Kategoria artykułu: Kultura

Czy to symbole masońskie? Spójrzmy uważnie na gmach SGH

Szkoła Główna Handlowa, najstarsza uczelnia ekonomiczna w Polsce, niebawem liczyć będzie 120 lat. Choć jej gmachy zalicza się do najwybitniejszych zabytków europejskiego modernizmu, wciąż owiane są aurą tajemnic wolnomularskich. Prawda to czy zwykłe plotkarstwo?

Archiwalna pocztówka fotograficzna prezentująca kampus ówczesnej Szkoły Głównej Planowania i Statystyki (SGPiS). W przeciwieństwie do gmachu biblioteki czy pawilonu przy ul. Rakowieckiej widoczny na widokówce budynek główny wybudowany został w okresie powojennym. Czy jego świetlista piramida wpisywać się miała w wolnomularską ikonografię? Niekoniecznie – w tym kontekście eksperci analizują raczej gmachy z lat 20.-30., choć i w tej kwestii trudno o jednoznaczne stanowisko. Fot. E. Paszkowska, Krajowa Agencja Wydawnicza

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Co przesądza o opinii, że pawilon biblioteki SGH uchodzi za jeden z najznakomitszych zabytków europejskiej architektury pierwszej połowy XX wieku. 
  2. Na jakie elementy kampusu zwraca się uwagę w kontekście symboliki wolnomularskiej.
  3. Czy to prawda, że w początkowym okresie swojej działalności uczelnia przyjęła na swoje kursy zaledwie kilkanaście osób.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Monumentalne, a przy tym misterne ażurowe konstrukcje, przeszkolone piramidy i białe od słońca kopuły. Wpisane do rejestru zabytków zabudowania warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej uznawane są za jedne z najznakomitszych projektów art déco w Europie.

Choć trudno dostrzec to w zgiełku przyległej do kampusu Alei Niepodległości, mowa o architekturze wręcz onieśmielającej. Takiej, która wciąga odbiorcę w celową grę własnych symboli i ukrytych wątków. Czy komuś z nas przyszłoby do głowy, że moment, w którym mrużymy oczy na ostatnich stopniach bibliotecznych schodów, był wyreżyserowany przez architekta w pełni świadomie? To rodzaj optycznej iluzji – jeden z puzzli, które musimy ułożyć, żeby odgadnąć zapisaną w tych murach opowieść.

Czy to pożar? Przeszkolona kopuła gmachu głównego SGH zapewnia jeden z piękniejszych zachodów słońca w tej części Mokotowa. Fot. Autorka

Mokotów, Dzielnica Łacińska

Pierwsza inauguracja akademickiego roku obyła się w wynajętym lokalu przy ul. Smolnej, a grono słuchaczy liczyło zaledwie kilkanaście osób. 13 października 1906 r. uznaje się za początek Prywatnych Kursów Handlowych Męskich – skromnej jednostki kształcącej przede wszystkim kupców i księgowych. Po niecałej dekadzie struktura uzyskała rangę pełnowymiarowej uczelni (wówczas noszącej nazwę Wyższej Szkoły Handlowej), a w następnych latach do wiedzy o handlu zdecydowano się dopuścić również wąskie grono kobiet.

Uczelnia, która w latach 30. po raz pierwszy przyjęła szyld Szkoły Głównej Handlowej, miała odzwierciedlać rozmach kształtującej się na nowo, niepodległej Polski. Tętniła wówczas świeżymi ideami liberalnego kapitalizmu. Krajobraz warszawskiego Mokotowa przemieniał się ociężale z rozległych pastwisk w wizytówkę oświeceniowej polityki. Blisko sąsiadować miały tam ze sobą aż trzy renomowane uczelnie.

Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, Instytut Geologiczny oraz SGH utworzyć miały rodzaj prestiżowej akademickiej dzielnicy. Jak zauważa prof. Marta Leśniakowska, znawczyni architektury, fundujące handlową szkołę środowiska przemysłowe były niewątpliwie powiązane z polskim wolnomularstwem. W swoim artykule „Esprit maçonnique w Warszawie” w „Magazynie Polskiej Akademii Nauk” badaczka zdradza, jak masońskie idee zakodowane zostały w gmachach kampusu SGH. Pokątne czary-mary pod piramidą ze szkła? Więcej powagi – mówimy o architekturze przypominającej koronkę, która przetrwała czasy, w których Warszawa tonęła pod własnymi gruzami.

Parter gmachu biblioteki zamierzony jako mroczny „przedsionek” symbolizujący w tym kontekście niewiedzę. Biblioteka Szkoły Głównej Handlowej zgromadziła największy w Polsce księgozbiór o profilu ekonomicznym, a w kolekcji instytucji znajdują się również cenne starodruki. Fot. Autorka

Kolejne szczeble iluminacji

Gdzie w pierwszej kolejności upatruje się symboliki wolnomularskiej? Zarówno w ścisłym geometrycznym porządku akademickich gmachów, jak i pewnym programie ukrytych znaczeń. Widoczny od ul. Rakowieckiej Pawilon Zakładów Doświadczalnych (obecnie budynek „A”) został oddany do użytku już w latach 20. XX wieku.

