Kolejna porażka KO w Krakowie. Eksperci o błędach: „Nie mogła wygrać”
Przegrana Koalicji Obywatelskiej w Krakowie skłania do pytań o kondycję głównej partii współrządzącej przed przyszłoroczną kampanią wyborczą. Eksperci wskazują kilka obszarów, które wymagają dopracowania przez partię Donalda Tuska.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie błędy popełniła Koalicja Obywatelska w krakowskiej kampanii.
- Co odegrało znaczącą rolę w wyborach w Krakowie.
- Co krakowskie wybory mogą oznaczać dla partii politycznych.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Koalicja Obywatelska drugi raz w ciągu kilku miesięcy poniosła w Krakowie porażkę. Najpierw w majowym referendum odwołany został prezydent miasta Aleksander Miszalski, który po swojej przegranej stracił również funkcję szefa KO w Małopolsce, choć raptem w marcu został na tę funkcję ponownie wybrany.
Druga porażka miała miejsce w ostatnią niedzielę. Kandydatka KO Monika Piątkowska przegrała w drugiej turze przedterminowych z Łukaszem Gibałą, który dwa lata wcześniej przegrał z Miszalskim. Gibała zdobył 62,12 proc. głosów mieszkańców Krakowa, podczas gdy na Piątkowską zagłosowało 37,88 proc. krakowskich wyborców.
Porażka Piątkowskiej to zły sygnał dla KO na kilku poziomach. Monika Piątkowska w drugiej turze osiągnęła poparcie porównywalne z poparciem, które Aleksander Miszalski zdobył dwa lata wcześniej... w pierwszej turze.
Dr Mateusz Zaremba, politolog z Uniwersytetu SWPS, uważa, że KO powinna wyciągnąć głębokie wnioski z krakowskich wyborów. Ekspert zaznacza jednak, że jest powściągliwy wobec przekładania wyników wyborów lokalnych na wybory ogólnopolskie. Jak mówi, największe i najbogatsze miasta różnią się od ogółu kraju inną strukturą demograficzną i oczekiwaniami społecznymi.
– KO przede wszystkim powinna zastanowić się nad strukturą organizacji swoich kampanii wyborczych. Problemem jest umiejętność czytania badań i tego, co wyborcy chcą usłyszeć oraz co mamy im do zaoferowania. Trzeba też umieć to komunikować. Jeżeli prezentuje się kandydatkę na prezydenta Krakowa na terenie Kancelarii Premiera, to nie wygląda to dobrze – ocenia dr Mateusz Zaremba.
Kandydaturę Moniki Piątkowskiej w swojej siedzibie ogłaszał premier Donald Tusk. Poparło ją także Polskie Stronnictwo Ludowe, z którym była związana wcześniej.
– Należy się zastanowić, co chce się takim komunikatem przekazać. Może, zamiast zapraszać czołowych polityków ogólnopolskich, trzeba było zaangażować krakowskich aktorów? – zastanawia się politolog.
„KO nie mogła wygrać”
Z kolei prof. Marek Bankowicz, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, przyznaje, że „przegrana Piątkowskiej to poważny sygnał ostrzegawczy i zwiastun problemów dla KO”.
Jak mówi, rzadko spotykaną sytuacją było samo odwołanie prezydenta Miszalskiego, będącego szefem partii w regionie.
– To już stworzyło sytuację, w której KO nie mogła wygrać tych przedterminowych wyborów. Teoria systemów wyborczych mówi, że jeżeli wyborcy są wzywani do głosowań dwa razy w krótkim czasie, to potwierdzają swój wybór. Nie było możliwe, by wyborcy w krótkim czasie od odwołania polityka KO wybrali kolejnego polityka KO. Jeżeli KO traci Kraków, to jest to zły zwiastun i musi wyciągnąć z tego wnioski. Jeżeli ich nie wyciągnie, może się to skończyć porażką na szczeblu ogólnokrajowym – uważa prof. Marek Bankowicz.
