Mentzen chce poboru do wojska. I ma społeczne poparcie
Sławomir Mentzen chęcią przywrócenia poboru do wojska wywołał spore poruszenie. Lider Konfederacji przyznaje, że nie obawia się sondażowych strat, zwłaszcza że społeczeństwo przychylnie patrzy na taki postulat.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak Sławomir Mentzen tłumaczy chęć odwieszenia poboru do wojska.
- Jakie są inne pomysły na prawicy oraz reakcje na pomysł lidera Konfederacji.
- Co o nastawieniu do poboru mówią badania opinii społecznej.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Od kilku dni wypowiedzi Sławomira Mentzena rozgrzewają debatę publiczną. Zanim obudził emocje internautów wypowiedziami na temat kobiet służących w policji i wojsku, opublikował nagranie, w którym przekonywał do przywrócenia powszechnych obowiązkowych szkoleń wojskowych. Przyjrzyjmy się temu, co sugeruje lider Konfederacji.
Warto wiedzieć
Zawieszony pobór
Pobór 19-latków do wojska zawieszono w 2009 r. Od tamtej pory służba w wojsku jest dobrowolna. Wciąż obowiązuje kwalifikacja wojskowa, w ramach której określa się zdolność do pełnienia służby wojskowej.
Zdaniem Sławomira Mentzena wojsko nie może opierać się tylko na armii zawodowej. Postuluje więc powszechne szkolenia wojskowe dla 19-latków, gdyż – jak twierdzi – w przypadku wojny młodzi ludzie i tak zostaną wcieleni do armii.
Polityk zwraca uwagę, że pobór obowiązuje nie tylko w krajach wrogich Polsce, jak Rosja i Białoruś, także w Finlandii, Estonii, Łotwie, Litwie, Ukrainie, Grecji, Chorwacji, Austrii czy neutralnej Szwajcarii.
„Musimy wszyscy zrozumieć, że dylemat nie brzmi: czy będę walczył czy nie. Dylemat brzmi: czy będę miał umiejętności. To nie jest tak, jak się niektórym wydaje, że jak wybuchnie wojna, to ktoś wyjedzie za granicę i przeczeka. W Polsce będzie dokładnie tak samo jak na Ukrainie. Z Ukrainy, pomijając przypadki łapówek, młody mężczyzna nie mógł wyjechać” – mówił Sławomir Mentzen na swoim kanale na YouTube.
Lider Konfederacji tłumaczył, że skoro mężczyźni na wypadek wojny i tak zostaną powołani do wojska, to w ich interesie powinno być przeszkolenie.
„Wtedy ich szanse na przeżycie i na obronę naszego kraju są znacząco większe. Musimy zrozumieć, że nie istnieje świat, w którym sojusznicy wyślą do Polski swoich żołnierzy, w sytuacji, gdy my sami nie będziemy walczyć (…). Nikt nie wyśle tu żołnierzy, jeżeli Polska sama nie będzie miała woli walki i zdolności do obrony swojego kraju” – twierdził polityk.
Gdy dyskusja wokół nagrania wrzała w sieci, Sławomir Mentzen opublikował na platformie X wpis, w którym twierdził, że bez poboru Ukraina nie byłaby w stanie bronić się ponad 4 lata. Przyznał także, że nie obawia się spadku poparcia w sondażach ze względu na chęć odwieszenia poboru.
Pomysł Sławomira Mentzena spotkał się z pozytywną reakcją wiceszefa Kancelarii Prezydenta RP Adama Andruszkiewicza. Napisał on na platformie X, że forma powszechnego przeszkolenia powinna być wypracowana w społecznym konsensusie. Pochwalił Mentzena za jego głos w dyskusji.
Wiceszefowie MON pytani o pobór
Dwa dni po publikacji nagrania lidera Konfederacji głos w dyskusji zabrał Paweł Zalewski, wiceminister obrony narodowej. Na antenie Radia Zet polityk przyznał, że „mechanizmy tworzenia atrakcyjności służby wojskowej działają”, a roczne plany rekrutacji są wypełniane.
