Luksus w indonezyjskim więzieniu. Kraj oburzony „willami” dla wybrańców
Odkrycie w zakładzie karnym na Jawie luksusowych apartamentów doprowadziło do zwolnienia naczelnika, dymisji szefa służby więziennej i ukarania kilkunastu urzędników. Indonezyjskie media wzywają do ukrócenia patologicznej korupcji w systemie penitencjarnym.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co inspektorzy znaleźli w nielegalnych rezydencjach w zakładzie karnym Cibinong i dlaczego zrównano je z ziemią.
- Jakie były skutki odkrycia i jakie postępowania nadal się toczą.
- Dlaczego podobne skandale powtarzają się od kilkunastu lat mimo kolejnych obietnic reform.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Indonezyjskie więzienia od dziesięcioleci cieszą się złą sławą. Brakuje w nich opieki medycznej, czystej wody, a nawet podstawowych środków higieny. Za murami kwitnie korupcja i handel narkotykami, a w przeszłości w zakładach karnych dochodziło do tragicznych w skutkach zamieszek i pożarów. Największym codziennym problemem jest tam przepełnienie. Stłoczeni na podłogach i w wąskich korytarzach ludzie nie mają miejsca na ruch. Śpią w ścisku i tropikalnym upale.
Ale podczas gdy ubodzy więźniowie wegetują w nieludzkich warunkach, zamożni skazani – głównie politycy i biznesmeni odsiadujący wyroki za korupcję – mogą za łapówki kupić sobie luksusowe warunki.
W ostatnich dniach Indonezyjczycy żyją aferą, która rozegrała się w więzieniu Cibinong w Bogorze pod Dżakartą. Gdy pod koniec września odwiedziło je bez zapowiedzi dwoje urzędników biura praw obywatelskich, za blokami cel zobaczyli całkowicie inny świat.
Pracownica biura indonezyjskiego Ombudsmana Syafrida Rachmawati Rasahan mówiła potem o „obiektach przypominających pensjonaty, apartamenty i wille”, a nie zakwaterowanie więzienne.
Pałacyki zamiast cel
Inspektorzy naliczyli kilkanaście osobnych, klimatyzowanych budynków. Wewnątrz kompletnie wyposażone mieszkania, jakich nie powstydziłyby się platformy z ofertami dla turystów. Stały w nich sofy, telewizory i lodówki. Znaleziono prywatną siłownię i symulator golfa, a na zapleczu dwa luksusowe samochody. Kompleks miał osobną bramę, która pozwalała przebywającym tam osobom na swobodne opuszczanie terenu, z pominięciem więziennego biura przepustek.
Parlament sprawdza
Resort imigracji i więziennictwa istnieniu luksusowo urządzonych budynków w Cibinong nie mógł zaprzeczyć. Zakwestionował tylko informacje o ich przeznaczeniu. Dyrektor generalny więziennictwa Mashudi tłumaczył parlamentarzystom, że odnalezione budynki to 16 domów służbowych postawionych dla personelu. Telewizor, sofa, materac i lodówka z whisky i piwem miały być prywatnymi rzeczami jednego z kierowników.
Parlament tych wyjaśnień nie kupił. Podczas wizji lokalnej 30 września posłowie odkryli, że administracja próbowała naprędce tuszować ślady, naklejając na drzwi domków numery i tabliczki z napisem „dom służbowy”. Okazało się też, że 13 z 16 budynków wzniesiono całkowicie bez pozwoleń i nie było ich w rejestrze mienia państwowego.
Wcześniej inspektorzy ustalili, że jedną z willi zamieszkiwał skazany na 10 lat więzienia prominentny biznesmen Jimmy Masrin. Podczas niezapowiedzianej kontroli w willach fizycznie zastali dwóch innych zamożnych więźniów, którzy powinni znajdować się w zwykłych celach.
Tuż po wizji lokalnej na teren więzienia wjechały koparki. Po wyniesieniu luksusowych mebli, telewizorów, lodówek i sprzętu sportowego, całe nielegalne osiedle dla bogatych więźniów zrównano z ziemią. Pięciu najwyższych urzędników placówki usłyszało zarzuty nadużycia władzy i korupcji.
Warto wiedzieć
Tłok w więzieniach
Według danych z końca września, przytoczonych w indonezyjskim parlamencie przez posłankę Rieke Dianę Pitalokę, więzienie Cibinong dysponuje 845 miejscami. W praktyce przebywa tam 1827 osadzonych, nadzorowanych przez 153 funkcjonariuszy. Taka liczba więźniów to 216 proc. pojemności zakładu.
W kwietniu w skali całego kraju w więzieniach i aresztach przebywało ponad 271 tys. osób. Pojemność indonezyjskich więzień do ok. 147 tys. Więźniów jest więc o ok. 85 proc. za dużo.
Burzenie czy zacieranie śladów?
Rozbiórki budynków domagali się posłowie, ale pod warunkiem, że wyposażenie zostanie wcześniej sfotografowane, spisane i zaplombowane. Wyposażenie wywieziono do państwowego składu dowodów rzeczowych. Mimo to pośpiech spotkał się z krytyką.
