Dariusz Michalczewski bohaterem gry planszowej. Czy skusi młodzież, by odłożyła telefon?
W Polsce dzieci w wieku od 7 do 14 lat spędzają codziennie w internecie średnio prawie cztery i pół godziny. Problem staje się palący, a więc walka z nim jest nie tylko szlachetna, lecz też potencjalnie dochodowa. – Rynek rośnie – mówi Jakub Siemiątkowski z firmy Trefl.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak rośnie rynek gier planszowych na świecie.
- Dlaczego Dariusz Michalczewski nie był kiedyś fanem mody na boks.
- W jaki sposób oglądanie krótkich internetowych filmów „psuje” mózg.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Dariusz Michalczewski, bohater stworzonej przez Trefl gry planszowej „Tiger”, polskim dzieciom nie jest znany. Ale ich rodzicom – owszem. Dlatego pomysł może okazać się biznesowo trafiony. I to nie tylko w Polsce – „Tygrys” boksował przez prawie całą karierę w Niemczech, stał się tam jednym z najbardziej znanych sportowców. Uciekł z Polski pod koniec PRL-u, marząc o wielkich sukcesach i wielkich pieniądzach. W ówczesnej Polsce boks zawodowy nie istniał.
– Darek jest bardzo popularny w Niemczech, a także na Węgrzech. Chcemy tam wejść z naszym produktem [na opakowaniu do gry są napisy w tych językach – red.] – mówi Jakub Siemiątkowski, prezes zarządu Trefl S.A.
Popularność gier planszowych
Niemcy to potężny rynek, to tam – w Essen – odbywają się największe w Europie targi gier planszowych.
– Byłem bardzo zaskoczony, gdy po raz pierwszy tam pojechałem. Rok temu swoje produkty prezentowało w Essen prawie tysiąc wystawców z 50 państw. Imprezę odwiedziło ok. 220 tys. osób. Całe rodziny, kolejki przed otwarciem hal jak w USA podczas Black Friday… Podobno na tegoroczną imprezę, która odbędzie się w październiku, bilety rozeszły się błyskawicznie. Tam też będziemy obecni z grą „Tiger” – mówi Jakub Siemiątkowski.
Rynek „planszówek” na świecie rośnie. Ten globalny był wyceniany rok temu na prawie 16 mld dolarów, a w połowie przyszłej dekady ma osiągnąć poziom prawie 40 mld (podajemy za Fortune Business Insights). Polska stanowi w Europie jeden z największych rynków, ustawia się nasz kraj obok Niemiec i Francji.
W takim rozwoju „pomogła” w oczywisty sposób pandemia, a obecnie, jak można sądzić, pomaga pragnienie rodziców, by odrywać dzieci od smartfonów.
Smartfon, czyli narzędzie niebezpieczne
Wiedza o tym, jak szkodliwy może być dla dzieci internet – a w szczególności: media społecznościowe – upowszechnia się coraz mocniej. Pojawiają się badania, wedle których oglądanie krótkich filmików prowadzi do dezaktywacji tych obszarów mózgu, które odpowiadają za kontrolę poznawczą.
Dane dotyczące internetowej aktywności młodych ludzi są bardzo niepokojące również w Polsce – według raportu „Internet dzieci 2026”, Polacy w wieku od 7 do 14 lat spędzają dziennie na smartfonach i laptopach średnio cztery godziny i 25 minut.
– Nie chcę nadużywać słowa „misja”, ale myślą przewodnią gry było to, żeby odciągnąć dzieci trochę od telefonów. Nie tylko dla ich dobra, ale też dlatego, by rodziny spędzały ze sobą więcej czasu. Bo gdy w jednym pomieszczeniu wszyscy mają telefony w dłoniach, to często wszyscy są tak naprawdę w osobnych światach – mówi Jakub Siemiątkowski.
Michalczewski jako przykład uporu
Dariusz Michalczewski mówi, że „gra planszowa to lekarstwo na dzisiejsze czasy”, ale dodaje także, iż chciałby dzięki grze przybliżyć nieco swoją historię. Kontrowersyjną dla niektórych – ucieczka, hymn Niemiec przed walkami… – ale na pewno pełną sukcesów.