Dodał jednak, że konieczne będzie przygotowanie programu poboru z programem przeszkolenia, a następnie również program szkolenia dla większej grupy aktywnych rezerwistów. Zastrzegł również, że program obowiązkowego szkolenia nie obejmowałby wszystkich potencjalnych poborowych.
Drugi z wiceministrów obrony Cezary Tomczyk (Koalicja Obywatelska) wypowiedział się na ten temat w TVP Info. Stwierdził, że MON nie planuje obecnie obowiązkowych szkoleń ani obowiązkowego poboru. Przyznał, że nie widzi potrzeby przymusu, gdy nie brakuje ochotników. Dodał jednak, że rząd przygląda się sytuacji.
O dobrowolnej służbie najczęściej mówią też inni politycy koalicji.
Prawica chce rozwoju rezerwy
W swoim internetowym wystąpieniu Sławomir Mentzen odwoływał się do pomysłów prawicowej konkurencji. Stawia ona bardziej na rozwój rezerwy.
We wrześniu politycy stowarzyszenia Rozwój Plus zaprezentowali pomysł na program szkolenia rezerwy. Jego głównym założeniem jest obowiązkowe szkolenie obronne zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn po ukończeniu szkoły średniej.
Europoseł i były wiceminister obrony Michał Dworczyk ma nadzieję, że dzięki tak szerokiemu przeszkoleniu rezerwistów, armia mogłaby w razie zagrożenia liczyć nawet milion osób. W ostatnich dniach posłowie z klubu Mateusza Morawieckiego złożyli ponadto projekt ustawy o wojskowym przeszkoleniu parlamentarzystów.
Również we wrześniu o ewentualnym powrocie poboru wypowiedział się Przemysław Czarnek, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera. Jego zdaniem powszechny pobór do wojska powinien zostać odwieszony, jednak w krótszym zakresie niż w formule znanej z PRL-u. Czarnek jest zwolennikiem przeszkolenia wojskowego wszystkich dorosłych mężczyzn nadających się fizycznie do służby.
W sierpniu podczas programowej konferencji PiS były minister obrony Mariusz Błaszczak postulował reformę rezerwy. Zasugerował, że rezerwy powinny być nowym komponentem Sił Zbrojnych obok armii zawodowej i Wojsk Obrony Terytorialnej. Udział rezerwistów miałby być refundowany w miejscach pracy, a za gotowość otrzymywaliby 800 zł. Ponadto Mariusz Błaszczak postulował dobrowolne przygotowania do służby wojskowej dla uczniów szkół średnich.
Takie propozycje, zdaniem Mentzena, mają być niewystarczające.
Razem sceptycznie
Krytycznie do pomysłu odwieszenia poboru odniósł się Adrian Zandberg, lider partii Razem. Zwrócił uwagę na braki w sprzęcie oraz brak miejsc na szkolenia na tak szeroką skalę. Stwierdził, że jego partia popiera rozwój armii zawodowej i postuluje poprawę sytuacji żołnierzy zawodowych.
„Jak stoimy z obroną cywilną? Co z przygotowaniem miejsc schronienia i aprowizacji w miastach? Z amunicją? Z mundurami? Skoro jesteśmy tacy mocni, że bierzemy się za pobór całego rocznika, to na pewno to już załatwiliśmy? No więc nie załatwiliśmy – mimo licznych ekspertów od geopolityki, którymi obrodziła nasza ojczyzna. O gospodarczych konsekwencjach wysłania całego rocznika na rok do koszar nawet nie będę pisać” – pisał na platformie X Adrian Zandberg.
Polacy o szkoleniach. Ponad połowa na „tak”
Czy postulat Sławomira Mentzena może paść na podatny grunt? Sprawdziła to pracownia SW Research. Pod koniec września, na zlecenie Klubu Jagiellońskiego, zbadała stosunek Polaków do przeszkolenia i służby wojskowej.
