Zagraniczni inwestorzy w Polsce
Luka w CBAM. Europejski przemysł AGD płaci za emisje, a import nie
Europejscy producenci AGD płacą za ślad węglowy stali i aluminium, ich konkurenci spoza UE – nie. Polska, największy producent dużego AGD w Unii, zabiega więc o zmianę CBAM. Nowelizacją mechanizmu zajmuje się właśnie Bruksela.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego obecny kształt CBAM stawia europejskich producentów AGD w innej sytuacji kosztowej niż importerów gotowych urządzeń.
- Które kategorie sprzętu mogą zostać objęte rozszerzonym mechanizmem i dlaczego branża domaga się szerszego zakresu CBAM.
- Jak presja importowa i rosnące koszty regulacyjne wpływają na europejską produkcję AGD, w tym na przemysł w Polsce.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
15 września 2026 r. Parlament Europejski przyjął stanowisko przed dalszymi negocjacjami w sprawie rozszerzenia CBAM na gotowe wyroby zawierające stal i aluminium, w tym sprzęt AGD. Dla branży najważniejsze jest to, które konkretnie kategorie urządzeń ostatecznie znajdą się w mechanizmie. Ta kwestia wciąż nie jest rozstrzygnięta.
Warto wiedzieć
Czym jest CBAM?
CBAM, czyli Carbon Border Adjustment Mechanism, wprowadzono rozporządzeniem (UE) 2023/956 jako narzędzie mające chronić europejski przemysł przed presją importu i tzw. ucieczką emisji. Chodzi o zjawisko, w którym produkcja przenosi się do krajów o łagodniejszej polityce klimatycznej albo zostaje zastąpiona bardziej emisyjnym importem.
Mechanizm nakłada na importerów sprowadzających do Unii surowce, takie jak stal, aluminium czy cement, obowiązek ponoszenia kosztu odpowiadającego emisjom CO2 powstałym przy ich produkcji. CBAM obowiązuje od 1 stycznia tego roku.
Co to oznacza dla europejskiej branży AGD?
Przemysł AGD należy do nielicznych dużych gałęzi wytwórczych, które Europa zachowała u siebie. Od kilku lat jego pozycja jednak słabnie. Jak wynika z danych organizacji APPLiA Polska, w ciągu sześciu lat unijny przemysł AGD skurczył się pod względem liczby wyprodukowanych urządzeń o 22 proc. Wolumen produkcji na terytorium UE zmalał z 68 mln sztuk AGD w 2019 r. do 53 mln w 2025 r.
Za rosnącą presją na europejski przemysł AGD stoi przede wszystkim import z Chin i Turcji. Jak wynika z Raportu Rynku AGD 2025/2026 przygotowanego przez APPLiA Polska, w dostawach dużego AGD do UE w 2025 r. Chiny odpowiadały za 43 proc. wolumenu. Import z tego kraju wzrósł o 13 proc. i był już o 90 proc. wyższy niż przed pandemią. Drugim dostawcą pozostawała Polska z udziałem 15 proc., a trzecim Turcja – 12 proc. W samej Polsce liczba fabryk AGD spadła w 2025 r. z 35 do 30, produkcja obniżyła się o 4 proc. r/r, a branża straciła około 6 tys. miejsc pracy.
Problem w tym, że CBAM w obecnym kształcie obejmuje surowce i półprodukty, ale nie gotowe wyroby zawierające te materiały. Producent pralki czy lodówki działający w Polsce ponosi więc koszt emisji CO2 związanych ze stalą i aluminium – niezależnie od tego, czy kupuje je od dostawcy europejskiego, czy np. chińskiego. Udział tych surowców w dużym AGD wynosi od 50 do 77 proc., zależnie od kategorii.
Importer sprowadzający do Unii gotowe urządzenie, które również zawiera stal i aluminium, takiego kosztu nie ponosi. To właśnie ta luka budzi sprzeciw branży AGD i jest przedmiotem trwającej w Brukseli dyskusji.
Usunięcie luki w CBAM ma kluczowe znaczenie dla całej branży
Komisja Europejska zaproponowała nowelizację CBAM i objęcie mechanizmem części gotowych wyrobów.
– To krok w dobrym kierunku. Nie rozumiemy jednak, dlaczego spośród wielu kategorii dużego AGD Komisja Europejska uwzględniła tylko trzy: pralki, lodówki oraz suszarki do ubrań. Apelujemy o rozszerzenie mechanizmu na wszystkie kategorie dużego AGD, w tym zmywarki, piekarniki, okapy oraz płyty kuchenne – mówi Konrad Pokutycki, prezes zarządu BSH w Polsce, największego producenta AGD w kraju.
Nie rozumiemy, dlaczego spośród wielu kategorii dużego AGD Komisja Europejska uwzględniła tylko trzy: pralki, lodówki oraz suszarki do ubrań. Apelujemy o rozszerzenie mechanizmu na wszystkie kategorie dużego AGD.
