„Zablokować, osłabić, rozbić”. Dowódca NATO o planie na rosyjski atak
Zatrzymać atak, rozbić siły agresora, uniknąć eskalacji. Gen. Alexus Grynkewich, naczelny dowódca połączonych sił sojuszniczych w Europie, przedstawił strategię obrony NATO i zapewnił, że sojusz jest przygotowany na rosyjską agresję.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak NATO zamierza odeprzeć ewentualny rosyjski atak.
- Czy sojusz jest przygotowany do wojny na dwóch frontach.
- Jaką rolę w obronie Europy mają odegrać Polska i USA.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
NATO jest gotowe do walki z Rosją nawet w przypadku równoczesnego konfliktu w Azji i zaangażowania tam amerykańskich sił. Generał Alexus Grynkewich, naczelny dowódca połączonych sił sojuszniczych w Europie (SACEUR), przedstawił podczas Warsaw Security Forum „teorię zwycięstwa” sojuszu, opowiedział o przygotowaniach do wojny, zapasach uzbrojenia i odpowiedzi na rosyjski sabotaż. Odniósł się także do obaw o trwałość artykułu 5. i obecność amerykańskich żołnierzy na wschodniej flance.
W rozmowie z Katarzyną Pisarską, przewodniczącą Warsaw Security Forum, wyjaśnił, że jej ostateczną, niejawną wersję ukończono około trzech miesięcy wcześniej. Decyzję o publicznym przedstawieniu założeń powiązał z pogarszającym się środowiskiem bezpieczeństwa oraz rosnącymi obawami społeczeństw państw NATO wobec aktów sabotażu i podpaleń.
– Chcę zapewnić miliard obywateli naszego sojuszu, że mamy sytuację pod kontrolą. Wiemy, co musimy zrobić i jak to zrobić – powiedział generał Grynkewich.
Podkreślił, że przedstawiona koncepcja nie jest szczegółowym planem operacyjnym, lecz wspólną wizją prowadzenia wojny, opartą na strategii odstraszania i obrony obszaru euroatlantyckiego, uzgodnionej przez wszystkie 32 państwa członkowskie.
– Jeśli ktoś będzie na tyle nierozsądny, by nas zaatakować, będziemy walczyć. Zatrzymamy atak i uniemożliwimy przeciwnikowi osiągnięcie jego celów, jakiekolwiek by one były – zapowiedział generał.
Zastrzegł jednak, że NATO pozostaje sojuszem obronnym, który nie zamierza prowadzić działań wykraczających poza ochronę ludności i własnego terytorium.
Wojna nie jest nieuchronna. NATO chce widzieć atak, zanim do niego dojdzie
– Nie oceniam, aby konflikt był bliski lub nieunikniony. Tak nie jest – zaznaczył generał Grynkewich.
Według niego skuteczne odstraszanie wymaga połączenia gotowości bojowej z jasnym komunikowaniem defensywnych zamiarów i utrzymywaniem kanałów kontaktu z potencjalnym przeciwnikiem. Państwa NATO powinny przygotowywać się nie tylko na scenariusze najbardziej prawdopodobne, lecz także na te, które są możliwe.
Jednym z atutów sojuszu ma być przewaga informacyjna wynikająca z rozbudowanych systemów rozpoznania, analizy danych i wykorzystania zaawansowanych algorytmów.
– Jest mało prawdopodobne, aby sojusz został zaskoczony. Zobaczymy nadchodzący atak, co da nam czas na ocenę sytuacji i szybkie rozmieszczenie naszych sił – stwierdził naczelny dowódca sił NATO.
Zablokować, osłabić, rozbić. Trzy etapy zatrzymania agresji
Podstawą teorii zwycięstwa są trzy następujące po sobie działania: zablokowanie, osłabienie i rozbicie ataku (block, blunt, break).
– Nasza teoria zwycięstwa jest prosta. Zablokujemy początkowy atak. Jeśli atak będzie kontynuowany, osłabimy jego siłę i uniemożliwimy dalsze postępy. A jeśli będzie to konieczne, rozbijemy siły przeciwnika i cały system prowadzenia wojny, który wystawił przeciwko nam – powiedział generał Grynkewich.