– Ostatnią walkę stoczyłem w 2005 r. Skąd młodzi ludzie mają mnie znać? Ostatnio w sklepie chciałem wziąć do ręki nową puszkę napoju „Tiger”. Oglądam, a bardzo młoda ekspedienta zaczyna mi wyjaśniać: „To jest energetyk, napój energetyczny”. Skąd może wiedzieć, że „Tiger” to ja? – opowiada Dariusz Michalczewski.
Jego historia – również ze względu na kontrowersje – jest iście filmowa. Streszczać jej nie będziemy, ale o początkach warto wspomnieć, bo są zaskakujące.
– Nie, to w ogóle nie było tak, że całe dnie spędzałem na boisku i stąd wziął się sport. Do końca szóstej klasy, do 12. roku życia, dostawałem od ojca tylko godzinę dziennie na rozrywkę poza domem. Tak zarządził, ponieważ bardzo dbał o to, żebym się uczył. I uczyłem się bardzo dobrze. Świadectwa z paskiem nie miałem tylko ze względu na zachowanie… W domu przerabiałem szkolny materiał na dwa tygodnie do przodu i później w szkole się nudziłem – i rozrabiałem. Jednak gdy po szóstej klasie zmarł tata, to szkoła poszła już w odstawkę – wspomina Michalczewski.
Został pięściarzem, według wielu – najwybitniejszym w historii Polski, jeśli chodzi o boks zawodowy. Chociaż nie wywoływał tak niezwykłych emocji jak Andrzej Gołota i nie walczył tak spektakularnie jak on, to był niezwykle skuteczny. O takim lewym prostym, jaki miał Michalczewski, polscy trenerzy mawiali barwnie: „Bije tak, że rywalom głowa odbija się od pleców”.

Tiger o przyszłości polskiego boksu
Był tytanem pracy, co nadal często słychać w jego różnych wypowiedziach z ostatnich lat. Powtarza, że sukces musi boleć, że treningi muszą być niemal tak ciężkie, jak sama walka. I najważniejsze jest to, czy ktoś umie przezwyciężać kryzysy – nieuchronne w walce bokserskiej.
Jeśli ktoś dzięki grze zgłębi historię Michalczewskiego, dostanie zastrzyk energii i motywacji. A może zechce trenować pięściarstwo? Wszak gra opiera się na tym, by dzięki kartom „zadawać” ciosy lub stosować uniki.
– Podstawowy cel gry jest inny, ale skoro pyta pan o przyszłość polskiego boksu, to odpowiem, że widzę światełko w tunelu. Chociaż wcześniej byłem raczej sceptyczny, mimo że trwała już tzw. moda na boks. Nie patrzyłem na nią z entuzjazmem, ponieważ to trochę sprowadzało naszą dyscyplinę do wesołej rozrywki. Powiedzmy umownie: zapisywali się wujkowie i ciocie, żeby trochę pomachać rękami. Ale okazało się, że oni w ten sposób zachęcili do boksu młode pokolenie. Dzisiaj tysiące dzieciaków trenuje boks. Znam kluby bokserskie, które nie mają już wolnych miejsc. Może z tej masy wyłonią się mistrzowie? – zastanawia się Michalczewski.
Główne wnioski
- Wartość światowego rynku gier planszowych wyceniania jest na prawie 20 mld dolarów, a w połowie przyszłej dekady dobić ma do prawie 40 mld. Eksperci oceniają, że na wzrost przełożyło się nie tylko przymusowe zamknięcie ludzi w domach podczas pandemii koronawirusa, lecz także to, iż rodzice coraz mocniej walczą o oderwanie dzieci od smartfonów.
- Polskie dzieci spędzają średnio w internecie prawie cztery i pół godziny dziennie. Przeglądając media społecznościowe lub oglądając krótkie filmiki, pogarszają sprawność swoich mózgów. Według badań taki sposób spędzania czasu w nadmiernym wymiarze przyczynia się do dezaktywacji tych obszarów mózgu, które odpowiadają za kontrolę poznawczą.
- Dariusz Michalczewski został bohaterem gry planszowej „Tiger”, gdyż chce przyłożyć swoją pięść do wysiłku na rzecz odciągania dzieci od smartfonów. Dodaje, iż chciałby także, by młodzi ludzie poznali jego karierę sportową. Nie boksuje od 2005 r., wcześniej przez wiele lat był jedną z największych gwiazd europejskiego boksu. W ringu zarobił ok. 50 mln euro.