Prof. Abdul Fickar Hadjar, prawnik karnista z Uniwersytetu Trisakti, uznał rozbiórkę za zacieranie śladów. „W kontekście prawa karnego istnienie tych luksusowych pomieszczeń stanowi dowód, który mógłby wesprzeć inny materiał dowodowy przy ustalaniu odpowiedzialności karnej” – powiedział magazynowi „Kompas”. Ocenił, że istnienia tych ekskluzywnych obiektów nie można bagatelizować, traktując je tylko jako naruszenie przepisów administracyjnych czy przejaw braku dyscypliny personelu.
Rzecznik praw obywatelskich nazwał rozbiórkę próbą pozbycia się dowodów.
Tymczasem organizacja antykorupcyjna Indonesia Corruption Watch (ICW) zaapelowała, aby sprawę, zwłaszcza przepływy pieniężne, zbadała państwowa Komisja Zwalczania Korupcji (KPK). Ta nie stwierdziła na razie przestępstwa. Kluczowe pytanie brzmi teraz, kto na pewno korzystał z udogodnień i komu za nie płacił.
Warto wiedzieć
Skandale powracają
Podobne historie Indonezyjczycy znają już od lat. W 2010 r. zespół do walki z mafią prawniczą odkrył w dżakarckim areszcie Pondok Bambu celę skazanej wyposażoną w prywatną salę karaoke. W 2018 r. KPK zatrzymała naczelnika zakładu Sukamiskin w Bandungu, który przyjął od skazanego pieniądze i dwa samochody. W zamian przydzielił mu luksusową celę i pozwolił na swobodne wychodzenie. Obu skazano na więzienie. Rok później Ombudsman zmierzył mieszczące się w tym samym więzieniu cele uprzywilejowanych osadzonych. Wśród nich był Setya Novanto, były przewodniczący parlamentu skazany za malwersacje finansowe przy wdrażaniu systemu elektronicznych dowodów osobistych. Cele były większe niż standardowe. Ówczesny wiceszef antykorupcyjnej komisji szacował, że za ponadstandardowe udogodnienia płacono od 200 do 500 mln rupii za celę (ok. 45-110 tys. zł). Przestępcy skazani za korupcję płacili też dziesiątki tysięcy dolarów za przepustki na zakupy i odwiedziny u krewnych.
Komentatorzy wskazują na rządzący więziennictwem mechanizm rynkowy: przepełnienie tworzy popyt na komfort, a dyrekcje i personel mają możliwość, aby go sprzedać. Zarządy więzień często liczą na pieniądze od zamożnych skazanych, bo państwo nie poprawia warunków. Od 2010 r. rząd obiecuje reformy i środki na system więziennictwa, ale skandale ciągle wracają.
Śledztwo trwa
1 października dyrektor generalny Mashudi złożył dymisję, określając to jako akt odpowiedzialności moralnej. Cztery dni później Wisnu Hani Putranto, dotychczasowy naczelnik więzienia Cibinong, został zwolniony ze stanowiska i dyscyplinarnie wydalony ze służby cywilnej. Sankcjami dyscyplinarnymi objęto poza nim szesnaścioro innych urzędników i oraz pracowników ministerstwa. Wobec pięciu osób zarekomendowano najcięższe kary dyscyplinarne, a wobec 11 – kary „średniego stopnia”.
Resort więziennictwa i urząd kontroli inwestycji powołały specjalny zespół śledczy, a postępowanie toczy się na kilku torach. Przesłuchano ponad 50 osadzonych.
Indonezyjskie media szeroko komentują sprawę, prezentując ją jako „wierzchołek góry lodowej”. Dziennik „Jakarta Post” pisze w redakcyjnym komentarzu, że systemowa korupcja w indonezyjskim systemie penitencjarnym niezmiennie się utrzymuje. Magazyn „Tempo” podkreśla, że specjalne traktowanie bogatych więźniów od lat było tajemnicą poliszynela.
Redakcja podkreśla, że pokazowe działanie władz sprawia wrażenie stanowczego, ale lepiej by się stało, gdyby luksusowe rezydencje zostały zaplombowane. Komentatorzy domagają się też procesów karnych dla skorumpowanych strażników oraz natychmiastowego przeniesienia Masrina i innych uprzywilejowanych skazanych do więzienia o maksymalnym rygorze.
Główne wnioski
- Kompleks luksusowo wyposażonych budynków w przepełnionym więzieniu pod Dżakartą został zrównany z ziemią po interwencji indonezyjskich parlamentarzystów. Trwa ustalanie, kto w nich mieszkał i komu za to płacił.
- Sprawa doprowadziła do dymisji dyrektora generalnego więziennictwa, usunięcia naczelnika więzienia i ukarania kilkanaściorga urzędników. Rozbiórkę obiektów przypominających luksusowe osiedle mieszkaniowe uznaje się jednak za próbę zatarcia dowodów, ponieważ postępowanie wyjaśniające prowadzone przez Rzecznika Praw Obywatelskich oraz inne organy ścigania nie zostało jeszcze zakończone.
- Kolejne skandale związane z możliwością kupowania sobie luksusowych warunków w zatłoczonych indonezyjskich więzieniach powtarzają się od kilkunastu lat. Dymisje i rozbiórki mogą uspokoić opinię publiczną, ale bez likwidacji przyczyn strukturalnych podobne sprawy będą wracać. Komentatorzy wskazują na rządzący więziennictwem mechanizm rynkowy: spowodowane brakiem inwestycji państwa przepełnienie tworzy popyt na komfort, a dyrekcje i personel mają możliwość, aby go sprzedawać.