Wszystko imienia Donalda Trumpa. Jak Europa i świat łechcą ego prezydenta USA
Bulwar Trumpa, Park Trumpa, Linia Wolności Trumpa, a nawet Szlak Trumpa na rzecz Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu. W Europie i poza nią kolejne obiekty otrzymują imię prezydenta USA. Za tymi gestami stoją nie tylko sympatia i wdzięczność, ale także polityczna kalkulacja.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie obiekty w Europie i poza nią otrzymały już imię Donalda Trumpa, a jakie mają je otrzymać.
- Dlaczego władze poszczególnych państw i miast honorują w ten sposób prezydenta USA i na jakie korzyści liczą.
- Jakie mogą być pozytywne i negatywne konsekwencje takich decyzji.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Nazwisko Donalda Trumpa pojawia się w kolejnych miejscach – od Bałkanów przez Europę Wschodnią po Bliski Wschód. Imię obecnego prezydenta USA otrzymują ulice, place, parki, a nawet wielkie inwestycje infrastrukturalne.
Nie ma to nic wspólnego z prywatnymi inwestycjami obecnego lokatora Białego Domu ani jego rodziny. To wyraz szacunku, uznania i wdzięczności, ale czasami także chłodnej kalkulacji. Bo taki gest może się po prostu opłacić.
Linia Wolności i Park Przyjaźni
Rumunię i Mołdawię ma w 2032 r. połączyć nowa linia elektroenergetyczna wysokiego napięcia 400 kV. Będzie miała około 190 km długości i poprowadzi się z miejscowości Gutinaș w Rumunii do miasta Strășeni w Mołdawii. Inwestycję o wartości 130 mln dolarów sfinansują Stany Zjednoczone – podaje portal Digi24.ro. Jak ogłoszono na początku października, linia otrzyma imię obecnego prezydenta USA – Linia Wolności im. Trumpa (ang. Trump Liberty Line).
Nie jest to jednak jedyny obiekt w Rumunii, który ma rozsławiać nazwisko obecnego lokatora Białego Domu. W Bukareszcie trwa rozbudowa parku Tudor Arghezi w dzielnicy Sector 4. Dodatkowy czterohektarowy teren zielony ma zostać udostępniony mieszkańcom i turystom w maju lub czerwcu 2027 r. Już teraz wiadomo jednak, że nowa część otrzyma nazwę Park Przyjaźni Rumuńsko-Amerykańskiej im. Donalda Trumpa (rum. Parcul Prieteniei Româno-Americane Donald Trump).
Z dumą ogłosił to Daniel Băluță, burmistrz sektora 4 i ważny działacz rumuńskiej Partii Socjaldemokratycznej. Pomysł miał się narodzić podczas rozmów z Paolo Zampollim, specjalnym wysłannikiem prezydenta USA ds. partnerstw globalnych, oraz ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Bukareszcie Darrylem Nirenbergiem. Następnie nazwę zatwierdzili mieszkańcy w internetowym głosowaniu, a później także rada lokalna – informuje agencja Agerpres.
Donald Trump zastąpił Wolność…
Obecny prezydent Stanów Zjednoczonych ma też swój bulwar w albańskim mieście Kamëz. Bulwar Donalda J. Trumpa (alb. Bulevardi Donald J. Trump) to długa ulica handlowa na północno-zachodnich przedmieściach Tirany. Imię amerykańskiego polityka otrzymała w 2017 r. Wcześniej nosiła nazwę Liria, czyli Wolność.
Zmiana nazwy wiązała się z przyznaniem Trumpowi, wówczas nowo wybranemu 45. prezydentowi USA, honorowego obywatelstwa Kamëzu. – Donald Trump jest rewolucyjnym wzorem nowego demokratycznego porządku, wielkim przywódcą współczesnych czasów – mówił ówczesny burmistrz miasta Xhelal Mziu, cytowany przez agencję AFP.
…a Stany Zjednoczone Donalda Trumpa
W 2018 r. w Kirjat Jam, na przedmieściach izraelskiej Hajfy, otwarto park nazwany imieniem Donalda Trumpa. W ten sposób uhonorowano decyzję amerykańskiego prezydenta o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela – informowała agencja Jewish Telegraphic Agency (JTA).
Także w Petach Tikwie, jednym z największych miast Izraela, jeden z placów nosił imię Donalda Trumpa. Nazwę nadano w 2019 r. w uznaniu wsparcia, jakiego amerykański prezydent udzielał Izraelowi. Jednak już cztery lata później plac otrzymał nowego patrona – Stany Zjednoczone. Latem 2023 r. usunięto tablicę z nazwiskiem Trumpa, a jesienią oficjalnie przemianowano plac na Plac Stanów Zjednoczonych.