„Kraków nie jest Polską w miniaturze”,
Politycy prawicy triumfują, ciesząc się z przegranej kandydatki KO. Krakowski politolog zaznacza jednak, że żadne z dużych politycznych ugrupowań nie może myśleć o krakowskich wyborach jak o sukcesie. Nie tylko KO, dla której ta porażka jest najbardziej dotkliwa. Michał Drewnicki osiągnął najniższy od lat wynik na tle kandydatów PiS startujących w poprzednich latach.
– Miał bardzo skromny wynik w pierwszej turze i trudno się nim chwalić. Obie Konfederacje przegrały. Jedna skompromitowała się, nie mogąc zarejestrować kandydata. To będzie ciążyć. Kandydat Konfederacji pana Brauna osiągnął bardzo skromny wynik 4 proc., który drastycznie in minus odbiega od ogólnopolskich notowań partii. Kandydatki obu ugrupowań lewicowych odniosły słabe wyniki. W Krakowie, który jest bardziej progresywny i lewicowy niż standard ogólnopolski – mówi prof. Marek Bankowicz.
Ekspert dodaje, że wygrana Łukasza Gibały nie będzie mieć przełożenia na politykę ogólnopolską. Jak mówi, Kraków nie jest Polską w miniaturze, a porażkę w Krakowie poniosła cała partyjna klasa polityczna.
– Jeżeli nie wyciągnie z tego wniosków, może dojść do głębokiej przebudowy systemu partyjnego w Polsce. Musiałoby wystąpić parę czynników, jak niższe niż spodziewane wyniki partii w wyborach parlamentarnych, wielopartyjne koalicje, których każdy uczestnik chce iść w swoją stronę – uważa politolog.
Nie wszyscy wyborcy KO poparli Piątkowską
Przyjrzyjmy się kolejnym danym. Z badań exit poll Ogólnopolskiej Grupy Badawczej wynika, że senator KO nie przekonała do siebie nawet całego elektoratu swojej partii w mieście. Exit poll wskazuje, że 16 proc. głosujących na Łukasza Gibałę stanowią wyborcy, którzy w wyborach parlamentarnych poparliby właśnie KO.
Badanie pokazało też priorytety wyborców obojga kandydatów. Aż 39,3 proc. badanych wyborców Łukasza Gibały jako najważniejszy temat kampanii wskazało sytuację gospodarczą miasta. Dla wyborców Moniki Piątkowskiej był to temat numer dwa. Uważało tak 25,1 proc. wyborców kandydatki PO. Dla nich wiodącym tematem było zagrożenie dla demokracji. Przyznawało tak 28,1 proc. wyborców Moniki Piątkowskiej.
– W wyborach na prezydenta miasta głosuje się nad remontami chodników, odbiorem śmieci na czas, sprawną komunikacją miejską i dobrą obsługą w urzędzie. To ma wpływ w kalkulacji nad wyborem kandydata. Jeżeli jest się politycznym następcą kogoś, kto przegrał referendum, to jest trudniej. Może warto było nie wystawiać kandydata związanego z KO, ale spróbować znaleźć sprawnego lokalnego działacza, którego wsparłoby się organizacyjnie? I broń Boże, żeby pojawiał się wtedy ktoś z rządu i centralnych władz partii – mówi dr Mateusz Zaremba.
Ministrowie przyjeżdżali do Krakowa
Wsparcie polityków spoza Krakowa nie pomogło Monice Piątkowskiej. Na pomoc w roznoszeniu kampanijnych ulotek przyjeżdżali do niej członkowie rządu, m.in. minister finansów Andrzej Domański i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, a minister sportu Jakub Rutnicki deklarował wsparcie sportowej infrastruktury w mieście. Piątkowska dziękowała im w niedzielny wieczór. Do Krakowa ze wsparciem przyjeżdżali też inni politycy jak choćby prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.
Wsparcia przed drugą turą Piątkowskiej nie udzielili za to koalicjanci spoza KO i PSL-u. Nie poparła jej Daria Gosek-Popiołek z Nowej Lewicy, której Piątkowska jeszcze przed pierwszą turą okazała lekceważący stosunek na jednym ze spotkań.
