinny zwiększać własną odpowiedzialność za bezpieczeństwo, niezależnie od obecności Stanów Zjednoczonych.
– Panuje zgoda, że państwa europejskie powinny robić więcej dla własnego bezpieczeństwa. Jednocześnie pojawia się dążenie do jak najsilniejszego związania z regionem partnerów zewnętrznych, w tym Kanady i Stanów Zjednoczonych – mówi ekspert.
Finlandia i Szwecja zawarły ze Stanami Zjednoczonymi dwustronne umowy DCA dotyczące współpracy obronnej. Nie oznaczają one powstania „amerykańskich baz”. Umowy przewidują jednak dostęp wojsk USA do uzgodnionych obiektów i terenów wojskowych oraz możliwość rozmieszczania sprzętu. W Finlandii wymieniono 15 takich obszarów, w Szwecji – 17.
Lekcja dla Polski
Co z nordyckiego modelu może wynikać dla Polski? Zdaniem dr Magdaleny Domeradzkiej warto zwrócić uwagę przede wszystkim na sposób budowania konsensusu w sprawach strategicznych.
– Myślę, że wiele moglibyśmy się od Szwedów nauczyć. W strategicznych kwestiach politycznych, nie mówiąc już o obronności, zawierają porozumienie – mówi skandynawistka.
Podkreśla, że nie oznacza to braku politycznych sporów. Szwedzkie partie mocno różnią się choćby w sprawach migracji, podatków czy polityki społecznej.
– Mimo tych podziałów kwestie bezpieczeństwa są w znacznie większym stopniu wyłączone z bieżącej walki politycznej – uważa dr Domeradzka.
Podobnie patrzy na to dr Damian Szacawa.
– W Polsce jesteśmy mocno podzieleni na obozy, które potrafią oskarżać się nawzajem o narodową zdradę. Na północy debata o bezpieczeństwie wygląda inaczej – mówi przedstawiciel Instytutu Europy Środkowej.
W jego ocenie ważna jest również odpowiedzialność za język debaty publicznej. Szczególnie fińska dyskusja o Rosji pozostaje – jak podkreśla – stonowana i pragmatyczna.
– Nie chodzi o przestraszenie społeczeństwa, ale o znalezienie praktycznych rozwiązań na różne scenariusze rozwoju sytuacji międzynarodowej – podsumowuje dr Damian Szacawa.
Główne wnioski
- W państwach nordyckich istnieje szeroki polityczny konsensus, że Rosja stanowi długoterminowe wyzwanie dla bezpieczeństwa regionu. Poszczególne kraje różnią się jednak sposobem mówienia o ryzyku. Szwecja komunikuje je coraz bardziej bezpośrednio, Finlandia stawia na spokojną, wieloletnią gotowość i unikanie alarmistycznej retoryki.
- Przygotowania nie ograniczają się do armii. Finlandia ma około 50,5 tys. schronów mieszczących blisko 4,8 mln osób, a Szwecja rozsyła wszystkim gospodarstwom domowym instrukcje działania na wypadek kryzysu lub wojny. Państwa regionu zwiększają również wydatki obronne i pogłębiają współpracę z NATO oraz Stanami Zjednoczonymi.
- Zdaniem ekspertów, jednym z elementów nordyckiego modelu, na który warto zwrócić uwagę z polskiej perspektywy, jest próba utrzymywania ponadpartyjnego konsensusu w sprawach bezpieczeństwa oraz komunikowanie zagrożeń w sposób, który ma skłaniać do przygotowań, a nie wyłącznie wywoływać strach.