Pierwsze pytanie dotyczyło kilkumiesięcznego szkolenia oraz obowiązkowej służby wojskowej dla każdego młodego człowieka „o odpowiednim stanie zdrowia bez względu na płeć”. Pozytywnie na to pytanie odpowiedziała ponad połowa badanych (54 proc.). Niemal co czwarty badany (24 proc.) odpowiedział „zdecydowanie tak”. Co czwarty badany odpowiedział negatywnie, a więcej niż co piąty badany (21 proc.) nie miał zdania.
Zarówno wśród kobiet (49 proc.), jak i mężczyzn (59 proc.) jest więcej zwolenników niż przeciwników (odpowiednio 27 proc. i 23 proc.) powszechnej służby wojskowej.
W każdej z grup wiekowych przeważają zwolennicy poboru. Najwięcej zwolenników jest wśród respondentów powyżej 50. roku życia (62 proc.), choć i w grupie 35-49 lat odsetek pozytywnych odpowiedzi jest wysoki (52 proc.). Najbardziej zbliżone proporcje są w grupie wiekowej 25-34 lata. W tej grupie pobór pobiera 39 proc., a przeciwko jest 37 proc. badanych. Wśród najmłodszych dorosłych poniżej 24. roku życia, pobór popiera 42 proc. badanych, a przeciwko jest 32 proc.
Największa niechęć po lewej stronie
W wynikach sondażu uwzględniono także preferencje partyjne respondentów. Ponad połowa wyborców niemal każdej z liczących się partii politycznych popiera pomysł kilkumiesięcznego przeszkolenia i powszechną służbę wojskową dla młodych.
O niemal każdej partii politycznej można powiedzieć, że ponad połowa jej sympatyków popiera szkolenia i powszechny pobór. Poza partią Razem. Tam odsetek zarówno zwolenników, jak i przeciwników tego pomysłu wynosi po 39 proc.
Zaraz po sympatykach Razem największa niechęć jest w elektorach Nowej Lewicy (32 proc.) i Konfederacji Korony Polskiej (30 proc.). Mimo to odsetek zwolenników kilkumiesięcznych szkoleń i powszechnego poboru w elektoratach jest znacznie wyższy niż u sympatyków Razem. To odpowiednio 56 proc. i 51 proc.
W elektoratach większości partii politycznych odsetek niechętnych jest niewielki. Mieści się w przedziale 15-21 proc.
Największym poparciem szkolenia i pobór cieszą się w elektoracie stowarzyszenia Rozwój Plus. Popiera je aż 67 proc. sympatyków nowego ruchu Mateusza Morawieckiego. Niewiele niższe poparcie jest w elektoratach Prawa i Sprawiedliwości (65 proc.). Dalej są elektoraty Koalicji Obywatelskiej (62 proc.), Polskiego Stronnictwa Ludowego (62 proc.), Konfederacji (59 proc.), Nowej Lewicy (56 proc.) i Konfederacji Korony Polskiej (51 proc.).
Główne wnioski
- Sławomir Mentzen chce przywrócić powszechny pobór do wojska. Jego zdaniem armia w wypadku zagrożenia nie może opierać się tylko na żołnierzach zawodowych.
- Przedstawiciele MON zaprzeczają, by odwieszenie poboru było planowane. Ich zdaniem nie brakuje obecnie chętnych do dobrowolnej służby w zawodowym wojsku. Na pomysł Sławomira Mentzena pozytywnie zareagowała Kancelaria Prezydenta. Partia Razem go krytykuje. Zdaniem szefa tej partii armia zawodowa wymaga większego wsparcia ze strony państwa. Tymczasem politycy PiS i Rozwoju Plus chcą stawiać na rozwój rezerwy. Ruch Morawieckiego postuluje powszechne szkolenia wojskowe dla absolwentów szkół średnich.
- Według badania SW Research dla Klubu Jagiellońskiego w społeczeństwie jest spore poparcie dla szkoleń wojskowych i odwieszenia poboru. Im starsi badani, tym większe poparcie dla takiego pomysłu. Wysokie poparcie dla szkoleń i poboru jest w elektoratach większości partii politycznych. Najmniejsze poparcie jest wśród zwolenników partii Razem.