Pierwszy etap zakłada uniemożliwienie agresorowi zajęcia terytorium NATO. Wojska lądowe mają zatrzymać nacierające jednostki, a lotnictwo i marynarka wojenna, wspierane przez zdolności kosmiczne i cybernetyczne, uzyskać swobodę działania i przeprowadzać skoordynowane uderzenia.
Drugi etap ma pozbawić agresora możliwości odzyskania inicjatywy i kontynuowania ofensywy. NATO zamierza wykorzystywać zaawansowane sensory, systemy autonomiczne i skoordynowane działania we wszystkich domenach walki. Jeśli przeciwnik mimo to zaangażuje kolejne jednostki i rezerwy, sojusz przejdzie do trzeciego etapu – rozbicia całego systemu umożliwiającego prowadzenie wojny.
– Obejmuje to nie tylko same siły atakujące, lecz wszystko, co je wspiera, zaopatruje lub nimi dowodzi. Oznacza to uderzenia nie tylko w jednostki bojowe, lecz również w ich zaplecze logistyczne, systemy dowodzenia i zdolności podtrzymywania działań – wyjaśnił SACEUR.
Do realizacji tego zadania NATO zamierza wykorzystać połączenie zaawansowanego uzbrojenia precyzyjnego z dużą liczbą relatywnie tanich systemów, które można produkować na masową skalę. Działania kinetyczne i niekinetyczne mają być prowadzone równocześnie na lądzie, morzu, w powietrzu, kosmosie i cyberprzestrzeni. Generał Grynkewich podkreślił, że celem nie jest doprowadzenie do strategicznej klęski Rosji, lecz pozbawienie atakujących wojsk zdolności kontynuowania ofensywy.
– Musimy jedynie zatrzymać atak i uniemożliwić przeciwnikowi zajęcie i utrzymanie naszego terytorium. Takie ograniczenie celów militarnych ma także zmniejszać ryzyko eskalacji, ponieważ odpowiedzialność za ewentualne rozszerzenie konfliktu spoczywałaby na agresorze – wyjaśnił generał.
Dwie wojny jednocześnie? NATO uwzględnia taki scenariusz
Podczas rozmowy Katarzyna Pisarska zapytała, czy teoria zwycięstwa uwzględnia możliwość równoczesnego konfliktu w Europie i regionie Azji i Pacyfiku, który zaangażowałby znaczną część amerykańskich sił zbrojnych.
– Zdecydowanie tak. Musi uwzględniać taki scenariusz i to jeden z powodów, dla których poświęciliśmy tak dużo czasu na jej opracowanie. Równoczesne działania wojenne w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie pozwoliły NATO przeanalizować obciążenia, jakim może podlegać system prowadzenia wojny w przypadku kilku konfliktów. Jednym z najważniejszych wniosków jest konieczność łączenia zaawansowanego i kosztownego uzbrojenia z tanimi systemami dostępnymi w dużych ilościach – wyjaśnił generał.
Odniósł się również do problemu zapasów amunicji i rakiet, w tym pocisków przechwytujących wykorzystywanych przez systemy obrony powietrznej. Przyznał, że NATO musi dalej rozwijać możliwości przemysłu zbrojeniowego, ponieważ produkcja powinna zapewniać nie tylko wyposażenie sił zbrojnych przed konfliktem, ale także ciągłe dostawy w trakcie długotrwałej wojny.
– Bardzo uważnie przyglądam się zapasom w całym sojuszu. Jestem spokojny o to, czym dysponujemy obecnie, i wiem, że będziemy nadal poprawiać naszą sytuację. Żaden dowódca nie odmówiłby dodatkowego uzbrojenia i zasobów. Szczególne znaczenie przypisuję inwestycjom w przemysł obronny i możliwości utrzymania produkcji przez cały okres działań wojennych – powiedział generał.
Wojna w Ukrainie zmienia sposób przygotowania NATO
Alexus Grynkewich wysoko ocenił działania ukraińskiej armii w 2026 r. Według niego linia frontu pozostaje w dużej mierze stabilna mimo przewagi Rosji w zasobach i liczbie żołnierzy. Zwrócił uwagę na innowacyjność ukraińskich wojsk i umiejętność dostosowywania się do warunków współczesnego pola walki. Jednocześnie ostrzegł przed konsekwencjami rosyjskich uderzeń dalekiego zasięgu w infrastrukturę energetyczną i krytyczną.