Z początkiem następnej dekady wzniesiona została bliższa ul. Batorego uczelniana biblioteka. Oba te gmachy, jak zauważa prof. Marta Leśniakowska, założone zostały na identycznym planie kwadratu o boku mierzącym 45,38 m. Co szczególnie ciekawe, projekty te oparte są na tej samej siatce modularnej, którą również ustanowił kwadrat o długości 4 m.

O ile czystość geometrii uchodzi niewątpliwie za domenę masonerii, główną rolę w tym programie wydaje się odgrywać nie sam plan, tylko intencjonalne ukierunkowanie światła.

Odtwórzmy drogę, którą co sesję przechodzi względnie pilny student, przepchnąwszy ciężkie, osłonięte strzelistymi kratami drzwi biblioteki. W przedsionku, do którego dociera, nawet w ciągu dnia zapalone muszą być białe lampy. Panuje tam mrok. Królestwo przygnębiającego betonu i wysokich czarnych kratownic okalających szatnię. Podczepiony do sufitu przezroczysty witraż, przez który przesącza się blade sztuczne światło, podsyca jedynie czerń masywnych filarów.

Zakręcając w tym korytarzu, dotrzemy do zacienionych stopni. Z każdym półpiętrem schody staną się jednak okazalsze i wyraźniej zarysowane dzięki wdzierającym się przez okna snopom światła. Kiedy staniemy na najwyższej kondygnacji, uderzy nas niespodziewana jasność. Przekładając to na postulaty wolnomularskie, oznaczałoby to przejście z mroku do prawdy, wiedzy, iluminacji. Czy ktoś pomyślałby, że w ten sposób architektura prowadzić może z człowiekiem dialog?

Spektakularna czytelnia uczelnianej biblioteki opisywana jest jako niezwykłe architektoniczne osiągnięcie epoki. Fot. Autorka

Pawilon cały ze szkła

O ile dociekania związane z masońskimi kontekstami budzą wręcz niewyjaśnioną ciekawość, biblioteczny pawilon doceniony został przez krytyków głównie za walory architektoniczne.

Dzięki swojej ściśle przemyślanej, zaawansowanej konstrukcji budowla ta uznana została za jeden z najwcześniejszych przykładów nowoczesnej biblioteki w Europie. Wsparta na pioniersko zaprojektowanej konstrukcji żelbetowej, utworzyła swoisty szkielet dla setek tafli szkła. Biblioteka to czy może oranżeria? Strzeliste drewniane kolumny czytelni podpierają dodatkowo przedszkolne kopuły, pozwalając kąpać się w słońcu ustawionym na parkiecie palmom. Otwarta na światło, „koronkowa” konstrukcja odpowiada za końcowy etap wspomnianego doświadczenia optycznego. Gdybyśmy wbiegli po schodach pospiesznie, jasność czytelni podrażniłaby nasz nieprzyzwyczajony wzrok.

Choć gmach biblioteki SGH nie wabi turystów tak skutecznie, jak choćby Zamek Królewski, należy zaznaczyć, że zalicza się do czołowych zabytków europejskiej architektury pierwszej połowy XX wieku. W przeciwieństwie do zabudowy Starego Miasta, przetrwał on jednak zawieruchę wojenną, a do naszych czasów nie zachowały się jedynie poszczególne elementy wyposażenia.

Dzięki swojej zgeometryzowanej elegancji uznawany jest za jedną z najbardziej oryginalnych realizacji art déco w kraju. Przez elementy wywiedzione z powierzchownie rozumianego folkloru łączy natomiast wczesny modernizm z formułą określaną jako styl narodowy. Kto był autorem tego przedziwnego zderzenia stylistycznych wątków? Wyjątkowa postać – Jan Koszczyc Witkiewicz, architekt wykształcony w Warszawie, Monachium i we Lwowie. Co ciekawe, najbliższym wujem Koszczyca Witkiewicza był Stanisław Witkiewicz, ojciec Witkacego. Ten ostatni koncepcję „oświecania umysłu” w bibliotece uznałby jednak pewnie za jakiś uciążliwy detoks.

Znakiem rozpoznawczym SGH jest bez wątpienia schodkowa kopuła wzniesiona na wysokość 40 m od poziomu posadzki parteru. Szklana piramida doświetla centralny hol uczelni nazywany Aulą Spadochronową ze względu na wrażenie otwartej czaszy spadochronowej. Fot. Autorka

Główne wnioski

  1. Architektura kampusu Szkoły Głównej Handlowej stanowi jeden z najbardziej niedocenionych skarbów Warszawy. Zdaniem ekspertów, budynek uczelnianej biblioteki uznaje się za jeden z czołowych zabytków europejskiego stylu art déco. W gmachu tym zastosowane zostały pionierskie rozwiązania konstrukcyjne, dzięki którym potężna struktura mogła upodobnić się do misternego szklanego „akwarium”.
  2. Powiązania fundatorów uczelni ze środowiskami wolnomularskimi były w okresie międzywojnia oczywiste ze względu na fakt, że masoneria jednoczyła wówczas elity handlu i przemysłu. Zdaniem badaczy, symbolika wolnomularska może być czytelna w rozwiązaniach projektowych budynku, choć wiele wciąż pozostaje w sferze domysłów. 
  3. Biblioteka SGH zgromadziła największy zbiór literatury ekonomicznej w Polsce, a w jej kolekcji nie brakuje również cennych starodruków z tej dziedziny.