W odpowiedzi na pytania XYZ Komisja Europejska odesłała do obszernych dokumentów. Wynika z nich, że propozycja rozszerzenia CBAM na gotowe wyroby powstała na podstawie oceny ryzyka ucieczki emisji oraz znaczenia poszczególnych kategorii produktów pod względem emisji.
Parlament Europejski poparł postulaty branży AGD, ale ostateczny zakres rozszerzenia CBAM nie jest jeszcze przesądzony. Kolejnym etapem są negocjacje trójstronne, tzw. trilogi, między Parlamentem Europejskim, Komisją Europejską i Radą Unii Europejskiej. Konrad Pokutycki apeluje o aktywną rolę polskiego rządu w tych negocjacjach.
– Usunięcie luki w CBAM ma kluczowe znaczenie dla konkurencyjności europejskiego przemysłu AGD, jednego z ostatnich wielkich przemysłów na Starym Kontynencie – mówi prezes BSH w Polsce.

„Urzędnik w Brukseli to nie Cezar w Koloseum”
Podobne postulaty, choć formułowane w ostrzejszym tonie, przedstawia Wojciech Konecki, prezes zarządu APPLiA Polska – Ogólnopolskiego Związku Producentów AGD i HVAC.
– Jest absolutnie niezrozumiałe, że obecnie urzędnicy mogą skazywać całe branże na zagładę, decydując, która fabryka przetrwa, a która nie. Analityk w Komisji czy poseł w Parlamencie Europejskim to nie Cezar w Koloseum – mówi Wojciech Konecki.
Jest absolutnie niezrozumiałe, że obecnie urzędnicy mogą skazywać całe branże na zagładę, decydując, która fabryka przetrwa, a która nie.
Jak podkreśla, stawka jest wysoka – polskie fabryki odpowiadają za 60 proc. europejskiej podaży zmywarek, a w Łodzi działa największa tego typu fabryka na kontynencie, będąca chlubą nie tylko BSH. Mimo to, jak zaznacza prezes APPLiA Polska, branża wciąż musi przekonywać decydentów, że sektor potrzebuje równych warunków konkurencji.
– Pominięte w rozporządzeniu CBAM kuchnie, piekarniki czy okapy to przecież sedno działalności ostatnich polskich producentów dużego AGD – Amiki i Ciarko. Walczą o to polscy europarlamentarzyści, ale inni już nie bardzo – mówi Wojciech Konecki.
Branża AGD nie walczy jednak sama. Wspólnie z innymi sektorami przetwórczymi przekonuje Komisję Europejską, że ochrona producentów stali nie przyniesie efektu, jeśli w Europie zabraknie odbiorców ich wyrobów. Wskazuje też, że wzmacnianie sektora obronnego, choć samo w sobie słuszne, będzie trudniejsze do finansowania, jeśli osłabnie reszta europejskiego przemysłu.
– Postulujemy wprowadzenie zachęt inwestycyjnych dla europejskich, ale i zagranicznych firm. Wnioskujemy o zastopowanie inflacji prawa ograniczającego innowacje, prosimy o wsparcie konsumpcji. W przeciwnym wypadku musimy liczyć się z zamykaniem kolejnych fabryk. Tylko w 2025 r. straciliśmy w Polsce ich aż pięć. To z kolei wiąże się nieuchronnie ze zwolnieniami pracowników i utratą sieci setek dostawców, zwykle polskich MŚP – mówi Wojciech Konecki.
Spór o równe zasady gry. Stawką milion miejsc pracy
Podobne stanowisko prezentuje APPLiA Europe.
– Propozycja Komisji Europejskiej to istotny krok w kierunku zapewnienia równych warunków konkurowania dla sektora AGD. Obecny projekt jest jednak jedynie częściowym rozwiązaniem. To zachęta do obchodzenia przepisów, pozostawiająca poza systemem znaczące wolumeny emisji wbudowanych i podważająca podstawowe cele klimatyczne mechanizmu – mówi Michał Zakrzewski, starszy dyrektor ds. polityki cyfrowej i konkurencyjności w APPLiA Europe, organizacji reprezentującej producentów AGD wobec instytucji unijnych.
Zapytany, czy organizacja podziela obawy producentów dotyczące zaburzonej równowagi kosztowej między produkcją w UE a importem gotowych urządzeń, Zakrzewski wskazuje na różnice w kosztach ponoszonych przez producentów unijnych i zagranicznych.
Europejscy producenci stoją w obliczu wygaszania bezpłatnych uprawnień w systemie ETS i wprowadzania kosztów CBAM dla surowców. Ponoszą wyraźnie wyższe koszty przy zakupie stali czy aluminium.
– Europejscy producenci stoją w obliczu wygaszania bezpłatnych uprawnień w systemie ETS i wprowadzania kosztów CBAM dla surowców. Ponoszą wyraźnie wyższe koszty przy zakupie stali czy aluminium. Tymczasem zagraniczny konkurent może wyprodukować urządzenie poza UE z materiałów nieobciążonych kosztami emisji CO2. A potem zaimportować gotowy produkt do Unii bez analogicznego obciążenia – mówi Michał Zakrzewski.