– To będzie bardzo trudna zima. Powiem jednak, że prawdopodobnie to nie zadziała. Od początku tego konfliktu ludzie nie doceniali Ukraińców. Nie zamierzam popełniać tego błędu ponownie. Ukraina przetrwa kolejne miesiące i zachowa zdolność do dalszej walki – stwierdził Alexus Grynkewich.
Doświadczenia ukraińskie mają bezpośrednio wpływać na rozwój zdolności NATO. Generał wskazał przede wszystkim na masowe wykorzystanie dronów krótkiego i dalekiego zasięgu oraz rosnące znaczenie walki radioelektronicznej. Przyznał, że bez wojny w Ukrainie teoria zwycięstwa wyglądałaby inaczej, zwłaszcza w części dotyczącej użycia dużej liczby niedrogich systemów uzbrojenia.
– Uczymy się bardzo wiele od naszych ukraińskich partnerów. Są gotowi współpracować z nami i pomagać nam w podnoszeniu umiejętności. To ogromna przewaga, którą dysponujemy. Zdobywane doświadczenia są przekładane na konkretne wymagania wobec brygad, batalionów i lotnictwa NATO – powiedział generał Grynkewich.
Odpowiedź na rosyjski sabotaż: więcej wsparcia dla Ukrainy
Jednym z tematów rozmowy były również rosyjskie działania sabotażowe i inne ataki wymierzone w państwa NATO. Alexus Grynkewich wskazał, że pierwszym krokiem powinno być publiczne przypisywanie odpowiedzialności Rosji, kiedy zaatakowane państwo zgromadzi odpowiednie dowody i spełni wymagania prawne. W ten sposób Moskwa miałaby otrzymywać sygnał, że jej działania nie pozostają anonimowe. Generał zwrócił uwagę, że jednym z celów takich operacji jest osłabienie determinacji Zachodu do dalszego wspierania Ukrainy.
– Jedną z najlepszych odpowiedzi jest udowodnienie Rosjanom, że ich założenia są błędne. Kiedy przeprowadzają takie ataki, odpowiedzcie zwiększeniem wkładu w program PURL [Priorytetowa Lista Potrzeb dla Ukrainy, uruchomiony w sierpniu 2025 roku mechanizm współpracy NATO i Stanów Zjednoczonych – red.] albo przekazaniem pocisków przechwytujących do obrony powietrznej – powiedział Alexus Grynkewich.
Jego zdaniem takie działania pokazałyby Moskwie, że sabotaż przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Podkreślił jednocześnie konieczność uzgadniania reakcji między państwami NATO. Nieskoordynowane komunikaty i działania poszczególnych sojuszników mogłyby bowiem wprowadzać niejasność co do stanowiska całego sojuszu.
Artykuł 5. i amerykańscy żołnierze na wschodniej flance
Generał usłyszał też pytanie o ryzyko, że w przypadku rosyjskiego ataku problemem okażą się nie zdolności wojskowe NATO, ale decyzje polityczne. Czy część przywódców mogłaby nie zdecydować się na uruchomienie mechanizmów obrony zbiorowej?
Generał Grynkewich odrzucił takie obawy, powołując się na wspólną deklarację wszystkich 32 państw potwierdzającą zobowiązania wynikające z artykułu 5. traktatu północnoatlantyckiego.
– Traktuję słowa naszych szefów państw i rządów poważnie. Dyskusja w NATO nie dotyczy już tego, czy Europa powinna zrobić więcej dla własnej obrony, lecz sposobu realizacji przyjętych zobowiązań. Sojusz jest obecnie bardziej zjednoczony niż od wielu lat – mówił naczelny dowódca połączonych sił sojuszniczych w Europie.
Na pytanie, czy w przypadku ataku na wschodnią flankę wśród walczących wojsk lądowych znajdą się żołnierze amerykańscy, nie udzielił jednoznacznej gwarancji.
– Mamy amerykańskich żołnierzy w Polsce już dziś. Mamy ich rozmieszczonych na całej wschodniej flance. Ostatecznie to decyzja polityczna, kto i gdzie wystawia swoje wojska, ale nikt nie powinien kwestionować zaangażowania Stanów Zjednoczonych w sojusz. Moja nominacja przez prezydenta Donalda Trumpa jest również potwierdzeniem amerykańskiego zaangażowania w NATO – zakończył generał Grynkewich.
