33 proc. podatku od nadzwyczajnych zysków. Bułgaria sięga do kieszeni firm
Bułgaria chce w 2027 r. wprowadzić 33-proc. podatek od nadzwyczajnych zysków. Ma on objąć nie tylko banki, ale też telekomy, firmy ubezpieczeniowe i sieci sklepów spożywczych. Rząd liczy na ponad miliard euro wpływów, a przedsiębiorcy ostrzegają przed zahamowaniem inwestycji i wzrostem cen.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Ile ma przynieść bułgarskiemu budżetowi nowy podatek od nadzwyczajnych zysków.
- Dlaczego organizacje biznesowe sprzeciwiają się wprowadzeniu tej daniny.
- Jakich skutków nowego podatku – poza dodatkowymi wpływami do budżetu – spodziewa się bułgarskie Ministerstwo Finansów.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Bułgaria zamierza w 2027 r. wprowadzić wyjątkowo szeroki podatek od nadzwyczajnych zysków – wynika z informacji Bułgarskiej Agencji Telegraficznej (BTA). Zgodnie z propozycją Ministerstwa Finansów nową daniną mają zostać objęte nie tylko instytucje finansowe – banki, towarzystwa ubezpieczeniowe i reasekuracyjne, firmy pożyczkowe oraz kantory wymiany walut – lecz także operatorzy telekomunikacyjni i przedsiębiorcy prowadzący co najmniej pięć sklepów spożywczych.
To branże, które – jak wynika z analiz resortu finansów – odpowiadają za ponad 60 proc. wszystkich nadzwyczajnych zysków osiąganych w bułgarskiej gospodarce. Punktem odniesienia przy obliczaniu podatku ma być średni roczny zysk podatkowy firmy z lat 2020-2025, powiększony o 20 proc. Od nadwyżki ponad ten poziom przedsiębiorstwa objęte nową daniną mają zapłacić 33 proc. Podatek ma mieć charakter jednorazowy i dotyczyć wyłącznie zysków za 2027 r.
Ponad miliard euro do budżetu
Tylko w 2027 r., jak podaje portal Paragraph21.com, wpływy budżetowe z nowej daniny mają wynieść 1,035 mld euro (ponad 4,5 mld zł). Projekt zakłada wpłacanie zaliczek na podatek jeszcze w trakcie roku. Jeśli ich suma nie osiągnie 90 proc. ostatecznie należnej kwoty, od różnicy zostaną naliczone odsetki.
Rząd chce w ten sposób m.in. zrekompensować ubytek dochodów budżetowych związany z wprowadzeniem nowych ulg podatkowych dla rodzin z dziećmi, w tym dzieci z niepełnosprawnościami. Koszt tych ulg szacowany jest jednak na niespełna 300 mln euro (około 1,3 mld zł), a więc znacznie mniej niż spodziewane wpływy z nowego podatku.
Ministerialny projekt znajduje się obecnie na etapie konsultacji społecznych, które mają potrwać do 23 października. Już teraz budzi jednak liczne kontrowersje i sprzeciw organizacji biznesowych.
Stanisław Popdonczew, wiceprzewodniczący Bułgarskiej Izby Przemysłowej (BSK), kilka dni temu na antenie Bloomberg TV Bulgaria kwestionował same podstawy wprowadzenia podatku.
„Od około półtora roku do ustawodawstwa wprowadzane są pojęcia, które zmieniają w pewien sposób znaczenie terminów ekonomicznych. Mamy już »wartość godziwą«, mamy »nadzwyczajny zysk«. Mamy też »normalny zysk«, o którym mowa w tym samym przepisie co o »nadzwyczajnym zysku«. Dla wszystkich jest jasne, że nie są to pojęcia ekonomiczne” – mówił wiceszef BSK.
„Nadzwyczajna strata”? Biznes krytykuje nowy podatek
Zdaniem Popdonczewa coś takiego jak „nadzwyczajny zysk” w rzeczywistości nie istnieje.
„Gdyby istniał, powinna istnieć również »nadzwyczajna strata« i »nadzwyczajne ryzyko biznesowe«. A jeśli istnieje »normalny zysk«, musiałby istnieć także »nienormalny zysk«. To absurdalne” – stwierdził Stanisław Popdonczew.