Dodaje, że firmy działające w UE ponoszą pełny koszt europejskiej wyceny emisji CO2 przy zakupie stali czy aluminium. Importowane gotowe urządzenia całkowicie go omijają.
– Ta asymetria karze firmy inwestujące w europejską produkcję, innowacje i dekarbonizację. Rozszerzenie CBAM na gotowe wyroby przywraca równe zasady gry, pomagając chronić blisko milion europejskich miejsc pracy – wskazuje przedstawiciel APPLiA Europe.
W Polsce produkcja kategorii pominiętych w propozycji obejmuje rocznie 5,5 mln zmywarek i wiąże się z około 4 tys. miejsc pracy, 2,5 mln piekarników do zabudowy i również około 4 tys. miejsc pracy oraz 3 mln okapów i 2,2 tys. miejsc pracy.
Firma, która otworzyła Polsce drogę do pozycji lidera
BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego Sp. z o.o. to największy producent AGD w Polsce pod względem wolumenu. Spółka należy do BSH Home Appliances Group, która powstała w Niemczech w 1967 r. jako wspólne przedsięwzięcie koncernów Bosch i Siemens. Od 2015 r. BSH w całości należy do grupy Bosch i działa w ponad 50 krajach. To największy europejski producent AGD. Ma 37 fabryk na świecie, zatrudnia 56 tys. pracowników, a w 2025 r. jego przychody wyniosły 15 mld euro.
Pierwszą inwestycją BSH po wejściu do Polski ponad trzy dekady temu była fabryka pralek w Łodzi, uruchomiona w dawnej hali fabryki pończoch. W ślad za tym podobne decyzje podjęły kolejne globalne koncerny. Dzięki temu Polska stała się największym producentem AGD w Unii Europejskiej. W 2013 r. spółka kupiła firmę Zelmer, a w 2015 r. przejęła aktywa upadłego Fagor Mastercook we Wrocławiu.
Obecnie BSH ma w Polsce sześć fabryk, w których w szczytach produkcyjnych pracuje nawet 8 tys. osób. W Łodzi powstają pralki, zmywarki i suszarki do ubrań, we Wrocławiu – lodówki i piekarniki, a w zakładzie pod Rzeszowem – odkurzacze oraz kapsułkowe ekspresy do kawy.

Nie tylko CBAM. Spór o zbiórkę elektroodpadów
Branża producentów AGD zwraca też uwagę na propozycję KE dotyczącą zaostrzenia obowiązków związanych ze zbiórką zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego (WEEE). Obecny próg, wynoszący 65 proc. średniej masy urządzeń wprowadzonych na rynek w ciągu trzech lat, miałby wzrosnąć do 100 proc. Za każdy kilogram niezebranego sprzętu poniżej tego poziomu miałaby zostać naliczona opłata w wysokości 2 euro.
– Popieramy rozwój gospodarki obiegu zamkniętego. Mamy jednak poważne zastrzeżenia wobec proponowanego sposobu naliczania nowych opłat. System powinien uwzględniać rzeczywisty cykl życia urządzeń AGD, który wynosi kilkanaście lat – mówi Konrad Pokutycki.
Popieramy rozwój gospodarki obiegu zamkniętego. Mamy jednak poważne zastrzeżenia wobec proponowanego sposobu naliczania nowych opłat. System powinien uwzględniać rzeczywisty cykl życia urządzeń AGD, który wynosi kilkanaście lat.
Jak tłumaczy, oczekiwanie, że masa dzisiejszych odpadów będzie odpowiadała masie obecnie sprzedawanego sprzętu, mija się z rzeczywistością.
– W przeciwnym razie powstanie trwałe obciążenie finansowe, które nie przyczyni się do poprawy poziomu recyklingu. Dodatkowe koszty w Polsce mogłyby przekroczyć miliard złotych rocznie. Takie środki lepiej przeznaczyć na inwestycje, innowacje i rozwój efektywnych systemów zbiórki – mówi Konrad Pokutycki.
Wśród innych postulatów przekazanych przez branżę AGD instytucjom unijnym znalazły się także zapisy premiujące w programach dopłat i dotacji – w ramach Industrial Accelerator Act – sprzęt wytwarzany w UE oraz rozszerzenie unijnego instrumentu ochronnego dla rynku stali.
Główne wnioski
- Obecny CBAM nie obejmuje wszystkich produktów konkurujących na europejskim rynku. Producent AGD w UE ponosi koszt emisji związanych ze stalą i aluminium, podczas gdy importer gotowego urządzenia zawierającego te materiały nie ponosi analogicznego obciążenia.
- Rozszerzenie CBAM na gotowe urządzenia jest dla Polski szczególnie istotne. Kraj pozostaje największym producentem dużego AGD w UE, podczas gdy unijna produkcja urządzeń spadła w ciągu sześciu lat o 22 proc.
- Branża domaga się szerszego zakresu nowych przepisów. Obecna propozycja obejmuje pralki, lodówki i suszarki, podczas gdy producenci chcą objęcia mechanizmem także zmywarek, piekarników, okapów i płyt kuchennych.
Artykuł powstał na zlecenie BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego Sp. z o.o.

