Kategorie artykułu: Biznes Newsy Technologia

Unimot buduje zbrojeniowy holding. Silniki, druk 3D i przejęcia

Unimot chce zbudować wokół PZL Sędziszów przemysłową platformę dla sektora obronnego. Grupa stawia na silniki turboodrzutowe, druk 3D, przejęcia i docelowy debiut PZL Defence Holding na giełdzie.

Przedstawiciele Unimot, PZL Defence i Divergent
Grupa rozpoczyna współpracę z amerykańskim Divergent Technologies. Unimot i PZL Defence analizują uruchomienie w Polsce pierwszego europejskiego zakładu wykorzystującego system DAPS, łączący cyfrowe projektowanie, przemysłowy druk 3D z metalu i zrobotyzowany montaż. Na zdjęciu od lewej Maciej Borecki (prezes Zarządu PZL Defence S.A.), Mark Brzezinski (były ambasador USA w Polsce i założyciel Brzezinski Global Strategies), Adam Sikorski (prezes Zarządu Unimot S.A.) w trakcie podpisania umowy na targach MSPO we wrześniu 2026 r. Fot. Unimot

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak Unimot chce zbudować PZL Defence Holding i rozwijać działalność w sektorze obronnym.
  2. Dlaczego grupa przesunęła punkt ciężkości z dronów na silniki, komponenty i zdolności produkcyjne.
  3. Jaką rolę w planach firmy mają przejęcia, druk 3D oraz przyszły debiut giełdowy.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Unimot przyspiesza budowę nowego filaru działalności. 1 października grupa objęła 34,2 proc. akcji PZL Sędziszów w zamian za 100 proc. akcji PZL Defence. Wartość wniesionych akcji określono na blisko 50 mln zł. Docelowo PZL Sędziszów ma zostać przekształcony w PZL Defence Holding – platformę łączącą produkcję, rozwój technologii i kolejne aktywa pozyskiwane przez przejęcia.

– Sektor obronny jest jednym z obszarów, w których w najbliższych latach spodziewamy się rosnącego zapotrzebowania na technologie, moce produkcyjne i produkty – mówi Adam Sikorski, prezes Unimotu. Grupa chce połączyć zdolności PZL Sędziszów, kompetencje PZL Defence oraz własne zaplecze finansowe i kontakty biznesowe.

PZL Sędziszów zatrudnia ok. 130 osób, produkuje ok. 4 mln filtrów rocznie i eksportuje na około 20 rynków. Dostarcza już rozwiązania dla sektora obronnego, m.in. systemy filtracyjne do Rosomaków i Jelczy oraz elementy do śmigłowców. Jak mówi Adam Sikorski, obecnie ok. 70 proc. działalności spółki przypada na motoryzację, a 30 proc. na obronność.

Unimot chce te proporcje zmieniać. W ubiegłym roku przychody działalności w Polsce wyniosły niespełna 40 mln zł, a czeskiego biznesu ok. 45 mln zł; po uwzględnieniu konsolidacji prezes Sikorski mówił o skali przekraczającej 70 mln zł. EBITDA miała wynieść ok. 5-6 mln zł. We wrześniu br. przychody PZL Sędziszów przekroczyły 5 mln zł wobec wcześniejszej średniej ok. 3,2 mln zł miesięcznie.

– Część produkcji na rzecz marek obcych zmniejszamy i PZL Sędziszów idzie mocniej w obronność, a mniej w motoryzację – mówi prezes.

Silniki zamiast kolejnej fabryki dronów

Pierwotny plan wejścia Unimotu do sektora obronnego był mocno związany z dronami i współpracą z ukraińskimi partnerami. Firma nie rezygnuje z bezzałogowców, ale po rozmowach z wojskiem zmieniła punkt ciężkości.

– Dron to bardzo kompleksowy system. Musimy zadbać o łączność, cały software, kompatybilność z wojskiem. Ale komponent do drona czy sprzętu latającego to coś, co zawsze będzie potrzebne – mówi Adam Sikorski.

Najważniejszym takim produktem ma być silnik turboodrzutowy AI-04G o ciągu ok. 40 kg. Partnerem jest ukraińskie biuro konstrukcyjne Ivchenko-Progress. Umowa licencyjna została podpisana, ale projekt czeka na formalną zgodę ukraińskiego regulatora na transfer technologii.