Dystans wobec Piątkowskiej zachowywała Polska 2050, a także związany niegdyś z tą partią krakowski poseł Rafał Komarewicz, obecnie należący do klubu Centrum.
Niespójność w KO
Jakie wnioski po krakowskich wyborach powinna wyciągnąć KO przed wyborami parlamentarnymi? Prof. Marek Bankowicz uważa, że partia Donalda Tuska powinna przemyśleć wybór kandydatów. Jego zdaniem na listach wyborczych powinny znaleźć się autorytety spoza świata polityki. Przypomina, że Monika Piątkowska nie była kandydatką pierwszego wyboru dla KO po utracie prezydentury przez Aleksandra Miszalskiego.
– KO rozważała tzw. wariant profesorski. Ktoś taki nie miałby gwarancji wygranej z Gibałą, ale z pewnością uzyskałby wynik lepszy niż Monika Piątkowska niebędąca polityczką z pierwszego czy nawet drugiego szeregu. Widziałbym szansę w zaproponowaniu kandydatów dobrze znanych, spoza polityki. Konieczne jest sprawniejsze prowadzenie kampanii wyborczej. Tutaj popełniono sporo błędów – mówi prof. Marek Bankowicz.
Ekspert wśród błędów wskazuje niespójność. Przypomina, że przed referendum Aleksander Miszalski był uważany przez KO za dobrego prezydenta miasta, a samo referendum było uważane za hucpę.
– Później okazało się, że skoro referendum dało negatywny wynik, to z Miszalskim coś było nie tak. Była to niekonsekwencja. Skutkowało to też ukrywaniem szyldu KO przez panią Piątkowską. On był obciążeniem, a nie atutem. KO musi poprawić jakość kandydatów – musi przyciągnąć do siebie kandydatów z jak największym autorytetem spoza polityki. Musi też poprawić jakość kampanii – uważa politolog.
Zdaniem eksperta, koalicja chcąc utrzymać się u władzy, powinna coraz mocniej rozważać wspólną listę wszystkich partii tworzących rząd.
– Jeżeli tak nie zrobi, to szanse spadają. Co prawda, prawicowa opozycja też nie jest w najlepszej kondycji, ale można założyć, że PiS, obie Konfederacje oraz ruch byłego premiera Mateusza Morawieckiego uzyskają wyniki, które po zsumowaniu w Sejmie mogą zapewnić większość – dodaje wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Główne wnioski
- Porażka w Krakowie jest dla KO okazją do zrewidowania sposobu prowadzenia kampanii wyborczych oraz wyłaniania kandydatów. Eksperci wskazują na problemy z odczytywaniem potrzeb mieszkańców oraz niespójność przekazu na temat prezydentury Aleksandra Miszalskiego. Problemem była też forma promowania Moniki Piątkowskiej jako kandydatki KO. Jej kandydaturze próbowano nadać otoczkę polityki ogólnopolskiej, zamiast skupić się na sprawach lokalnych. Wynik wyborów w Krakowie nie przesądza jednak o wynikach przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Największe miasta mają inną specyfikę niż ogół kraju.
- Badanie exit poll Ogólnopolskiej Grupy Badawczej wykazało, że dla wyborców Łukasza Gibały i Moniki Piątkowskiej kluczowe były inne sprawy. Dla wyborców Gibały była to gospodarcza sytuacja miasta, dla wyborców Piątkowskiej było to zagrożenie dla demokracji. Badanie pokazało również, że część wyborców KO wolała zagłosować na Gibałę niż na kandydatkę swojej partii. Eksperci zwracają uwagę, że w wyborach samorządowych znaczenie mają codzienne problemy miasta, a nie ogólnopolski spór polityczny.
- Krakowskie wybory wbrew pozorom nie są złą wiadomością jedynie dla KO, ale również dla pozostałych największych partii. Ich kandydaci zanotowali niskie wyniki, a kilka parlamentarnych partii (Konfederacja, Polska 2050, Unia Centrum) w ogóle nie wzięło udziału w tych wyborach.