Zastrzeżenia zgłasza również Bułgarskie Stowarzyszenie Kapitału Przemysłowego (AIKB), jedna z głównych organizacji pracodawców w kraju. Ostrzega ono, że nowa danina może negatywnie wpłynąć na inwestycje
„Taki mechanizm nadzwyczajnego opodatkowania tworzy niewłaściwe bodźce ekonomiczne. Zamiast zachęcać do inwestycji, system podatkowy może karać za inwestycje zakończone sukcesem” – czytamy w stanowisku organizacji cytowanym przez portal economic.bg.
Według AIKB niewłaściwe jest również pokrywanie przejściowego niedoboru budżetowego za pomocą nowych podatków sektorowych.
„Istnieje ryzyko, że przy kolejnym problemie fiskalnym podejście to zostanie powtórzone lub rozszerzone na inne sektory” – argumentuje organizacja.
Podatek obniży ceny czy je podniesie?
Krytycy projektu ostrzegają także, że przedsiębiorstwa mogą przerzucić koszty nowego podatku na klientów, co doprowadziłoby do wzrostu cen. Bułgarskie Ministerstwo Finansów spodziewa się jednak odwrotnego efektu.
„Opodatkowanie nadmiernych zysków powinno doprowadzić do spadku cen, a nie ich wzrostu. Obniżki spowodują, że nie będzie nadmiernych zysków i konieczności płacenia od nich podatku. Opodatkowanie nadmiernych zysków zawsze ma taki wpływ na inflację” – przekonuje cytowana przez serwis Investor.bg bułgarska wiceminister finansów Ludmiła Petkowa.
Ministerialny pomysł popiera Dimitar Săbev, ekonomista z Instytutu Badań Ekonomicznych Bułgarskiej Akademii Nauk.
„Podatek od nadzwyczajnych zysków jest wprowadzany w odpowiednim momencie. Powinien służyć ograniczaniu deficytu i utrzymaniu wydatków na rozwój” – mówi w rozmowie z serwisem Investor.bg.
Jego zdaniem nie ma bezpośredniego związku między niskim obciążeniem podatkowym a aktywnością inwestycyjną. Inwestorzy szukają przede wszystkim przewidywalności, stabilności, wiarygodności i dobrze wykwalifikowanych pracowników.
Bułgaria już raz próbowała. Podatek nie wszedł w życie
To kolejna próba wprowadzenia takiej daniny w Bułgarii. Pierwszą podjęto dwa lata temu, gdy podatek od nadzwyczajnych zysków uwzględniono w projekcie budżetu na 2025 r. Wówczas miał objąć wyłącznie banki.
Ostatecznie rząd wycofał się jednak z tego pomysłu. Ludmiła Petkowa, która stała wtedy na czele resortu finansów, tłumaczyła w parlamencie, że jednym z powodów rezygnacji była troska o stabilność finansową kraju.
Istniał również drugi argument. Po konsultacjach z Narodowym Bankiem Bułgarii Ministerstwo Finansów uznało, że banki wpłacą niemal 95 proc. kwoty, którą planowano uzyskać w 2025 r. z podatku od nadzwyczajnych zysków, w formie innych danin. Planowane wpływy z nowego podatku szacowano wówczas na 1,125 mld lewów (około 2,45 mld zł).
Główne wnioski
- Bułgaria chce objąć podatkiem od nadzwyczajnych zysków szeroką grupę przedsiębiorstw. Jednorazowa danina w wysokości 33 proc. od zysków przekraczających określony próg miałaby w 2027 r. objąć m.in. banki, firmy ubezpieczeniowe, telekomy i sieci handlowe, również te prowadzące zaledwie pięć sklepów spożywczych.
- Nowy podatek ma przynieść budżetowi ponad 1 mld euro. Rząd zamierza wykorzystać dodatkowe wpływy m.in. do sfinansowania ulg podatkowych dla rodzin z dziećmi. Projekt przewiduje wpłacanie zaliczek na podatek w trakcie 2027 r.
- Projekt dzieli środowisko biznesowe i ekonomistów. Organizacje pracodawców ostrzegają przed osłabieniem bodźców do inwestowania i przerzucaniem kosztów na klientów. Część ekonomistów popiera jednak daninę, wskazując na potrzebę ograniczania deficytu i utrzymania wydatków na rozwój.