– Jeżeli będzie zgoda, to w ciągu sześciu miesięcy uruchamiamy produkcję – deklaruje prezes Sikorski.

Umowa obejmuje dokumentację silnika i wdrożenie produkcyjne. Ma zostać dostosowana również do wytwarzania części z użyciem druku 3D. Według Adama Sikorskiego silnik tej klasy kosztuje średnio ok. 15 tys. euro – rozwiązania chińskie ok. 10 tys. euro, a zachodnie ok. 20 tys. euro.

Potencjalne przychody z projektu nie są jeszcze uwzględnione w prognozach firmy. Prezes Unimotu zaznacza, że produkcja ma być rozproszona. Krytyczne komponenty mają pochodzić od co najmniej dwóch dostawców, a montaż końcowy ma być możliwy w przynajmniej dwóch lokalizacjach.

Jako główne miejsca produkcji Adam Sikorski wskazuje Polskę i Czechy. Szacuje, że nawet 95 proc. działalności produkcyjnej w tym obszarze może być skoncentrowana w tych dwóch krajach.

Czytaj również: Unimot z kontraktem dla norweskiej linii lotniczej. Od sierpnia dostarcza im paliwo

Druk 3D i produkcja dla innych firm

Drugim filarem ma być współpraca z amerykańskim Divergent Technologies. Unimot i PZL Defence analizują uruchomienie w Polsce pierwszego europejskiego zakładu wykorzystującego system DAPS, łączący cyfrowe projektowanie, przemysłowy druk 3D z metalu i zrobotyzowany montaż. Strony dopinają warunki współpracy i utworzenia wspólnego podmiotu.

– To kompletnie zmienia skalowalność produkcji. Chodzi o produkcję seryjną. Maszyny Divergent mogą pracować z elementami o wymiarach ok. 800 na 800 mm i do metra wysokości. Przykładem niech będzie trzymetrowy element rakiety, w którym po przeprojektowaniu pod druk 3D liczbę elementów ograniczono ze 100 do około 20 – tłumaczy Adam Sikorski.

Model współpracy z Divergent ma mieć dwa źródła przychodów. Pierwszym będzie usługowa produkcja komponentów dla innych producentów uzbrojenia. I takie rozmowy już trwają. Drugim kierunkiem ma być wspólne rozwijanie nowych produktów. PZL Defence Holding miałby więc także działać jako podwykonawca przemysłowy większych koncernów.

Czytaj również: Unimot, PZL Defence i Divergent łączą siły. To pozwoli przyspieszyć rozwój produktów obronnościowych

Unimot chce włączyć w ten model polski przemysł motoryzacyjny. Adam Sikorski wskazuje na kompetencje w spawaniu, obróbce, hartowaniu i produkcji precyzyjnej oraz wolne moce części zakładów.

– Wykorzystanie tych mocy w przemyśle motoryzacyjnym powinno być wręcz narodowym programem. Fabryki mogłyby utrzymywać część zdolności gotowych do szybkiego uruchomienia na potrzeby produkcji obronnej – mówi Adam Sikorski.

Unimot szuka fabryk do przejęcia

PZL Defence Holding ma rosnąć także przez akwizycje. Sikorski przyznaje, że prowadzone są już rozmowy dotyczące rozszerzenia kompetencji.

– Nie interesują nas startupy, tylko aktywa produkcyjne. Zachodnie koncerny realizujące kontrakty w Polsce szukają lokalnych podwykonawców, ale wejście do ich łańcuchów dostaw wymaga maszyn, pracowników, certyfikatów i w części przypadków koncesji – mówi Adam Sikorski.

PZL Sędziszów ma koncesję MSWiA na wytwarzanie i obrót wyrobami o przeznaczeniu wojskowym, bazę laboratoryjną i doświadczenie w produkcji precyzyjnej. PZL Defence rozwija technologie bezzałogowych statków powietrznych (BSP), bezzałogowych pojazdów naziemnych, silników odrzutowych i systemów antydronowych. Sama spółka oczekuje jeszcze na własną koncesję, dlatego część działalności wymagającej zezwoleń prowadzona jest przez PZL Sędziszów.

