Prawo aborcyjne. Po dwóch latach jest ruch komisji
Nadzwyczajna sejmowa komisja ds. zmian w prawie aborcyjnym poparła dwa liberalizujące projekty poselskie. Posłowie koalicji po długim czasie wracają do tematu przed zapowiadanymi w wielu miastach protestami przeciwko bezczynności rządzących.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czego dotyczą oba projekty ustaw.
- Jakie będą ich dalsze losy.
- Jak przebiegła dyskusja na komisji.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Na czwartek marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział posiedzenie nadzwyczajnej komisji ds. zmian w prawie aborcyjnym zwołane przez prezydium Sejmu na wniosek przewodniczącej Doroty Łobody (Koalicja Obywatelska). To pierwsze posiedzenie tej komisji od ponad dwóch lat. Poprzednie odbyło się w lipcu 2024 r. Włodzimierz Czarzasty podkreślał, że rozmawiał na ten temat z premierem Donaldem Tuskiem.
Lewica wraca do projektów aborcyjnych
Włodzimierz Czarzasty zapowiadał, że Nowa Lewica będzie chciała wrócić do tematu zmian w prawie aborcyjnym po wywalczeniu praw dla par jednopłciowych. Choć ustawa o statusie osoby najbliższej została przyjęta przez parlament, to zawetował ją prezydent Karol Nawrocki.
Niektóre pary jednopłciowe zyskały jednak prawa. Rząd wdrożył wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z listopada 2025 r. Dzięki temu orzeczeniu pary jednopłciowe, które zawarły jednopłciowe związki małżeńskie w innych krajach należących do Unii Europejskiej, mogą uzyskać w Polsce transkrypcję aktów małżeństwa. Do tej pory taką transkrypcję uzyskało ok. 500 par.
Choć za wdrożenie przepisów umożliwiających transkrypcję odpowiadało Ministerstwo Cyfryzacji kierowane przez Krzysztofa Gawkowskiego z Lewicy, to jednak nie byłoby to możliwe bez wyroku TSUE.
Jedna próba już była
W obecnej kadencji parlamentu również próbowano wprowadzić zmiany w prawie aborcyjnym. 12 lipca 2024 r. Sejm odrzucił poselski projekt Nowej Lewicy dotyczący depenalizacji pomocy w aborcji. Kilkorga posłów koalicji zabrakło na sali plenarnej, a obecny na niej Roman Giertych (KO) złamał klubową dyscyplinę i nie wziął udziału w głosowaniu. Projekt upadł.
W kolejnych miesiącach parlament nie wracał do tematu aborcji. Koalicja rządząca liczyła, że wybory prezydenckie wygra kandydat, który pozwoli na ustawową liberalizację prawa. Wybory wygrał Karol Nawrocki, który opowiada się przeciwko aborcji.
Dwa projekty przeszły dalej
Na czwartkowym posiedzeniu komisja pozytywnie zaopiniowała dwa projekty. Pierwszy był wspólnym projektem Nowej Lewicy i Koalicji Obywatelskiej. Dotyczył częściowej dekryminalizacji aborcji za zgodą kobiety oraz dekryminalizacji pomocy w samodzielnej aborcji. Projekt czekał na dalszy ruch od lipca 2024 r.
Projekt to uchylenie z Kodeksu karnego przepisów o karalności za przerwanie ciąży za zgodą kobiety, jeżeli odbywa się ono z naruszeniem przepisów ustawy o planowaniu rodziny. Zakłada także uchylenie karalności pomocy w przerwaniu ciąży i nakłaniania do niego. Chodzi o osoby pomagające kobiecie w przerwaniu ciąży. Za obie te czynności Kodeks karny przewiduje obecnie karę do trzech lat więzienia. Projekt proponuje także wyłączenie odpowiedzialności personelu medycznego, który brałby udział w przerwaniu ciąży w następstwie procedury medycznej ratującej zdrowie lub życie ciężarnej kobiety.
Reprezentacja klubu PiS chciała przełożyć to głosowanie na inny dzień, by do Sejmu mogli przybyć eksperci. Przewodnicząca komisji Dorota Łoboda stwierdziła, że debata nad tą regulacją miała już miejsce przy okazji pierwszego czytania.
Powrót do stanu sprzed wyroku Trybunału
Drugi z projektów został złożony przez Polskę 2050. Zakłada on przywrócenie możliwości przerwania ciąży w przypadku ciężkiej wady płodu. Oznaczałoby to powrót do stanu prawnego sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego z października 2020 r.
Komisja przyjęła poprawki zgłoszone przez autorkę projektu Wioletę Tomczak z Polski 2050. Doprecyzowała w nich, że przerwanie ciąży będzie możliwe, jeżeli badania lub inne medyczne przesłanki wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiej i nieodwracalnej wady płodu lub nieuleczalnej choroby, która zagraża jego życiu.
Podkreśliła także, że przerwanie ciąży będzie możliwe do momentu osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety. Poprawki zakładają ponadto pierwszeństwo kobiet po przerwaniu ciąży do pomocy psychologicznej w ciągu sześciu miesięcy od dokonania aborcji.
Burzliwa dyskusja na komisji
Podczas posiedzenia komisji doszło do gorącej wymiany zdań między koalicją a opozycją.
– Chciałabym odnieść się do poprawek, które jeszcze bardziej radykalizują przepisy. Łącznie z możliwością zabicia dziecka, które może żyć poza łonem matki. Do czego my zmierzamy? Chcecie usprawiedliwić te mordy, których dokonują lekarze? Nie można do tego dopuścić. Na tej sali są młode kobiety. Wiele z was będzie matkami. Jestem przeciw poprawkom, tak samo jak byłam za odrzuceniem projektu ustawy – mówiła posłanka Anna Milczanowska z Prawa i Sprawiedliwości.