Polska ma kontynuować inwestycje. NATO deklaruje gotowość
Generał Grynkewich zapowiedział, że założenia teorii zwycięstwa będą przekładane na ćwiczenia, inwestycje i rozwój zdolności operacyjnych. Wojska lądowe na wschodniej flance mają demonstrować umiejętność zatrzymania pierwszego ataku, a lotnictwo i marynarka wojenna – zdolność do prowadzenia skoordynowanych działań wielodomenowych. NATO zamierza też rozwijać systemy precyzyjnego rażenia dalekiego zasięgu, sieci sensorów i wspólną infrastrukturę cyfrową wspierającą dowodzenie i prowadzenie walki.
– Jeśli zostaniemy zaatakowani, jesteśmy gotowi walczyć już dziś w nocy, ale nie popadamy w samozadowolenie – zapewnił generał Grynkewich.
Zwracając się bezpośrednio do Polaków, zaapelował o kontynuowanie obecnego kierunku polityki obronnej.
– Róbcie dalej to, co robicie. Jesteście na wschodniej flance i jesteście niezwykle ważnym sojusznikiem. Inwestujecie we własną obronę, a przez to czynicie cały sojusz znacznie silniejszym. NATO nie szuka wojny, ale jest przygotowane do odpowiedzi na agresję. Wiemy, jak będziemy walczyć, jeśli walka zostanie nam narzucona. I wiemy, że zwyciężymy – zakończył naczelny dowódca połączonych sił sojuszniczych w Europie.
Główne wnioski
- NATO ma koncepcję pokonania rosyjskiego ataku, ale jej celem nie jest strategiczna klęska Rosji. Przedstawiona przez gen. Alexusa Grynkewicha, naczelnego dowódcę połączonych sił sojuszniczych w Europie, „teoria zwycięstwa” zakłada trzy etapy działań: zablokowanie, osłabienie i rozbicie ataku (block, blunt, break). Sojusz chce najpierw uniemożliwić agresorowi zajęcie terytorium państw członkowskich, następnie zatrzymać jego ofensywę, a w razie konieczności zniszczyć system dowodzenia, zaopatrzenia i wsparcia atakujących wojsk. Generał Grynkewich podkreśla, że NATO nie dąży do strategicznej klęski przeciwnika. Takie ograniczenie celów militarnych ma pozwolić skutecznie zakończyć agresję bez niepotrzebnego zwiększania ryzyka eskalacji konfliktu.
- NATO przygotowuje się również do równoczesnych konfliktów w Europie i Azji. Kluczowe będą zapasy uzbrojenia i zdolności przemysłu. Generał Grynkewich potwierdził, że teoria zwycięstwa uwzględnia scenariusz, w którym amerykańskie siły zbrojne byłyby zaangażowane w duży konflikt w regionie Azji i Pacyfiku, a jednocześnie NATO musiałoby odpierać rosyjski atak w Europie. Doświadczenia wojny w Ukrainie i konfliktów na Bliskim Wschodzie pokazały konieczność łączenia kosztownego uzbrojenia precyzyjnego z masowo produkowanymi, tańszymi systemami, w tym dronami. Generał zapewnia, że obecne zapasy NATO są wystarczające, ale wskazuje na potrzebę dalszej rozbudowy przemysłu zbrojeniowego. Musi on być zdolny nie tylko do przygotowania armii na wojnę, lecz także do utrzymywania ciągłych dostaw podczas długotrwałego konfliktu.
- Amerykańskie zaangażowanie pozostaje fundamentem obrony Europy, ale decyzje o użyciu wojsk będą polityczne. Generał Grynkewich odrzucił obawy dotyczące trwałości artykułu 5. traktatu północnoatlantyckiego, wskazując na deklarowaną jedność wszystkich 32 państw NATO. Przypomniał również o obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce i na całej wschodniej flance. Nie zagwarantował jednak wprost ich udziału w ewentualnej wojnie, zaznaczając, że rozmieszczenie sił pozostaje decyzją polityczną. Jednocześnie wysoko ocenił polskie inwestycje w obronność i wezwał Warszawę do kontynuowania modernizacji armii. Podkreślił także, że odpowiedzią na rosyjski sabotaż powinny być skoordynowane działania sojuszników, w tym zwiększanie pomocy wojskowej dla Ukrainy.