Skala przedsięwzięcia jest otwarta. Unimot nie wyklucza zwiększenia udziału w PZL Sędziszów ponad obecne 34,2 proc.

– Jeżeli uznamy, że wejście w defense ma być dużo poważniejsze i mówimy nie o spółce 200-milionowej, tylko miliardowej, o miliardzie czy półtora miliarda złotych przychodów, to będzie wymagało dalszych inwestycji – mówi Adam Sikorski.

W takim scenariuszu grupa mogłaby przeznaczyć na obronność więcej własnego kapitału. Jednocześnie Unimot nie chce wygaszać działalności cywilnej PZL Sędziszów. Część mniej rentownej produkcji motoryzacyjnej ma być ograniczana lub zlecana na zewnątrz, ale podstawowy biznes filtracyjny pozostanie. Ma to zabezpieczać zakład na wypadek przyszłego spadku koniunktury zbrojeniowej. W Sędziszowie rozpoczyna się też inwestycja w nową halę produkcyjną.

Najpierw NewConnect, potem GPW

Kolejnym etapem będzie rynek kapitałowy.

– Jest jasna decyzja. Na przełomie drugiego i trzeciego kwartału przyszłego roku chcemy być na NewConnect. Nie przesądziliśmy, czy debiutowi będzie towarzyszyć emisja akcji. Później PZL Defence Holding ma przejść na główny rynek GPW. Nie wykluczamy również dual listingu w Europie Zachodniej – mówi Adam Sikorski.

Debiut nie oznacza wyjścia Unimotu z inwestycji.

– Nie zakładamy, że będziemy wychodzić. Raczej w drugą stronę – myślimy, że możemy zwiększać ten udział jako Unimot – mówi Adam Sikorski.

Firma chce przed wejściem na rynek pokazać inwestorom działające projekty i pierwsze wyniki, a nie wyłącznie plany. Pierwsze przychody z rozwijanej działalności obronnej mają pojawić się jeszcze w 2026 r. Inwestycje będą uruchamiane etapami i wiązane z pozyskiwanymi zamówieniami.

– Nie chcemy sprzedawać przyszłości na zasadzie: uwierzcie nam. Chcemy pokazać, że to rzeczywiście się dzieje – mówi Adam Sikorski.

Do planowanego debiutu grupa chce mieć zaawansowany projekt produkcji silnika odrzutowego, uzgodniony model współpracy z Divergent, nowe inwestycje w Sędziszowie i pierwsze wyniki nowego biznesu. Ambicją Unimotu jest nie pojedynczy projekt zbrojeniowy, lecz platforma łącząca własne technologie, produkcję dla zewnętrznych kontrahentów i przejmowane zakłady.

Główne wnioski

  1. Unimot chce budować nie pojedynczy produkt, lecz całą platformę przemysłową dla sektora obronnego. Grupa zamierza połączyć istniejące zdolności PZL Sędziszów, projekty technologiczne PZL Defence oraz własny kapitał i kontakty biznesowe. Docelowo PZL Defence Holding ma rozwijać własne technologie, produkować komponenty dla innych firm i powiększać się przez przejęcia kolejnych aktywów przemysłowych.
  2. Najważniejszym projektem nie są już same drony, lecz produkcja krytycznych komponentów. Po rozmowach z wojskiem Unimot przesunął priorytet na rozwiązania, które mogą być wykorzystywane przez wielu producentów. Pierwszym dużym przykładem jest silnik turboodrzutowy AI-04G, którego produkcja ma ruszyć w Polsce po uzyskaniu formalnej zgody na transfer ukraińskiej technologii. Ważnym elementem planu ma być również przemysłowy druk 3D rozwijany we współpracy z Divergent Technologies.
  3. Unimot zakłada znacznie większą skalę biznesu i chce otworzyć go na inwestorów. Spółka nie wyklucza zwiększenia zaangażowania kapitałowego, jeśli biznes obronny będzie zmierzał w stronę 1-1,5 mld zł przychodów. PZL Defence Holding ma docelowo trafić najpierw na NewConnect, a później na główny rynek GPW, przy czym Unimot deklaruje, że nie planuje wyjścia z inwestycji, lecz może zwiększać swój udział.