Zmianie towarzyszyły kontrowersje wokół byłego już wówczas prezydenta USA, w tym związane ze szturmem jego zwolenników na Kapitol w styczniu 2021 r. i rolą, jaką odegrał w tych wydarzeniach sam republikański polityk. Władze miasta uzasadniały jednak nową nazwę chęcią uhonorowania wsparcia udzielanego Izraelowi przez Stany Zjednoczone jako państwo.
Na rzecz pokoju i dobrobytu
Czymże jest jednak plac czy park w porównaniu z międzynarodowym korytarzem transportowym, który może zmienić układ połączeń między Europą a Azją? Nazwisko 45. i 47. prezydenta USA ma nosić właśnie taka trasa drogowo-kolejowa, planowana na południowym Kaukazie, z możliwością rozwoju infrastruktury energetycznej i telekomunikacyjnej.
Na razie nie wiadomo, kiedy powstanie. Budowę zamierzano rozpocząć jeszcze w 2026 r., ale pojawiły się już opóźnienia i obecnie jej rozpoczęcie zapowiadane jest na 2027 r. Wiadomo natomiast, że projekt otrzymał nazwę Szlak Trumpa na rzecz Międzynarodowego Pokoju i Dobrobytu (ang. Trump Route for International Peace and Prosperity, TRIPP).
Korytarz ma przebiegać przez terytorium Armenii, łącząc Azerbejdżan z jego eksklawą Nachiczewan. Oba kraje przez niemal cztery dekady pozostawały w konflikcie o Górski Karabach, który był przyczyną dwóch wojen i licznych starć zbrojnych. W sierpniu 2025 r. przywódcy Armenii i Azerbejdżanu podpisali w obecności Donalda Trumpa wspólną deklarację dotyczącą normalizacji stosunków, a także parafowali projekt porozumienia pokojowego wynegocjowanego przy pośrednictwie Stanów Zjednoczonych. Stąd pomysł, by przyszłej trasie nadać nazwisko amerykańskiego prezydenta.
W oczekiwaniu na Fort Trump
Nie możemy tu pominąć również Fortu Trump. Pomysł, aby tak właśnie nazwać stałą bazę wojsk amerykańskich w Polsce, pojawił się w 2018 r. Zgłosił go ówczesny prezydent Andrzej Duda podczas wizyty w Białym Domu. Reakcja Donalda Trumpa wskazywała, że idea przypadła mu do gustu. Nazwa powracała później kilkakrotnie w publicznych wypowiedziach, ale sam projekt nie doczekał się realizacji.
W 2026 r. temat jednak powrócił. Pod koniec maja wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz wystąpił do Amerykanów z oficjalną propozycją utworzenia stałej bazy wojskowej. W czerwcu polski rząd przyjął uchwałę umożliwiającą rozpoczęcie przygotowań do tej inwestycji, a Pentagon pozytywnie odniósł się do polskiej oferty.
Ostateczna decyzja należy jednak do Waszyngtonu. Ma zapaść po zakończeniu przeglądu rozmieszczenia amerykańskich wojsk w Europie, spodziewanym w listopadzie lub grudniu 2026 r. Nie wiadomo też, czy ewentualna nowa baza rzeczywiście otrzyma nazwę Fort Trump.
Miniwywiad
Nazwisko Trumpa to narzędzie dyplomacji symbolicznej
XYZ: Czy częste nadawanie obiektom publicznym i inwestycjom imienia obecnego prezydenta USA Donalda Trumpa to zjawisko wyjątkowe?
Dr Bartłomiej Różycki, Wydział Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie, UMK w Toruniu: Honorowanie ważnych postaci świata polityki poprzez nadawanie ich imion obiektom publicznym to zjawisko powszechne. Najstarsze przykłady takiej praktyki pochodzą już ze starożytności.
Faktem jest jednak, że zwyczaj ten sDzczególnie upowszechnił się w XX wieku w systemach autorytarnych i totalitarnych, w których kult przywódców przybierał wyjątkowe rozmiary. Nie dotyczyło to tylko najbardziej zbrodniczych dyktatur, lecz także choćby sanacyjnej Polski.
W demokracjach tego typu nazwy nadaje się raczej po pewnym czasie, gdy można już ocenić skutki działań danego przywódcy, a nie „na kredyt”. W przypadku Donalda Trumpa charakterystyczne jest składanie deklaracji i snucie planów dotyczących przyszłych przedsięwzięć. Wiąże się to z chęcią nawiązania osobistej więzi z prezydentem USA, uwzględnieniem jego wysokiego mniemania o sobie oraz jego autokreacji jako osoby związanej z ambitnymi, prestiżowymi projektami na rynku nieruchomości.
Co decydenci chcą w ten sposób zakomunikować obywatelom, społeczności międzynarodowej, Stanom Zjednoczonym, a także samemu Donaldowi Trumpowi?