Posłanka PiS krytykowała prezydium komisji za zwołanie jej w tak krótkim terminie, co uniemożliwiło przygotowanie się do obrad.
– Komisja nie zbierała się przez wiele miesięcy, ale projekty były gotowe. Mieli państwo czas, żeby przygotować swoje poprawki. Rozumiem, że państwa podejście do aborcji nie zmieni się choćby przez kolejne dwa lata. My nie jesteśmy od tego, żeby mówić kobietom, co mają robić. Jesteśmy od tego, żeby dać im wybór – kontrowała przewodnicząca komisji Dorota Łoboda z KO.
Do posłanek opozycji zwróciła się także posłanka Joanna Wicha z Nowej Lewicy.
– Mamy tu pomieszanie pojęć dotyczące tego, kto ma o kim i o czym decydować. Miłe panie, jesteśmy w pewnym wieku, w którym nie urodzimy już dzieci. Więc nie decydujmy o kobietach i swoich córkach, tylko pozwólmy im podejmować decyzje. Chcecie im zabrać prawo do tego, by decydowały o własnym ciele i własnym życiu – mówiła Joanna Wicha.
Niezrzeszony poseł Marcin Józefaciuk zgłaszał poprawki dotyczące mężczyzn. Chciał, by również partner kobiety w ciąży miał prawo do informacji na temat ryzyka związanego z przerwaniem ciąży. Jego udział wymagałby zgody kobiety.
Poseł Józefaciuk postulował także, by partner kobiety, która przerwie ciążę, miał prawo do pomocy psychologicznej. Jego poprawki zostały odrzucone. Posłanka Alicja Łepkowska-Gołaś z KO pytała go, czy pomoc psychologiczna należałaby się także sprawcy ciąży z gwałtu.
Będą protesty
Drugie i trzecie czytania obu projektów mają odbyć się na następnym posiedzeniu Sejmu. Planowane jest ono między 20 a 23 października. Tymczasem na 22 października zaplanowano protesty w ponad 20 miastach w różnych częściach Polski pod hasłem „Czerwona kartka za aborcję”. Organizuje je Fundacja Widzialne z Gdańska.
Tego dnia minie sześć lat od wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uniemożliwił przerywanie ciąży ze względu na letalne wady płodu. Fundacja Widzialne powstała na kanwie protestów po tamtym wyroku TK. Aktywistki mają za złe rządzącym brak liberalizacji prawa aborcyjnego mimo obietnic wyborczych.
Na mapie protestów są Warszawa, Kraków, Gdańsk, Poznań, Szczecin, Olsztyn, Piotrków Trybunalski, Lublin, Łódź, Częstochowa, Wrocław, Kielce, Toruń, Bydgoszcz, Jelenia Góra, Katowice oraz Rzeszów.
Od tamtego wyroku TK nie przyjęto żadnych skutecznych zmian w prawie aborcyjnym na poziomie ustawowym. W sierpniu 2024 r. ówcześni minister zdrowia Izabela Leszczyna i minister sprawiedliwości Adam Bodnar wydali wytyczne dla podmiotów leczniczych i prokuratury ws. przerywania ciąży. Dzięki ich wytycznym możliwe jest przerwanie ciąży w sytuacji zagrożenia zdrowia kobiety. Konieczne jest zaświadczenie od lekarza, również psychiatry.
Warto wiedzieć
Przerywanie ciąży w Polsce
Zgodnie z prawem przerwanie ciąży jest w Polsce możliwe w dwóch przypadkach: gdy stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety (bez ograniczeń dotyczących etapu rozwoju płodu) oraz w sytuacji, gdy ciąża jest następstwem gwałtu (do 12 tygodnia ciąży).
Bardziej liberalna część koalicji musi jednak liczyć na poparcie również tej bardziej konserwatywnej. Na środowym posiedzeniu władz Polskiego Stronnictwa Ludowego partia nie dyskutowała o projektach liberalizujących prawo aborcyjne. Poprzednio jednak część z nich poparła dekryminalizację, a część posłów, która nie poparła projektu w tamtym głosowaniu, później deklarowała publicznie zmianę zdania.
Główne wnioski
- Projekt klubów Nowej Lewicy i Koalicji Obywatelskiej dotyczy zniesienia karania kobiet za przerwanie ciąży w dopuszczalnych przypadkach oraz depenalizacji pomocy w aborcji ze strony ich bliskich. Z kolei projekt Polski 2050 zakłada przywrócenie możliwości przerwania ciąży ze względu na letalne wady płodu.
- Drugie i trzecie czytania obu projektów mają odbyć się na następnym posiedzeniu Sejmu jeszcze w październiku. Zbiegnie się to w czasie z rocznicą wyroku Trybunału Konstytucyjnego, po którym prawo aborcyjne zostanie zaostrzone. Wtedy też w wielu miastach odbędą się demonstracje kobiet krytycznych wobec rządu za brak liberalizacji prawa aborcyjnego przez trzy lata od przejęcia władzy.
- Podczas posiedzenia nadzwyczajnej sejmowej komisji nie zabrakło spięć. Posłanki PiS krytykowały autorki projektów, zarzucając im zgodę na zabijanie dzieci w łonach matek. Z kolei posłanki koalicji podkreślały, że decyzja o przerwaniu ciąży powinna należeć do kobiety, a nie do polityków.