W polityce wewnętrznej może chodzić o komunikat: władze potrafią przyciągnąć amerykański kapitał lub uzyskać gwarancje bezpieczeństwa. Wobec świata jest to sygnał dotyczący geopolitycznej orientacji państwa i oparcia jego strategii na sojuszu z USA. Być może stanowi również deklarację ideologicznego pokrewieństwa z otoczeniem Donalda Trumpa. Wobec samych Stanów Zjednoczonych jest to z kolei wyraz woli utrzymania długofalowego partnerstwa.
Wobec samego Donalda Trumpa to oddany mu hołd. Szczególnie jeśli – tak jak w przypadku nazw omawianych wcześniej obiektów – jego nazwisko pojawia się obok takich określeń jak wolność, pokój czy dobrobyt.
Nie postrzegałbym jednak tych działań jako elementu długofalowej strategii. Zwłaszcza gdy mówimy o odwoływaniu się do nazwiska Trumpa, oceniłbym je raczej jako koniunkturalne, obliczone na szybki efekt. Mogłoby nim być wpłynięcie na postawę prezydenta USA. Ze względu na jego porywczy charakter i nieprzewidywalność ewentualny wpływ dotyczyłby jednak raczej jego nastroju niż długofalowego zaangażowania.
Teoretycznie można sobie wyobrazić stworzenie na danym obszarze całego systemu nazewnictwa geograficznego, w którym na przykład rafineria im. Donalda Trumpa byłaby połączona autostradą J.D. Vance’a z naftoportem noszącym imię Marco Rubio. Nie wydaje się jednak, by decydentom w poszczególnych państwach przyświecały obecnie tak szeroko zakrojone plany. Przemawia za tym właśnie specyfika stylu sprawowania władzy przez Donalda Trumpa.
Czy takie gesty, jak nadawanie kolejnym obiektom imienia prezydenta USA, można uznać za formę dyplomacji symbolicznej lub personalnej?
Oba określenia wydają się trafne, choć bardziej skłaniałbym się ku pierwszemu. Takie działania stanowią symboliczny gest, który ma służyć wzmocnieniu relacji dyplomatycznych i podkreśleniu gotowości do podejmowania wspólnych inicjatyw. Osoba Donalda Trumpa jest tu oczywiście kluczowa. O dyplomacji personalnej mówi się jednak raczej w kontekście szczególnych więzi między konkretnymi politykami, a ich istnienie nie jest warunkiem podjęcia decyzji, o których rozmawiamy.
Czy takie gesty mogą przynosić konkretne korzyści?
Tworzą one pewien kontekst, który może sprzyjać utrwalaniu relacji i zwiększać rozpoznawalność danej inicjatywy. Należy jednak pamiętać, że w przypadku wielkich inwestycji sama decyzja polityczna to dopiero początek. Uruchamia ona proces obejmujący liczne decyzje administracyjne, podejmowane z uwzględnieniem wykonalności projektu i, przynajmniej do pewnego stopnia, jego opłacalności. Sam patronat Donalda Trumpa nie sprawi, że Stany Zjednoczone zdecydują się sfinansować przedsięwzięcie sprzeczne z ich interesami.
Z drugiej strony, w warunkach polaryzacji politycznej taka inicjatywa może spotkać się z niechęcią znacznej części społeczeństwa. Trudno też przewidzieć, jaki stosunek do tego rodzaju przedsięwzięć będą mieli przyszli prezydenci USA.
Jak to często bywa w przypadku niemal każdego tematu związanego z polityką Donalda Trumpa, następstwa podejmowanych działań pozostają więc obarczone dużą niepewnością.
Główne wnioski
- Nadawanie obiektom imienia Donalda Trumpa to nie tylko wyraz uznania, lecz także polityczna kalkulacja. Od parków i bulwarów po linie energetyczne i międzynarodowe korytarze transportowe – nazwisko prezydenta USA pojawia się przy coraz większej liczbie przedsięwzięć. W ten sposób decydenci sygnalizują przywiązanie do sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, zabiegają o amerykańskie inwestycje i gwarancje bezpieczeństwa, a także próbują przypodobać się samemu Trumpowi.
- To przede wszystkim dyplomacja symboliczna, obliczona na szybki efekt. Jak wyjaśnia dr Bartłomiej Różycki z UMK w Toruniu, takie gesty mogą sprzyjać budowaniu relacji z amerykańskim prezydentem. Nie gwarantują jednak długofalowego zaangażowania Stanów Zjednoczonych ani finansowania zapowiadanych inwestycji. W przypadku Donalda Trumpa ich skuteczność może zależeć bardziej od chwilowego nastroju polityka niż od trwałej strategii.
- Honorowanie Trumpa może mieć również niepożądane konsekwencje. W spolaryzowanych społeczeństwach nadawanie obiektom jego imienia może wywoływać sprzeciw części obywateli. Ryzykiem jest również zmiana amerykańskiej administracji. Przyszli prezydenci USA nie muszą bowiem podzielać sympatii do inicjatyw firmowanych nazwiskiem obecnego lokatora Białego Domu.